Kiedy łowcy to nie tylko Winchesterowie. Seria „Midnight Chronicles I-II” – recenzja książek

-

Magia, czary, opętanie i wszystkie zjawiska paranormalne od dawna wykorzystywano w popkulturze, a kiedy weszła seria Zmierzch, zyskały jeszcze większe zainteresowanie. Postacie, jak na niegodziwców przystało, często są przedstawiane w mroczny sposób, jednak to nie znaczy, że nie pojawiają się ich łagodniejsze wersje, a miłość bohaterów ma duże odzwierciedlenie w ich czynach. Laura Kenidl i Bianca Iosivoni, które przeważnie skupiają się na literaturze młodzieżowej oraz rozterkach związanych z wchodzeniem w dorosłe życie, postanowiły połączyć siły i stworzyć książki w klimacie fantasy. Tylko czy to się może udać?
Trochę wprowadzenia

Seria Midnight Chronicles opiera się na dość popularnym założeniu, że każdy tom opowiada historię innych bohaterów, lecz dzieje się w tym samym uniwersum. Pierwsza część skupia się na łowczyni duchów Roxy oraz opętaniu Shawa. Kobieta ma do wykonania karkołomną misję, która jest praktycznie niewykonalna, wszak dorwanie czterystu czterdziestu dziewięciu dusz w taką samą liczbę dni nie jest łatwe. Żeby nie było tak dobrze, musi zajmować się sprawą kiedyś opętanego obywatela, a on nic z tego nie pamięta. 

Druga odsłona to przygody Cain, blood hunterki, oraz żądnego zemsty Wardena. Jej głównym celem w życiu jest ochrona społeczności Edynburga przed wszelkimi stworami, on do sprawy podchodzi bez entuzjazmu oraz skupia się na pomszczeniu ojca. Kiedyś działali razem i tworzyli zabójczy zespół, teraz nie dają rady na siebie patrzeć. Kiedy Isaac, król wampirów, zaczyna grasować, ponownie połączą siły, tylko czy po wszystkim, co przeszli, będą mogli znowu współpracować?

Mroczno tu czy raczej…

Po obu pozycjach spodziewałam się lekkich historii, które uprzyjemnią mi wieczór, a nie przytłoczą czasem wręcz obezwładniającą atmosferą rasowej fantastyki. Bardziej młodzieżowych perypetii z paranormalnymi istotami w tle, gdzie akcja przyprawia o lekki dreszcz, prowadzone śledztwo ciekawi, a postacie od razu przyciągają uwagę. I trochę tak było, jednak nie wszystko się udało. 

W przypadku pierwszej części największy problem jest z Roxy. Jej osoba ma jasno określone cechy i nie pojawia się element zaskoczenia, jakaś odmienność od pozostały bohaterek z literatury, które są w urban fanatasy. Ile razy postać posiadała „ten specjalny dar”, wyróżniający ją na tle innych, ale musiała go ukrywać. Mimo że bardzo się starałam, to niestety  częściej mnie denerwowała niż przypadła do gustu. Jest poirytowana oraz ciągle mówi, jaką to ma ciężką misję do wykonania, jakby chciała, żeby otoczenie ciągle jej współczuło. Ok, sytuacja nie jest łatwa, ale wspominanie o tym na każdym etapie historii nie jest dobre. Są momenty, kiedy czułam do niej nić sympatii, jednak wyżej nadmienione momenty szybko je niweczą. 

W działaniach związanych z okiełznaniem mocy, złapaniem dusz i odnalezieniem brata bohaterce pomagają  Finn oraz mentor Maxwell. Z tym pierwszym łączą ją nieokreślone do końca relacje, bardziej przyjacielskie niż romantyczne. Finn wnosi za dużo do fabuły, odgrywa wręcz rolę muskularnego huntera, który pomaga kobiecie w walce. Ten drugi służy radą, wsparciem oraz wiedzą. Najbardziej polubiłam Shawa, często ma zabawne riposty i wprowadza trochę życia do zdominowanej przez mrok fabuły.


Jeśli już o pozbawionym pamięci mężczyźnie mowa, autorki pokazały, jak poznaje nieznany mu świat i w jaki sposób to na niego wpływa. Odkrycie, że istnieje inna rzeczywistość niż ta, którą zna, jest dla niego szokiem, lecz bohater  szybko się w niej odnajduje, choć zadaje głupkowate pytania oparte na wiedzy z książek o wampirach. Tak bardzo angażuje się w nowe relacje, że sam chce zostać hunterem.

Antybohater pojawia się dość późno w historii i ma się do niego ambiwalentny stosunek. Jest, bo jest, i to się przyjmuje. Nie wprowadził elementu grozy czy przerażenia, do tego jego motywacje są niejasne. 

W całej powieści pojawiają się bohaterowie poboczni, ich role to raczej niewielkie i nie zapadają w pamięć, a wątki poboczne nie doczekują się wyjaśnienia. 

Śmierć alagai, chwała Everamowi! „Pustynna Włócznia” – recenzja książki 

Skupmy się na ciekawych personach

Jeśli chodzi o drugi tom, to pojawiają się postacie z pierwszego, jednak epizodycznie, a fabuła głównie skupia się na Cain i Wardenie. Nie ukrywam, że ucieszył mnie taki zabieg, ponieważ liczyłam na lepsze rozwinięcie bohaterów i tak się na szczęście stało. Możliwe, że wpływ na to miał fakt, iż tym razem dowodzenie przejęła Laura Kneidl, a całość wydaje się lepiej dopracowana, dojrzalsza, przemyślana. Nawet relacje bohaterów, mimo że mniej tajemnicze niż Roxy i Shawa, bardziej angażują. 

Cain jest zdeterminowana oraz chce jak najlepiej wykonać swoją robotę. Czasem ma momenty zwątpienia, jednak nie rzutują na odbiór jej postaci, naprawdę ją polubiłam. Warden jest do niej podobny, lecz skupiony na prywatnym celu, a reszta go za bardzo nie interesuje. Wspólne zadanie znowu ich łączy, a zaszłości znacząco wpływają na dynamikę duetu.

Zdecydowanie warto jest poznać tę dwójkę, a przez całą książkę mocno się im kibicuje, pragnie się, żeby ich relacje zostały naprawione. Podczas czytania wiemy, dlaczego podejmowali takie, a nie inne decyzje, motywacje są jasne. 

Nudno czy raczej ciekawie?

Jeśli chodzi o dynamikę powieści, to jest różnie. Moc amuletu to bardziej stagnacyjna pozycja, w której czasem są jakieś porywy akcji, jednak są tak nikłe, że nawet nie warto o nich wspominać. Tak naprawdę całość opiera się na polowaniu, siedzeniu w kwaterze i jedzeniu. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby świat został lepiej opisany, pojawił się jakiś element zaskoczenia lub sama otoczka paranormalnych istot została lepiej rozwinięta, niestety tak się nie stało. Nawet romans między głównymi bohaterami jest mdławy, a ja nie czułam dreszczyku oczekiwania na to, co dalej się stanie. 

Zupełnie inaczej jest w Magii krwi, gdzie akcja rozgrywa się powoli, jednak z czasem nabiera tempa i przykuwa uwagę czytelnika. Chce się wiedzieć, co będzie dalej, szczególnie jeśli chodzi o relację Cain i Wardena. Motywy z przeszłości przeplatają się z tymi obecnymi, a czytelnik pragnie poznać zakończenie tej historii. Nie jest to najbardziej odkrywczy zabieg na świecie, a w wielu momentach można przewidzieć, co stanie się dalej, jednak nie odbiera to radości z dochodzenia do prawdy. Co lepsze, po skończeniu tego tomu mam ochotę na więcej i jeśli trzecia odsłona pojawi się po polsku, zapewne po nią sięgnę. 

Warto, a może jednak nie?

Muszę przyznać, że obie historie coś w sobie mają, jednak to Magię krwi mogę z czystym sumieniem polecić, mimo że nie jest bez wad i to czasem bardzo rzutujących na odbiór. Nie zmienia to faktu, iż dobrze jest przeczytać pierwszą odsłonę, żeby czerpać maksymalną przyjemność z czytania drugiego tomu. Nie będzie to moja ulubiona seria z urban fantasy oraz zapewne do niej już nie wrócę, wszak istnieje sporo podobnych tytułów na rynku, lecz uważam, że warto jest poznać zarysowane przez autorki uniwersum. Powstało na kanwie schematów wykorzystywanych wcześniej przez obie panie, ale tym razem pokusiły się o fantastyczny sznyt. Jeśli lubicie mało absorbujące powieści z tej tematyki, to na pewno Magia krwi przypadnie wam do gustu. Obie propozycje czyta się szybko i jest to raczej lekka lektura. 

Okładka książki Moc amuletu Bianca Iosivoni, Laura KneidlTytuł: Moc Amuletu

Autor: Bianca Iosivoni, Laura Kneidl

Wydawnictwo: Jaguar

Ilość stron: 384

ISBN: 9788376869438

Okładka książki Magia krwi Bianca Iosivoni, Laura KneidlTytuł: Magia Krwi

Autor: Bianca Iosivoni, Laura Kneidl

Wydawnictwo: Jaguar

Ilość stron: 384

ISBN: 9788376869728

GrafikaJaguar

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Nierówna jakościowo seria, której druga część na pewno przypadnie do gustu miłośnikom urban fantasy. 
Katarzyna Gnacikowska
Katarzyna Gnacikowska
Rodowita łodzianka. Z papierków wynika, że magister inżynier po Politechnice Łódzkiej, jednak z zawodem nie mogą się znaleźć. Wolny duch szukający swojego miejsca na ziemi, Wielka fanka seriali maści wszelakiej, szczególnie Supernatural, Teen Wolf, American Horror Story, ale nie ma co się ograniczać. Książkoholiczka (nie dla obyczajówek i historycznych!) pierwszej wody, która prawdopodobnie umrze przygnieciona swoimi "małymi" zbiorami. Lubi się śmiać, czytać i spędzać miło czas. Nie lubi chamstwa, hipokryzji i beznadziejnych ludzi. Dobra znajoma Deadpoola i Doktora Strange.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Kiedy łowcy to nie tylko Winchesterowie. Seria „Midnight Chronicles I-II” – recenzja książekNierówna jakościowo seria, której druga część na pewno przypadnie do gustu miłośnikom urban fantasy.