Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?

-

Miałem wczoraj dość nietypowy sen. Znów znalazłem się w klasie maturalnej, a konkretnie na lekcji języka polskiego. Przygotowania do egzaminu idą pełną parą, uczniowie nie nadążają robić notatek, słowem: tragedia. Nagle nauczycielka przerywa swój monolog pod tytułem: „Słowacki wielkim poetą był” i wywołuje mnie do odpowiedzi. Mam przedstawić charakterystykę oraz przemianę dowolnej postaci z dzieła kultury – najlepiej książki, ale film też będzie w porządku. Na moje pytanie: „Czy bohaterowie serialu Przyjaciele mogą być?”, klasa wybuchła śmiechem, a ja się obudziłem. Podczas porannej toalety przyszło jednak zastanowienie… przecież to nie taki zły pomysł. Może spróbuję?
Bez śmiechów!

W tym miejscu chciałbym jednak zaznaczyć, iż poniższy wywód ma stricte akademicki charakter, a wszelkie żarty są niezamierzone. Tekst ten roi się także od spoilerów, więc jeśli jeszcze nie widzieliście serialu – a mam takich znajomych – wróćcie po skończonym seansie. Czyli za około dziewięćdziesiąt jeden godzin, nie licząc oczywiście przerw na sen, jedzenie i toaletę. Ale na szczęście Netflix (platforma obecnie streamująca Przyjaciół) obsługuje również urządzenia mobilne, więc część problemów sama się rozwiązuje.

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?
USAToday
Ta głośna

Monica Geller, a następnie Geller–Bing, ale nie uprzedzajmy faktów. Jeden z przykładów postaci, które powinno stawiać się jako wzór udanej walki z kompleksami. Nadwaga oraz rodzice faworyzujący starszego brata spowodowały znaczne braki wiary we własne możliwości – a jednak Harmonica walczyła dalej. I wcale nie chodzi tu o to, że znacznie schudła. Przesadnie apodyktyczna, skłonna do rywalizacji i uwielbiająca porządek dziewczyna zmienia się  dzięki przyjaciołom. Skupiona na swojej kulinarnej pasji, akceptuje swoje fobie, mając przy tym świadomość, że nie są one najzdrowsze. Początkowa pogoń za facetem marzeń, ślubem oraz gromadką dzieci także ewoluuje – w pewnym momencie Monica rezygnuje nawet ze swej wymarzonej sukni ślubnej po to, by ukochany mógł tańczyć na ich weselu przy swym ulubionym zespole. Niektórzy powiedzą pewnie, że poszła na kompromis, ale to chyba nie tak. To raczej otoczenie uwypukliło wszystkie jej dobre cechy, a nie ona poddała się, by zadowolić otoczenie. A skoro o narzeczonym mowa…

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?
Kadr z serialu
Ten sarkastyczny

Chandler Bing, od końcówki sezonu siódmego mąż wspomnianej Monici. Jak do tego doszło, nie wie prawdopodobnie nawet sam zainteresowany, gdyż nigdy nie marzył o ślubie. Ba, sama koncepcja trwałego związku go śmiertelnie przerażała, o wspólnym mieszkaniu i dzieciach nie wspominając, a jednak, wszystko to w swoim życiu zaakceptował, a nawet przyjął z radością. Choć trzeba przyznać, iż nie miał dobrych wzorców. Jego rodzice rozwiedli się, gdy był dzieckiem: ojciec, po wyznaniu, że jest gejem, został drag queen z własnym show w Las Vegas, a matka sławną w całym kraju pisarką powieści erotycznych. Mały Chandler musiał więc wykształcić sobie zbroję przed światem, który go skrzywdził – sarkazm, ironia, obracanie problemów w żart. Przyjaciele jednak szybko rozgryźli tę obronę. Rozbijanie jej rozpoczął Ross prostym zaproszeniem do swego domu na Święto Dziękczynienia. Później Joey, współlokator, zaczął oswajać Chandlera relacjami damsko-męskimi, by w końcu Monica ostatecznie skruszyła nawet strach przed oświadczynami. Choć to właśnie jej nadwagę wyśmiewał podczas pierwszego spotkania. Ale przecież ludzie się zmieniają, prawda?

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?
Kadr z serialu
Ten przemądrzały

Ross Geller, niekwestionowany mistrz Nowego Jorku w kategorii Najszybsze małżeństwa i rozwody. Żonaty trzykrotnie: z lesbijką, Brytyjką, a ostatecznie ze swą licealną miłością, w której podkochiwał się przez większość swego życia. Aż chciałoby by się rzec: „Nie można było tak od razu?”. Cóż… wszystko po czasie wydaje się prostsze. Choć nastoletni brat Monici miał mniej kompleksów niż ona w tym czasie, z pewnością także nie wierzył w siebie. Co z tego, że zdobywał nagrody na szkolnych konkursach wiedzy, skoro przyniosły mu one jedynie łatkę nerda? Młody Ross tak bardzo chciał być „cool”, że często sam narażał się na śmieszność. Niestety wraz z upływem lat chęć do zaimponowania znajomym wciąż nierzadko wypływa na powierzchnię, doprowadzając do żenujących sytuacji. Przyjaciele jednak, mimo iż śmieją się z jego nudnych, paleontologicznych wykładów, szczerze kibicują jego związkowi z Rachel. To temat na oddzielny artykuł, ale jedno muszę przyznać: to właśnie dzięki niemu zauroczony, nieodpowiedzialny student zmienił się w dorosłego, pełnego troski o swych najbliższych.

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?
Kadr z serialu
Ta rozpieszczona

Rachel Green, postać, która w ostatniej chwili zdecydowała się na całkowicie inną ścieżkę swojego życia: musicie przyznać, ucieczka sprzed ołtarza to dość odważny krok. Zresztą nie jedyny – początkowe sezony serialu opowiadają o usamodzielnieniu „córeczki tatusia”. I choć praca kelnerki nie jest szczytem marzeń, przyjaciele przez wciąż ją wspierają. A trzeba tu zauważyć, że tylko z Monicą wiązała ją jakaś wspólna przeszłość, a Rossa kojarzyła jedynie jako starszego brata swojej koleżanki ze szkoły. Reszta paczki była dla niej zupełnie obca, a mimo to bardzo szybko ją polubili. Przyznam się, że gdy po raz pierwszy oglądałem Przyjaciół, nie wierzyłem zbytnio w usamodzielnienie Rachel – zwłaszcza, gdy chciała wrócić do Barry’ego, porzuconego męża. Ale jednak została pełnoprawną bizneswoman pracującą w znanej firmie odzieżowej. Trochę gorzej sprawy potoczyły się w życiu uczuciowym, bo jej miłość do Rossa momentami przysparzała więcej smutków niż radości. Ostatecznie, nastał happy end, a rozpieszczona księżniczka wyrosła na rozsądną królową.

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?

Ten przygłupi

Joey Tribbiani, można by rzec: najbardziej niestały uczuciowo mężczyzna na świecie. Nie jest to jednak cała prawda. Przystojny (we własnym mniemaniu) dwudziestokilkulatek korzysta po prostu ze swojego wrodzonego uroku. A że po drodze uszkodzi parę damskich serc… kto by się tym przejmował? Otóż sam zainteresowany. Z biegiem kolejnym sezonów jego postać powoli, lecz konsekwentnie ewoluuje z bawidamka w stronę mężczyzny coraz bardziej świadomego swoich działań. Pogoń za dziewczynami i aktorską sławą schodzi na dalszy plan, gdy chodzi o dobro przyjaciół. Powiedzmy to sobie szczerze: Joey nie grzeszy inteligencją, czasem jego pomoc okazuje się bardziej katastrofalna w skutkach niż problem, który miał być rozwiązany. Ale jest świadomy popełnianych błędów, stara się na nich uczyć, a przede wszystkim oddałby życie za osoby, które są mu najbliższe. Wystarczy wspomnieć gotowość do oświadczyn tylko po to, by Rachel nie wychowywała sama dziecka. Taki przyjaciel to skarb – nawet jeśli czasem opróżni ci lodówkę.

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?

Ta szurnięta

Phoebe Buffay – prawdopodobnie wielu z was uważa, że to ona najbardziej odstaje od reszty paczki. Fakt, na pierwszy rzut oka nie jest zbyt przywiązana do znajomych: patrzy na świat w odmienny sposób, nie przejmuje się normami społecznymi, po prostu żyje w swoim świecie. Ale to nie znaczy, że nie ma w nim miejsca dla przyjaciół. Podobnie jak Joey, gdy przyjdzie taka potrzeba, Phoebe zrobi co może by pomóc. A że po drodze wprowadzi jeszcze więcej zamieszania… To nie do końca jej wina. Ojciec odszedł, matka popełniła samobójstwo, życie na ulicy, wspólne mieszkanie z babcią i odkrycie biologicznej matki – długo można by wymieniać. Ale choć Phoebe czasem bywa nieobliczalna, dla osób, które kocha, zdolna jest do naprawdę dużych poświęceń. No bo jak inaczej nazwać ślub z kumplem gejem, tylko po to, by mógł on uzyskać obywatelstwo? O byciu surogatką dla swojego przyrodniego brata i urodzeniu trojaczków nawet nie wspomnę. Phoebe to osoba pełna skrajności. Nieważne czy kocha, czy nienawidzi, robi to całym sercem.

Każdy chciał być przyjacielem „Przyjaciół” – ale czy podczas każdego sezonu?

Inna perspektywa

Mam nadzieję, że spojrzeliście na ten znany sitcom z trochę bardziej ludzkiej strony, a nie tak, jak dotychczas, wyłącznie komediowej. Jeśli dobrze się rozejrzycie, na pewno znajdziecie w swojej paczce znajomych Monicę, Chandlera, Rossa, Rachel, Joey’a, albo nawet Phoebe. Ważne jednak, byście zawsze pamiętali, że za każdą cechą charakteru stoi jakaś historia. Prawdziwy przyjaciel nie zmienia cię na siłę, ale akceptuje twoje wady i pomaga uwypuklić zalety. Niedługo spodziewamy się dodatkowego, specjalnego odcinka Przyjaciół „po latach”: może to świetna okazja, by zadzwonić do zapomnianych znajomych ze szkoły czy studiów?

Przemysław Ekiert
Przemysław Ekiert
W wysokim stopniu uzależniony od popkultury - by zniwelować głód korzysta z książek, filmów, seriali i komiksów w coraz większych dawkach. Popijając nowe leki różnymi gatunkami herbat, snuje głębokie przemyślenia o podboju planety i swoim miejscu we wszechświecie. Jest jednak świadomy, że wszyscy jesteśmy tylko podróbką idealnych postaci z telewizyjnych reklam.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu