Top filmów z Marvela

-

Nadszedł czas na ocenę sporej ilości filmów superbohaterskich. Powstała całkiem pokaźna liczba produkcji będących ekranizacjami komiksów tej firmy. Większość z nich została dobrze przyjęta, choć pojawiają się pewne wyjątki. Dziś zajmiemy się tymi najlepszymi według nas obrazami z Marvela. 

Kolejność jest przypadkowa.

Kapitan Marvel (2019), reżyseria Anna Boden i Ryan Fleck

Jest kilka takich filmów we franczyzach superhero, które sprawiają, że po wyjściu z seansu albo zakończeniu ich oglądania, małe, średnie i duże dziewczynki wychodzą jakieś bardziej wyprostowane, uśmiechnięte albo pewne siebie. Gotowe, aby stawić czoła światu, ponieważ pozaziemskie i ziemskie przygody bohaterki, które właśnie oglądali, sprawiły, że uwierzyły same w siebie. Kapitan Marvel w swojej klasie filmowej plasuje się wśród tych lepszych produkcji, chociaż wśród fanów MCU, zwłaszcza męskich, choć nie jest to wcale regułą, nie cieszy się zbytnią estymą. Kapitan Marvel nie jest jedynie filmem o ratowaniu Ziemi przed złymi kosmitami, ale przede wszystkim to produkcja, która pokazuje dziewczynkom, że są silne i zdolne do, właśnie, ratowania wszechświata. Na dodatek pozostaje zabawny oraz lekki w odbiorze, kładzie ogromny nacisk na przyjaźń oraz tworzenie rodzin z wyboru, nie wymagającej istnienia pomiędzy jej członkami i członkiniami więzów krwi. Pod tym względem stanowi naprawdę duże novum w mainstreamowym, superbohaterskim kinie.

Jeśli mielibyście pokazać swoim córkom, siostrom, wnuczkom czy innym młodym kobietom w swoim życiu film MCU – pokażcie im właśnie Kapitan Marvel. (Agata)

Spider-Man: Homecoming (2017), reżyseria Jon Watts

Długo czekałam na odpowiedniego aktora do sportretowania jednej z moich najukochańszych marvelowych postaci i w końcu się doczekałam. Po traumie, jaką zafundował mi Tobey i flegmatyczna Kirsten oraz po trzydziestoletnim Garfieldzie, grającym nastolatka, na scenę wszedł, cały na czerwono, Tom Holland i od razu skradł moje serce.

Homecoming fabułę ma prostą, miejscami wręcz banalną, ale taki ma właśnie być – wreszcie to opowieść o młodziku, który dopiero uczy się życia, dorasta, walczy z hormonami, a to wszystko musi jeszcze pogodzić z byciem superbohaterem i nieujawnianiem swojej tożsamości. Tom Holland wnosi swoją rolą do filmu świeżość, humor, emocje i patrząc na niego, człowiekowi się robi jakoś tak… cieplej na sercu. Aktor przy tym pozostaje autentyczny i nie sposób nie zapałać do niego sympatią. O takiego właśnie Spider-Mana nic nie robiłam! (Adrianna)


Czarna Pantera (2018), reżyseria Ryan Coogler

Akcja Czarnej Pantery rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach z filmu Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów. Król T’Chaka (John Kani) został zamordowany, a nowym królem Wakandy, zostaje jego syn T’Challa (Chadwick Boseman). Oczywiście, jak to w filmach Marvelowskich bywa, nowy władca spotka na swojej drodze śmiertelnych wrogów, którzy zrobią wszystko, by odebrać mu koronę i spieniężyć surowiec – vibranium , dzięki któremu Wakanda dysponuje najnowocześniejszą technologią. Brzmi nudno? Przewidywalnie? Nic bardziej mylnego!

Czarna Pantera to bardzo solidna produkcja, stanowiąca jeden z mocniejszych filarów kinowego uniwersum Marvela. W końcu nie bez przyczyny film Ryana Cooglera zgarnął aż siedem nominacji do Oscarów, w tym za najlepszy film! Chociaż sama fabuła jest z pozoru prosta, obudowana dobrymi scenami akcji, to jednak jej fundamenty poruszają problematyczne i sporne kwestie, takie jak izolacja społeczna, stosunek do uchodźców czy nawet szeroko rozumiana geopolityka. Oczywiście największym plusem całej produkcji jest sama Wakanda – pełna kolorów i różnorodności. W świetny sposób udało się twórcom połączyć dwa zupełnie różne światy – afrykańskie, plemienne rytuały, z niemal kosmiczną technologią przyszłości. Jeśli dodamy do tego wszystkiego genialną ścieżkę dźwiękową, to aż chciałoby się krzyknąć: „Wakanda w moim sercu!”. (Weronika P.)

Spider-Man: Far From Home (2019), reżyseria Jon Watts

Kontynuacja przygód superbohatera z sąsiedztwa. Akcja filmu rozgrywa się po wydarzeniach z Avengers End Game, więc widzimy od samego początku jak Peter zmaga się jeszcze ze stratą swojego przyjaciela i nauczyciela jakim był Tony Stark. Nasz pajączek musi zmierzyć się z kolejnym silnym przeciwnikiem jakim jest Mysterio. Podczas tych zmagań zauważamy tę nerdowską stronę głównego bohatera – czego mi zabrakło trochę w pierwszej części – chociażby w momencie kiedy sam musi zaprojektować sobie kombinezon. Pojawia się również wyczekiwany wątek z MJ i odkryciem tajemnicy Parkera. Wszystko to składa się w przyjemną i spójną całość.

Jest to kino świetnej akcji i rozrywki, które jest lekkie w odbiorze, ale rozwinięte względem poprzedniego filmu. Zdecydowanie jest to jedna z lepszych produkcji Marvela, a na pewno najlepsza z dotychczasowych przygód Spider-Mana. (Asia J.)

Avengers (2012), reżyseria Joss Whedon

Od dziecka oglądałam filmy z superbohaterami, których już wtedy, zdążyłam pokochać z całego serca. Kiedy więc zobaczyłam zapowiedź Avengersów i dowiedziałam się, że wszystkie znane mi postacie będą w nim walczyć ramię w ramię z samym Lokim, to od razu zakochałam się w tym pomyśle. Nie zawiodłam się na filmie nawet w najmniejszym stopniu. Akcja toczy się tak jak należy, a bohaterowie nie są nad wyraz wyidealizowani i pokazują, jak trudno jest nawiązać porozumienie z drugą osobą, a w tym wypadku z całą grupą bohaterów, nawet w obliczu zagłady. W dodatku, samo ich spotkanie jest niesamowite i komiczne. Przecież tyle razy wyobrażamy sobie, jakby to wyglądało, gdyby ścieżki naszych idoli się przecięły. Właśnie Avengersi pomagają spełnić to marzenie, a nawet rozciągają je na następne części.

Dzięki dobremu humorowi i żartom, które zapadają w pamięć oraz niesamowitej oprawie muzycznej, film tętni życiem. Muszę również przyznać, że zaskoczył mnie fakt iż nasz polski dubbing jest naprawdę dobrze dobrany do postaci i przyjemnie się go słucha.

Avengersi otwierają serię w dobrym stylu i z odpowiednią dozą humoru, dlatego więc warto ich oglądnąć i powoli oraz od początku zaczynać tworzyć więź z postaciami, przeżywając razem z nimi trudy życia superbohaterów. (Sonia N.)

Avengers: Infinity War (2018), reżyseria Anthony Russo i Joe Russo

Po sporym sukcesie dwóch poprzednich Avegersów oczywistym było, że powstanie kolejna część. Buńczucznie nazwana „największym cross-overem w historii” dała nam wszystko, czego potrzebujemy w bohaterskim filmie. Wielki Złol chcący zniszczyć wiele istnień? Jest. Charyzmatyczni i uwielbiani przez pospólstwo superbohaterowie? Są. Wielowątkowa fabuła oraz niesamowite plot-twisty? Są. Miód i orzeszki kina akcji, czyli wybuchy i pułapki? Oczywiście też są.

Jak zatem wygląda fabuła? Mamy wielkiego (dosłownie też ;)) Złego, Thanosa. Ten jakże sympatyczny koleżka ma bardzo ambitny plan – zniszczyć połowę życia we Wszechświecie. Warto mierzyć wysoko, zawsze powtarzały nam babcie i trenerzy personalni. Jak dokonać tak niesamowicie trudnego zadania? Cóż, wystarczy zebrać kilka specjalnych kamyków, przyozdobić nimi swoją prawicę i pstryknąć. Na drodze do zwycięstwa Thanos napotka jednak sporą grupkę bohaterów, którym z niewiadomych przyczyn przeszkadza wizja wiecznego wyparowania. Czeka nas zatem sporo widowiskowych kopnięć i łamanych kości.

W ten film włożono masę pieniędzy – i to widać. Przede wszystkim CGI, które cieszą oko. Do tego klimatyczny soundtrack i kostiumy. Akcja jest wartka i naprawdę wciągająca. Do tego znane kultowe postaci. Nic dodać, nic ująć. Film staje na ścisłym podium w mojej ocenie. Warto obejrzeć bez dwóch zdań. (Jakub S.)

Strażnicy Galaktyki (2014), reżyseria James Gunn

Strażnicy Galaktyki są bardzo dobrą produkcją, ponieważ nie zabrakło w nich ciekawej historii, dobrej muzyki, idealnie dopasowanej do scen, świetnych postaci i tego humoru! Przekomarzania między postaciami, to istne złoto! I oczywiście Groot. On jest najjaśniejszą gwiazdą. Film ukazuje również niesztampową siłę przyjaźni. Bohaterowie poznali się w specyficznych okolicznościach, często nie mogli ze sobą wytrzymać, ale ostatecznie skoczyli by w ogień żeby wszystkich uratować. I to jest wspaniałe. Połączenie tego wszystkiego sprawia, że Strażnicy Galaktyki to znakomite kino. Aaaaa i czy mówiłam… GROOT? (Kasia G)

Thor: Ragnarok (2017), reżyseria Taika Waititi

Taika Waititi był dla postaci Thora wybawicielem. Sprawił, że archaiczna postać Odinsona z dnia na dzień stała się jedną z najpopularniejszych i najciekawszych w całym panteonie herosów MCU. Nie udało się to wcześniej ani wybitnemu Kennethowi Branagh’owi, ani Alanowi Taylorowi, więc dokonał tego sympatyczny Nowozelandczyk. Zdołał on na taśmę filmową przenieść swoje charakterystyczne poczucie humoru, opierające się w dużej mierze na improwizacji dialogowej, dzięki czemu Thor z typowego buca, stał się postacią z krwi i kości. Taką, z którą łatwiej utożsamić się widzowi. Oczywiście nie jest to produkcja doskonała, zdarzają jej się fabularne zadyszki, ale w efekcie końcowym dostarcza mnóstwo kapitalnej rozrywki. Przez większość czasu Ragnarok jest bowiem kolorową, neonowo-synthwave’ową jazdą bez trzymanki, nafaszerowaną świetnie zarysowanymi postaciami i rozbrajającym humorem. (Bartosz T.)

Doctor Strange (2016), reżyseria Scott Derrickson

Ten film nie wygrywa u mnie dlatego, że główną rolę gra Benedict Cumberbatch! To dobrze, może odrobinę. Doctor Strange w reżyserii Scotta Derricksona prezentuje się naprawdę niesamowicie, zarówno jeżeli chodzi o scenariusz, jak i efekty specjalne. W końcu twórcy mieli tutaj szerokie pole do popisu, aby zaprezentować magiczne umiejętności naszego czarownika. Zwłaszcza scena pojedynku z Dormammu i nieustanne cofanie się doktora w czasie – siedziałam jak na szpilkach oglądając kolejne sekwencje przewijające się przez ekran. Już nie mogę doczekać zapowiedzianej kontynuacji w IV fazie MCU zatytułowanej Doctor Strange in the Multiverse of Madness! Aż strach pomyśleć, co to będzie! (Agnieszka)

Avengers: Endgame (2019), reżyseria Anthony Russo i Joe Russo

Czym byłoby zestawienie bez tego tytułu? Pozycji, która pozamykała sporo wątków, otwarła drogę dla nowych i zakończyła pewien etap w kinie superbohaterskim. Nic w tym filmie nie dzieje się przez przypadek. Mamy humor, niesamowite sceny walk, dopracowane efekty specjalne i dobrą grę aktorską. O tym obrazie nie da się napisać i powiedzieć złego słowa. Niektórym mogą się nie podobać rozwiązania związane z losami pewnych postaci, jednak prawda jest taka, iż mają one sens. Ta część to istny majstersztyk. Nic tylko oglądać i polecać. (Monika)


Wszystkie materiały promocyjne są własnością firm: Marvel, Disney lub Sony.

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu