Oszustwo niejedno ma imię. „Loki. Gdzie zaległy kłamstwa” – recenzja książki

-

Jednym z ulubionych marvelowskich superbohaterów jest nordyckie bóstwo z blond czupryną, dzierżące w swojej dłoni wielki młot (aczkolwiek bywało, że wywijało innym rodzajem broni), odważne, silne i waleczne. Thor, bo o nim mowa, to bohater licznych komiksów czy filmów, do tego należy jeszcze dodać mity oraz książki czerpiące inspiracje ze starożytnych historii.

Synowi Odyna niestraszne żadne niebezpieczeństwa, dumnie stawia im czoła i wychodzi cało ze starć (zdarzyło mu się stracić oko, ale nikt nie jest idealny!). Tylko czy to rzeczywiście on kradnie cały blask jupiterów? Owszem, jak już wspominałam, posiada oddane grono miłośników (sporo osób wzdycha do niego, i nie mam tutaj na myśli samej Jane Foster), budzi respekt i strach, ale… Właśnie, pojawia się jedno malutkie (no dobrze, nie znowu takie malutkie) ALE. Za Thorem, niczym cień, podąża inna postać, przeciwieństwo blondwłosego syna Odyna, Loki.

Ten spryciarz ma na swoim koncie niejedno wykroczenie – chciał władać Asgardem, zdradzał, szpiegował, pomagał złolom w inwazji na Midgard… Lista jego występków jest dość pokaźna, tak samo jak ta osób uwielbiających tego bohatera.

Loki to niewątpliwie postać o wielu twarzach. Mackenzi Lee w swojej powieści próbuje przybliżyć nam jego sylwetkę, pokazuje co i dlaczego determinuje tego protagonistę. Czy autorka oddała wiernie charakter Mistrza Oszustw?

Jeden król być może

Odyn przymierza się do ustanowienia swojego dziedzica, a tron Asgardu kusi, oj kusi. Z wielką mocą wiąże się równie wielka odpowiedzialność, więc bóg nie ma zamiaru podjąć tej decyzji bez sprawdzenia kandydatów do tronu – Thora i Lokiego. Podczas Gullweig władca Asgardu postanawia spojrzeć w przyszłość, używa do tego celu Oka Boga – zwierciadła, które może mu ją pokazać. Okazuje się, iż wydarzy się coś, co wprawiło samego Odyna w osłupienie. Problem w tym, że bóg nie chce podzielić się na forum, ani nawet ze swoimi synami, informacją o tym, cóż to ujrzał w lustrze. Loki ma jednak swoje podejrzenia.

Podczas próby potwierdzenia ich dochodzi do wypadku – brat Thora niszczy Oko Boga. Winę za stłuczenie artefaktu bierze jednak na siebie Amora, znajoma młodego boga. Odyn za karę wypędza ją do Midgardu.


Czy decyzja władcy Asgardu zmieni przyszłość? A może to właśnie ona sprawi, iż wizja z Oka Boga się spełni?

Bóg z charakterkiem

Loki to jedna z najbardziej skomplikowanych postaci zarówno w świecie Marvela, jak i mitologii. MacKenzi Lee doskonale oddała w swojej książce jego rozdarcie. Autorka pokazuje zmiany, jakie zachodzą na przestrzeni lat w protagoniście jej powieści. Początkowo Loki jest niepewny, zagubiony, pragnie przypodobać się Odynowi i zostać jego następcą. Im bardziej się stara, tym gorzej wychodzą jego plany, przez co trafia do Midgardu, gdzie w imieniu ojca ma zbadać sprawę nienaturalnych zgonów istot ludzkich (tak naprawdę to kara za grzechy młodego nieposłusznego boga). I właśnie na Ziemi bohater przeżywa największą przemianę.

Czytelnik obserwuje, jak protagonista zmienia swój sposób postępowania, widzi, co (i kto!!! Tak, Odynie, patrzę na ciebie!) tak naprawdę doprowadziło do zboczenia Lokiego z prawidłowej (przynajmniej według ojca Thora) ścieżki, sympatyzuje z bogiem oszustwa. Bo bohater książki Lee to postać poniekąd tragiczna, może daleko jej do charakterów z dramatów Szekspira czy Goethego, jednak nadal mamy do czynienia z kimś, kogo wybory prowadzą do jednego zakończenia.

Narodziny boga oszustwa – właśnie o tym opowiada historia Lee. Historia dobra, przemyślana i wciągająca, która prezentuje różne oblicza Lokiego. Jest intryga, jest wątek kryminalny, jest komizm sytuacyjny czy słowny. Lee napisała powieść wielowątkową, rozbudowaną, ale przy okazji lekką, której lektura nie zajmuje wiele czasu. To opowieść idealna pod choinkę dla miłośnika przygód rogatego bóstwa.

Podsumowanie

Loki. Gdzie zaległy kłamstwa nie rozczarowuje, to kolejna powieść spod szyldu Marvela, którą czyta się z wypiekami na twarzy i nie można się od niej oderwać. To, w jaki sposób Lee ukazała dylematy moralne bohatera, zasługuje na uznanie. Tutaj nawet jeśli coś wydaje się oczywistym, nie do końca takim jest.

Za udostępnienie materiału do recenzji dziękujemy

Oszustwo niejedno ma imię. „Loki. Gdzie zaległy kłamstwa” – recenzja książki

lokiTytuł: Loki. Gdzie zaległy kłamstwa

Autorka: Mackenzi Lee

Liczba stron: 424

Wydawnictwo: Olesiejuk

ISBN: 978-83-8216-620-0

Więcej informacji TUTAJ

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Loki bohaterem powieści? Jak najbardziej! Lee przybliża sylwetkę tego asgardzkiego bohatera i robi to naprawdę dobrze.
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Oszustwo niejedno ma imię. „Loki. Gdzie zaległy kłamstwa” – recenzja książkiLoki bohaterem powieści? Jak najbardziej! Lee przybliża sylwetkę tego asgardzkiego bohatera i robi to naprawdę dobrze.