Dzieci nocy, Nosferatu, wampiry – krwiopijcy mają wiele imion

-

Obraz tych żywiących się krwią istot zmieniał się na przestrzeni dekad. Pierwsze użycie słowa wampir datuje się na 1819 rok – pojawiło się w opowiadaniu Johna Polidoriego. Jednak książę Nosferatu powstał nieco później, bo wyszedł spod pióra Brama Stokera dopiero pod koniec XIX wieku. Hrabiego Drakulę, rumuńskiego arystokraty, wzorował na Vladzie Palowniku, władcy Wołoszczyzny, który przydomek zawdzięczał temu, iż nabijał swoich przeciwników na pal. 
Wampiry w historii? 

W Polsce w XVIII wieku panowało przekonanie, iż krwiopijcy istnieją, a strach z nimi związany obecny był szczególnie na wsiach. Według wielu doniesień zmarli zamieniali się w wampiry. Lęk sprawił, że wypracowano wiele sposobów, jak przeciwdziałać się temu powstaniu nowego dziecka nocy.

Najsłynniejszym, jaki znamy, jest oczywiście przebicie serca truposza osikowym kołkiem, co później wykorzystano również w filmach. Jak, choćby, w Drakuli z 1992 roku z Garym Oldmanem w roli głównej.

Drakula
Drakula / Columbia Pictures Corporation

W wielu wierzeniach znaleźć można również wzmiankę o tym, że odcięcie nieboszczykowi głowy i złożenie jej w nogach tuż przed zamknięciem trumny spowoduje, iż nowy wampir nie powstanie. To nie wszystkie sposoby okołopogrzebowe, jakie wdrażano w obronie przed tymi żywiącymi się krwią istotami.

Jeśli spojrzymy na zdjęcia niektórych grobów z okresu, kiedy to przekonanie, iż dzieci nocy istnieją, było mocno zakorzenione, zauważymy zapewne, że wiele grobów ozdabiały… kolce. Miały uniemożliwić wstanie z grobu takiemu delikwentowi. 

Swoje trzy grosze do tego zestawu sposobów zabijania wampirów dołożyli również scenarzyści i reżyserzy, chcący mieć takie postaci w swoich produkcjach. U jednych wystarczyło wystawić taką istotę na słońce, czy przebić serce wspomnianym już kołkiem. Natomiast drudzy stworzyli koncepcję, iż tylko odcięcie głowy maczetą załatwi sprawę. Wygląda na to, iż ilu nieumarłych, tyle sposobów na ich eliminację. 


Obraz wampirów się zmieniał 

Drakula to jedna z najbardziej rozpoznawalnych w popkulturze postaci, jak również jedna z najbardziej zmiennych i to nie tylko wizualnie. Do najbardziej znanych aktorów, którzy wcielili się w króla nocy, należą: Max Schreck, Bela Lugosi oraz Christopher Lee i Gary Oldman. Warto zaznaczyć, że przy pracach nad ożywianiem tego najsłynniejszego wampira nie zawsze trzymano się materiału źródłowego, jakim była książka Stokera. Wielokrotnie zmieniano lub też wycinano pochodzące z niej sceny, co dawało wiele możliwości na inne przedstawienie tej postaci.

Max Schreck
Max Schreck / Nosferatu – symfonia grozy

I tutaj musimy się dobrze zrozumieć. Za czasów Stokera postać ta siała terror i strach w sercach czytelników i czytelniczek. Było tak przez dość spory okres czasu i dopiero później twórcy zmieniali koncepcje tego gatunku nadnaturalnych istot, odchodząc od potwornego wyglądu utożsamianego niegdyś z wampirami, w zamian coraz bardziej go uczłowieczając. 

Idealnym tego przykładem jest, chociażby to, jak wampiry przedstawione zostały w sadze Zmierzchu. Tam, ukryte pośród śmiertelników, udają część społeczeństwa. Podobnie, jak wcześniej przedstawiała je Anne Rice w słynnym Wywiadzie z Wampirem. Obie autorki próbowały pokazać, w jaki sposób takie istoty mogłyby ukrywać się pośród ludzi, dostosowując się do zmian zachodzących w świecie na przestrzeni wieków.

W 1995 w postać Księcia Ciemności wcielił się Leslie Nielsen w Wampirach bez zębów, oczywistej parodią, która miała pokazać, że nieumarli wcale nie są tacy groźni, jak ich malują. Można powiedzieć, że była to świetna i dobrze wykorzystana okazja, by spróbować wpleść w mrok trochę śmiechu. 

W serialach również mogliśmy zobaczyć zmianę w obrazie krwiopijców. W Supernatural przedstawiono ich jako ludzi, niepanujących nad głodem i poddają się swoim zwierzęcym instynktom do poziomu, jaki moglibyśmy śmiało określić szaleńczym. Twórcy serialowej adaptacji Pamiętników Wampirów trzymali się koncepcji, według której wampiry, podobnie jak w wypadku Zmierzchu, wyglądem nie różnią się od ludzi. Z wyjątkiem tego, że ci pierwszy, aby chodzić w słońcu, musieli posiadać magiczne pierścienie, a ci drudzy świecili się, jakby ich ktoś obsypał brokatem. 

Wszystko zależy również od kraju pochodzenia takiego osobnika! 

Do teraz przybliżałem wam dominujący obraz krwiopijcy wykreowany przez amerykańską popkulturę, jednak nie można zapomnieć, iż są kraje, gdzie tę postać postrzegano w zupełnie innym świetle. W kraju Kwitnącej Wiśni na przykład stworzono zupełnie inny obraz wampira, co udowadnia, iż kreatywność twórców nie zna granic. 

Wampiry o zachodnich korzeniach raczej starają się pozostać w ciemności, a jak już natrafiają na ludzi, dostosowują się, zwiększając szansę na przetrwanie i żerowanie. Ich japońskie krewniaki mają nieco inne podejście. Gdyby pośród wampirów istniało coś takiego, jak poprawność polityczna, raczej nie zwracałyby na nią uwagi.

Czy wampiry są passe? „Dracula: Origin” – recenzja gry

Twórcy japońscy nie bawią się w to, jak delikatne dla ludzi są dzieci nocy. Gdy na ekranie pojawia się krwiopijca, wiadomo, że ktoś umrze. W mangach bywa równie ciekawie, na przykład w pracy Kōty Hirano, Hellsingu, czytamy o zmaganiach elitarnej organizacji tropiącej i jednocześnie eliminującej nadprzyrodzone monstra. Protagonistą jest wampir o imieniu Alucard, zupełnie inny niż Dracula Stokera. To w pełni świadomy tego, czym jest oraz co potrafi wampir, który… gardzi swoimi krewniakami.

Alucard
Alucard / Hellsing

Ale, żeby być sprawiedliwym, japońskie wampiry to nie tylko makabra. Nie zdziwi was na pewno fakt, iż Japonia również dorobiła się, jak to czasem określają czytelnicy, swojego odpowiednika Zmierzchu. W mandze Matsuri Hino Vampire Knight, jak i anime o tym samym tytule widzimy, iż wampiry są tam prześliczne, wręcz perfekcyjne, co czytelnikom może i wręcz powinno przypominać przedstawienia wywodzące się z powieści Anne Rice z jej pięknymi, powabnymi nieumarłymi. 

Oczywiście przykładów pokazujących ewolucję tych postaci jest więcej, ponieważ nigdy nie wiadomo, na co wpadną następni reżyserzy, czy scenarzyści produkcji serialowo-filmowych.

Karol Riebandt
Karol Riebandthttp://improbite.pl/
Gość, do którego dzwoni Rick, gdy Morty ma wolne. Maruda i gracz, ale nie pogardzi też dobrym komiksem i książką.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu