„Start a Fire. Runda pierwsza. Trylogia Hell” – recenzja książki

-

Start a fire. Runda pierwsza to powieść, która przypomniała mi, że jako mała dziewczynka marzyłam o miłości pełnej głębokiego uczucia. Takiej bezpiecznej, w której zawsze znajdzie się miejsce na zrozumienie i wsparcie. No dobra! W tych myślach znajdowały się, także biały koń i trochę różowego tiulu, ale byłam dzieckiem i można mi wybaczyć tę infantylną fantazję. Kiedy zaczęłam dorastać, zmieniłam upodobania co do męskich bohaterów i zaczęłam zwracać większą uwagę na niegrzecznych chłopców, takich jak Nataniel Shey.
Nie zawsze zgrani

Motyw pojawiający się w tej powieści jest nam już znany. Główna bohaterka to w miarę grzeczna dziewczyna, raczej przeciętna, nie wyróżniająca się wynikami w nauce ani niczym specjalnym. Victoria Clark nie należy do osób rzucających się w oczy w tłumie. Wychowywana pod czujnym okiem troskliwej matki, wiodła swoje życie w określony i prosty sposób. Od imprez z przyjaciółmi po naukę w jednym z lepszych liceum. Rodzice dziewczyny zadbali o to, aby jej niczego nie brakowało. Miała możliwości oraz zaplecze finansowe, by w przyszłości stać się ,,porządnym człowiekiem”.

Victoria i jej brat bliźniak od najmłodszych lat byli wychowywani w duchu zasad i reguł, jakie dawały im ochronę przed problemami. Jak już możemy się domyślać, nie wszystko poszło po myśli rodziców i cały światopogląd dziewczyny został zniszczony przez przystojnego chłopca z pustym spojrzeniem. Nataniel Shey okazał się całkowitym przeciwieństwem głównej bohaterki, a gdyby tego było mało, uczestniczył w nielegalnych walkach bokserskich i nienawidził jej matki.

Niebezpieczne emocje

Muszę się przyznać do tego, że nie jestem fanką książek romantycznych, a zdecydowanie częściej sięgam po fantastykę. Natomiast ta powieść spodobała mi się tak bardzo, że przeczytałam ją całą w dwa wieczory. Od razu zaczęłam także szukać informacji o kolejnym tomie. Wiem, że opinie na temat utworu są mocno podzielone, ale ja byłam zadowolona w trakcie lektury i bawiłam się dobrze.

Nie chciałabym w prawdziwym świecie przeżywać tego, co Victoria, bo osobiście uważam, że ilość tak zwanych ,,red flag” pojawia się w historii zbyt wiele. Nataniel nęka dziewczynę oraz włamuje się jej do pokoju przez okno, wydzwania do niej, nie dając nastolatce zmrużyć oka przez całą noc. Zmienia jej życie w piekło i widziałam, jak bardzo ich relacja jest toksyczna, ale wiem też, że to fikcja literacka. Wydarzenia, jakie połączyły tych dwoje są po prostu ciekawe.

Czasem zdawało mi się, że niektóre zbiegi okoliczności są trochę wymuszone. Na całe wielkie miasto akurat Victoria zgubiła się w dzielnicy, w jakiej był Shey. Ten niechętnie pomaga dziewczynie wyjść z opresji, a potem przy każdej możliwej okazji na siebie wpadają.  Na szczęście dało się to przeżyć i na dłuższą metę ten problem nie był uciążliwy.


Miłość bywa trudna

Autorka poświęciła sporo czasu opisom postaci czy wydarzeń. Te pierwsze sprawiły, że bardzo prosto było mi wyobrazić sobie każdego z bohaterów. Natomiast tych drugich znalazła się w powieści idealna ilość. Nie czułam się przytłoczona zbędnymi fragmentami tekstu.

Chciałabym też zwrócić uwagę na dialogi. Często mam tak, że czuję się bardzo nieswojo, kiedy czytam wypowiedzi pseudostylizowane na młodzieżowe. Tutaj wszystko brzmi dobrze. W niektórych momentach miałam wręcz wrażenie, że mogłyby to być wypowiedzi moich znajomych.

Książka jest obszerna, ale nie tak jak na przykład Droga Królów. Pomimo ilości tekstu, czyta się ją przyjemnie i szybko. Nie przytłacza czytelnika zbędną ilością tekstu. Dialogi są dobrze skonstruowane, a decyzje podejmowane przez bohaterów spójne z ich charakterem. 

Łobuz kocha najbardziej

To dziwne uczucie, jakie połączyło Victorię i Nataniela, jest oczywiście szkodliwe, dla jednego i drugiego. Podkreślam raz jeszcze, że jest to fikcja literacka i nie będę poddawać dyskusji, czy powieść o takiej tematyce powinna zostać opublikowana, bo uważam, że na rynku czytelniczym mamy dużo więcej szkodliwych pozycji. W trakcie lektury rozumiałam, dlaczego Victoria tak bardzo łaknie obecności chłopca. Był dla niej kimś nowym i niebezpiecznie intrygującym. Przygody tej dwójki, stały się dla kobiety odskocznią od nudnej szarej codzienności i mimo tego, że zarzekała się, iż go nienawidzi, i pragnęła, aby zniknął z jej życia, to ciągle do niego wracała.

Powieść na pewno nie jest przeznaczona dla osób, jakie mogą mieć problemy z wrażliwymi treściami. Przemoc i nieuzasadniona agresja, znajdują miejsce w historii, co wpływa na nasze samopoczucie, dlatego należy o tym pamiętać. Shey w pewnym momencie książki dusi Clark albo ściska ją tak, że zostawia na jej ciele siniaki. Opisy nielegalnych walk bokserskich czy seksu także mają tutaj miejsce. O ile te pierwsze wydają mi się być stonowane, tak te drugie na pewno nie są. Nie przepadam za opisami łóżkowych perypetii bohaterów, ponieważ zazwyczaj wypadają słabo. Przerysowane zdania bądź zbyt obrzydliwe upraszczanie tak intymnego tematu skutecznie utrudnia mi cieszenie się tego typu fragmentami. Tym razem jednak autorka przedstawiła życie seksualne postaci w taki sposób, że czytało mi się to dobrze.

>>POTWORY POD MOJĄ SKÓRĄ – RECENZJA<<

Dla kogo jest to książka?

Na pewno dla każdej kobiety, która lubi śledzić losy bohaterów w relacji typu hate-love. Będziecie mieli mnóstwo okazji do zaobserwowania, jak znajomość Nataniela i Victorii zmienia się z nienawiści w tolerancję, a może i coś więcej. Chciałabym jednak, żebyście pamiętali w trakcie czytania, iż wszystkie te wydarzenia to fikcja literacka, a w prawdziwym życiu nie ma miejsca na takie toksyczne relacje. Autorka porusza wiele trudnych tematów, takich jak rozwód, przemoc, wandalizm czy naruszanie prywatności, dlatego jeśli jesteście wrażliwi na jakiś z tych motywów, to nie sięgajcie po tę książkę. Na rynku czytelniczym znajdziecie mnóstwo grzeczniejszych historii miłosnych.

Przyjaciele, rodzina czy postacie poboczne występujące w powieści wydawały mi się realne. To znaczy, że mogę gdzieś w rzeczywistości spotkać na przykład mamę głównej bohaterki czy jej najlepszą przyjaciółkę. Całość napisana jest przystępnym językiem, dlatego szybko pochłaniałam kolejne rozdziały. W końcu czytam po to, aby się odprężyć i oderwać od realnego świata, a przy tej pozycji udało mi się to osiągnąć. Bawiłam się świetnie w trakcie lektury i nie mogę się już doczekać kolejnych tomów. Na pewno wrócę do nich, aby poznać co jeszcze ciekawego przeżyją Nataniel Shey i Victoria Clark.

Start a fire
Start a fire

Tytuł: Start a Fire. Runda pierwsza

Autor: Katarzyna Barlińska vel P.S. HERYTIERA – „Pizgacz”

Wydawnictwo: Editio

Ilość stron: 608

ISBN: 9788328380165

Więcej informacji TUTAJ

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Książka, która pokazuje nam, że nie każda miłość jest usłana różami. Przemoc oraz niekontrolowana agresja mają tutaj miejsce częściej niż powinny, a bohaterowie odkrywają przed nami ciemną stronę toksycznej relacji.
Patrycja Szustak
Patrycja Szustak
Jest najprawdziwszym hobbitem, który kocha wszelkie zwierzęta, a najbardziej koty (jakby mogła wybrać swoje kolejne wcielenie, zostałaby grubym kotem). Przemieniła swój pokój w bibliotekę, na niekorzyść pleców mężczyzn, którzy musieli wnosić te wszystkie książki. Jej wzrost ułatwia zawinięcie się w kokon i oglądanie filmów oraz seriali całymi dniami. Lubi dobrą kawę, jednak jest zbyt leniwa, żeby ją zaparzyć.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

„Start a Fire. Runda pierwsza. Trylogia Hell" – recenzja książkiKsiążka, która pokazuje nam, że nie każda miłość jest usłana różami. Przemoc oraz niekontrolowana agresja mają tutaj miejsce częściej niż powinny, a bohaterowie odkrywają przed nami ciemną stronę toksycznej relacji.