Komedia pomyłek. „Raz się żyje” – recenzja filmu

Każdy z nas chciałby mieć życie usłane różami – nie mieć zmartwień i żadnych problemów, by wszyscy nas lubili i szanowali. Rodzice wpajają nam, że tak właśnie się stanie, jeśli tylko sami będziemy dobrymi i uczynnymi ludźmi. Nie zawsze jednak spotykamy w swoim życiu osoby, które docenią te cechy. Jak na byciu miłym, lojalnym i pracowitym człowiekiem wyszedł główny bohater filmu Raz się żyje? Przekonajmy się!
 Znowu w życiu mi nie wyszło1

Harold Soyinka (David Oyelovo) wiedzie spokojne, poukładane życie – ma kochającą żonę, ładny dom na przedmieściach i niezłą pracę w firmie farmaceutycznej, której prezesem jest jego dobry przyjaciel. Z pozoru wszystko wygląda wspaniale, jednak szybko okazuje się, że szef z radością wbije mu nóż w plecy, relacja z małżonką wcale nie układa się tak idealnie, a do głównego bohatera dociera brutalna prawda, że do tej pory ludzie z jego otoczenia, bez skrupułów, wykorzystywali jego naiwność i serdeczność. Widzicie, tak się bowiem składa, że Harold został wychowany w przeświadczeniu, że bycie dobrym i uczciwym człowiekiem popłaca, co niekoniecznie ma przełożenie w rzeczywistości.

Kadr z filmu „Raz się żyje”

Zdruzgotany, z palącym poczuciem porażki, postanawia zacząć nowe życie. Żeby sobie to ułatwić, w trakcie podróży służbowej do Meksyku decyduje się rozwiązać wszystkie swoje problemy w niekonwencjonalny sposób. W teorii jego plan wydaje się mieć ręce, nogi i szansę powodzenia, jednak w praktyce okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo i przyjemnie. Na dodatek protagonista zostaje wplątany w narkotykową aferę, w efekcie czego ścigają go praktycznie wszyscy: boss meksykańskiego kartelu, jego dawni wspólnicy, były najemnik, nie zabraknie też amerykańskich służb zwalczających przemyt nielegalnych substancji. Harold, nieświadomy większości tych rzeczy, staje się piłką, którą gracze wyrywają sobie z rąk.

Udźwignę to!

Historia została opowiedziana w niezwykle chaotyczny sposób – bałagan, który możemy oglądać na ekranie, nuży, zaś sceny, gdy Harold trafia w objęcia kolejnych ścigających go osób, są przewidywalne. Właściwie bez trudu wyczujemy chwilę, gdy określona sekwencja się kończy, a nasz bohater ma zostać odbity przez następnych zainteresowanych, liczących na to, że czarnoskóry mężczyzna okaże się kluczem do uzyskania ogromnego majątku. Motywacje większości postaci są jasne – to głównie pieniądze lub tajemnica wytwarzanych przez firmę Harolda leków – różni się tylko plan wykorzystania pozyskanych środków. Ten brak różnorodności też nie jest szczególnie zachęcający i skutkuje tym, że z obojętnością podchodzimy do tego, w czyje ręce trafi bohater.

Kadr z filmu „Raz się żyje”

Fabuła to chaos w czystej postaci, a po głębszej analizie okazuje się  dziurawa i szyta grubymi nićmi. Mało tego, postacie, które pojawiają się raptem w kilku scenach, nagle okazują się kluczowe dla dalszych losów Harolda. Paradoks Raz się żyje polega też na tym, że pomimo natłoku wydarzeń i akcji, film ciągnie się niemiłosiernie, w efekcie czego zdecydowanie za często pojawiają się momenty, gdy wzrok widza ucieka w kierunku zegarka. Niewątpliwym plusem, odrobinę rekompensującym braki w logice fabuły, jest to, że produkcja potrafi rozbawić i zdarzały się chwile, gdy wszyscy zgromadzeni w sali kinowej wybuchali śmiechem. Szkoda jednak, że większość żartów wynikała z niezdarności głównego bohatera.

Jedz swoje marchewki

Aktorsko film jest przeciętny, tak samo jak przeciętne są tutaj postacie, z których większość pojawia się i znika, nie wnosząc zbyt wiele do fabuły. Joel Edgerton w roli Richarda Ruska, egoistycznego prezesa firmy farmaceutycznej, nie wspiął się na wyżyny swoich umiejętności aktorskich. Zagrał na tyle dobrze, by produkcji nie położyć, jednak nikt nie wymagał od niego niczego więcej. Niewątpliwą perełką jest Charlize Theron (czy kogoś to zaskakuje?), która każdą scenę kradnie dla siebie – bezkompromisowa Elaine, gotowa przespać się z każdym, jeśli tylko widzi w tym korzyść, absolutnie nie budzi sympatii, raczej niechętne uznanie dla jej umiejętności manipulowania ludźmi.

Kadr z filmu „Raz się żyje”

Całkowite przeciwieństwo postaci Theron stanowi Harold Soyinka – na początku wzbudza jednak nie tyle sympatię co współczucie. Dopiero później, gdy akcja filmu nieco bardziej się rozpędza, otrzymuje od widza odrobinę cieplejszych uczuć. Nie jest jednak bohaterem, z którym odbiorca chętnie by się utożsamił. Trudno zatem przejąć się losami Harolda, zwłaszcza że w całym tym rozgardiaszu przypomina raczej chłopca do bicia, nie tylko wyrywanego sobie z rąk do rąk przez kolejne postacie, ale też przepychanego do kolejnych scen. Właściwie całym filmem trudno się przejąć i zainteresować.

 

 

Tytuł oryginalny:  Gringo

Reżyseria: Nash Edgerton

Rok powstania: 2018

Czas trwania: 1 godzina 50 minut

 

 

 

 

 


1Znowu w życiu mi nie wyszło, Budka Suflera

Martyna Halbiniak

Martyna Halbiniak

Lubi twierdzić, że nie wpisuje się w schematy, łamie konwencje i jest jedyna w swoim rodzaju, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę otacza się ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Wyznaje zasadę, że czekolada nie pyta, ona rozumie, a sen jest świetnym substytutem kawy dla ludzi, którzy mają nadmiar wolnego czasu. Kocha książki (chociaż zagina im rogi), kinomaniaczka i serialoholiczka, wciąż znajdująca czas na kolejne inicjatywy.

Komentarze

  • Monika Doerre
    22 kwietnia 2018 at 18:11
    Permalink

    Widziałam. Widzę spory problem tego filmu, ale motyw wykiwania oszusta był naprawdę dobry:D

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.