Czy jesteśmy sami we wszechświecie? „Odyseja kosmiczna 2001” – recenzja książki

-

Myślę, że nieliczni konsumenci popkultury nie znają, choćby ze słyszenia, tytułu Odyseja kosmiczna. Czy to za sprawą filmu Stanleya Kubricka z 1968 roku, sequela z 1984 w reżyserii Petera Hyamsa, książek Arthura C. Clarke’a, czy niesławnej parodii z Leslie’em Nielsenem – te dwa słowa nadal odbijają się echem wśród miłośników fantastyki naukowej.
Wielka podróż przez galaktykę

Akcja powieści rozpoczyna się tysiące lat przed współczesnością. W pobliżu siedziby plemienia człekokształtnych pojawia się tajemnicza bryła, która zdaje się posiadać wyjątkowe właściwości, by niebawem zniknąć jak kamfora. Wiele lat później, w XX wieku, ludzkość odnajduje na Księżycu podobny monolit. Ten emituje w przestrzeń sygnał. Ta informacja zostaje zatajona przed większością obywateli, by nie wzbudzać paniki, a elity intelektualne zaczynają się zastanawiać, dla kogo jest on przeznaczony. Czyżby tajemnicza struktura została pozostawiona na naszym satelicie przez inteligentne istoty, które przybyły na niego wiele wieków wcześniej? Niebawem w kosmiczną podróż wysłany zostaje statek Discovery. Wspomagana przez komputer pokładowy załoga ma za zadanie dotrzeć do Saturna – a przynajmniej tak myślą jej członkowie.

Jeśli należycie do fanów science fiction, seans obrazu Stanleya Kubricka 2001: Odyseja kosmiczna macie już prawdopodobnie za sobą i opisana powyżej fabuła jest wam znana. Być może zastanawiacie się, co było pierwsze: książka czy film, oraz czy opowiedziana w nich historia jest identyczna. Jak możemy przeczytać w autorskiej przedmowie do recenzowanego wydania, pracowano nad nimi równolegle, a powieść początkowo miała stanowić scenariusz dla aktorskiej adaptacji. Fabuły ostatecznie nieco się od siebie różnią, film ukazał się kilka miesięcy wcześniej od książki. Nie zmienia to jednak faktu, że prace nad nimi rozpoczęły się w 1964 roku, a zakończyły w 1968. Mamy tu więc do czynienia z historią o eksploracji kosmosu oraz podróżach na Księżyc stworzoną jeszcze przed tym, jak Neil Armstrong postawił „mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”1.

Historyczne wersje przyszłości

Przystępowałam do lektury, nie znając filmowej wersji Odysei kosmicznej 2001. Zdziwiłam się więc, odkrywając trzy linie fabularne, na pozór luźno powiązane ze sobą. Osadzony w prehistorycznych czasach pierwszy wątek zarzuca na czytelnika haczyk, podrzucając mu kilka pytań. W ramach drugiego odbiorca wybierze się na Księżyc, gdzie czekają na niego kolejne wątpliwości, a trzeci – najszerzej opisany – wyśle go w kosmiczne, pełne tajemnic, odmęty. Nie napiszę, że wciągnęłam się od pierwszych stron, bo cały wątek z dawnych czasów pozostawił mnie raczej obojętną na dalszy ciąg historii, jednak dalej było już tylko lepiej.

Poznawanie powstałych w latach 60. XX wieku wizji na temat podróży kosmicznych, wypraw na Księżyc (Arthur C. Clarke wydał Odyseję kosmiczną 2001, zanim pierwszy człowiek postawił stopę na ziemskim satelicie w 1969 roku) czy dostępnych u progu XXI wieku technologii sprawiło mi mnóstwo frajdy. Nadal pozostaję pod wrażeniem pomysłu pisarza na międzyplanetarną podróż swoich bohaterów oraz trudności, z którymi musieli się zmierzyć. Świetnie wypada także wątek sztucznej inteligencji, zainstalowanej na Discovery – mimo że spotkałam się z podobną jego egzekucją w innych utworach popkultury, nie mogę wyjść z podziwu, że ten pomysł po raz pierwszy pojawił się jeszcze w latach 60.!

Niezwykle ciekawie wypada także zakończenie powieści. Nie chcę niczego zaspoilerować, bo choć Odyseja kosmiczna 2001 ma już swoje lata, myślę, że niejeden czytelnik – jak ja – nie miał wcześniej kontaktu z tą historią. Uważam, że Arthur C. Clarke rozegrał finisz tej opowieści ciekawie, satysfakcjonująco, a jednocześnie niesamowicie intrygująco.


Kolejny klasyk, którego nie można przegapić!

Nie mogło być inaczej: Odyseja kosmiczna 2001 Arthura C. Clarke’a mnie zachwyciła i utwierdziła w przekonaniu, że klasyki literatury fantastycznej są niezmiennie godne zainteresowania, nawet jeśli powstały dziesiątki lat temu. Ukazująca się nakładem Domu Wydawniczego Rebis seria „Wehikuł czasu” po raz kolejny nie zawiodła oczekiwań. Dajcie się zaprosić na tę kosmiczną wyprawę – emocje gwarantowane!

odyseja kosmiczna

 

Tytuł: Odyseja kosmiczna 2001 (2001: A Space Odyssey)

Autor: Arthur C. Clarke

Liczba stron: 277

Tłumaczenie: Radosław Kot

Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis

 


1Za: Wikipedia.org https://pl.wikipedia.org/wiki/Neil_Armstrong [14.08.2022 r.].

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

Emocjonująca podróż przez czas i przestrzeń w poszukiwaniu innych inteligentnych form życia. Choć napisana około 55 lat temu, „Odyseja kosmiczna 2001” nadal zachwyca.
Klaudia Ciurka
Klaudia Ciurkahttps://moje-czytadla.blogspot.com/
Książkoholiczka stawiająca pierwsze kroki w świecie gier wideo i planszówek. Seriale ogląda rzadko, ale od anime nie stroni. Kociara i herbatoholiczka z wyboru, okularnica z konieczności.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Czy jesteśmy sami we wszechświecie? „Odyseja kosmiczna 2001” – recenzja książkiEmocjonująca podróż przez czas i przestrzeń w poszukiwaniu innych inteligentnych form życia. Choć napisana około 55 lat temu, „Odyseja kosmiczna 2001” nadal zachwyca.