10 powodów, dla których warto obejrzeć „Doktora Who”

Mimo swojej popularności i ponad pięćdziesięcioletniego dorobku, jednego z najsłynniejszych brytyjskich seriali telewizyjnych, Doktora Who*, nie znają wszyscy. Jako zapalona Whovianka (fanka tej produkcji), nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała przekonać chociaż części z was do obejrzenia wspomnianej serii. Skupię się jednak na New Who, gdyż obecnie jawi się jako prostsze do przyswojenia – ma mniej sezonów i łatwiej o dostępność odcinków.

Fandom nigdy nie jest zbyt duży, by nie mogły do niego dołączyć kolejne osoby, a więc wybierzmy się razem w podróż przez czas, przestrzeń i dziesięć powodów, dla których warto obejrzeć Doktora Who.

1. Magia

Jeśli istnieje jedno słowo, jakim możemy określić ten serial, to jest nim z pewnością „magia”. Nie oczekujcie jednak w serialu science fiction wróżek i zaklęć, bo nie o takich czarach mówię.  Brytyjski obraz, opowiadający historię kosmity z rasy Władców Czasu, niesie ze sobą pewnego rodzaju urok, którego nie da się jednoznacznie zdefiniować, a który całkowicie pochłania uwagę odbiorcy, miejscami wręcz go zaślepiając. Widzowi zatem niestraszne są żadne dziwaczne stroje i wyraźnie odznaczający się niski budżet – on kocha Doktora miłością bezwarunkową.

2. Świeżość

Zapewniona przez przewijającą się na przestrzeni lat plejadę aktorów odgrywających nie tylko główną rolę, ale także te drugoplanowe. Doktor, zamiast śmierci, doświadcza regeneracji – zmienia swój wygląd, charakter, upodobania, zachowując przy tym dotychczasowe wspomnienia. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi twórcom udało się zarówno zapewnić obrazowi długowieczność (produkcja została wpisana do Księgi Rekordów Guinessa jako najdłuższy serial science fiction), jak i zagwarantować jego ciągłość, niezależnie od aktorskich zawirowań, przy okazji zgrabnie wymieniając obsadę i pozwalając osobom odtwarzającym główną rolę na własną, swobodną interpretację postaci, bez konieczności dopasowywania się czy kopiowania swoich poprzedników. Taka formuła sprawia, że Doktor Who się nie nudzi.

 

3. Dla każdego coś dobrego

Omawiana produkcja to nie tylko zmienność tytułowego bohatera, ale także nietuzinkowe odcinki, wyłamujące się z pewnego przyjętego schematu, jaki często możemy zobaczyć w innych serialach. Zazwyczaj epizody mają określoną formę przedstawiania fabuły, a także prezentują konkretny gatunek – kryminał, horror czy komedię. W Doktorze Who znajdziemy wszystkiego po trochu. Nie oznacza to jednak, że każdy odcinek jest jednym wielkim miszmaszem, chaosem. Twórcy postawili raczej na zaprezentowanie historii na różne sposoby – są więc epizody budzące strach, bawiące do łez, zmuszające do intensywnego myślenia czy doprowadzające do łez, ukazujące opowieść z perspektywy głównego bohatera, a czasem oczami pozornie nieistotnej postaci drugoplanowej.

Szukacie romansu? Check! Thrillera? Check! Co chcecie, to macie.

Źródło
4. Wibbly-wobbly… Timey-wimey…

W całej tej historii Doktora zawsze jest jedna stała. Protagonista się przeistacza, kompani wymieniają, wrogowie zmieniają, a klimat odcinków się różni. W tym wszystkim pozostają jednak dwie rzeczy, które są niezmienne – TARDIS i podróże w czasie oraz przestrzeni. Tak, ta słynna niebieska budka policyjna z lat sześćdziesiątych to TARDIS – swego rodzaju pojazd, którego Doktor używa do odwiedzania różnych zakątków i okresów. Właśnie dzięki temu statkowi kosmicznemu o nietypowym kształcie możemy oglądać perypetie szalonego kosmity. Zaś jeżeli chodzi o drugą, wyżej wymienioną stałą, to stanowi ona kwintesencję produkcji, bo jego głównym motywem jest odwiedzanie miejsc, ratowanie ich przed zagładą, uczenie się, poznawanie nowych ras i dziwne zawirowania czasowe. Najlepszym przykładem cudowności cofania się w przeszłość lub przeskakiwania w przyszłość to odcinek Blink – jeśli zatem nie czujecie się przekonani do serialu, zwłaszcza po pierwszym sezonie, zerknijcie na niego – nie zdradza głównej fabuły (tak zwany „filler”), a oddaje piękno podróży w czasie i trzyma w napięciu.

 

5. Nie da się nie lubić

Wiadomo, że nie każdy przepada za wszystkimi postaciami czy pomysłami, jakie pojawiają się w dowolnej produkcji. Jednak w Doktorze Who nielubianych elementów jest niewiele. Główny bohater budzi nieopisaną sympatię, kompani (kompanki) są dobrze dobrani, a i postacie drugoplanowe to istoty, których nie sposób nie polubić. Razem z nimi silnie przeżywamy wzloty, upadki, płaczemy, śmiejemy się, irytujemy, a za niektórymi wciąż tęsknimy, nawet po wielu, wielu latach…

Źródło
6. Bez barier

Doktor Who to jeden z najbardziej postępowych seriali. Nie dba o konwenanse, porusza tematy, dla niektórych jeszcze tabu. Wprowadza bohaterów będących przedstawicielami społeczności LGBT i rozwija ich historie, traktuje o tolerancji, akceptacji, a wszystkie wątki dotyczące mniejszości seksualnych czy wyznaniowych prezentowane są z niezwykłą naturalnością. Ponadto widzowie mogą oglądać w produkcji nie tylko różnorodnych bohaterów, ale także silne postaci kobiece. Twórcy nie powtarzają schematu ukazywania płci pięknej jako dam w opresji, a także wychodzą poza ramy powszechnie przyjętego protagonisty idealnego – białego, heteroseksualnego mężczyzny. Nadchodzący sezon zmienia bowiem koncepcję Doktora – w tytułowego kosmitę, po raz pierwszy w historii, wcieli się kobieta. Bo czemu nie? W końcu Władca Czasu podróżuje po całym wszechświecie, poznaje mnóstwo ras – jaszczuropodobnych czy obcych wyglądających jak czerwone kasztany – dlaczego więc pojawienie się protagonisty w damskiej wersji lub kompanki-lesbijki miałoby być nienaturalne? Doktor Who idzie z duchem czasu.

 

7. Nietypowy

To nie jest kolejna opowieść kryminalna, typowy romans czy średnio śmieszna komedia. Omawiany obraz stanowi połączenie wszystkich gatunków, ale w zupełnie inny niż sobie wyobrażacie sposób. Tutaj nie ma rzeczy niemożliwych, a niektóre epizody wręcz zakrawają o abstrakcję. Wszystko, o czym pomyślicie, może znaleźć się w serialu, w dodatku posiadając dobre uzasadnienie fabularne. Sky is the limit!

Źródło
8. Easter-eggi

Nie okłamujmy się, wszyscy je kochamy. Który fan nie lubi wyłapywać nawiązujących do franczyzy nienachalnie wplecionych w obraz smaczków? Nie będę wam podawać przykładów, bo zepsuję zabawę, jeśli zdecydujecie się obejrzeć ten serial, ale uwierzcie, nikt tak nie kocha fanów, jak twórcy Doktora Who. Żeby jednak wyłapać te co lepsze easter-eggi, dobrze jest znać Classic Who, bowiem w największej mierze właśnie do tej ery można znaleźć nawiązania. A one… Zachwycają i cieszą! Oglądajcie więc uważnie!

 

9. Charakterystyczne punkty

Najczęściej są to przedmioty, które jednak budzą wiele pozytywnych emocji. Jak teraz nad tym myślę, to nie umiem znaleźć powodu dlaczego. W każdym razie mamy idealnie gadżeciarski wzór TARDIS, soniczny śrubokręt, który radzi sobie ze wszystkim, tylko nie z drewnem, cudowne stroje, w tym długaśny, kolorowy szalik Czwartego Doktora, postacie wyglądające jak jajka, genialnie skonstruowane gallifreyańskie pismo, oparte na koncepcji okręgu, charakterystyczne dźwięki wydawane przez niebieską budkę i zapadające w pamięć intro. A także wiele, wiele więcej. Wszystko się tu zgadza!

Źródło

 

10. Urocza żenada

Ten punkt będzie zarówno powodem, dla którego warto obejrzeć Doktora Who, jak i podsumowaniem tekstu. Omawiany serial nie jest dla wszystkich i to trzeba zaznaczyć. Zwolennicy rozwalającego mózg CGI uznają, że produkcja jawi się jako mało atrakcyjna, wręcz żenująca. Jeśli jednak spojrzycie poza to i dostrzeżecie wartości, jakie niesie ze sobą obraz, poczujecie jego niesamowity klimat, wyluzujecie się i dacie porwać w podróż z szaleńcem w niebieskiej budce, gwarantuję, że zakochacie się w uroku tego tytułu. Co z tego, że oglądając pierwszy odcinek New Who i widząc chodzące manekiny i jedzące ludzi kosze na śmieci, pomyślicie sobie „Co tu się, ku…a dzieje?!”? Nie zrażajcie się i zatopcie w uroczą żenadę Doktora Who, a możecie być pewni, że ten serial (prawie**) nigdy was nie zawiedzie.

 

 

* nie lubię spolszczonej wersji tytułu, ale każą mi w redakcji takiego używać 🙁

** osobiście nie przepadam za erą Stevena Moffata, którego scenariusze i sposób rozwiązywania niektórych kwestii budzi moje wątpliwości. Nie oznacza to jednak, że Doktor staje się nie do przełknięcia. Czasem po prostu wizja fanów rozbiega się z tą scenarzysty.


Źródło grafiki głównej

Adrianna Dworzyńska

Geek i fanatyczka popkulturalna. Szczególnie upodobała sobie brytyjskie produkcje i spektakle (i aktorów, na widok których krzyczy jak mała dziewczynka), fantastykę oraz wszystko, co marvelowskie. Fascynuje ją Wszechświat. Ceni klimat i magię ponad efektami, dlatego kocha Doctora Who nad życie. Dyrektor ds. Memologii, śmieszek 24/7. Hobbit 100% – lubi święty spokój, jeść i spać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.