Gdy się okazuje, że żyło się w kłamstwie… „Nie zważając na nic” – recenzja filmu

-

Tata. Osoba, która powinna być najważniejsza na świecie. Ktoś, komu możesz się zwierzyć z największych problemów, a ona znajdzie idealne rozwiązanie. Członek rodziny, z którym posiada się wiele wspaniałych wspomnień. I chociaż czasem odczuwasz chęć krzyku mu prosto w twarz, iż masz go dość i że cię wkurza, to jednak w głębi serca czujesz do niego gorące uczucie. A co byście zrobili, gdybyście nagle i zupełnie nieoczekiwanie odkryli, iż człowiek, do którego zwracaliście się pieszczotliwie tatusiu, tak naprawdę nim nie jest?
Bo mama nie była tym, za kogo ją uważały

Cztery siostry, Sofia, Sara, Claudia i Lucia, wiodły do tej pory zwyczajny, dość szybki tryb życia. Każda robiła to, co chciała, i w pewien sposób czuły się szczęśliwe. Wszystko rozpadło się niczym domek z kart, kiedy ich mama umarła, zaś dziewczyny zostały wezwane przed oblicze notariusza, aby dowiedzieć się, co otrzymają w spadku. Jakie było ich zdziwienie, gdy urzędnik poinformował je, iż przed wyjawieniem szczegółów tego ważnego dokumentu, muszą rozwikłać zagadkę, pozostawioną przez ich rodzicielkę. Okazało się bowiem, że każda z sióstr ma innego ojca… 

Kadr z filmu „Nie zważając na nic”

Podejmując się poszukiwań…

Twórcy postanowili po raz kolejny stworzyć produkcję na temat, który został już dość mocno wyeksploatowany nie tylko w filmach, ale również książkach. Zaczynając seans Nie zważając na nic, na myśl przyszła mi seria powieść o szalonych Nataliach, stworzona przez Olgę Rudnicką. W przypadku jej historii to pięć dziewczyn o tym samym imieniu dowiaduje się o swoim istnieniu dopiero podczas wizyty u notariusza, z powodu śmierci ich ojca. W omawianym filmie, matka okazała się szaleć w swoim życiu i zmieniać mężczyzn jak rękawiczki. Historia może i oklepana, ale z racji tego, iż omawiany jest hiszpański film, to  dźwięczny język i muzyka sprawiały, iż nim widz się obejrzał, a na ekranie pojawiły się już napisy końcowe. 

Przyjemna historia, ale nic więcej…

Tak jak już wyżej wspomniałam, jest to miła opowieść o poszukiwaniu samej siebie, własnego ojca, ale również spędzania czasu z pozostałymi siostrami. A na tym właśnie najbardziej zależało ich rodzicielce. Jednak gdyby tak wniknąć głębiej w treść tego filmu, to nie daje on nic więcej. Jest idealny dla zabicia czasu, może na poprawę humoru, bowiem nie zabrakło w nim również scen okraszonych zabawnymi gagami, pojawia się świetna muzyka w tle, dopełniająca całości, wreszcie dobra gra aktorska, która pozwala widzowi wciągnąć się w opowiadane tutaj wydarzenia, ale nic poza tym. 


Kadr z filmu „Nie zważając na nic”

Za krótki…

Dlaczego ten film trwa jedynie nieco ponad godzinę?! To podstawowe pytanie, które po seansie zada większość osób. Zdecydowanie produkcja jest za krótka, a wszystko zbyt szybko się dzieje. Można w pewnym momencie odnieść wrażenie, iż panuje tutaj swego rodzaju chaos, zaś twórcom zależało, aby w jak najkrótszym czasie dotrzeć do happy endu. To jest zdecydowanie najsłabszy jego element. 

Podsumowanie

Netflix po raz kolejny wyprodukował przyjemną produkcję, w której tak naprawdę nic się nie dzieje. Nie zważając na nic to historia czterech sióstr, nie utrzymujących ze sobą zbyt ciepłego kontaktu i skupiających się na robieniu kariery. Ich mama to widzi i szykuje im “niespodziankę”. Film pokazuje poszukiwanie samej siebie, poznawanie na nowo swoich najbliższych osób oraz stopniowe dowiadywanie się czegoś na temat swoich korzeni. Język hiszpański jest tutaj plusem, bowiem nie dość, iż miło się ogląda tę produkcję, to jeszcze słucha. Czy warto poświęcić na nią czas? Myślę, że tak. Jedynym jej minusem jest to, iż trwa za krótko i wszystko za szybko się dzieje. 

 

Tytuł oryginalny: A pesar de todo

Reżyseria: Gabriela Tagliavini

Rok powstania: 2019

Czas trwania: 1 godzina 18 minut

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

„Nie zważając na nic” to z pewnością pozytywna, hiszpańska produkcja spod szyldu Netflixa. Ukazuje, jak ważna dla człowieka są świadomość swoich korzeni i odnalezienie prawdy na swój temat. Muzyka dopełnia całości. Produkcja ta nie jest długa, warto poświęcić na nią swój czas. To taki film stworzony na spędzenie w miły sposób wolnego wieczoru.
Paulina Korek
Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu