Nie jesteś sam. „Draugen” – recenzja gry

-

Czasami mamy ochotę oderwać się od szarej rzeczywistości i wybrać w podróż do jakiegoś niesamowitego miejsca. Jednak w większości przypadków przeszkadza nam w tym po prostu brak funduszy. Dlatego sięgamy po książki, komiksy, a także gry wideo. To właśnie te ostatnie nie tylko zapewniają nam wiele wrażeń, ale również pozwalają przeżyć historię danego bohatera. Obserwujemy świat z jego perspektywy, a także dokonujemy za niego rozmaitych wyborów.

Tym razem niezależne studio Red Thread Games, odpowiedzialne za trylogię przygodówek, zatytułowanych: Najdłuższa podróż (1999), Dreamfall (2006) oraz Dreamfall: Chapters (2014), zabrało nas w niezwykłą podróż do Norwegii w 1923 roku. Piękno tamtejszych fiordów, atmosfera tajemniczości i bogate dialogi dwójki bohaterów, wraz z którymi odkrywamy zagadki miasteczka Graavik – tak w skrócie przedstawia się Draugen. Brzmi to jak początek świetnego thrillera psychologicznego i właśnie tak się prezentuje.

Miasto duchów

Protagonistą gry jest Edward Charles Harden, amerykański podróżnik, który przybywa do malowniczego miasteczka, Graavik, aby odnaleźć swoją zaginioną siostrę, Betty. Mężczyźnie zależy na odszukaniu bliskiej mu osoby, jednak jego towarzyszka, Alice, woli dobrze się zabawić.

Kiedy bohaterowie przybywają na miejsce, okazuje się, że w Graavik dzieje się coś dziwnego. Miasteczko wydaje się opuszczone, do tego niemal wszędzie napotykamy na ostrzeżenie o „klątwie”. Alice postanawia zbadać sprawę i powoli na jaw zaczynają wychodzić mroczne tajemnice lokalnej społeczności. Ale gdzie podziała się Betty?

Materiały prasowe


Piękne, ale krótkie

Akcja rozgrywa się w 1923 roku, kiedy kobiety dopiero walczyły o swoje prawa, co zostało nawet poruszone w jednej z rozmów pomiędzy Edwardem a Alice. Mimo to, mężczyzna liczy się ze zdaniem dziewczyny i traktuje ją niemal na równi ze sobą. Relacja pomiędzy tą dwójką jest dość specyficzna i choć widać, że znają się bardzo dobrze, to jednak zdają się zupełnie do siebie nie pasować. Są jak ogień i woda, ale dzięki temu doskonale się uzupełniają. Edwardowi zależy na odnalezieniu swojej zaginionej siostry i tak naprawdę tajemnice Graavik najmniej go interesują. Co bardzo irytuje jego towarzyszkę, która wręcz pali się do rozwiązania zagadki opuszczonego miasta. Przez ich różne temperamenty dochodzi niekiedy do ostrej, ale ciekawej wymiany zdań, dlatego też snuta historia nabiera osobliwego charakteru. To świetnie widać już w pierwszej scenie, gdy bohaterowie siedzą razem w łódce i rozmawiają – teoretycznie na poważny temat, bo dotyczący Betty (wszystko, co jest z nią związane, ma duże znaczenie dla Edwarda), ale nie przeszkadza to Alice żartować czy dogryzać naszemu protagoniście. Tutaj należą się wielkie brawa dla Nicholasa Boultona i Skye Bennett za fenomenalne odegranie swoich ról. Głosy postaci idealnie pasują do ich zachowania.

Wydarzenia, w których bierzemy udział w Draugen, obserwujemy z perspektywy Edwarda. Wraz z nim przemierzamy piękne lokacje i wchodzimy w interakcje ze znalezionymi przedmiotami, szukając strzępków informacji mających naprowadzić nas na trop zaginionej Betty oraz rzucając nowe światło na tajemnice opuszczonego miasteczka. Oczywiście na każdym kroku towarzyszy nam Lissie (tak mężczyzna zdrobniale nazywa Alice), która żywo reaguje na nasze poczynania i komentuje każde znalezisko. Najbardziej jednak ciekawe jest to, że wygląd świata przedstawionego zmienia się w zależności od stanu emocjonalnego naszego protagonisty oraz panujących warunków atmosferycznych.

Materiały prasowe

I właśnie w tym momencie muszę pochwalić niezwykłą staranność, z jaką oddano miejsce rozgrywania się akcji. Draugen prezentuje się po prostu ślicznie, co jest zasługą przede wszystkim malowniczego miasteczka, ale także tego, że poszczególne elementy otoczenia zaprojektowano z dużą dbałością o detale. Na dodatek dochodzi jeszcze ścieżka dźwiękowa, która również dokłada trzy grosze do budowania klimatu. Jest niezwykle spokojna, majestatyczna i uspokajająca, a czasem nawet wpędza w melancholię. Duże brawa dla Simona Poole’a (autora ścieżki dźwiękowej do Dreamfall, Dreamfall Chapters czy The Park). Są też i minusy. Gra jest zbyt krótka i przewidywalna. Przejście całej rozgrywki zajęło mi niecałe trzy godziny, a gdzieś w połowie zdążyłam zorientować się, w czym rzecz. I na końcu okazało się, że wszystkie moje podejrzenia się sprawdziły, co odebrało mi sporo radości z zabawy. Niemniej jest to historia dwubiegunowa, więc żeby poznać wszystkie tajemnice Graavik, trzeba dwukrotnie przejść grę.

Urocza podróż

Draugen to krótka gra, ale za to bardzo przyjemna, przy której można spędzić całkiem miły wieczór. I chociaż dla mnie była zbyt przewidywalna, to jeżeli ktoś nie domyśli się zakończenia, to zwrot akcji może okazać się sporym zaskoczeniem, pozostając dzięki temu w pamięci na dłuższy czas. Po napisach końcowych jest zapowiedziana ewentualna kontynuacja i mam nadzieję, że takowa powstanie. Mimo wszystko zdążyłam zżyć się z Edwardem i Alice i możliwość przeżycia z nimi kolejnej przygody napawa mnie dużym optymizmem. Oby tylko była nieco dłuższa.

  • Ciekawa fabuła,
  • Wyraziści bohaterowie,
  • Namacalny, surowy klimat norweskiej wioski,
  • Świetna oprawa audiowizualna.

 

  • Zbyt krótka,
  • Przewidywalne zakończenie.

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

„Draugen” to sympatyczna podróż do malowniczego norweskiego miasteczka, którego tajemnice mogą zmrozić krew w żyłach. Przyjemna gra do przejścia w jeden wieczór.
Agnieszka Michalska
Pasjonatka czarnej kawy i białej czekolady. Wielbicielka amerykańskich seriali i nienasycona czytelniczka książek, ale nie znosi romansów. Podróżuje rowerem i pisze fantastyczne powieści - innymi słowy architekt własnego życia.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu