Dziel i rządź. „Wicehrabiowie Zachodniego Królestwa” – recenzja gry planszowej

-

Zbliża się drugie tysiąclecie naszej ery. Nad wyraz pacyfistyczne podejście naszego władcy do konfliktów z sąsiednimi państwami zaowocowało jedynie opustoszeniem skarbca i utratą przygranicznych ziem. Pomruki niepokoju i zwątpienia w królewską nieomylność z dnia na dzień stają się coraz głośniejsze, potęgowane są przez rosnące ubóstwo – niepewna przyszłość zdaje się rysować w ciemnych barwach. Co ty, jako (dotychczas) lojalny koronie szlachcic, masz uczynić? Trwać wiernie przy swym wasalu? A może najwyższa pora przygotować się na zmianę układu sił…?
Nauka to potęgi klucz

Przede wszystkim musisz przeczytać instrukcję. Zanim jednak się do tego zabrałem, poszperałem trochę o nieznanych mi dotąd Zachodnich Królestwach. Mój zapał do lektury wzrósł, gdy okazało się, że w ręku mam już trzecią (po Architektach i Paladynach) samodzielną część dobrzej przyjętej przez graczy serii. Zaparzyłem więc sobie zielonej herbatki – szczerze polecam, bardzo zdrowa – i przewróciłem pierwszą z trzydziestu stron. Gdy sfrustrowany zauważyłem, że w kubku widać dno, byłem zaledwie parę kartek dalej. Bogowie, co mi z tych ślicznych, kolorowych grafik, jak nie rozumiem, co czytam? Tym razem zalałem mocnego earl greya i zacząłem jeszcze raz, od początku. A po godzinie, i całym czajniku wrzątku, mogłem wreszcie stwierdzić (niczym Neo w Matrixie): „Znam Wicehrabiów”.

Pokaż mi

No niestety, to tak nie działa: będziecie musieli sami przebrnąć przez tę sieć zasad, którą utkał pająk na metamfetaminie.  Ja mogę jedynie streścić wam główne założenia rozgrywki. Gotowi? Skupieni? No to lecimy: każdy z graczy jest wicehrabią, walczącym o wpływy wśród różnych warstw społeczeństwa. Poszerza je, podróżując po królestwie na figurowym rumaku. Po drodze może zwiększać swe bogactwo poprzez handel, stawiać budynki, umieszczać w zamku robotników lub przepisywać święte manuskrypty, by zjednać sobie kapłanów. To wszystko natomiast odbywa się głównie dzięki kartom mieszczan, które gracz ma w talii. Ten, kto po zakończeniu rozgrywki będzie osiągnie najwięcej punktów zwycięstwa, staje się najbardziej wpływowym możnowładcą – to oczywiste. Ile trwa partia? Najlepszą odpowiedzią jest: to zależy. No to co można robić, by podwyższyć swój wynik? Cóż… Praktycznie wszystko.

Chaos…

Piękna, kolorowa plansza, która po złożeniu układa się w pierścień, oszałamia informacjami – choć tak naprawdę nie znajdziecie na niej ani słowa tekstu. Jedynie ścieżki, wioski, rzeki, kwadraciki, budynki, symbole kilku rodzajów… A gdyby wam było mało, to w jej centrum, spinając wszystkie części, znajduje się plastikowy, trzypoziomowy zamek. Tak więc, by w zdobyć punkty w Wicehrabiach, wystarczy działać. Tu postawić placówkę handlową, tam umieścić robotnika jako parobka w twierdzy, czasem sypnąć srebrnikami i użyć zdolności jednego z możnowładców… Grosz do grosza, jak to mówią. Ale żeby wygrać, trzeba to robić z głową: rozgrywka nie wybacza błędów; tylko naprawdę sprawnie myślący strateg wykorzysta wszystkie kombinacje bonusów, by szybko zwiększyć swoją pulę punktów. I tu wracamy do pytania numer jeden: ile ma na to czasu? Aż królestwo osiągnie Dobrobyt lub Ubóstwo. Albo jedno i drugie naraz.

…ale tylko pozorny

Jak to w życiu bywa, każda akcja powoduje reakcję (Newton chyba kiedyś o tym wspominał). Postaci, które uczestnicy zabawy zagrywają, posiadają ikony Korupcji bądź Cnoty. Każdy „wicehrabia” ma na planszy własną ścieżkę moralności oraz czarny i biały znacznik. Poszczególne działania powodują ich przesuwanie, a to z kolei – ubywanie kart z odpowiednich stosów (dobra i zła). Jeśli dana talia się wyczerpie, następuje wspomniany wcześniej Dobrobyt lub Ubóstwo, a gra się kończy. Ja wiem, to brzmi skomplikowanie, ale po trzykrotnej lekturze instrukcji i kilku próbnych grach, na pewno złapiecie, o co w tym wszystkim chodzi. I tu zdradzę wam mały spoiler: będziecie mieli przy tym masę frajdy. Zgoda, próg wejścia Wicehrabiów jest wysoki, a partie zmuszają do myślenia – zapomnijcie o szybkiej rundce podczas imprezki. Tu trzeba usiąść na spokojnie, rozruszać szare komórki i zabrać się do zdobywania władzy nad światem. No, na początek nad królestwem. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?

Postscriptum

Byłbym zapomniał o trybie single player: bo choć gra dopuszcza aż pięciu graczy, to czasy mamy takie a nie inne… Ze spotkaniami towarzyskimi może być problem. A twórcy Wicehrabiów nie potraktowali sprawy po macoszemu, jak to zwykle bywa. Widziałem to już dziesiątki razy –  zasady gry w pojedynkę skonstruowana na szybko, byle jak, po prostu gramy sami ze sobą. A tu okazuje się, że można inaczej – używamy kart „sztucznej inteligencji”, swoistych algorytmów zachowań, symulujących konkretny charakter oraz cel przeciwnika. Czasem będzie skupiał się on przede wszystkim na budowie, innym razem, niczym prawdziwy kapłan – dbał głównie o manuskrypty, spychając kwestię surowców na dalszy plan. A to wcale nie ogranicza możliwości zwycięstwa, bo tak jak wspomniałem, tych jest tu bardzo dużo. Podobnie jak kombinacji kart: gwarantuję, walka o przetrwanie królestwa nie znudzi wam się szybko, nie zależnie czy gracie ze znajomi, czy w pojedynkę.

 

Tytuł: Wicehrabiowie Zachodniego Królestwa

Liczba graczy: 1-5

Wiek: 12+

Czas rozgrywki: 60 – 90 minut

Wydawnictwo: Portal Games

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Portal Games, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Nie miałem do tej pory bliższej styczności z serią „Zachodnie Królestwa” – zdecydowanie muszę to nadrobić. A jeśli „Wicehrabiowie” są choć trochę podobni do swych braci i sióstr, czeka mnie sporo zabawy.
Przemysław Ekiert
Przemysław Ekiert
W wysokim stopniu uzależniony od popkultury - by zniwelować głód korzysta z książek, filmów, seriali i komiksów w coraz większych dawkach. Popijając nowe leki różnymi gatunkami herbat, snuje głębokie przemyślenia o podboju planety i swoim miejscu we wszechświecie. Jest jednak świadomy, że wszyscy jesteśmy tylko podróbką idealnych postaci z telewizyjnych reklam.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Nie-sielskie wakacje. „Fruits Basket” –recenzja mang 5-6

Wolne od szkoły nie oznacza, że postaci mogą o niej w pełni zapomnieć.

Kto zniszczył Krypton? „Superman. Tom 2. Saga Jedności: Ród El” – recenzja komiksu

Superman istnieje w popkulturze od tak dawna, że przedstawiono go już w prawie każdy możliwy sposób, jednak jest na tyle ważny, iż legenda cały czas powinna trwać.

Świetna kampania i znikające planety. „Destiny 2: Poza światłem” – recenzja dodatku

10 listopada światło dziennie ujrzał trzeci płatny dodatek do Destiny 2, zatytułowany Poza światłem.
2,646FaniPolub
0ObserwującyObserwuj
96ObserwującyObserwuj
131SubskrybującySubskrybuj

Wygraj DVD „Sukcesja”

Wygraj DVD „Sukcesja”!

Wygraj dwa pakiety czterech książek Joe Hilla [ZAKOŃCZONY]

Wygraj dwa pakiety czterech książek Joe Hilla!

Wygraj książkę „Chemia serc” [ZAKOŃCZONY]

Wygraj książkę „Chemia serc”!