Pod maską kryje się potwór. „The World of Lore: Niegodziwi śmiertelnicy” – recenzja książki

-

Już od dłuższego czasu fascynują mnie rzeczy niewytłumaczalne, tajemnicze i na swój sposób potworne. Opowieści o wampirach, wilkołakach, duchach i innych stworach nigdy nie są mi obce. Uważam nawet, że w każdej z tych historii kryje się jakieś ziarenko prawdy, coś, czego logicznie nie da się wytłumaczyć, a ludzie, którym przydarzyły się niewyjaśnione zjawiska, byli całkowicie pewni tego, co doświadczyli. Dlatego gdy na naszym rynku pojawiła się książka The World of Lore: Potworne istoty, sięgnęłam po nią bez zastanowienia i wcale się nie zawiodłam. Fantastyczne postacie znane z ludowych legend, opętania, demoniczne lalki, nawiedzone domy i wiele, wiele więcej. W Lore odnalazłam niemal wszystko, co jest przedmiotem moich zainteresowań. Niemal. Bo jednak zabrakło historii o ludziach skrywających drugie oblicze, porządnych obywateli noszących maski, pod którymi kryją się potwory. Długo nie musiałam na nie czekać.

Zysk i S-ka, czując sukces, jaki odniósł w Polsce pierwszy tom serii Lore autorstwa Aarona Mahnkego, postanowiło wydać kontynuację. The World of Lore: Niegodziwi śmiertelnicy tym razem skupia się na realnych ludziach, którzy najczęściej okazują się bardziej bezwzględni niż niektóre potwory przedstawione w poprzedniej odsłonie. Ta powieść (albo inaczej zbiór opowiadań na podstawie prawdziwych, udokumentowanych wydarzeń) przede wszystkim pokazuje nam, że jak człowiek się czegoś boi, gdy jego świat jest zagrożony, oraz to, co wie oraz w co wierzy, potrafi atakować na oślep i krzywdzić innych. Jak uzmysławia nam Mahkne, człowiek jest w stanie zrobić wiele, aby przerwać dotykające go (bezpośrednio lub też nie) nieszczęście. Do tego stopnia, że potrafi oddać nawet członków swojej rodziny na pastwę krwiożerczego fanatyka. I usprawiedliwia to lepiej niż zrobiłby to najzręczniejszy adwokat.

Oni żyli NAPRAWDĘ

Aaron Mahkne zabiera nas w przeszłość, najczęściej odległą, do zamierzchłych czasów, gdzie zbrodnie można z łatwością ukryć i przez wiele lat bezkarnie kontynuować swoje krwawe żniwa. Jedna z przedstawionych historii, o której już słyszałam, ale dopiero dzięki tej książce dowiedziałam się całej smutnej prawdy, traktuje o Hermanie Websterze Mudgettcie, bardziej znanym pod pseudonimem H.H. Holmes. To właśnie ten człowiek w dziewiętnastym wieku w swoim Zamku, skrywającym sekretne przejścia i pokoje, zamordował więcej osób niż sam był w stanie policzyć. Jak się okazuje, większość ofiar Holmes złapał w swoją pajęczą sieć podczas Kolumbijskiej Wystawy Światowej, na którą przybywały miliony turystów. Przecież w tłumie łatwiej przeoczyć zniknięcia. Mężczyzna najczęściej za swój cel obierał samotnie podróżujące kobiety. Kiedy wszystko wyszło na jaw, świat oniemiał, a „Zamek” ochrzczono „Domem Mordu”. Ale Holmes działał nie tylko tam, bo jeżdżąc po najróżniejszych miastach, Diabeł z Chicago dopuszczał się najrozmaitszych przestępstw, o których przeczytacie w tej książce.

Historia uczy nas, że zdesperowany człowiek jest zdolny do wszystkiego. Pod koniec osiemnastego wieku, w Edynburgu, było wielkie zapotrzebowanie na ludzkie szczątki. Z całego świata napływali do tego miasta głodni wiedzy młodzi lekarze, co wiązało się z tym, że na czymś musieli oni zdobywać swoje doświadczenie. A że obowiązujące wtedy prawo mocno ograniczało nauczającym pozyskiwanie zwłok, konieczne było w inny, mniej humanitarny, sposób zdobyć ciała. Ale oczywiście nie brudząc sobie przy tym rąk. I tak dochodzimy do hien cmentarnych, które ograbiały groby, nie z majątków nieszczęśników, ale z właśnie co pochowanych, i ubijali na tym niezły interes. Zwłaszcza panowie Burke i Hare. Prowadzili oni przytułek dla bezdomnych osób, a w międzyczasie zabijali swoich klientów i dostarczali niczego nieświadomym studentom obiekty ich największego zainteresowania. Doprawdy zimny interes.

Ale nie tylko mężczyźni okazywali się potworami, bo na przestrzeni lat żyły też takie kobiety, jak Elżbieta Batory (znana jako Krwawa Hrabina) czy uwielbiająca krew młodych szlachcianek, Kate Webster, wiodąca przestępczy żywot złodziejki, a następnie morderczyni. Esther Carlson, poprzez ogłoszenia matrymonialne, zwabiała do swojego domu bogatych mężczyzn, po czym ich okradała, następnie zabijała, a ciała rzucała na pożarcie świnią (te następnie przerabiała na mięso, które sprzedawała sąsiadom). Natomiast Wesoła Jeny, będąc szanowaną i uwielbianą pielęgniarką, „pomagała” starszym ludziom szybciej wyprawić się na tamten świat. Mahkne opisuje także historię Mary Toft rodzącej… króliki. Oczywiście wszystko to było sprytnie zaplanowaną mistyfikacją, ale o tym musicie już sami przeczytać.


W książce przewija się jeszcze całe mnóstwo takich opowieści. Mamy także opisane polowania na czarownice i czasy działalności najsłynniejszego pogromcy rzekomych wiedźm, Anglika Matthew Hopkinsa. Ten mężczyzna przeszedł do historii jako generalny tropiciel wiedźm, łowca kobiet, które podobno utrzymywały konszachty z diabłem. Historycy po dziś spierają się, ile ofiar posłał on na śmierć.

Strach przed nieznanym

Jak sam Aaron Mahkne pisze w swojej książce, ludzi fascynuje pojęcie śmierci. Dlatego w niezliczonych opowieści z dreszczykiem występują zwłoki i przypominają nam o własnej śmiertelności. Takich przykładów, jak powyżej, możemy szukać na kartkach historii, a najczęściej służą one za inspirację do powstania takich filmów, jak Stań przy mnie, brutalnie realistycznych odcinków CSI czy chociażby Nie z tego świata. Prawdziwe życie jest jednak bardziej skomplikowane. I mroczniejsze niż chcielibyśmy przyznać. Prawdopodobieństwo znalezienia zwłok powinno być niewielkie, ale niestety jest to całkowicie niezgodne z prawdą, o czym uświadamia nas pisarz.

W swojej książce Mahnke nie potępia zachowań poszczególnych osób, raczej stara się pozostawać bezstronnym. Zajmuje on uzasadnione w treści Lore stanowisko – przekazuje nam daną historię, czasami rzuci jakimś komentarzem, zadaniem którego jest wzbudzić w czytelniku trwogę i chwilę zastanowienia nad tym, czy faktycznie sam byłby w stanie posunąć się do takich czynów, gdyby miał nóż na gardle. W trakcie lektury trudno nie odnieść wrażenia, że w wielu sytuacjach największym zagrożeniem czyhającym na człowieka jest tak naprawdę jego strach przed nieznanym (sam autor wspomina o tym w jednym z rozdziałów), który w najlepszym razie prowadzi do nieporozumień czy absurdalnych sytuacji, a w najgorszym nawet do morderstw (niestety, do tego ostatniego dochodzi najczęściej).

Lektura (nie) do poduszki

The World of Lore: Niegodziwi śmiertelnicy Aarona Mahnkego to naprawdę świetna propozycja dla każdego wielbiciela zagadek rodem z CSI czy Z Archiwum X. Albo jeżeli po prostu lubicie kryminalne tajemnice, mrożące niekiedy krew w żyłach, trudno o lepszą lekturę. Do tego rysunki stworzone przez M.S. Coreya (wykonał także ilustracje do opowiadań Edgara Allana Poego, Orrina Greya i innych) cieszą oko i idealnie oddają klimat każdej opowieści. Jeżeli zaś nie jesteście pewni, czy Lore faktycznie przeznaczone dla was, to przed zakupem polecam przesłuchać podcasty Mahnkego, na podstawie, których powstały oba tomy. Dla mnie osobiście zarówno pierwsza, jak i druga część okazały się strzałem w dziesiątkę, i czekam na kolejną odsłonę. Ta wyszła już za granicą pod tytułem Dreadful Places. Zdradliwe? Niebezpieczne? miejsca – coś czuję, że i ona dostarczy mi kolejnych niesamowitych historii rodem z najgorszego koszmaru, a mających miejsce w rzeczywistości.

 

Tytuł: The World of Lore: Niegodziwi śmiertelnicy

Autor: Aaron Mahnke

Liczba stron: 392

Wydawictwo: Zysk i S-ka

ISBN: 978-83-8116-649-2

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

„Niegodziwi śmiertelnicy” to nie tylko książka dla tych, którzy uwielbiają kryminalne zagadki i opowieści rodem z najgorszych koszmarów. To także bardzo dobrze skonstruowane, bogate kompendium wiedzy o motywach, jakie od wieków spotykamy w kulturze i literaturze.
Agnieszka Michalska
Pasjonatka czarnej kawy i białej czekolady. Wielbicielka amerykańskich seriali i nienasycona czytelniczka książek, ale nie znosi romansów. Podróżuje rowerem i pisze fantastyczne powieści - innymi słowy architekt własnego życia.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu