Coś dla łasuchów! „Dwanaście słodkich miesięcy” – recenzja książki

-

Dlaczego warto sięgnąć po Dwanaście słodkich miesięcy Kasi Guzik? Powody są dwa – to pięknie wydany album ze zdjęciem każdego wypieku, a po drugie – do ich przygotowania nie trzeba całego sztabu drogich i luksusowych składników, często wystarczy to, co każda gospodyni ma ukryte w kuchennych szafkach.
Dwanaście tematycznych miesięcy

Cały fenomen kulinarnego zbioru kryje się w świetnym wyważeniu i podzieleniu składników: w miesiącach zimowych królują przepisy na bazie czekolady, kawy i różnych smażonych smakołyków (pączki, churros, faworki), wiosną na stołach goszczą wielkanocne baby, mazurki, tarty z rabarbarem i wypieki z truskawkami. Lato obfituje w serniki, jabłeczniki i rolady na bazie jabłek, jeżyn, orzechów i śliwek, a jesień – ta zachwyca korzennymi przyprawami, które dodajemy do dyni, owsianych ciasteczek i babek marchewkowych. Bazę stanowią sezonowe składniki – zwłaszcza owoce, do których latem dobiera się lekkie śmietankowe dodatki, a zimą nieco cięższe i sycące czekolady, kawy i bakalie. Co do tych ostatnich warto dodać, że autorka stawia na te łatwo dostępne w każdym sklepie: żurawinę, włoskie orzechy, rodzynki, morele – nie ma tu orzeszków pini, nerkowca lub pekan. Jednym słowem to przepisy na każdą kieszeń.

Nie za dużo, nie za mało!

Umiar – to kolejne słowo, które przychodzi mi na myśl, kiedy patrzę na Dwanaście słodkich miesięcy. Sto dwadzieścia przepisów zostało podzielonych na cztery kwartały, co daje dziesięć smakołyków na miesiąc. Nie za dużo, jeśli idzie o wybór smaku i nie za mało, biorąc pod uwagę specjalne okazje, takie jak walentynki, komunia czy Boże Narodzenie. Godny pochwały jest także sam dobór przepisów – aż sto z nich nie było publikowanych na blogu! Kupując więc poradnik Kasi Guzik mamy pewność, że płacimy za faktycznie nowe przepisy, a nie jedynie wydrukowaną wersję tego, co można znaleźć bez problemu w sieci. Każdy przepis jest opatrzony ilustracją poprawnie wykonanego ciasta – trzeba przyznać, ze autorka ma talent do ładnego uchwycenia swoich wypieków. Fotografia kulinarna w jej stylu wzbudza apetyt.

Uff, nie trzeba dawać 5 ml drogiego składnika!

To kolejny argument, aby sięgnąć po Dwanaście słodkich miesięcy, ponieważ zawarte w nich przepisy bazują na prostych i łatwo dostępnych, często sezonowych składnikach. Nie ma tu potrzeby kupowania butelki likieru Limoncello, którego potrzebujemy aż całej łyżki (przepis na królewski biszkopt Wiktorii z książki What Katie Ate: Weekend z Katie Katie Quinn Davis), łyżeczki pasty waniliowej (tarta z jeżynami z Sirocco Sabriny Ghayour) lub też 30 gram prażonych migdałów macrona (przepis na jajka nadziewane z migdałami z książki Smitten Kitchen, czyli Nowy Jork na talerzu). Propozycja od Kasi Guzik cechuje prostota, jeśli miałabym przyrównać ją do jakiś książek, to byłoby to Trzyskładnikowe wypieki Sary Rainey, która podobnie jak autorka bloga Gotuję, bo lubię, stawia na niewymuszoność i naturalność w przyrządzaniu wypieków. Nie zrozumcie mnie źle, tamte książki są naprawdę wspaniałe, jednak stopniem skomplikowania i długą (i często dość kosztowną) listą składników bliżej im do poziomu Masterchefa niż zwykłej kobiety, która chce przygotować proste i pyszne ciasto na weekend dla swoich najbliższych.

Nie dla osób dbających o linię!

Skoro już jesteśmy w temacie słodkości to warto wspomnieć, że Dwanaście słodkich miesięcy nie jest przeznaczone dla osób dbających o linię. Wiele tu ciast z kremami na bazie śmietanki 30% lub serka mascarpone. Pozostali na pewno znajdą tu coś dla siebie, ponieważ książka oferuje zarówno proste w wykonaniu muffinki, jak i ładne, warstwowe torty, czyli coś dla początkujących i nieco zaawansowanych miłośników wypieków. Kulinarny poradnik na pewno zachwyci wszystkich zwolenników domowych smakołyków – to idealny pomysł na prezent pod choinkę. Autorka kulinarnego bloga i książek Moje Wypieki ma poważną konkurencję, a jest nią słodka jak jej pyszności Kasia Guzik!


 

Tytuł: Dwanaście słodkich miesięcy

Autor: Kasia Guzik

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Ilość stron: 275

ISBN: 978-83-66074-84-2

Patrycja Wielebahttps://portafortunas.pl/
Herbatoholiczka, miłośniczka prozy Philipa K. Dicka, absolutnie zakochana w bajkach Disney'a. Fanatyczka kotów, zakochana w Deanie Winchesterze i Thorze, bierze kąpiele do soundtracka Władcy Pierścieni i próbuje rozgryźć walkę na miecze w Wiedźminie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu