12 lutego premierę będzie mieć jedna z wyczekiwanych książek tego roku, czyli Wojna makowa. „To nie jest historia o potędze nauki, sile przyjaźni czy starciach wielkiej magii. To jest historia o kołach czasu, które nieustępliwie i bezlitośnie mielą ludzkie losy. I o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna.” – jak głosi opis.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Fabryka Słów mamy dla Was dwa egzemplarze tej powieści w zintegrowanej okładce.

Co trzeba zrobić?

Wystarczy, że odpowiecie na pytanie: Jaki stwór z mitologii azjatyckiej jest według Was najbardziej fascynujący?

Odpowiedzi udzielcie w komentarzu. Wygrają dwie, najbardziej kreatywne odpowiedzi. Na wasze zgłoszenia czekamy do 12 lutego 2020, do godziny 23:59.

Regulamin – UWAGA!!! W związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych, prosimy o zapoznanie się z poniższym regulaminem.
  1. Organizatorem konkursów jest strona Popbookownik (zwana dalej Organizatorem), a fundatorem nagród Fabryka Słów.
  2. Konkurs odbywa się na stronie http://popbookownik.pl.
  3. Konkurs trwa do 12 lutego 2020 roku, do godziny 23:59.
  4. By wziąć udział w konkursie, należy posiadać komputer lub urządzenie mobilne oraz dostęp do internetu.
  5. W konkursie mogą wziąć udział osoby posiadające pełną zdolność do czynności prawnych, mające ukończone 18 lat. W przypadku osób niepełnoletnich wymagana jest zgoda rodziców lub opiekunów prawnych na wzięcie udziału w zabawie.
  6. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest spełnienie punktu 4 i 5 tego regulaminu oraz napisanie komentarza pod postem konkursowym z odpowiedzią na zadane w tym poście pytanie, a także świadoma akceptacja niniejszego regulaminu, będąca jednocześnie dowodem na świadome wzięcie udziału w konkursie. Brak wyraźnej akceptacji warunków konkursu skutkować będzie niebraniem pod uwagę komentarza ze zgłoszeniem.
  7. Wzięcie udziału w konkursie oznacza zapoznanie się i akceptację niniejszego regulaminu.
  8. Spośród wszystkich odpowiedzi, Organizator wybierze dwie najciekawsze według niego. Wręczone zostaną dwa egzemplarze książki Wojna makowa Rebecca F. Kuang.(wybranych zostanie dwóch zwycięzców, którzy otrzymają po jednym egzemplarzu).
  9. Wyniki zostaną podane w ciągu 14 dni roboczych od zakończenia konkursu, a wysyłka nagród nastąpi w ciągu 30 dni od ogłoszenia wyników.
  10. Nagrodę stanowi książka Wojna makowa Rebecca F. Kuang.
  11. Koszt nadania nagród ponosi Wydawnictwo Fabryka Słów. Wysyłka jedynie na terenie Polski, Paczką w ruchu.
  12. Warunkiem uzyskania nagrody jest podanie przez zwycięzcę, po ogłoszeniu wyników, mailowo na adres Organizatora redakcja@popbookownik.pl, prawidłowego adresu korespondencyjnego oraz imienia i nazwiska, wraz w wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych w celu wysyłki nagrody. Organizator może poprosić także o podanie daty urodzenia, w celu weryfikacji pełnoletności uczestnika. Podanie wszystkich tych danych jest dobrowolne i powinno nastąpić świadomie.
  13. Podane przez zwycięzcę dane zostaną wykorzystane jednorazowo – jedynie do wysłania nagrody, co stanowi cel ich przetwarzania.
  14. Organizator nie będzie ich udostępniał osobom trzecim, ani wykorzystywał w żaden inny sposób.
  15. Dane przechowywane będą na zabezpieczonym hasłem koncie e-mail Organizatora i jedynie przez okres niezbędny do realizacji wysyłki.
  16. Po wysyłce nagrody Organizator zobowiązuje się do usunięcia wiadomości zawierających dane osobowe użytkownika.
  17. Użytkownik ma prawo do wglądu do podanych danych, a także ich poprawiania oraz zażądania bycia zapomnianym, tj. całkowitego usunięcia jego danych z bazy.
  18. Dane określone w punkcie 12 niniejszego regulaminu nie będą wymagane od osób, które nie wygrały konkursu. W związku z tym, komentarz pod postem konkursowym może być opatrzony zwykłym „nickiem”, nie zachodzi konieczność podawania swoich danych osobowych.
  19. Nie można wymienić nagrody na jej równowartość pieniężną ani przekazać jej na rzecz osób trzecich.
  20. Wszelkie reklamacje należy składać poprzez wiadomość prywatną do Organizatora. Czas na rozpatrzenie reklamacji to 14 dni.

18 komentarzy

  1. Moim zdaniem najciekawsza istota to Kitsune,jest to legendarny lis o 9 ogon który posiadał moce umożliwiające przemianę w człowieka,potrafił również latać .Jego największą zaletą była inteligencja ,w legendach był czasem opisywany jako istota która za pomocą swoich mocy oszukiwała ludzi

  2. Mam kapelusz z bambusa (aby uchronić się przed kłopotami), duże oczy (aby obserwować i wiedzieć, co słuszne, a co nie), sake w butelce (ku cnocie, wbrew pozorom), duży ogon (aby zachować równowagę i dążyć do sukcesu z uniesioną głową), uroczy uśmiech (pokazujący moje serdeczne usposobienie) oraz duży brzuch (okazujący moją stanowczość – a często też służący mi za instrument muzyczny: potężnie dudniący bęben!). W łapie trzymam weksel (w łapie, podkreślam, nie „do łapy” – weksel zapewnia o spłacie, dlatego też można mi zaufać), a między nogami…no, duże, wręcz ogromne jądra (będące gwarancją – nie, nie płodność (świntuchy!) – tylko szczęścia w finansach!).

    Nazywam się TANUKI – ni to borsuk, ni to rosomak, trochę szop, a bardziej jenota. Jestem totemem przynoszącym szczęście i przyjacielem oferującym życzliwość. Dobry ze mnie towarzysz, służący pomocną.., to znaczy, pomocnymi jądrami – są imponujące, to pewne, obiecują też płynność finansową (jakkolwiek by to nie brzmiało), ale ponadto używam ich, aby dokonywać wielkich (też małych) czynów: walczę z potworami, pokonuję wroga (a czasem pokonuje też głód, np. łowiąc ryby). Lubię ludzi i jestem im bardzo przychylny, ale nie oznacza to, że miękki ze mnie stwór. Zdarza się, że człowiek mnie rozzłości, a wtedy okazuje mu swoją niezadowolenie. Ani nie pożeram, ani nie topię (wiem, że krążą takie plotki, wstyd je rozpowiadać!), za to czasem nastraszę (potrafię zmienić postać, raz czy drugi – co nie jest łatwe z takimi jądrami), czasem z kogoś zażartuję. Ot, małe psikusy.

    Sami widzicie. Talizman. Przyjaciel. Żartowniś. A do tego posiadacz największych i najzdolniejszych jąder! (Ups, chyba trochę mnie poniosło…). No, ale przyznajcie, czyż nie jestem fascynujący?

    [akceptuję regulamin konkursu]

  3. Najbardziej fascynujący jest wg. mnie ,,Bakeneko” czyli zmiennokształtny kot nazywany też kotem-duchem (z jap. bake-neko, dosł. kot-duch potrafiący zmieniać swoją postać). Bakeneko będzie nawiedzał dowolne obejście, w którym jest trzymany, tworząc duchowe ogniki, nawiedzając śpiących, chodząc na swych dwóch tylnych łapach, zmieniając swój kształt na ludzki.
    Bakeneko z „rozszczepionym” ogonem jest określany jako nekomata. Figurka nekomaty jest zaś popularnym amuletem przynoszącym szczęście (maneki neko), który rozwiesza się przy drzwiach do sklepów. Uwielbiam koty więc ten stwór w azjatyckiej mitologii najbardziej mnie zainteresował, kiedy o nim pierwszy raz usłyszałam.
    Akceptuję regulamin.

  4. W zasadzie co drugi byt w mitologii azjatyckiej jest dziwny i skomplikowany w swym symbolicznym znaczeniu, szczególnie że na jednego stwora przypada często kilka nazw (ale to za sprawą skomplikowanego systemu językowego, szczególnie chińskiego i japońskiego, którego nigdy nie ogarnęłam). Mitologia ta prezentuje niesamowitą wyobraźnię narastającą wiekami, aż żal, że Słowianie nie spisali i opisali swoich dawnych boźków tak dokładnie (my również posiadaliśmy niesamowity spis, ale niewiele przetrwało, no i nasza kultura liczy sobie znacznie mniej latek).
    Już nie przedłużając, z całego spisu stworzeń, o którym wydaje mi się, że jeszcze tu nie wspomniano, dodałabym złośliwca Amikiri (jap.). Nie jest specjalnie niebezpieczny ani też piękny, za to posiada sporo wdzięku, o ile ktoś, kto stanowi pewne skrzyżowanie ptaka, homara (kraba?) i węża może być uroczy (no pewnie! Na niektórych ilustracjach aż za bardzo <3).
    To zwierzę bardzo praktyczne, ponieważ może poruszać się zarówno na lądzie jak i w powietrzu. Dzięki temu może szkodzić ludziom na całego – rybakom udaremnia łowy (przecina sieci), w zasadzie przecina wszystko, co sieć choć trochę przypomina (siatka, by nie wpuszczać komarów, siatka na motyle itd.), tłumaczy się nim także dziury w praniu (ach ci ludzie!). Teoretycznie ten demon w ogóle nie jest niebezpieczny (nooo… ewentualnie przyczyni się do śmierci głodowej rybaka lub pomoże komarom w pogryzieniu jakiegoś biedaka).
    Uważam tego demonka za tak najbardziej fascynującego ze względu na samą potrzebę stworzenia takiego wierzenia – że to nie działanie wiatru lub innej naturalnej kolei (broń Boże naszej), a tajemniczego nieśmiałego stworka, psującego plany ludziom. Łatwo sobie wytłumaczyć pewne rzeczy: "to nie ja czegoś nie dopilnowałem (np. nie wymieniłem siatki na komary, nie sprawdziłem, czy nie ma tam dziur), tylko nawiedził mnie złośliwy Amikiri". Czesi tłumaczą sobie, że to nie oni bywają złośliwi dla swoich bliskich, tylko ugryzł ich niewidzialny owad typu "Modrý Poťouch" (z bajki Miloša Kratochvíla) i stąd chwilowe zaćmienie umysłu. Mimo ogromnej różnicy w kilometrach dotrzegam podobieństwa 🙂

    Akceptuję regulamin

  5. Karmazyn rozlał się ciemną plamą po futrze na pyszczku, ciężkimi kroplami spłynął po wąsach. Rozwidlony ogon drgnął w rytm spazmatycznego drgnięcia właściciela. Nekomata oblizał się z lubością – zacna bowiem była jego uczta – i wyprostował się, stając pewnie na tylnych łapach. Potem nieśpiesznie ruszył ku górom.
    Nekomata jest przerażającym… domowym kotem. Gdy domowy kłębuszek osiągnął odpowiedni wiek, albo się go pozbywano, albo ryzykowano bycie przez niego pożartym. Nekomata dzieli pewne cechy z Bakeneko – mordercze instynkty, picie ludzkiej krwi, chodzenie na dwóch nogach – ale przerażał bardziej. Był ogromną jak na kocie standardy bestią, która czaiła się w górach i pożerała każdego, kto wpadł jej pod łapy. Łatwo go było rozpoznać, bo Nekomata zawsze szczycił się rozdwojonym ogonem, oznaką jego drugiego życia jako ludożercy. Czemu więc budzi fascynację? Być może dlatego, że nawet mimo rozpowszechnionych w Japonii wierzeń o kotach-mordercach, puchaty dachowiec z podejrzanie rozdwojonym ogonem wciąż był przez niektórych chętnie przyjmowany do domu. A to, że życie nowego właściciela rychło dobiegało końca, cóż… kto z nas kociarzy nie przygarnął nigdy bezdomnego kota, choćby ten był najczarniejszym demonem z dwoma płonącymi lampkami zamiast oczu, niech pierwszy rzuci kamieniem.

  6. Kumiho (구미호), czyli koreański „lis o dziewięciu ogonach”. Jest to istota, która oprócz mocy transformacji (przede wszystkim w piękną dziewczynę), posiada także dar wiedzy. Najbardziej fascynujące w koreańskich (a także szerzej azjatyckich) stworach jest ich niejednoznaczność. W kulturze chrześcijańskiej istnieje wyraźny podział na dobro i zło, natomiast azjatyckie stwory ze swojej natury są neutralne – mogą zachowywać się właściwie (co my byśmy nazwali „dobrze”) lub niewłaściwie. I w tym tkwi siła takich postaci jak Kumiho – po przemianie w niezwykle piękną dziewczynę, może żywić się ludzkimi wątrobami i kraść energię ludzi za pomocą pocałunków, ale może także powstrzymać się od zabijania (postępować właściwie) przez 1000 dni i w nagrodę pozostać człowiekiem.
    Akceptuję regulamin

  7. Podam dość powszechny przykład jakim jest lew chiński / pies Foo. Lew chiński jest tworem pochodzącym od buddyzmu, przez chwilę zapomniany lecz nie na tak długo bo tylko cztery stulecia. Jest symbolem potęgi, ochrony, dostojności. Najbardziej dla mnie fascynujące jest to, że Chińczycy nie mieli za bardzo styczności z lwami, więc pierwsze wyobrażenia były bazowane na psie. Jak wielka wiara musiała w nich trwać, że te przeobrażone stworzenia były dla nich na tyle ważne, że stały się symbolem bezpieczeństwa chroniąc ludzi i ich dostatek. No i ten słynny taniec lwów, który odbywa się w trakcie wszelkich uroczystości. Niby nic spektakularnego, nadprzyrodzonego, ale jednak dla mnie myśl, że głównie ten symbol stworzyli ludzie, uwierzyli w niego, trwają i są w tym… i na dodatek umieją to dobrze sprzedać ;p
    Akceptuję regulamin konkursu

  8. Moim azjatyckim faworytem jest Fenghuang czyli chiński feniks. Jest to legendarny piękny ptak, który symbolizuje wartości cnoty i wdzięku. Najważniejszy fakt jest taki, że nie jest on w żaden sposób spokrewniony z europejskim feniksem. Jest również uosobieniem Yin i Yang. Według wierzeń pojawiał się on w czasach pokoju i szczęścia a w przypadku niebezpieczeństwa szukał kryjówki.

    Akceptuje regulamin

  9. Azjatycka kultura pełna jest niesamowitych demonów, ale dla mnie – gorącej zwolenniczki tezy, według której nikt nie rodzi się zły, a raczej staje się taki wskutek tego, jak traktują go inni – jedną z najbardziej fascynujących historii jest to, co spotkało Uji no hashihime (w wolnym tłumaczeniu: kobietę znad rzeki Uji)
    To historia oszukanej kobiety, która postanowiła odrzucić człowieczeństwo, by zemścić się na zdradzieckim mężu, jego kochance i wszystkich ich krewnych. Przez dwadzieścia jeden dni kąpała się w rzece Uji, prosząc boginię, by zamieniła ją w demona oni. Następnie pomalowała ciało na czerwono, ułożyła włosy tak, by przypominały rogi i ruszyła w bój.
    Niestety miało to też nieprzewidziane konsekwencje – od tamtego momentu każdy, kto na nią spojrzał, umierał ze strachu.

  10. Wędrowcze, pytasz ty mnie jakie stworzenie z japońskiej mitologii uwielbiam? Kitsune! Dlaczego? Bo uwielbiam lisy! A Kitsune jest czym? Magicznym lisem! Podwójnie dobre połączenie! Kitsune potrafi być dobry albo zły, piękny lub okrutny. Ich moc zależy od ilości ogonów, które – jak wiemy – wahają się od ilości 1 do 9, gdzie największa liczba oznacza wielką potęgę. To się nazywa „zabójcza piękność”. A ich magia? To magia sztuczek, iluzji. Omami was taki jeden lisek chytrusek i już po was, także uważajcie na te przebiegłe i sprytne stworzenia! Znam różne oblicza Kitsune ze świata rozrywki – Kuramę z Naruto, Ninetalesa z Pokemonów czy uwodzicielską Ahri z League of Legends. Dodatkowo, jest też książka koreańskiego autora pt. „Smocza Perła”, gdzie główna bohaterka jest lisim duchem. I wiecie co? Kocham te postacie za to, że mają w sobie ten „rudy” pierwiastek! Ciągle poszukuję książek i seriali/anime/filmów z motywem Kitsune. Poświęciłam tym stworzeniom temat mojej prezentacji na języku angielskim, dlatego wiem teraz jak rozpoznać takiego spryciarza w tłumie 😉 Jednak mnie się wydaje, że warto poznawać te stworzenia, bowiem są cudowne.
    „Kon-kon, kon-kon” jak to mawiają dobre lisy zenko, a w BARDZO wolnym tłumaczeniu „na razie”! 😉

    Akceptuję regulamin!

  11. Dragon Dragon to tajemniczy smok, który zdecydowanie fascynuje. Jego specyficzny wygląd przykuwa uwagę i nie pozwala o sobie zapomnieć.

  12. W mitologii japońskiej jest Jorogumo w kształcie pająka, który może zmienić swój wygląd w uwodzicielską kobietę, aby usidlić człowieka. Ma sprytną inteligencję i zimne serce i widzi ludzi jako nic więcej niż owady do odżywiania się.
    Według legend gra na lutni w opuszczonej chacie w lesie, aby zwrócić uwagę potencjalnej ofiary.

  13. Kirin jeden z najrzadszych, najbardziej niesamowitych i najpotężniejszych stworzeń. Jest to królewskie zwierzę, święte i bardzo czczone, i często uważane za boga samo w sobie. Kirin to chimeryczna bestia przypominająca jelenia z łuskami przypominającymi smoka pokrywającego jego ciało. Łagodny a zarazem bardzo niebezpieczny.
    Akceptuję regulamin

  14. Najbardziej fascynuje mnie Okuriōkami. To wilcze (bądź psie) bóstwo, najczęściej spotykane na górskich ścieżkach, eskortowało nimi podróżujących. Okuriōkami był nieprzewidywalny, mógł być zarówno zagrożeniem, jak i pomocnikiem. Jeśli wilczy yōkai za kimś podążał, ucieczka, oglądanie się za siebie lub potknięcie się skutkowało atakiem. Za to jeśli miało się w zanadrzu świeżą czy soloną rybę, podzielenie się nią z Okuriōkami sprawiało, że można było bezpiecznie przejść ścieżką. To tylko jedno z wilczych bóstw z Hokkaido i Honshu, ale wszystkie są fascynujące ze względu na to, że nie rozróżniano zbytnio między wilkami a psami, więc wszystkie „wilcze” bóstwa z wysp Japonii mają dwoistą naturę. I również dlatego, że ich dziki pierwowzór jest już wymarłym gatunkiem. Póki jednak wilki żyły, były czczone. Na przykład w wiosce Oinokawara (i nie tylko) wilkom dziękowano za rozprawianie się z roślinożercami niszczącymi ich uprawy. Często te wilcze bóstwa były białe, co zapewne było inspiracją dla Okami Amaterasu :).

    (I oczywiście akceptuję regulamin!)

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię