Dłuższy czas zastanawiałam się, czy recenzować książkę Eweliny Trojanowskiej, Sand w formie tego artykułu. Mieszane uczucia, które wzbudziła we mnie lektura, nie pozwoliły mi na podjęcie jednoznacznej decyzji. Temat powieści również nie ułatwiał mi oceny. Zawsze doceniam poruszanie przez autorów w swoich utworach trudnych wątków, nastrajajacych do refleksji i zadumy. Ostatecznie o napisaniu o Sand w ramach LiteRaków przesądziły w głównej mierze dłużące się minuty, godziny, dni a wręcz tygodnie spędzone na lekturze oraz chaotyczna forma tej powieści. Przyznam szczerze, iż pragnęłam dobrnąć do ostatniej strony najszybciej, jak się tylko dało, wpychałam w siebie słowo za słowem łudząc się, że koniec uratuje całą resztę. Nadzieja matką głupich…

Na początku lektury czułam skonsternowanie. Zbyt szybko zmieniający się bohaterowie opisujący wydarzenia ze swojej perspektywy i forma pamiętnika przeplatająca się z narracją pierwszoosobobową nie przypadła mi do gustu. Z czasem zaczął interesować mnie los poznawanych osób, jednak i tak nie stali mi się bliscy. Problemy poruszone w książce nie wywarły na mnie większego wrażenia, chociaż były niebagatelne; a nieporozumienia uczuciowe pomiędzy protagonistami powstawały z powietrza. Im bliżej byłam końca, tym coraz większe odczuwałam zniecierpliwienie. Co na to wpłynęło? Postaram się przedstawić wam swoje wrażenia. Zaznaczam, iż nad niepowodzeniem tej powieści, płaczę prawie, jak kot nad rozlanym mlekiem, bo widzę w tej historii wielki potencjał. Wspomnę jeszcze, że jest to debiut autorki a ona sama najprawdopodobniej dalej szlifuje swój warsztat pisarski.

Zaprzepaszczone szanse 

Patrząc na książkę Eweliny Trojanowskiej na myśl nasuwają mi się dwie kwestia, które inaczej poprowadzone mogłyby przemawiać na jej korzyść. Przede wszystkim podobał mi się pomysł na fabułę. Myślałam, że będzie to problematyczna historia dająca do myślenia. Byłaby, gdyby autorka skupiła się bardziej na jednym wątku, a nie wprowadzała zamieszanie kolejnymi. Do przeczytania książki zachęcił mnie także pomysł autorki na poprowadzenie historii. Otóż, z opisu  umieszczonego na jej okładce dowiedziałam się, że wszyscy bohaterowie Sand są wytworem wyobraźni młodej pisarki o imieniu Alice, niestety na żadnym etapie książki nie było mi dane tego odczuć. Ten element został zatracony, tak jak kilka innych, o których chciałabym wam wspomineć.

Tak naprawdę trudno mi jednoznacznie określić przewodni temat książki. Niespełniona miłość, nastoletnie problemy, emocjonalne rozterki czy kłopoty rodzinne? Jedno jest jednak pewne – wszystkie wątki dotykają bolesnych spraw, lecz zostały przedstawione zbyt pobieżnie, płasko oraz prostolinijnie, bym wyniosła z nich coś wartościowego. 

Za mało było obarczenia jednej z bohaterek poważną chorobą matki i znęcaniem fizycznym ze strony ojca, nieszczęśliwą miłością, wypadkami i śmiercią, bo trzeba było dołożyć jeszcze niepewność kolejnej postaci co do jej orientacji seksualnej, następne wypadki i nieudane związki. Za dużo tego jak na jedną opowieść. W konsekwencji dostałam historię niewywołującą u mnie refleksji i niemającą głębszego znaczenia. Oczywiście jest tu rozpacz, są opisy poniekąd oddające uczucia bohaterów, jednakże nie potrafiłam się przejąć ich problemami. Kolejne kłopoty blakną w obliczu następnych. Sceny w większości są krótkie, wyrwane z kontekstu, przeskakują to tu, to tam. Brakowało mi ciągłości wydarzeń i dialogów przemawiających wprost do mnie.

Zasyp kłopotów, problemów i niepowodzeń

Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę, w której kumulują się niemal wszystkie problemy świata. Nie dość, że główni bohaterowie nie mają łatwego życia, to jeszcze zostałam obarczona problemami postaci drugoplanowej. Co do protagonisty – nijak idzie go polubić. Nasz drogi Ethan toczy się przez życie zbierając coraz większą liczbę niepowodzeń i zwiększając poczucie beznadziei. Nawet nie pomaga mu to, że lubuje się w literaturze, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej pogłębia to jego pesymistyczny wizerunek. Może jednak zechcecie poznać Ethana i Jenny oraz Amy i Alice. Ci pierwsi są zaplątani w sidła niezrozumialego uczucia. Natomiast Amy, funkcjonuje gdzieś obok nich a jej relacja z Ethanem to nieudany obraz przyjaźni damsko-męskiej. Zaś Alice… o niej to nie wiem zbyt wiele…  Może odnajdziecie się w Sand lepiej niż ja. Jaki jest wniosek z powyższego wywodu? Ujmując to krótko: dużo nie zawsze znaczy dobrze.

Złe nastawienie 

Do negatywnego odbioru tej historii w pewnym stopniu przyczyniły się także moje wygórowane oczekiwania związane z początkiem powieści, która zaczynała się intrygująco, pomimo chaotycznego przekazu. Pomyślałam nawet, że to będzie kryminał. Przygotowałam się na jedno drastyczne wydarzenie, a ostatecznie w książce znalazło się tyle wątków, że w całym ich natłoku zatraciłam poczucie sensu tej opowieści. Gdyby autorka inaczej poprowadziła całą historię i zminimalizowała ilość nieszczęść to całość być może okazałaby się przyjemniejsza w odbiorze. Poza tym, przedstawiona w Sand relacja miłosna jest tak niezrozumiała, że możnaby zatrudnić detektywa-psychiatrę do jej wyjaśnienia, a i tak trudno byłoby mu znaleźc nawet jakikolwiek powód wszelkich nieporozumień pomiędzy Ethanem a Jenny.

(Prze)tłumacz mi to

Kolejna kwestia to ignorancja autorki względem polskiego czytelnika. Otóż, tyle w niej nieopatrzonych tłumaczeniami wtrąceń z języka angielskiego, że niejeden nastolatek może się w tym pogubić. Umówmy się, nie każdy jest orłem z języków obcych i nawet we współczesnym, otwartym społeczeństwie nie trzeba się temu dziwić. Angielskie imiona także nie pasują do tej historii – gdzieś w podświadomości czułam, że akcja rozgrywała się w Polsce, chociaż autorka nigdy tego nie dookreśliła. W całej powieści nie natrafimy na nazwę żadnego miasta ani konkretnego miejsca wskazującego dokładną lokalizację rozgrywających się wydarzeń. 

Nie powtarzaj mi tego

Wyobraźcie sobie, że teraz powtórzyłabym treść tego artykułu od początku. Kropka w kropkę. Dodałbym tylko kilka waszych reakcji. Myślę, że byłoby to dla was troszkę irytujące, nieprawdaż? Taki zabieg zastosowała w swojej powieści autorka – zupełnie niepotrzebnie. Powtórzenia w książce są za długie i nic nie wnoszą do historii. 

W tej powieści wszystkiego jest za dużo (wątków, powtórzeń, wydarzeń), a za mało umiaru… no i tłumaczeń wtrętów na język polski.

 

Tytuł: Sand

Autor: Ewelina Trojanowska

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 292

ISBN: 978-83-80837-72-0

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię