Łowczyni serc. „Pieśń syreny” – recenzja książki

-

Syrenka Ariel to jedna z bardziej znanych disneyowskich bohaterek. Wiele osób z zapartym tchem śledziło jej przygody – starcie z Urszulą, próbę zdobycia serca ukochanego księcia i walkę z rzuconą na nią klątwą. Jeśli widzieliście animację opowiadającą o losach rudowłosej protagonistki, wiecie, jak skończyła się bajka – popularnym i żyli długo i szczęśliwie.

Jednak to nie Disney stworzył historię o syrence, która zakochała się w ludzkim księciu, choć wersja wytwórni jest na pewno o wiele bardziej optymistyczna. Oryginalna baśń, ta Hansa Christiana Andersena, okazała się o poważniejsza i mroczniejsza, do tego kładzie nacisk na nieco inne aspekty. A gdyby tak połączyć ducha jednej i drugiej opowieści? Co byśmy otrzymali?

Na księgarskim rynku ukazało się już sporo retellingów przygód syrenki, niektóre z nich skradły serca czytelników, inne mocno rozczarowały. A jak wypadła powieść Alexandry Christo pod tytułem Pieśń syreny? O tym za chwilę.

Wyzwanie

Lira to syrenia księżniczka. Daleko jej jednak do delikatnej i spokojnej damy, która uwielbia spędzać czas na przyjęciach. Bohaterka nad piękno sukien i dworskie uciechy przedkłada coś zupełnie innego – walkę. Protagonistka ma dość specyficzne „hobby” – kolekcjonuje serca zamordowanych przez nią osób. Nie są to jednak zwykłe persony, księżniczka gustuje bowiem w ludziach, w jakich żyłach płynie królewska krew. Jeszcze kilka serce i Lira będzie mogła zostać Królową Mórz. Oczywiście nie jest to w smak obecnie panującej rodzicielce syreny, dlatego władczyni co i rusz utrudnia swojej córce egzystencję.

Podczas jednej z wojennych wypraw protagonistki dochodzi do starcia Liry z trytonidą, która pragnie odebrać życie księcia Eliana. Bohaterka nie może na to pozwolić, bowiem chce zdobyć jego serce i włączyć je do kolekcji. Zabija więc napastniczkę. Rodzicielka syreny nie jest zadowolona z jej postępowania oraz z faktu, iż złamała zakaz, wcześniej matka protagonistki zabroniła jej polowania przez jakiś czas na książęta. Wymierza więc swojej córce karę – zamienia ją w człowieka. Klątwę może złamać tylko jedno – zdobycie serca Eliana.

Czy Lirze uda się zabić księcia?


Dwa światy

Alexandra Christo wzięła na tapet znaną opowieść o mieszkance morskiego dna zakochanej w mężczyźnie z lądu. Pisarka nie podąża utartym szlakiem, trzon historii jest podobny – syrena zostaje zamieniona w człowieka i musi zdobyć serce księcia, jednak w przypadku Pieśni syreny nie chodzi o metaforyczne pozyskanie. Książka Christo okazuje się brutalniejsza i mroczniejsza niż twór Disneya, ale nie tak bardzo jak literacki oryginał. Pisarka łączy w swoim tytule elementy obu utworów i wychodzi jej to niezwykle zgrabnie.

Warto nadmienić, że Pieśń syreny to nie kalka którejś ze wymienionych wyżej opowieści. Jak już wspominałam w przypadku nawiązania do Małej syrenki, trzon historii jest podobny, natomiast resztę stanowi wizja autorki. A ta okazała się ciekawa i intrygująca.

Książka wciąga – i to od pierwszych stron. Rzadko zdarza się, by jakaś powieść pochłonęła mnie bez reszty, Pieśń syreny to niewątpliwie jeden z najlepszych utworów, jakie udało mi się do tej pory przeczytać w tym roku. Każda stronica zapewnia mnóstwo emocji, odbiorca do końca nie wie, jak potoczy się opowieść, w którym kierunku podąży Alexandra.

Czego tutaj nie ma. Są syreny i piraci, pojedynki, choć fakt – mogłoby być ich nieco więcej, klątwa, legendy, tajemnicze artefakty, morskie potwory… Pojawia się motyw toksycznych relacji matki z córką oraz poświęcenia w imię dobra królestwa. Do tego autorka ciągle rzuca swoim bohaterom kłody pod nogi, co oznacza, że przez całą powieść akcja nie zwalnia nawet na chwilę.

Postaci Christo nie są jednowymiarowe, trudno jednoznacznie zaklasyfikować je do „tych dobrych” lub „tych złych”. Jedynie Królowej Mórz można przypiąć odpowiednią etykietkę, z pozostałymi bohaterami sprawa nie wygląda już tak prosto. To czytelnik ocenia ich zachowanie i postępowanie oraz podejmuje decyzję, czy mają więcej pozytywnych, czy negatywnych cech. Jedno jest pewne – Alexandra wykreowała niezwykle interesujące i złożone postaci.

Podsumowanie

Pieśń syreny to idealna propozycja na wakacje. Książkę czyta się bardzo szybko, dzięki wartkiej akcji odbiorca nie jest w stanie się od niej oderwać. Bohaterowie zostali dobrze napisani, a ich historia odpowiednio poprowadzona i, co równie ważne, zakończona. Aż chciałoby się przeczytać jeszcze jeden tom ich przygód… Może kiedyś taki powstanie.

Łowczyni serc. „Pieśń syreny” – recenzja książkiTytuł: Pieśń syreny

Autor: Alexandra Christo

Liczba stron: 424

Wydawnictwo: Young

ISBN: 978-83-66338-58-6

Więcej informacji TUTAJ

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Co to była za przygoda. Christo wie, jak budować napięcie. Niby wątek znany, ale jego interpretacja zasługuje na uwagę.
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Łowczyni serc. „Pieśń syreny” – recenzja książkiCo to była za przygoda. Christo wie, jak budować napięcie. Niby wątek znany, ale jego interpretacja zasługuje na uwagę.