Biegnij, ile sił masz w nogach! „Sprint” – recenzja gry karcianej

-

Ubierz się w sportowy strój i szybko udaj się na linię startu. „Dlaczego?”, zapewne zapytasz. To przebiegły i niezwykle sprytny zając wyzywa cię na pojedynek. Kto będzie pierwszy na mecie? Komu powinie się noga? Jakie niespodzianki spotkasz na swej drodze? Jeśli jesteś ciekaw, to koniecznie musisz zagrać chociaż raz w Sprint od wydawnictwa FoxGames.
Bieg do zwycięstwa?

Celem gry jest pokonanie zająca, który czyha na żółwia na dosłownie każdym kroku. Sprint stanowi połączenie karcianki z planszówką, bowiem oprócz tego, iż gracz ma do swojej dyspozycji sporo malutkich kart, to za każdą poprawną odpowiedź może przesunąć pionek uroczego zwierzęcia ze skorupką na plecach po niewielkiej, kolorowej planszy.

Co jest dość rzadko spotykane, w ilu graczy by się nie grało, to każdy wciela się w postać sympatycznego zwierzaka ze skorupą na plecach, lecz nie w zająca. Rozgrywkę można więc określić jako kooperacyjną, ponieważ trzeba się najmocniej postarać, aby nasz bohater miał możliwość zrobienia jak największej liczby kroków.

A jak wygląda rozgrywka? Pierwszym etapem jest ułożenie toru, po którym gracze będą poruszać się pionkami. Można to zrobić dwójnasób – albo wykorzystać wszystkie elementy z czerwonym zaznaczeniem, albo stworzyć trasę z czterech kafelków z niebieskim kolorem. Następnie obydwa pionki ustawia się na starcie. Ostatnim krokiem jest rozłożenie kart na dwa stosy – jeden, składający się z osiemnastu elementów, będzie oznaczać nasz cel do wykonania, drugi zaś (trzydzieści dwie karty) symbolizuje ruchy zająca. Od tego momentu rozpoczyna się właściwa gra.

Każdy z uczestników w swojej turze musi wykonać dwa ruchy – jeden żółwia, zaś drugi – jego przeciwnika. Aby zrobić to pierwsze, gracz dobiera sobie jedną kartę ze stosu celów i kładzie ją w taki sposób, aby wszyscy widzieli, co się na niej znajduje. Następnie stara się on uchwycić za jednym razem tyle kart ruchu zająca (inaczej: wyścigu), ile wskazuje liczba na fragmencie z zadaniem. Przed łapaniem kart nie można ich przeliczać ani kilka razy dobierać elementów do podnoszonego stosu. W późniejszym etapie gracz liczy, jaką część kafelków podniósł. Jeśli udało mu się chwycić odpowiednią ich liczbę, to może przesunąć żółwia o cztery kroki, jeśli wziął o jedną mniej, jego postać porusza się o trzy pola, i tak dalej. Następnie gracz umieszcza na spodzie stosu celów podniesione przez siebie karty i ciągnie jedną z wierzchu. Ona pokazuje, jaki ruch nastąpi w przypadku zająca. W tym momencie kończy się runda danego gracza, zaś finisz całej rozgrywki nastąpi wtedy, gdy na mecie znajdzie się którykolwiek z pionków (jeżeli żółw – wygrywamy, jeśli zając – oznacza to przegraną).


Walory

Sprint sprawia wrażenie małej, niepozornej gry, która dość szybko może się znudzić. Nic bardziej mylnego! Chociaż wszystko tutaj jest proste, a zasady ujęte w niewielkiej, kilkustronicowej instrukcji, to jednak tytuł ten nie daje o sobie zbyt łatwo zapomnieć. W niewielkim pudełeczku znajdziemy sześć kart toru, osiemnaście celów oraz trzydzieści dwa elementy wyścigu. I to wszystko!

Niewątpliwie plusem karcianki jest fakt, iż nie gramy przeciwko drugiej osobie, a wręcz musimy starać się z nią współpracować, aby osiągnąć upragniony cel, czyli metę, i tym samym pokonać upartego zająca.

Drugim oryginalnym pomysłem w przypadku omawianej gry jest sam sposób rozgrywki. Początkowo oszacowanie, ile konkretnie kart należy uchwycić, aby móc poruszyć żółwiem o jaką największą liczbę kroków, może wydawać się trudne, zwłaszcza dla młodszych graczy, jednak twórcy i na to znaleźli sposób. Otóż istnieją dwa uproszczenia. Jednym z nich jest skrócenie toru tylko do czterech elementów o kolorze niebieskim. Dzięki temu rozgrywka będzie mogła trwać niecałe dziesięć minut. Drugi polega na wprowadzeniu do gry możliwości przekroczenia liczby kart, którą wskazuje dany blankiet celu. Jeśli dziecko wyciągnie o jedną kartę więcej niż wskazuje na to cel, może przesunąć żółwia o trzy pola i tak dalej. Całość łatwo spakować do walizki czy plecaka i zabrać ze sobą na jakiś wyjazd, a więc jest to idealna wręcz propozycja na lato. Regrywalność plasuje się na wysokim poziomie, bowiem wszystko tak naprawdę zależy od szczęścia – jaki cel wylosujemy, czy uda nam się go zrealizować oraz którą kartę wybierzemy dla zająca w danej rundzie.

Wygląd i jakość

Nie potrafię się do niczego konkretnego przyczepić, chyba że do tego, iż plansza powinna być znacznie większa. Pojedyncza rozgrywka trwa jedynie piętnaście minut, a to może się okazać zbyt krótko dla niektórych fanów karcianek. Poza tym muszę przyznać, iż FoxGames po raz kolejny wypuściło na rynek coś niewielkiego, ale jednocześnie przyciągającego potencjalnego gracza. Każdy element z osobna został wykonany z niezwykłą starannością, kolory są żywe, zaś karty zostały wykonane z twardej tektury, więc z pewnością wytrzymają nawet najbardziej burzliwe rozgrywki.

Tylko dla dzieci?

Mogę krótko odpowiedzieć, że zdecydowanie nie. Jest to idealna propozycja spędzenia czasu ze swoim dzieckiem. Nauczy się ono między innymi rywalizacji i cierpliwości, bo niekiedy to, co robi zając, bardzo denerwuje, ale myślę, że również dorośli mogą się dobrze przy niej bawić. Sprint to także nietuzinkowy pomysł na prezent, na przykład dla osoby, która jest fanem biegów i innych tego typu sportów.

Podsumowanie

Sprint to nietuzinkowa gra, łącząca w sobie elementy planszówki, karcianki, a także kooperacji. Uczy współpracy, szacowania i zdecydowanie cierpliwości. Chociaż początkowo wydaje się być niepozornym tytułem, który szybko się znudzi, to po kolejnych rozgrywkach nie można się od niej oderwać. Zdecydowanie przypadnie do gustu zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

 

Tytuł: Sprint!

Liczba graczy: 2-4

Wiek: 6+

Czas rozgrywki: 15 minut

Wydawnictwo: FoxGames

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu FoxGames, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Sprint to idealna rozrywka dla małych i dużych fanów karcianek. Przyciąga żywymi barwami, ale przede wszystkim nietuzinkowym pomysłem na rozgrywkę. Przekonaj się, czy uda ci się pokonać zająca w wyścigu!
Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu