Czytamy w oryginale. „A Vow So Bold And Deadly”

-

A Vow So Bold And Deadly to już trzeci tom trylogii The Cursbraker w Polsce wydawanej spod szyldu NieZwykłe. Nie została jeszcze podana informacja, kiedy przetłumaczą ją na polski, więc sięgnęłam po nią w oryginale. Jakie to zakończenie serii? Dobre? Czy bohaterowie dostali to, na co zasłużyli? Zaraz zdradzę wam te tajemnice. Oczywiście bez spojlerów, jednak nie polecam czytać tego artykułu, jeśli nie chcecie wiedzieć, co dzieje się w pierwszym i drugim tomie!
Jak to się zaczęło

Cała trylogia The Cursebreaker to retelling Pięknej i Bestii. Opowiada nam ona historię czterech postaci. Pierwsza część, A Curse So Dark and Lonely, skupiła się na Rhenie, następcy tronu Emberfall, i Harper, która została porwana z Waszyngtonu, żeby zakochać się we władcy i złamać ciążącą na nim klątwę. Głównymi bohaterami drugiego tomu są Grey, były dowodzący straży księcia, i Lia Mara, córka królowej Syhl Shallow.

W poprzednim odcinku

Krótkie przypomnienie. A Heart So Fierce And Broken skończyło się tak, że Grey – jak się okazało brat Rhena – dał mu sześćdziesiąt dni na przygotowanie się do wojny. Syhl Shallow miało zaatakować Emberfall. Oczywiście po takim cliffhangerze ciężko było nie czekać z niecierpliwością na zakończenie trylogii.

>> Polecamy: Każda Piękna ma swoją Bestię? „A Curse So Dark and Lonely” – recenzja książki<<
Nadchodzi wojna

Trzeci tom rozpoczyna się od przedstawienia nam sytuacji wszystkich bohaterów po kolei. Lia Mara jest królową Syhl Shallow i bratanie się z Greyem nie wpływa dobrze na morale poddanych, jej życiu zaczyna grozić poważne niebezpieczeństwo. Nie lepiej dzieje się w Emberfall, gdzie Rhen nie tylko nie może się dogadać z Harper, ale również ma problem z przygotowaniami do wojny. Jak dowiedzieliśmy się z epilogu A Heart So Fierce and Broken, za większością jego decyzji stała wiedźma Lilith, ta sama, która rzuciła na niego klątwę w pierwszej części.

Dramaty i intrygi

A Vow So Bold And Deadly, tak jak jej poprzedniczki, czyta się niesamowicie szybko. Nie mogę napisać, żeby akcja specjalnie gnała do przodu, ale styl autorki i mnogość dialogów pozwalają przeskakiwać z kartki na kartkę.


Mocniej skupiamy się na emocjach bohaterów i na sytuacji, w której się znaleźli. Każde z nich jest w jakiś sposób zagubione, nie potrafi odnaleźć swojej drogi w szybko zmieniającym się świecie. Rhen chce odbudować królestwo i odzyskać zaufanie Harper. Ona – wciąż na niego wściekła – nie potrafi poradzić sobie z gniewem i niepewnością. W Syhl Shallow Lia Mara boi się, że nie jest dobrą królową, bo w przeciwieństwie do matki chce rządzić pokojowo. A Grey, rozdarty pomiędzy złością na brata a niechęcią do wojny z Emberfall, próbuje zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebuje. Dramat goni dramat, a większość rozterek bohaterów dotyczy… miłości.

Double date

Jako że jest to jak najbardziej książka YA, mamy tutaj dużo sercowych problemów. Wiele w stylu: kochają się, ale nie mogą znaleźć drogi do siebie. Wcześniej mieliśmy jeden romans na książkę. Wpierw Rhena i Harper, potem Greya i Lii Mary. Teraz obie pary mają swoje momenty. Miłość została już wyznana, ale nie skonsumowana, tym razem autorka skupiła się na tym, czytelnik na pewno nie będzie zawiedziony.

Dla anytfanów

Po drugiej części Rhen zdobył rzeszę antyfanów. Jego decyzje i zachowanie były momentami bardziej niż karygodne i sama ogromnie zraziłam się do tej postaci. Ciekawiło mnie, jak Brigid Kemmerer to rozegra. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale moje uczucia do księcia Emberfall zdecydowanie się ociepliły. Autorka potrafiła poprowadzić historię i bohaterów tak, żeby czytelnik poczuł satysfakcję pod koniec powieści. Wciąż, przynajmniej moim zdaniem, wybija się jednak Grey: jego motywacja, jak zawsze jest szlachetna, a on jako postać wzbudza dużo emocji.

Epic or not to epic?

Czas przy czytaniu mogę uznać za wyjątkowo dobrze spędzony, ale mimo to, czegoś mi w tej powieści zabrakło. Drugi tom był fantastyczny i niestety w porównaniu do niego A Vow So Bold And Deadly wypada trochę blado. Nie źle, ale na pewno nie trzyma czytelnika w napięciu jak poprzednia część. Rozwiązanie wątków jest satysfakcjonujące, ale oczekiwałam trochę więcej od samej akcji, od wojny, od wiedźmy. Mam wrażenie, że gdzieś tu pewne rzeczy rozeszły się po kościach, zamiast być wykorzystane przez autorkę w pełni.

Do tego wątek jednej postaci nie został do końca wytłumaczony. Prowadzony jak zapowiedź twistu, w konsekwencji nie miał żadnego wyjaśnienia. Tak po prostu, jakby nie istniała potrzeba doszukiwania się w nim czegoś więcej, chociaż wszystko wskazywało na to, że jest inaczej.

Konkluzje

Podsumowując, A Vow So Bold And Deadly to dobre zakończenie trylogii. Nie jest wybitne, ale nie można powiedzieć, żeby rozczarowywało. Każda postać dostała w konsekwencji to, na co sobie zasłużyła. Karma w książkach jest bardzo ważna i dobrze, że autorka o tym pamiętała. Trochę za mało było tu Greya, ale w tym tomie każdy bohater dostał równą ilość rozdziałów, więc co poniektórym fanom może i smutno, ale chociaż jest sprawiedliwie.

Dobrze się bawiłam, czytając ten utwór, ale w porównaniu do drugiej części, gdzie naprawdę się martwiłam, co się stanie, tutaj trochę zabrakło tego napięcia. Są sceny brutalne, są też dramaty, ale stawka nigdy nie wydaje się być tak wysoka jak w przypadku A Heart So Fierce And Broken. Ogólnie A Vow So Bold And Deadly to moim zdaniem najsłabsza część wyśmienitej trylogii, jednak wciąż bardzo dobra książka.

Maddie Pawłowska
Miłośniczka historii wszelkiej maści i faktury. Tak zabawna, że śmieje się ze swoich żartów najgłośniej. Ma tatuaż Slytherina na pół uda i tyle pieniędzy wydaje na książki, że nie stać jej już na narkotyki.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu