Niedźwiedź w przestworzach. „Zrodzony” – recenzja ebooka

-

W gąszczu sierści niedźwiedzia wielkiego jak wieżowiec Rachel znajduje coś. Nienaturalnie szybko się do tego przywiązuje i zabiera do swojej kryjówki – Balkonowych Klifów. Mieszka tam razem z Wickiem, wynalazcą biotechu, pamięciożuków, obronnych chrabąszczy czy świetlików. Omija wszystkie pułapki, które sama zastawiła, bo świat jest pełen kuriozalnych niebezpieczeństw, i umieszcza Zrodzonego (bo tak to nazwała) w swoim pokoju.
Zachwycająca niesamowitość

Jeff VanderMeer należy do nurtu pisarzy New Weird, co oznacza w praktyce, że podchodzi do gatunków literackich z pokręconej perspektywy, pokazuje inną, przekrzywioną wizję świata, w którym wszystko jest możliwe, nie istnieją ograniczenia. A jego książki ciężko sklasyfikować czy nawet porównać do czegokolwiek konkretnego – są wyjątkowe i wyjątkowo pokręcone. Walczące frakcje, latające misie, rozmowne bloby, misje i zła Firma – powieść ma znamiona mrocznej baśni oraz książki fantasy, ale biotech przywołuje na myśl science fiction.

Ciężko jednak włożyć Zrodzonego do jednego pudełka z sci-fi czy dystopią. Najnowsze dzieło VanderMeera zawiera elementy tych gatunków, a także – jak wspomniałam wyżej – baśni, fantastyki oraz horroru czy politycznego thrillera, ale nie przywiązuje się do nich na długo. Przekształca się i transformuje niczym Zrodzony; jak on wchłania wszystko i korzysta z przeróżnych struktur w sposób, jaki mu pasuje. Ta kreatywna wolność sprawia, że latający niedźwiedź, gadający kalmar czy każdy inny biotech uchodzą mu na sucho – bez wyjaśnienia, czym są i skąd pochodzą. I to jest w porządku.

There be monsters

Akcja Zrodzonego dzieje się w nieokreślonej przyszłości, po tragicznej w skutkach katastrofie ekologicznej. Firma (tak, to nazwa korporacji) w jakiś sposób za to odpowiedzialna, wymyśliła też masę przerażających kreatur: w tym Morda; latającego olbrzymiego niedźwiedzia, który miał być jej obrońcą, ale zwrócił się przeciwko swoim twórcom i teraz terroryzuje miasto. Deszcz jest trujący, rzeka to chemiczna mieszanka, po ulicach grasują chordy zmutowanych dzieci i gangi wyznawców Morda. Dodatkowo rywale Wicka, szczególnie tajemnicza Magiczka, zyskują coraz więcej siły. W tym samym czasie partner Rachel słabnie, a częstotliwość jego wynalazków maleje.

Pośrodku tego chaosu kobieta wychowuje dziwne, umykające ludzkiemu umysłowi, stworzenie, do którego przywiązała się jak do własnego dziecka. Uczy go, jak być człowiekiem, osobą, choć nie rozumie, czym tak naprawdę jest Zrodzony. A on wchłania wszystko jak gąbka wodę i próbuje odnaleźć siebie – zadaje coraz bardziej skomplikowane pytania o przeszłości czy strukturze świata, ale to te najprostsze sprawiają Rachel najwięcej kłopotu: „Czy jestem osobą?”. Według Rachel tak, ale nawet ona nie może tego stwierdzić ze stuprocentową pewnością.


Borne, Zrodzony - Jeff VanderMeer
Okładki zagranicznych wydań Zrodzonego. So pretty!

Przyszłość nie należy do ludzi

W trylogii Southern Reach VanderMeer pokazał zmieniający się świat Strefy X, gdzie ludzkość została wchłonięta i zmieniona przez to miejsce. W Zrodzonym autor także wydaje się mówić, że homo sapiens nie ma przyszłości, ale zachowanie człowieczeństwa, pomimo przeszkód, jest celem samym w sobie. Zadaje też pytania o istotę bycia osobą i co tak naprawdę czyni kogoś „człowiekiem”. Zbliżone jest to do przesłania doskonałej Pandory Mike’a Careya (nie spoiler!) – ludzie chcą przetrwać za wszelką cenę, ale uświadamiają sobie, że nie pojawiło się coś innego i to ma przyszłość.

W porównaniu z poprzednią trylogią autora, Zrodzony jest łatwiejszy; tak w lekturze, jak i przesłaniu. Anihilacja ma wiele poziomów interpretacji, zawiera masę ukrytych symboli, a otwarte zakończenie skłania czytelnika do długich przemyśleń. Nie twierdzę oczywiście, że Zrodzony to prosta książka. Far from it. Jest zwyczajnie przystępniejsza.

Skutki działań ludzi, ich lekceważenie i nieposzanowanie natury, które prowadzą do nieodwracalnej w skutkach katastrofy ekologicznej, nie są obecnie czymś abstrakcyjnym. I zostali oni przygotowani na stawienie czoła konsekwencjom swoich działań. Walka o przetrwanie w okrutnych warunkach, ze świadomością, że przedłuża się tylko nieuniknione, świadczy jednak o sile ludzkiego serca.

Postać Zrodzonego, zmagającego się z własną drapieżną naturą, wojującą z miłością do Rachel i spełnienia jej ludzkich oczekiwań, jest niespodziewanie złożona. Jego ciekawość i szczerość są urocze, Zrodzony to słodki blob. dlatego zyskuje sympatię czytelników. tak jak jego przybrana matka od razu się do niego przywiązują.

Jeśli nie znacie jeszcze prozy tego autora, Zrodzony stanowi świetne wprowadzenie do świata dziwaczności VanderMeera. Polecam szczerze – to powiew świeżości.

Więcej pozycji fantastycznych? Ebooki Virtualo to dobry wybór!

Recenzja powstała we współpracy z Virtualo.

Autor: Jeff VanderMeer

Tytuł: Zrodzony

Rok wydania: 2018

Wydawnictwo: MAG

Format: mobi, epub

Diana Cereniewicz
Science fiction, boks, joga - to ulubieńce. Szczególnie science fiction, ale (często) zdarzają jej się też guilty pleasures w postaci filmów i seriali klasy c. Nie lubi spacerów w deszczu i smętnego gapienia się przez okno.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu