Czas wyruszyć w drogę. „Oko świata” – recenzja książki

-

Do każdej książki trzeba dorosnąć. Przynajmniej ja tak uważam. To nie jest moje pierwsze podejście do twórczości Roberta Jordana. Jako nastoletnia dziewczyna, z ciekawości sięgnęłam po Oko świata, ale wtedy nie urzekło mnie zaprezentowane fantasy i szybko porzuciłam dalsze czytanie. Co było powodem? Otóż pisarz stawia bardziej na opisy świata przedstawionego aniżeli samą akcję, o czym przeczytacie w dalszej części tej recenzji. W późniejszym czasie zostałam zachęcona do przeczytania powieści Brandona Sandersona i przepadłam z kretesem. To właśnie dzięki niemu doceniłam kunszt i wysiłek wkładany przez autorów w tworzenie swoich niepowtarzalnych bohaterów, krain i systemów w nich panujących.

Kiedy więc Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło wznowić klasyczną serię Koło czasu, nie mogłam zaprzepaścić okazji ponownego zanurzenia się w świat Jordana. Pierwszy tom Oka świata trafił do sprzedaży (i w moje dłonie) pod koniec kwietnia tego roku, a lektura tego opasłego tomiszcza zabrała mi sporo czasu. Ale nie dlatego, że nie mogłam znów przez nią przebrnąć. Wręcz przeciwnie, delektowałam się każdym opisem i tak naprawdę nie chciałam opuszczać tego fantastycznego świata.

Grupa śmiałków

Historia pierwszego tomu rozpoczyna się w niewielkiej wsi zwanej Polem Emonda. To właśnie tam poznajemy trójkę chłopców – Randa, Matta i Perrina – którzy marzą o zwiedzeniu odległego świata i przygodach godnych prawdziwych bohaterów. Na razie jednak muszą znosić trudy codziennego życia. Do czasu aż stają oko w oko z pradawnymi stworami i postaciami, jakie dotąd znali tylko z przerażających opowieści przyjezdnych bardów. Za sprzymierzeńca w walce z okrutnymi stworami Czarnego, który prześladuje ich nawet w snach, mają znienawidzoną i budzącą powszechny strach Aes Sedai. Trzej chłopcy zostają gwałtownie wyrwani z bezpiecznych ramion swojej rodzinnej wsi i brutalnie wrzuceni w wir niezrozumiałych dla nich zagrożeń. Wyruszają w podróż, podczas której będą musieli stawić czoła własnym strachom i przeciwnościom losu. 

Magia i miecze

Cała seria Koło czasu liczy sobie czternaście tomów i dodatkowo prequel. Obecna jest na polskim rynku już od dwudziestu pięciu lat, a pierwsze oryginalne wydanie pochodzi z 1990 roku. Wcześniej Robert Jordan próbował już swoich sił w literaturze, jednak dopiero Oko świata okazało się takim sukcesem, że otworzyło pisarzowi drogę do sławy i podbiło serca czytelników na całym świecie. Teraz seria ta budzi skrajne emocje wśród fanów fantastyki. I nic dziwnego, bowiem Jordan stworzył świat, którego mogłoby mu pozazdrościć wielu pisarzy. Zanurzając się w podgatunek high fantasy z lekkim ukłonem w kierunku typowego heroic fantasy, zabiera nas on w wędrówkę, dla wielu mogącą kojarzyć się z powieścią Hobbit, czyli tam i z powrotem J.R.R. Tolkiena. Podobnie mamy tutaj motyw podróży trzech bohaterów i budzących się, pradawnych mocy. Z tą jednak różnicą, że Koło czasu napisane zostało w dość klasyczny sposób i bez spektakularnych zaskoczeń. Akcja rozwija się wolno, co najczęściej spowodowane jest przez dokładne opisywanie świata przedstawionego, w czym tak lubuje się autor. Jordan pisze prostym, choć bardzo obrazowym językiem. Ma wyjątkową zdolność do plastycznego i sugestywnego opisywania ludzi, miejsc i wydarzeń, a dzięki płynnej, trzecioosobowej narracji samą książkę czyta się dość przyjemnie. Do tego wielki ukłon za świetnie wykreowany, wielowątkowy świat. Im bardziej zagłębiamy się w powieść, tym coraz większe odnosimy wrażenie, że Jordan nie wymyślił tej historii naprędce, tylko powoli konstruował wszystkie wydarzenia. 

To samo tyczy się bohaterów, którzy od samego początku budzą w czytelniku różne emocje, takie jak współczucie, sympatię czy złość. Pisarz zaskakująco dobrze sportretował swoich protagonistów. Nie są oni papierowymi kukłami, ale postaciami o ciekawych i przede wszystkim różnych charakterach. Cechą wyróżniającą Oka świata jest motyw lojalności wobec drugiego człowieka, co widać między innymi w zachowaniu mieszkańców Pola Emonda. Każdy z bohaterów próbuje udowodnić drugiemu, który z nich jest mądrzejszy, silniejszy czy przystojniejszy, i mimo ciągłych utarczek, nadal są gotowi wskoczyć za sobą w ogień i poświęcić się dla przyjaciela. Ta ich dziecięca niemalże niewinność i wzajemne zaufanie wobec siebie wywołują u czytelnika ciepłe uczucia.


Jednym z najciekawszych elementów Koła czasu jest system magii. W pierwszym tomie czytelnik szczegółowo zapoznaje się z jego genezą i rządzącymi nim regułami. Jedyna Moc pochodzi z Prawdziwego Źródła i składa się z dwóch części: męskiej (saidian) i żeńskiej (saidar). Jednak tylko kobiety, Aes Sedai, mogą bezpiecznie posługiwać się saidar, gdyż saidian zostało skażone przez Ojca Kłamstw i mężczyźni, którzy z niego czerpią, popadają w szaleństwo. Dlatego też ludzie żywią ogromną nieufność wobec wszystkich Aes Sedai, nawet jeżeli głoszą one same prawdy. Ale z drugiej strony mamy także Czarnego, mistrza kłamstw. To właśnie jego fałszywe podszepty sprawiają, że bohaterowie nie do końca im ufają. Wywołuje to atmosferę ciągłego niepokoju i niepewności, co udziela się nawet samemu czytelnikowi. 

Na jednej się nie skończy

Bardzo cieszę się z tego, że postanowiłam dać drugą szansę twórczości Roberta Jordana. Pisarz zabrał mnie w długą i fascynującą podróż, pełną magii. W Oku świata najważniejsza nie jest akcja, ale opowiadana historia i kreacja świata. To solidna pozycja dla osób, które lubią klasyczne fantasy ze skomplikowaną fabułą. Chociaż sama książka może straszyć swoją objętością, wierzcie mi, warto zagłębić się w ten fantastyczny świat. Na koniec pragnę jeszcze dodać, że Amazon szykuje serial na podstawie Koła czasu. Już nie mogę się doczekać, aby ujrzeć ulubionych bohaterów na małym ekranie.

 

Tytuł: Oko świata

Autor: Robert Jordan

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 956

ISBN: 978-83-81166-10-2

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

Robert Jordan potrafi nie tylko wciągnąć czytelnika w wykreowany przez siebie świat, ale także sprawić, że będzie on chciał pozostać tam jak najdłużej. Z niecierpliwością wypatruję drugiego tomu i kolejnych przygód Randa al’Thora i jego przyjaciół.
Agnieszka Michalska
Pasjonatka czarnej kawy i białej czekolady. Wielbicielka amerykańskich seriali i nienasycona czytelniczka książek, ale nie znosi romansów. Podróżuje rowerem i pisze fantastyczne powieści - innymi słowy architekt własnego życia.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu