Internet w animacji – to jest to! „Ralph Demolka w Internecie” – recenzja animacji

-

Uwielbiam bajki i pewnie nie jestem w tym osamotnionym, dorosłym człowiekiem. Oglądając animacje, doświadczam wspaniałych chwil. Śmieję się, zapominam o problemach i patrzę na te „dojrzałe” problemy zupełnie inaczej. Uwielbiam też Ralpha Demolkę, musiałam więc udać się na drugą część do kina w dniu premiery.
Fabuła animacji

W przedstawiony świat – bajkowy, niby dla dzieci, ale jednak dedykowany również dorosłym widzom – łatwo uwierzyć. Nie trzeba za bardzo zagłębiać się w fabułę, by doświadczyć uroków życia online w XXI wieku. Ale nim to skomentuję, przejdźmy do fabuły. Ralph i jego przyjaciółka, słodka jak cukierek wyścigówa Wandelopa von Cuks, żyją sobie w najlepsze między automatami, które pamiętają jeszcze zeszły wiek. Jednak w pewnym momencie Usterce zaczyna się to nudzić i za sprawą swojego wielkiego, złego przyjaciela uszkadza automat. Właściciel skazuje ich na cyfrową banicję, jednocześnie tłumacząc grającym dzieciakom, że nie stać go na tę część. Co mu pozostaje? Wyrzucić nieużywanego elektrośmiecia z salonu. Ale chwilę później pojawia się Internet i ratuje Wandelopę przed brakiem perspektyw na lepsze, wyścigowe jutro.

Kadr z animacji „Ralph Demolka w Internecie”

Sceny, które zapamiętałam

Każda scena była warta uwagi, zwłaszcza ta związana ze sposobem, w jaki bohaterowie zarabiają na zapłatę za ten element – właśnie poprzez filmiki, wrzucane na stronę z innymi video, udostępnianymi przez ludzi na całym świecie. Podobały mi się również trailerowe sceny z księżniczkami Disneya, które w śmieszny sposób podkreślają to, jak bardzo są stereotypowe i z jak stereotypowych bajek pochodzą. Dystans przede wszystkim. W drugiej części filmu pojawiła się także (szkoda, że tylko jedna) nowa bohaterka,  świetnie prowadząca samochody. A że imponowała małej Usterce, to wspaniale pokazało, że my, kobiety, możemy świetnie prowadzić wyścigowe auta. To miły, feministyczny kąsek.

Scenariusz mam ochotę przepisać do zeszytu

To znaczy, że był wspaniały. Słownictwo, niesamowite złote, wzruszające myśli i to wszystko zebrane w naprawdę ciekawy scenariusz. Dialogi między Usterką a Ralphem, zwłaszcza te podczas kłótni, to taki mały majstersztyk. Jeżeli poszukujecie słów „skrojonych na miarę”, jeżeli chodzi na przykład o książki młodzieżowe, to szybko zakochacie się w całej produkcji, nawet mimo jej wad. A jakie one są? Fabuła nieco się dłużyła.  Dodatkowo animacja nie przypominała filmu, który z czystym sumieniem poleciłabym dzieciom… Ba! Ja bym ich wcale nie zabrała do kina na ten seans. Niektóre dialogi miały w sobie zbyt wiele treści dla dorosłych, a zachowanie postaci wskazywało na dojrzałe zachowanie, którego nie puściłabym w takiej animacji.


Kadr z animacji „Ralph Demolka w Internecie”

Czy to nadal bajka dla dzieci?

Nie. No właśnie nie. Z jednej strony. I tak – z drugiej. Problematyka poruszana w tych filmie siłą rzeczy była kierowana do nastolatków. Chociaż dotyka tematy prawdziwej przyjaźni, a także problemy związane z tą więzią, czyli odmienne patrzenie na świat i inne marzenia, to jednak dialogi i przedstawione sytuacje nie zawsze trafią do młodszego odbiorcy. Wiadomo, że dzieci we współczesnych czasach są związane z informatyzacją społeczeństwa, czyli praktycznie (na szczęście nie dosłownie) rodzą się z tabletem w ręku, ale w tym przypadku nie sądzę, by temat zarobków na portalach typu YouTube był dla nich na tyle ciekawy. Podobnie z zagadnieniami darknetu, który został przedstawiony jako miejsce „spod ciemnej gwiazdy”. A tak naprawdę taki TOR gwarantuje nam większe bezpieczeństwo niż w przypadku ogólnej, uniwersalnej sieci internetowej. Potwierdzone info – ze studiów.

Podsumowując, Ralph Demolka w Internecie jest wspaniałą rozrywką dla starszych dzieciaków, a także dla dorosłych miłośników Disneya. Jest w nim zarówno coś świeżego –pokazanie podejścia do nieśmiertelnych księżniczek – a równocześnie nie wyróżnia się on na tle innych animowanych filmów ostatnich lat. Nie zmienia to jednak faktu, że ląduje na mojej liście ulubionych, disneyowskich perełek. I koniec. Kropka.

Tytuł:  Ralph Breaks the Internet

Reżyseria: Rich Moore, Phil Johnston

Rok: 2018

Czas trwania: 1 godzina 52 minuty

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu