Kiedy opadasz z sił. „The Flash” – recenzja 5. sezonu

-

O serialach należących do Arrowverse można napisać wiele. Opinie o nich są przeróżne – od tych pozytywnych, przez rozdzielające epizody na dobre i złe, po te niezwykle negatywne. Prawda jest taka, że im wyższy numerek sezonu, tym twórcy serwują nam produkcje niższych lotów. Początki były naprawdę dobre, ale ostatnio jakby pomysłodawcom danego obrazu zabrakło na niego konceptu. Jedynym wyjątkiem są Legends of Tomorrow, ale o tym napiszę więcej w jego recenzji. W tej skupię się na przygodach najszybszego człowieka, czyli Flasha.

Czwarta odsłona serialu okazała się sporym rozczarowaniem. Jak wspominam w jej recenzji, była lepsza niż trzecia, jednak nadal wiele idei nie łączyło się ze sobą, a same wydarzenia nie wciągały. Zazwyczaj po gorszym sezonie przychodzi ten lepszy, zwłaszcza że pod koniec czwartej odsłony wprowadzono nowy wątek. Wyjaśniono rolę pewnej postaci, a widzowie zaczęli się zastanawiać nad tym, dokąd zmierzają twórcy. Problem polega na tym, że chyba sami dokładnie tego nie wiedzą.

Niedawno ogłoszono, że kolejny sezon Arrow będzie tym ostatnim. Ten sam los czeka również produkcję o Legendach. Odnoszę wrażenie, że The CW powinno się zdecydować na jeszcze jeden krok – zakończenie przygód Barry’ego Allena. Dlaczego? Piąty sezon nie wypadł bowiem najlepiej.

Kadr z serialu „The Flash”

Uwaga. W recenzji mogą się pojawić spoilery.


Rodzinne spotkanie

Barry i Iris dowiadują się, że mają córkę. A dokładniej będą ją mieć w niedalekiej przyszłości. Nora, bo tak ma na imię, przeniosła się z 2049 roku do 2019, by zobaczyć swojego rodziciela. Okazuje się bowiem, że w przyszłości Flash znika. Nikt nie wie, co się z nim stało, podczas jednej z potyczek przepada bez śladu.

Nora nigdy nie poznała swojego ojca, słyszała o nim wiele, jednak nie otrzymała luksusu spędzenia z nim czasu. Okazuje się, że dziewczyna posiada takie same moce jak Barry. Dowiedziała się o nich całkiem niedawno i postanowiła je wykorzystać, by cofnąć się do przeszłości i móc chwilę pobyć ze swoim rodzicielem. Teraz jednak nie jest w stanie wrócić do swoich czasów. A przynajmniej tak twierdzi. Historia okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, a bohaterka ukrywa pewną rzecz, która nie spodobałaby się jej rodzicom.

Gdy zabraknie pomysłów

Akcja tej odsłony serii skupia się na kilku rzeczach: zacieśnianiu relacji Nory i jej rodziców, pokonaniu nowego antagonisty, historii Caitlin oraz lekarstwie dla meta-ludzi. Niestety żaden z wątków nie został dobrze poprowadzony, może jedynie cały koncept stworzenia serum dla ludzi ze zdolnościami ma większy sens i jest najbardziej interesującym w tym sezonie. Zapewne dlatego, że poświęcono mu zaledwie kilka odcinków i porusza kwestię wyboru, jakiego muszą dokonać członkowie ekipy Flasha.

Lekarstwo pozbawia mocy – dla jednych okaże się to zbawienne, nie chcą bowiem nimi władać, ale są też osoby, które pragną je zachować. I tutaj pojawia się kluczowy problem – co zrobić w przypadku, gdy chodzi o antagonistów. Wiadomo, że nie powinni mieć takich zdolności, wykorzystują je bowiem do czynienia zła, ale czy bohaterowie mają prawo decydować za nich? Odebrać im moce, które w jakiś sposób są częścią tych ludzi? Odcinek, w jakim pojawia się King Shark, dobrze rozpatruje tę kwestię. Warto dodać, że jest to jeden z ciekawszych i bardziej wciągających epizodów tego sezonu.

Kadr z serialu „The Flash”

Oczywiście lek będzie niezwykle ważny dla przebiegu wydarzeń, nie chodzi tylko o danie wyboru osobom obdarzonym mocom, jeden z bohaterów pragnie zmienić swoje życie i ten wynalazek mu to umożliwi. Nie będę wnikała w to, o jaką postać chodzi, choć można się tego domyślić. Interesującym jest to, że jego wynalezienie wiąże się z wątkiem przeciwnika Flasha – Cykadą.

A skoro już przy tym antagoniście jesteśmy, warto napisać o nim kilka słów. Ostatnio miałam duży problem z DeVoe. Owszem, podziwiałam go za to, jak potrafił zagrać protagonistom na nosie, jednak daleko mu było do innych złoli z Arrowverse – Damiena Darhka, Reverse Flasha czy Malcolma Merlyna. Okazał się mądry, przewidywał ruchy przeciwników, trudno więc było go pokonać, ale nie do końca spodobał mi się kierunek, w jakim poszła historia walki z tym antagonistą.

Podobnie mam z Cykadą. Znowu pojawia się bardzo silny przeciwnik, dzięki sztyletowi posiada sporą przewagę nad meta-ludźmi, w jego pobliżu obdarzeni mocami tracą je. Flash musi więc często ścierać się z oponentem pozbawiony daru szybkości. Jedynie Killer Frost/Caitlin Snow są w stanie zachować swoje moce, okazuje się bowiem, że nie nabyły ich tak jak inni meta-ludzie. Nie będę się nad tym zbyt rozwodzić, lepiej obejrzeć serial, jest to jednak ciekawa koncepcja, choć twórcy nie do końca wiedzieli, jak poprowadzić wątek z panią doktor, o czym za chwilę.

Wróćmy jednak do antagonisty. Jak już pisałam, ma sporą przewagę nad bohaterami, co najlepiej oddaje odcinek czternasty, kiedy to Nora West-Allen wpada w pętlę czasową, przeżywa swego rodzaju Dzień Świstaka. Ten epizod okazał się bardzo dobry – wciągający, ciekawy, pokazujący, z jaką determinacją działa XS.

Problem tkwi jednak w przedstawieniu Cykady. A dokładniej Cykad, bo późniejsze wydarzenia doprowadzają do tego, że pojawia się drugi przeciwnik. Jest to trochę za bardzo udziwnione, znowu mamy zabawę z podróżami w czasie i ich konsekwencjami. Prawda okazuje się jednak taka, że ta cena, jaką należy zapłacić za zabawę wydarzeniami, nie została dobrze przemyślana. Raz bohaterowie się cofają i nic się nie dzieje, a powinno, bo w końcu coś uległo zmianie, z kolei w innym momencie cały świat staje do góry nogami. Niby nie powinno się bawić czasem, ale Flash i Nora cały czas to robią. Gdzie tu jakaś logika?

Kadr z serialu „The Flash”

Antagonista tej serii nie przekonuje. Jego pobudki motywujące go do czynienia zła są niby zrozumiałe, ale czasami te klapki na oczach irytują.

Caitlin Snow i Nora West-Allen

Wspominałam wcześniej o tym, że Snow nie jest meta-człowiekiem. Dokładną historię bohaterki poznacie, oglądając ten sezon Flasha. Ważnym okazuje się to, że osoba z życia Caitlin żyje. Nie zdradzę za wiele, ale twórcy przedstawili nam dzieje rodziny Snow, zapewne sporo rzeczy zostanie jeszcze dopowiedzianych w kolejnej odsłonie serii.

Wątek Caitlin nie jest zły. Momentami wydaje się jednak, że twórcy idą po linii najmniejszego oporu i serwują nam wydumane historie, przykrywają je otoczką nauki, a potem biorą za pewnik, że widz łyknie wszystko, co mu się pokaże. Otóż nie.

Do tego mocno komplikują historie. Weźmy pod lupę nową bohaterkę – Norę. Na początku trudno nie pałać do niej sympatią – biedny zagubiony speedster, który chciał spędzić chwilę ze swoim rodzicielem. Później jednak twórcy postanowili o wiele bardziej skomplikować historię, wprowadzić motyw tajemnicy, trudne relacje rodzinne z Iris, jeszcze więcej tajemnic, działanie na własną rękę, ciemną stronę mocy, kolejne tajemnice… Tak, trochę tego jest. I niepotrzebnie, bo seriale takie jak Flash nie powinny być tak mocno poplątane. Owszem, to nie są rozwiązania, których widz nie rozumie, po prostu chodzi o to, iż wpakowano do jednego wątku za wiele elementów, przez co ten robi się niezjadliwy, a Nora zaczyna denerwować.

Kadr z serialu „The Flash”

Warto czasem ograniczyć liczbę elementów składających się na dany koncept. To może wyjść tylko na dobre.

Finał

Finał piątego sezonu okazał się o wiele lepszy niż ten czwartego. Po pierwsze, znajdziemy w nim odniesienia do nadchodzącego crossovera Arrowverse (najwidoczniej znowu wszystkiemu winien jest Flash), po drugie starcie z antagonistą nie poszło tak gładko, po trzecie pojawia się jeszcze jedna postać, która zapewne ma jakąś rolę do odegrania. Osoba, jaką znamy, nierozerwalnie związana z Barrym.

Mam wielką nadzieję, że kolejny antagonista będzie wreszcie ciekawy. Dość nudnych i mało wyrazistych złych, którzy posiadają wielkie moce i są trudni do pokonania, ale jeśli chodzi o charakter, pozostawiają wiele do życzenia. Zakończenie historii Nory było natomiast do przewidzenia. Nie powiem, łezka w oku się zakręciła, bo ta młoda speedsterka podbiła serca wielu widzów. Co przyniesie kolejna odsłona produkcji? Niebawem się przekonamy. A wam piąty sezon się podobał?

GrafikaThe CW

podsumowanie

Ocena
5.5

Komentarz

Niestety im dalej w las, tym gorzej. Czwarty sezon był nudny i przewidywalny, piąty nie podnosi za wysoko poprzeczki. Czyżby pomysły się wyczerpały?
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu