Najlepsze seriale 2018 roku

-

Powoli zaczynamy przygotowywać się do końca roku. I nie chodzi o sprzątanie przed Świętami i wyprawy na zakupy, tylko po czas podsumowań. Na pierwszy ogień idą seriale, te według nas najlepsze, jakie ukazały się w tym roku. A weszła ich w 2018 całkiem pokaźna liczba – większość to ciekawe produkcje. Ale które okazały się tymi NAJ?
Chilling Adventures of Sabrina

Nastoletnia czarownica powróciła na srebrne ekrany i zrobiła to naprawdę z wielkim przytupem. Mimo dwóch miesięcy, które upłynęły od daty premiery serialu, ciągle trudno natrafić na negatywną opinię o Chilling Adventures of Sabrina. Nieważne czy szukamy na portalach zajmujących się opiniowanie dzieł popkultury, czy prywatnych blogach. Wszystko za sprawą przemyślanej próby zrebootowania ukochanej przez widzów w latach 90-tych produkcji oraz nadania jej zupełnie nowego, współczesnego charakteru. Mrocznego i brutalnego, przeznaczonego dla zdecydowanie starszego odbiorcy. Co tu wiele mówić. Motyw czerpiący z satanizmu został zrealizowany na tyle wiarygodnie, że nawet organizacja The Satanic Temple dopatrzyła się podobieństw do własnej działalności, żądając od Netflixa sporego odszkodowania, a jak wszyscy dobrze wiemy, tam, gdzie znajdziemy skandal podsycony sypiącymi się pozwami, natrafimy również na niemały sukces. Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić wam Chilling Adventures of Sabrina — oczywiście, jeżeli jeszcze nie widzieliście tego świetnego serialu. – Martyna M.

The Rookie

Seriali o policjantach powstało już naprawdę sporo. Z tego względu coraz ciężej zainteresować taką specyficzną tematyką coraz bardziej wymagającego widza. Zaczynając seans tej produkcji, nie miałam większych oczekiwań, ot może jedynie takie, by spędzić miło wieczór, żeby się nie zanudzić na śmierć. Tytuł obrazu łatwo przetłumaczyć jako po prostu świeżak. I faktycznie, całość dotyczy mężczyzny, któremu cały świat wali się na głowę i podczas napadu na bank dochodzi do wniosku, że praca w policji to jego marzenie. Pokazuje to, iż nigdy nie jest za późno na dążenie do odnalezienia własnej drogi do szczęścia i spełnienia. Chociaż po pierwszych minutach można odnieść wrażenie, że John Nolan zupełnie nie nadaje się do tego zawodu, że za często emocje biorą u niego górę, to już po kilku odcinkach do widza dociera, że to właśnie emocje sprawiają, iż główny bohater stopniowo przeistacza się w naprawdę dobrego glinę. Każdy z odcinków to nowe sprawy, nowe wyzwania dla świeżaków, a także kolejne problemy życiowe. Niby nic nowego twórcy tego serialu nie wymyślili, a jednak wciąga on od pierwszych minut. Może to zasługa świetnej obsady aktorskiej, a może zwyczajnie tego typu produkcje nadal cieszą się popularnością? – Zaczytana

Hilda

Ten prześlicznie animowany i dobrze napisany serial przeszedł trochę bez echa, ale każdy, kto go obejrzał, nie może powstrzymać słów uznania i zachwytu dla twórców. Hilda opowiada o przygodach dziewczynki w świecie zamieszkałym przez niesamowite stworzenia – niczym z dziecięcej wyobraźni. Autor komiksu, na podstawie którego powstał serial, luźno zainspirował się skandynawskimi mitami, co nadaje całości swoistego uczucia hygge – przytulności. Animacja utrzymana jest w ciepłych, pastelowych kolorach; dominują czerwień, pomarańcz i niebieski – kolory Hildy. A skoro o postaciach mowa: główna bohaterka jest cudowna, odważna i stanowi świetny wzór do naśladowania dla każdego dziecka. Jej przyjaciele – tak ludzcy, jak i nie – są równie uroczy. Każdy ma dobrze rozwiniętą osobowość i śmieszne cechy, które wyróżniają ich w tłumie. Na szczególną uwagę zasługuje też relacja Hildy z jej mamą. Serce rośnie, patrząc na taki zdrowy związek między rodzicem a dzieckiem. Postacie ze sobą rozmawiają i razem rozwiązują problemy. Każdy odcinek to uczta dla oczu, a każda przygoda zapiera dech. Całe szczęście, że na Netflixie można od razu obejrzeć całość! – Diana

Yellowstone

Współcześni kowboje to nie tylko chłopaki w jeansach, z rewolwerami przy boku, ujeżdżający mustangi i pilnujący bydła. To także rekiny biznesu i władcy absolutni. I taki jest John Dutton – główny bohater serialu Yellowstone, opowiadającego losy jego rodu – potężnych rancherów z Montany. Na początku – wybuch wulkanu. A nawet kilku. Potem przepiękne widoki, doskonałe kadry, świetna muzyka. Genialni aktorzy i naprawdę dobre aktorstwo. Jak na western przystało – dużo dzikich przestrzeni, koni i Indian. Jak na dramat – pokręcone (subtelnie rzecz ujmując) relacje rodzinne, pokoleniowe, biznesowe. To serial o tym, jak przyszłość zmienia przeszłość. O tym jak przeszłość kształtuje teraźniejszość. O wyborach, których dokonanie zmienia wszystko, ale zaniechanie jest jeszcze gorsze. Kawał świetnej roboty absolutnie dla każdego – od wielbicieli gatunków przez fanów Kevina Costnera po tych, którzy kochają piękno przyrody. – Anka K. Misztal


Mayans M.C.

Jeśli coś jest spin-offem Synów anarchii, a ty jesteś fanem SoA, ten tytuł to twoje must see. Po prostu. Akcja serialu rozgrywa się już po zakończeniu SoA i opowiada o klubie motocyklowym Mayans. Ezekiel “EZ” Reyes wychodzi z więzienia i musi zbudować swoje życie od nowa. Dosłownie. Opowieść niby prosta – mężczyzna, kobieta, honor. Z początku – bywa różnie. Ale potem… Im dalej w las, tym bardziej nie możesz się oprzeć. Kurt Sutter rozwija opowieść w sposób co najmniej zaskakujący, by nie rzec nieprzewidziany. Pełnokrwiści bohaterowie, których emocje czujemy, wspaniałe maszyny i świetna muzyka, czyli znany klimat w zupełnie nowej odsłonie. I finał sezonu, który sprawia, że każdy z zapartym tchem czeka na więcej. – Anka K. Misztal

Go, Mayans, go!

Instinct

Seriali detektywistycznych mamy już na pęczki, również takich, w których pojawiają się różnej maści ex-agenci przeróżnych rządowych, wyspecjalizowanych w inwigilacji czy szpiegostwie agencji. Dlatego, między innymi, po Instinct spodziewałam się tylko jednego: będzie miało tak zwany niski próg wejścia. Ot, serial o nowojorskiej policjantce Detektyw Lizzie Needham (Bojana Novakovic), współpracującej z wykładowcą psychologii, Dylanem Reinhartem (Allan Cumming), który przypadkowo był również jednym z bardziej obiecujących agentów CIA. Produkcja idealna w tło. I rzeczywiście, Instinct to serial sympatyczny, mający swojego geniusza, który nie tylko analizuje oraz przewiduje zachowania przestępców, ale również od czasu do czasu spełnia funkcję kumpla-terapeuty dla głównej bohaterki (to nieprofesjonalne, ale czasem trudno się powstrzymać). Z jednej strony to taka dość klasyczna bajka, gdzie ex-agenci, nasz główny bohater oraz jego kumpel, Julian (Naveen Andrews), aktualnie pracujący w sektorze prywatnym, ratują sytuację i pomagają rozwiązywać sprawy dzięki swoim znajomościom oraz koneksjom, pozostającym poza zasięgiem nowojorskich detektywów.

Dużą zaletą Instinct jest to, że w tym serialu między głównymi bohaterami nigdy nie pojawi się nic więcej niż przyjaźń – Reinhart bowiem jest bardzo szczęśliwie mężaty, a Lizzie jedynie lubi. W ogóle ukazanie całego queerowego wątku w Instinct jest fantastycznie poprowadzone, nieoceniające, nie wpadające również w stereotypy. Nasz pan doktor, chociaż wysoki i raczej chudy, tylko pozornie jest niegroźny. – Agata

Take Two

To chyba największe i najmilsze zaskoczenie tegorocznego letniego sezonu serialowego. Z jednej strony Take Two ma dość klasyczną formułę serialu o prywatnym detektywie, któremu przychodzi pracować z zaskakująco przydatną i sprytną amatorką. W tym przypadku ona, Sam Swift (w tej roli znana z Hart of Dixie Rachel Bilson) jest byłą gwiazdą proceduralnego serialu, która po bardzo publicznym zerwaniu zaręczyn troszkę przeholowała z alkoholem i narkotykami. Dość, aby z nakazu sądu wylądować na odwyku. On z kolei, Eddie Valetik (Eddie Cibrian), to były policjant, pracujący aktualnie jako prywatny detektyw, starający się nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Los chce, że w ramach przygotowania do nowej roli, Sam trafia do Eddiego, aby na własne oczy zobaczyć, jak działa prawdziwy, skuteczny w swojej pracy detektyw. Valetik, jak nie trudno się domyślić, zachwycony nie jest. Pech jednak chce, że wpadają na trop dość głośnej sprawy, która przyniesie Eddiemu sławę oraz wzięcie wśród klientów – zlecenia przyjdą jednak jedynie wówczas, jeśli przyjmie je również Sam.

Take Two pozornie pozostaje klasyczną produkcją o specjaliście i pomagającym mu amatorce. Nie wszystkie jednak klisze zostają tu powielone – a wiele w ciekawy sposób wręcz odwrócone. Sam, która przeszła ciężkie załamanie oraz długą terapię, miejscami myśli o wiele trzeźwiej niż Eddie, chociaż zazwyczaj rola głosu rozsądku przypada bohaterom, a nie bohaterkom. Dość szybko również wrasta w nowy zawód, gubiąc gdzieś po drodze ową definiującą ją na początku amatorskość. Eddie, z kolei, który tak bardzo był niechętny do współpracy z odrzuconą przez Hollywood aktorką, odkrywa, że dzięki towarzystwie Sam praca znowu stała się ciekawa. Pierwszy sezon, choć krótki, zapowiada jeszcze jedno ciekawe odejście od dotychczasowych schematów w kwestii rozegrania wątku romansowego. Pomiędzy Samem i Eddie iskrzy od samego początku i… wcale nie trzeba będzie czekać kilku sezonów, aby para ten fakt zauważyła. – Agata

Tell me a Story

Co to jest za serial (jest, ponieważ jeszcze nie zakończył się jego pierwszy sezon)! Twórcy wykorzystali tak popularny obecnie motyw baśni, zaangażowali do produkcji znanych i lubianych aktorów, a do tego zaserwowali nam mroczny i depresyjny klimat. Bo to nie jest kolejna słodka opowiastka jak Once Upon a Time, tutaj mamy morderstwo (a w sumie nawet kilka), złamane serce, niestabilnych emocjonalnie i psychicznie bohaterów, poszukiwanie własnego ja i walkę o życie. A wszystko opowiedziane w niezwykle wciągający i ciekawy sposób. Wątki poszczególnych bohaterów łączą się i przeplatają ze sobą, aż trudno wytrzymać do kolejnego odcinka. Wiele się dzieje, jeszcze więcej zapewne rozegra się w finałowym epizodzie. – Katriona

Bodyguard

Grzechem byłoby nie wspomnieć o jednym z najlepiej przyjętych seriali tego roku. Rob Stark żyje i ma się dobrze! Jest teraz ochroniarzem, po przejściach, żeby dodać całości smaczku, i chroni głowy (a zwłaszcza jedną) państwa (Anglii). Produkcja ma tylko sześć odcinków, ale w tym przypadku ilość nie ma znaczenia, liczy się, że są to dobrze nakręcone i zagrane oraz wciągające epizody. Kiedy myślisz, że nic nie jest w stanie cię zaskoczyć, twórcy wyciągają kolejnego królika z kapelusza i podgrzewają atmosferę. Jeśli szukacie dobrego, przemyślanego serialu, gdzie skupiono się także na kreacji postaci, polecam Bodyguarda. – Katriona

A wy, jakie tytuły dodalibyście do tej listy?

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu