Pustynia wita cię, Panie! „Podbojów Saladyna” – recenzja nowego dodatku do „Ancestor Legacy”

-

Destructive Creations nie miało łatwego życia. Najpierw afera z grą Hatred, później słaby celowniczek w postaci IS Defence. Jednakże w 2018 zaskoczyło wszystkich nienajgorszym RTS-em Ancestor Legacy. Teraz firma wydała do niego dodatek osadzony w czasie III krucjaty.
Real Time Strategy?

Początkowo dałem się zwieść, że Ancestor Legacy to staroszkolny przykład RTS-a z dawnych lat, w styluWarcrafta czy Age of Empire. Okazało się jednak, że bliżej do Company of Heroes II. Jednostki są wyspecjalizowane, mają swoje mocne i słabe strony, chwila nieuwagi i umierają w trybie natychmiastowym. Kwestie ekonomiczne zostały zepchnięte całkowicie na boczny tor. Owszem, kontrolujemy punkty zasobów w postaci licznych wiosek na mapie, jednak na tym się kończy nasze gospodarcze zaplecze. Najważniejsze okazują się odpowiednie manewrowanie małymi grupami oddziałów i uderzenia punktowe. Wielkich starć na dużą skalę tutaj nie uświadczymy.

Screen z gry

Nowości prosto z Bliskiego Wschodu

Otrzymamy tutaj nową kampanię oraz frakcję  w postaci muzułmańskich wojowników Saladyna. Ich główną specjalizacją jest kawaleria w formie lansjerów oraz łuczników konnych. Ci pierwsi w ciągu sekund pokonają piechotę uzbrojoną w miecze czy łuki. Zabójcze jednak okażą się włócznie. Drudzy natomiast to istny cierń w boku — poruszają się błyskawicznie i ostrzeliwują przeciwnika w trakcie ruchu. Idealni specjaliści od walki zaczepnej.

Jeśli komuś brakowało najemnych zabójców, to oto Saraceni wychodzą naprzeciw wraz z jednostką asasynów. Nie stosują jednak ukrytych ostrzy i białych szat. Wolą kamuflaż oraz podkładanie bomb,wybuchających po kilku sekundach, zadając olbrzymie obrażenia budynkom oraz jednostkom.


Moimi faworytami zdecydowanie są grenadierzy, którzy za pomocą swoich wybuchowych pocisków potrafią zniszczyć całe oddziały przeciwnika. Jednak to broń obosieczna — nasze jednostki, pechowo znajdują się na miejscu wybuchu, również zginą.

Screen z gry

Podejście do historii? Po prostu za…jefajne

Gra w mocnym stopniu bazuje na historii i to w tym dobrym tonie. W porównaniu do niektórych gier, które trudne tematy omijają lub bagatelizują, tutaj twórcy pojechali po bandzie. I to jest CUDOWNE! Nie ma dobrych muzułmanów i złych krzyżowców. Nie. Tutaj każda ze stron jest winna zaistniałego konfliktu i żądna nie została wyidealizowana. Ukazany został brutalny konflikt, gdzie obie strony odwołują się do religii, motorem napędowym wojny jest polityka. Wzniosłe hasła o miłosierdziu przeplatają się z mordowaniem niewinnych mieszkańców czy pielgrzymów na Ziemi Świętej. Gra jest mocno brutalna i widać to nie tylko na polu walki, ale w opowiadanej historii. Tutaj nie ma jednolitych postaci.

Od strony artystycznej genialnie prezentują się cutscenki w formie ruchomych obrazów. Świetnie wpasowują się w klimat i podobnie jak w podstawowej wersji, nowe trzymają poziom. A świeże utwory muzyczne to słodycz dźwiękowa nawet dla najbardziej wymagających koneserów.

Screen z gry

AI uwielbia cię… niszczyć

Twórcy od początku chwalili się niezwykle wymagającym przeciwnikiem komputerowym. Okej, szanuję takie podejście. Jednakże AI nie wykonuje tutaj spektakularnych manewrów, nie wykorzystuje naszych luk w obronie. Nie, po prostu szkoli jednostki szybciej, taniej i w jakiejś zaporowej ilości. Jak dla mnie, zastosowano tutaj najprostszy i najgorszy model poziomu trudności. Przyprawia on bardziej o frustrację niż o poczucie walki z przeciwnikiem równym sobie. Wyszkoliłeś już cztery oddziały? Spokojnie, przeciwnik ma ich już dziesięć i zaleje cię falą. Nawet jeśli są to jednostki tego samego rodzaju, przeciwnik i tak będzie miał przewagę. A i zapomniałem wspomnieć, że piszę tutaj o łatwym poziomie trudności. Piszę to także z perspektywy weterana wszelkich strategii, bo od lat jest to mój ulubiony gatunek. Lubię gdy tytuł zmusza mnie do myślenia, a wróg mądrze manewruje na polu bitwy. Tutaj tego zwyczajnie nie ma.

Screen z gry

Ciernie w boku wielbłąda

Saladyn wielkim strategiem był, ale i on nie uniknął błędów. Są to jednak głównie małe problemy, niewpływające na rozgrywkę. Jakaś animacja nie do końca zagrała, postaciom zdarza się ruszać ustami w przerywnikach, w czasie kiedy nic nie mówią. Czasem jednostki zgłupieją razem i nie wiedzą,dotrzeć miejsce, do którego je wysłaliśmy.

Jednakże największy problem, na jaki trafiłem, to ten związany z zagraniem razem ze znajomym. Nie mogliśmy w żaden sposób założyć prywatnej gry i zagrać wspólnie na boty. Udało się jednak znaleźć pusty, oficjalny serwer i w końcu rozpocząć rozgrywkę. Jednak… po pięciu minutach wywala nas do menu głównego. Definitywnie multi musi zostać naprawione i to szybko.

Screen z gry

Czas na krucjatę!

Nowy dodatek nie sprawi, że Ancestor Legacy zyska nowych graczy. Jest to propozycja dla obecnych użytkowników, którzy oczekiwali nowości bądź odczuwają pragnienie powrotu do gry. Dostaliśmy świetnie zrealizowaną kampanię oraz intrygującą, świeżą frakcję. Podejście do tematyki to także świetny argument, aby sięgnąć po Podboje Saladyna. I finalnie jest to kawał porządnej strategii czasu rzeczywistego.

  • Nowa frakcja,
  • Świetna kampania,
  • Oprawa artystyczna.

 

  • AI mocno przegięte,
  • Spore problemy z trybem multiplayer.

 

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Idealna propozycja dla wszystkich, którym spodobało się „Ancestor Legacy” i chcą poczuć trochę powiewu świeżości. Ewentualnie dobry pretekst, aby zapoznać się z produkcją polskiego studia.
Mateusz Zelek
Gdyby urodził się 65 milionów lat temu, to na pewno byłby dinozaurem. Ogromny fan prehistorycznych gadów i wszystkiego, co z nimi związane. Dziennikarz specjalizujący się w grach wideo i wiążący z nimi swoją zawodową przyszłość. Nie pogardzi także dobrą lekturą.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu