Biograficzna dłużyzna. „Elvis” – recenzja filmu DVD

-

Życie sławnych ludzi nastręcza okazji do tworzenia produkcji biograficznych ukazujących ich losy. W ostatnich latach dane nam było obejrzeć Bohemian Rhapsody poświęcone Freddy’emu Mercury’emu i zespołowi Queen czy opowiadającego o Elthonie Johnie Rocketmana. Tym razem przyszedł czas na Elvisa Presleya. Choć mogłoby się wydawać, że filmowa biografia króla rock and rolla będzie niezapomnianą i porywającą przygodą, końcowe wrażenia są zgoła odmienne.

Biograficzna dłużyzna. „Elvis” – recenzja filmu DVD
Elvis / Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.
Inny punkt widzenia

Narratorem filmu jest grany przez Toma Hanksa pułkownik Tom Parker, wieloletni menager Presleya. Taki zabieg na pierwszy rzut oka niesie za sobą obietnicę powiewu świeżości i możliwości przestawienia biografii Elvisa w nieszablonowy sposób. Jednak na tym się kończy. Parker w wykonaniu Hanksa jawi się jako czarny charakter ze starych filmów, pragnący wyssać ze swojej ofiary jak najwięcej pieniędzy – Presley jest dla niego tylko atrakcją, na której można zarobić. Martwi się on jedynie o swoje własne dobro, długi oraz niewygodne, skrywane tajemnice. Trudo tu mówić o jakiejś rozbudowanej psychice postaci, ponieważ jej zwyczajnie nie ma.

Biograficzna dłużyzna. „Elvis” – recenzja filmu DVD
Elvis / Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.
Zapomnijcie o fajerwerkach

Natomiast sama biografia Elvisa prezentowana jest pobieżnie. Reżyser widowiska, Baz Luhrmann, jedynie odhacza kolejne punkty w życiorysie legendarnego piosenkarza, od dzieciństwa związanego z fascynacją muzyką czarnoskórych mieszkańców Ameryki oraz komiksami superbohaterskimi, przez pierwsze występy, rozwój kariery, nadużywanie narkotyków i śmierć. Niestety całkowicie zabrakło tu pogłębionego spojrzenia na życie prywatne króla rock and rolla. Wszystko ukazane jest w sposób fragmentaryczny, chaotyczny i po macoszemu. Z tego względu, jak również przez długi metraż filmu, całość ciągnie się niemiłosiernie. Zasadniczo dopiero sceny z koncertami wnoszą do produkcji trochę życia, jednak ich też za wiele nie zobaczymy. Największym plusem obrazu jest genialny Austin Butler wcielający się w tytułowego bohatera. Wypada on niezwykle wiarygodnie, swoją mimiką, ruchami i zachowaniem bardzo wiernie odwzorowuje Elvisa, niekiedy można odnieść wrażenie, że wręcz urodził się do tej roli.

Inne aspekty „widowiska”

Film Luhrmanna ukazuje rozwój, przemiany i problemy społeczne Stanów Zjednoczonych. Reżyser porusza temat rasizmu względem Afroamerykanów oraz prób wyeliminowania elementów ich kultury z szerokiego obiegu. Znajduje to odzwierciedlenie choćby w ugrzecznianiu czy nawet blokowaniu koncertów Elvisa, którego piosenki były zakorzenione właśnie w czarnej muzyce. Nie zabrakło tu również miejsca na próby pokazania, poprzez głównego bohatera, będącego żywym przykładem tego typu mechanizmów, jak ikony popkultury wpływają na zachowania społeczne, rynek medialny i wydawniczy, przekształcając się w coś, co współcześnie nazywalibyśmy produktem totalnym. W końcu kto nie chciałby kupić przypinek ze swoim idolem lub reklamowanych przez niego produktów? Oczywiście takie rozmienianie się na drobne najczęściej niesie za sobą szereg negatywnych skutków, ale o tym również nie zapomniano wspomnieć w omawianej tu produkcji. Wymienione elementy czynią film odrobinę ciekawszym, bez nich byłby on całkowicie nudną biografią.

Biograficzna dłużyzna. „Elvis” – recenzja filmu DVD
Elvis / Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.
W stronę podsumowania

Niestety Elvis mnie rozczarował. Spodziewałem się wybuchowej i porywającej biografii przepełnionej oryginalną muzyką króla rock and rolla. W zamian otrzymałem nużącą i przydługawą produkcję, którą w moim odczuciu ratuje jedynie genialna rola Austina Butlera. Całość, pomimo kilku interesujących elementów związanych z rozwojem ówczesnej kultury popularnej Stanów Zjednoczonych, raczej nie sprawia pozytywnego wrażenia. Możliwe też, że film trafił na niewłaściwego odbiorcę, a osoby będące miłośnikami tego typu produkcji odnajdą w nim o wiele więcej pozytywów.

Biograficzna dłużyzna. „Elvis” – recenzja filmu DVDTytuł oryginalny: Elvis

Reżyseria: Baz Luhrmann

Rok premiery: 2022

Czas trwania: 2 godziny 33 minuty

podsumowanie

Ocena
5

Komentarz

Opowieść o królu rock and rolla, która nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań. Choć całkiem prawdopodobne, że uzależnione jest to jedynie od punktu widzenia oglądającego.
Marcin Chudoba
Marcin Chudoba
Miłośnik Digimonów, mangi, anime oraz musicalowych brzmień. Fan narracji o superbohaterach i klimatów grozy. Nie pogardzi ciekawą książką. Okazyjnie zajmuje się wbijaniem platyn w grach na PlayStation.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Opowieść o królu rock and rolla, która nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań. Choć całkiem prawdopodobne, że uzależnione jest to jedynie od punktu widzenia oglądającego.Biograficzna dłużyzna. „Elvis” – recenzja filmu DVD