Odwaga, głupota i bohaterstwo. „Cyberpunk. Gdzie jest Johnny? Tom 3” – recenzja komiksu

-

Szybki test na moralność. Powiedzmy, że członek jakiejś bezwzględnej organizacji – gangu albo korpo – robi komuś krzywdę. Zaryzykowalibyście życie, żeby ocalić tę jedną osobę? Czy raczej poświęcili ją w imię wojny przeciwko całej organizacji?
Gdzie jest Johnny?, B. Sztybor, G. Milonoginnis
Cyberpunk. Gdzie jest Johnny?
Cyberpunk. Gdzie jest Johnny? / Egmont
Przepraszam

Powyższy cytat to tak zwana klamra kompozycyjna: bardzo zgrabnie spina ze sobą początek oraz koniec historii przedstawionej w tym tomiku, podkreślając przy tym przemianę głównego bohatera. Dawno nie widziałem, by ktoś zrobił to lepiej – zabieg ten, w kontekście całej fabuły, wywarł na mnie duże wrażenie. Całkiem pozytywne, które niestety rozmywa się za każdym razem, gdy spojrzę na tę okładkę.

Wybaczcie, ale muszę poświęcić jej chociaż kilka zdań, bo ten wygląd to zbrodnia przeciwko jakiemukolwiek poczuciu gustu. W tle twarz postaci trzecio-, jeśli nie czwartoplanowej. Obok popiersie również niewiele znaczącej bohaterki, dzięki metalowemu kołnierzowi wyglądające bardzo sztucznie. Natomiast protagonista rozmiarowo zajmuje tu najmniej miejsca. Nie dość, że jego rysy twarzy kompletnie nie współgrają z tymi na stronach komiksu, to jeszcze ta gwiaździsta aureola…
Czy ktoś zapomniał o projekcie okładki i stworzyli ją słabo opłacani stażyści, tuż przed oddaniem plików do druku? Dlaczego zniechęcacie potencjalnych czytelników? Przecież sama historia nie jest taka zła!

Cyberpunk. Gdzie jest Johnny?
Cyberpunk. Gdzie jest Johnny? / Egmont
Standard

Choć nie powala również oryginalnością. Wallace to niewiele znaczący dziennikarz śledczy, chcący zwrócić uwagę mieszkańców na panoszące się w ich życiu korporacje. A że świat fantastyczny często czerpie inspiracje z tego prawdziwego, ludzi bardziej obchodzą rozgrywki ich ulubionych drużyn niż wyzysk nielegalnych imigrantów. Jednakże gdy pragnienie zmiany bohaterskie chęci  zaczynają już opuszczać naszego bohatera, zostaje on wplątany w wybuch atomowy oraz śmierć Johnnego Silverhanda. 

Czyżby koniec sagi? „Usagi Yoimbo. Powrót” – recenzja komiksu

Przyznacie, zapowiada się ciekawie: niestety znany w Night City rockman o twarzy Keanu Reevesa jest tu po raz kolejny wykorzystany jako przynęta dla fanów uniwersum. Na szczęście sprawdził się nieźle jako punkt wyjścia do całkiem innej historii, nawiązującej momentami do kina noir. Dziennikarz zmienia się w pełnoprawnego detektywa, szuka świadków, potwierdza wersje wydarzeń, odbiera przysługi, zdarzy się także wizyta w kostnicy oraz bójka lub dwie. Kiedy jednak docieramy wreszcie do końca tego labiryntu pełnego zagadek, nie czekają na nas fajerwerki. Tyle stron „rozpędzania” fabuły nie zaowocowało epicki wyskokiem, lecz zderzeniem ze ścianą. Historia (w zgrabny sposób, ale mimo wszystko) gryzie własny ogon, co skutkuje przytoczoną wcześniej klamrą. Chyba scenarzyście brakło pomysłu na oryginalne zakończenie, posłużył się więc standardowym zwrotem akcji, wątkami a’la zasłona dymna oraz graniem na emocjach odbiorcy.


Cyberpunk. Gdzie jest Johnny?
Cyberpunk. Gdzie jest Johnny? / Egmont
Czemu nie

Nie twierdzę, że takie zabiegi to coś złego, jednak po serii Cyberpunk oczekiwałem czegoś więcej. Mam wrażenie, autorzy zbytnio skupili się na motywacji Wallace (walka ze złymi, kontrolującymi świat megakorporacjami) i zapomnieli zbudować fabułę. Dzięki temu roztargnieniu żaden z tych elementów nie jest dopracowany, więc cały tom wydaje się nijaki.

Wrażenie to potęguje warstwa graficzna. Niedokładna, momentami wręcz niechlujna, przywodząca na myśl historyjki dla dzieci. Zapewne znajdzie się niemało osób, którym spodoba się ten „zaokrąglony” styl wypełniony ciepłymi, przymglonymi kolorami – moje oczy nawykły jednak do ostrzejszej kreski mang i nie dają się przekonać tak łatwo. Ale nawet biorąc to wszystko pod uwagę (dodając również mizerną ilością dialogów), jestem w stanie z czystym sumieniem polecić ten tom.

Może nie będę go zachwalał na każdym kroku, ale to wciąż całkiem niezłe rozbudowanie uniwersum Cyberpunka 2077. Choć nie tak dobre jak dwa poprzednie tytuły.

Gdzie jest Johnny. Cyberpunk 2077. Tom 3Tytuł: Cyberpunk. Gdzie jest Johnny? Tom 3

Ilustracje: Giannis Milonogiannis

Autor: Bartosz Sztybor

Liczba stron: 68

Wydawnictwo: Egmont

GrafikaEGMONT

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

Mogło być lepiej, i to pod wieloma względami. Ale nie jest też tragicznie: Night City to spore miasto i znajdzie się w nim miejsce na nawet tak chaotyczne i krótkie historie.
Przemysław Ekiert
W wysokim stopniu uzależniony od popkultury - by zniwelować głód korzysta z książek, filmów, seriali i komiksów w coraz większych dawkach. Popijając nowe leki różnymi gatunkami herbat, snuje głębokie przemyślenia o podboju planety i swoim miejscu we wszechświecie. Jest jednak świadomy, że wszyscy jesteśmy tylko podróbką idealnych postaci z telewizyjnych reklam.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

  1. Nawet nie wiedziałem że to tak się nazywa „klamra kompozycyjna” coś podobnego był w Tokyo ghoul. „Żaden ze mnie bohater. Jestem zwykłym studentem. Lubię czytać książki. Jeśli jednak ktoś napisałby powieść na podstawie moich doświadczeń z pewnością była by to tragedia. ” Na końcu powtarza to samo i dodaję parę słów.

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Mogło być lepiej, i to pod wieloma względami. Ale nie jest też tragicznie: Night City to spore miasto i znajdzie się w nim miejsce na nawet tak chaotyczne i krótkie historie.Odwaga, głupota i bohaterstwo. „Cyberpunk. Gdzie jest Johnny? Tom 3” – recenzja komiksu