Kto zdobędzie serce królewny? „List Miłosny” – recenzja gry karcianej

-

Czy w dzieciństwie marzyłaś o tym, by być księżniczką i nosić śliczne balowe suknie, a u swych stóp mieć tłumy kandydatów na męża? A może chciałeś mieć za partnerkę właśnie taką osobistość? Jeśli tak, to ta gra jest stworzona dla was. Wcielicie się w niej w rolę kilku absztyfikantów, pragnących, aby to właśnie ich list trafił w ręce ukochanej. Szuka ona bowiem swojego idealnego męża, a także kandydata do objęcia tronu. Tylko kto ostatecznie zdobędzie serce piękności?

Kogo wybierze?

Cel gry jest prosty – należy dostarczyć list miłosny do wybranki serca. Jednak to nie takie łatwe, jakby się wydawało. Kandydatów pojawia się kilku, a każdy z osobna dysponuje konkretnym efektem, który ułatwia bądź też utrudnia dostanie się do królewny. Rozgrywka rozpoczyna się od rozdania każdemu uczestnikowi kart pomocy, zawierających spis wszystkich postaci wraz z tym, co można dzięki nim zyskać. Następnie ze stosu kart odrzuca się jedną (bądź cztery, jeśli grają jedynie dwie osoby), nie patrząc, co zawierały. Na koniec rozdaje się każdemu po pojedynczej postaci, stanowiącej tę początkową. Rozgrywkę rozpoczyna uczestnik, piszący odręcznie ostatnio list. Pojedyncza tura polega na wyciągnięciu karty ze stosu ułożonego na środku stołu i dołożeniu jej do tej, trzymanej w ręku. Następnie gracz musi zagrać jedną z nich i rozpatrzyć przy tym jej efekt. Po zrobieniu tej czynności, turę rozgrywa następna osoba. Pojedynek kończy się w dwójnasób – albo wyczerpie się talia kart, albo w rundzie pozostanie tylko jeden gracz z możliwością wykonywania kolejnego kroku. W pierwszym przypadku wszyscy uczestnicy pozostający w grze odkrywają swoje karty z ręki i zliczają ich wartości, osoba z najwyższą liczbą wygrywa kolejny etap i dostaje jeden pionek przychylności. W drugiej rundzie zwycięstwo odnosi ten uczestnik, który pozostał z możliwością kolejnego kroku. W zależności od liczby graczy, należy zgromadzić odpowiednią ilość żetonów przychylności, na przykład jeśli grają tylko dwie osoby, trzeba ich zebrać sześć, a jeśli trzy –  pięć i tak dalej.

Oryginalne wykonanie

Patrząc na opakowanie i samą formę Listu Miłosnego można po raz kolejny odnieść wrażenie, iż jest to niepozorna gra, a do tego szybko się ona znudzi. Moim zdaniem już sam woreczek, w który zostały zapakowane wszystkie elementy, przekonuje, aby sięgnąć po nią i zatopić się w świecie królewny. Rebel zdecydowanie wiedzie prym w wydawaniu niezwykłych karcianek, planszówek i tym podobnych produktów. Tym razem gracz dostaje w ręce bordowy, niewielkich rozmiarów woreczek, w którym znajduje się dwadzieścia jeden kart z wizerunkiem przeróżnych postaci, sześć elementów ze ściągawką z bohaterów, trzynaście żetonów przychylności oraz malutką z mocno skondensowaną instrukcję. Nie spodziewałam się, że grę otrzymam właśnie w takim opakowaniu. Idealnie nadaje się ono do pięknych zdjęć.

Kolejne plusy…

Jak już wyżej wspomniałam, plusem tego tytułu jest jego mały rozmiar. Świetnie się więc nadaje do zabrania na wycieczkę czy dłuższą wyprawę, bo nie zajmie on zbyt dużo miejsca. Kolejną niewątpliwą zaletą jest pomysł na samą rozgrywkę. Po raz pierwszy spotkałam się z grą opartą na próbie dostarczenia listu ukochanej, a przy tak prostym celu, tak mocno rozbudowanej. Gracz nie może skupić się jedynie na liście miłosnym, musi także za każdym wyciągnięciem karty przemyśleć swój kolejny krok, biorąc pod uwagę zarówno efekt danej postaci, ale także jej punkty, zliczane na koniec kolejnej rundy. Te wszystkie elementy składają się na sporą regrywalność, bowiem odniesienie zwycięstwa lub porażki zależy od tego, jak zostaną potasowane karty, na jakich bohaterów uda nam się natrafić, a także na jakie czyny zdecyduje się nasz przeciwnik, któremu również zależy na ukochanej. Następnym argumentem przemawiającym za Listem Miłosnym jest wykonanie poszczególnych jego składowych. Pomimo tego, iż gra jest niewielkich rozmiarów, twórcy przyłożyli niezwykłą uwagę do najdrobniejszych szczegółów. Karty oraz żetony zostały zrobione z precyzją, pewnym pomysłem oraz dbałością o nawet najmniejsze elementy. Należy również pochwalić za króką instrukcję, w której nie ma zbędnych zdań, a znalazło się w niej tylko to, co jest niezbędne graczom, aby móc rozpocząć rozgrywkę. Nie mam do czego się przyczepić, a jedynie odczuwam cichą nadzieję, że Rebel nadal będzie wydawać takie małe cudeńka.

Dla każdego?

List Miłosny, według wydawcy, jest przeznaczony dla osób od dziesięciu lat i muszę się z tym zgodzić. Fabuła gry została dość mocno rozbudowana, często trzeba się dobrze zastanowić nad kolejnym ruchem, nie można tutaj robić niczego pochopnie, a więc młodsi gracze zwyczajnie mogą się pogubić, nie zrozumieć dobrze zasad, a tym samym w pewnym momencie zniechęcić się do tego tytułu. Pomijając już fakt, iż małe dzieci zapewne nie zrozumiałyby idei omawianej karcianki, to w jego skład wchodzą żetony, które nasze pociechy mogłyby niechcący połknąć.


Podsumowanie

List Miłosny to niepozorna gra, zapakowana w bordowy woreczek. Gracz znajdzie w nim przepięknie wykonane karty, a także żetony oraz krótką instrukcję. Więcej do szczęścia nie potrzeba! Ciekawy i wciągający sposób rozgrywki, losowość zdobywania następnych bohaterów oraz żetonów sprawiają, że po pierwszym razie od razu trzeba rozpocząć kolejną rundę. Jednocześnie wymaga częstego zastanowienia się nad dalszym ruchem, przeanalizowania, co może się wydarzyć po podjęciu przez nas takiej a nie innej decyzji, a więc jest stworzona dla osób powyżej dziesiątego roku życia. Myślę, że idealnie sprawdzi się na wakacyjne wyprawy.

 

Tytuł: List miłosny

Liczba graczy: 2-6

Wiek: 10+

Czas rozgrywki: 20 minut

Wydawnictwo: Rebel

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

List Miłosny pozwoli wam przenieść się na zamek i wcielić w absztyfikantów, starających się o serce (a może przede wszystkim o tron?) pięknej królewny. Malutka gra z niezwykle rozbudowaną fabułą, w którą można grać wciąż i wciąż, a przy okazji uczy logicznego myślenia i rozpatrywania swoich kolejnych posunięć.
Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu