Niebezpieczna sieć. „Patostreamerzy” – recenzja książki

-

Kiedy zgłosiłem się do recenzji opisywanego przeze mnie w niniejszej recenzji „dzieła” literackiego, nie do końca wiedziałem, czego mam się spodziewać, ponieważ jak ognia unikam kryminałów w wersji książkowej. Taka osobista zasada, której staram się za bardzo nie łamać, by mieć więcej  czasu na inne gatunki. Jednak przestała ona obowiązywać, kiedy w moje ręce trafili Patostreamerzy. 

Zaintrygowany tytułem i jednocześnie faktem, że w naszym społeczeństwie niestety występuje takie zjawisko, jeszcze chętniej pochyliłem się nad tym, co stworzył autor, z którego pracą styczność miałem po raz pierwszy. 

Świat koszmaru… 

Internet ma swoją ciemną stronę i nikt nie chciałby tam trafić. Niby jest to obok nas, blisko, wręcz na wyciągnięcie ręki, a i tak o tym nie mówimy. Patostreaming rządzi się innymi prawami, tam rozrywka to coś obraźliwego, obrzydliwego, a czasem i nawet wręcz pełnego krwi. Dla niektórych oglądanie patologii jest niesamowite, a drugą stronę barykady — odrzuca. 

Fabuła was wciągnie

Przyznam, że wątek fabularny w Patostreamerach od początku rozwijał się niesamowicie wolno, aż nagle wrzucił mnie w prawdziwe policyjne śledztwo i na każdym kroku wiedziałem tyle samo, co bohaterowie tej książki. 

W pierwszej chwili wszyscy dochodzeniowcy myślą, że będzie względnie normalna sprawa o zabójstwo, jakich wiele w naszym kraju. W spalonej stodole odnalezione zostają zwłoki. Drogę dedukcji śledczy dochodzą do tego, że mordercą jest sąsiad, bo tak bardzo często bywa w tego typu sprawach. Wszystko zmienia się, kiedy podczas researchu materiałów do tekstu o patostreamerach dziennikarze znajdują w sieci materiał z zabójstwa. Nikt jednak nie spodziewa się, jak głęboko sięga ta czarna sieć. 

Patologia uzależnia

Autor postarał się, by pokazać nam, czym jest patostreaming i w pewnym momencie też udowadnia, że istnieją ludzie, którym to zło się podoba. W końcu w sieci dla każdego coś dobrego się znajdzie, a akurat jej ciemną stronę eksplorują ci, gloryfikują przemoc, zachowania łamiące wszelkie normy etyczne i moralne, a także niezwykłe okrucieństwo wobec zwierząt i ludzi. 


Nie można również przejść obojętnie obok faktu, iż sama tematyka książki jest bardzo kontrowersyjna, a w połączeniu z trupem i masą niespodzianek po drodze, mamy tutaj naprawdę świetną mieszankę wątków, w jakich po pewnym czasie sami się zgubimy, jednocześnie chcąc więcej. 

Kiedy oglądamy coś w serwisach streamingowych, zawsze pojawia się ten moment, kiedy dopada nas syndrom „jeszcze jednego odcinka”, a w przypadku Patostreamerów tę samą potrzebę odczujecie przy następnej transmisji i odkryjecie, że przepadliście po całości. 

Ta książka jest świetnie zbudowana

Oczywiście kryminał ma być tak stworzony, by czytelnik stopniowo odkrywał pomysł autora i forma ta wychodzi pisarzowi świetnie. Dodatkowo widać, że Kulawski przyłożył się do tego, by przedstawić nam sam temat świata patostreamingu. Można zauważyć to przy tłumaczeniu odbiorcy, czym jest ukryta sieć, dark web i wiele innych, mniejszych, składających się na to elementów. Fenomenalnie też został zaprezentowany typ ludzi eksplorujących mroczną stronę sieci, a po lekturze tej książki wiem, że na pewno nie chciałbym ich spotkać.

Dwa tory opowieści 

Świetnym elementem Patostreamerów jest fakt, że autor stwierdził, iż ta opowieść ma być przeplatanką czasową, opowiadającą o dwóch bardzo splecionych ze sobą wątkach na przestrzeni dwóch lat, które tłumaczą zależności między postaciami i jednocześnie zestawiają je z obecnie trwającym śledztwem. 

To sprawia, że cała ta książka jest jednym wielkim zaskoczeniem, zwłaszcza dla mnie – człowieka z zasady unikającego tytułów kryminalnych. Jak się jednak okazuje – moje postanowienie było nietrafionym pomysłem, bowiem mogłem wiele stracić, nigdy nie sięgając po literaturę z tego gatunku. Całe szczęście autor otworzył mi oczy i mam nadzieję, że pozostali czytelnicy również przyjemnie się zaskoczą pozycją, która na początku może nie zapowiadać wciągająco. 

Wojciech Kulawski przestawił bardzo ciekawie skonstruowany świat, który ukryty jest w mrocznej sieci i świetnie pokazuje, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Gdybym miał napisać w jednym zdaniu, dlaczego warto pochylić się nad Patostreamerami, to definitywnie stwierdziłbym: „Książka, której tematyka was pochłonie, nawet jeśli nie lubicie wątków internetowych”. 

Za przekazanie książki Patostreamerzy do recenzji dziękujemy autorowi. 

patostreamerzy

 

Tytuł: Patostreamerzy

Autor: Wojciech Kulawski

Liczba stron: 320

ISBN: 978-83-67240-31-4

Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

podsumowanie

Ocena
7.5

Komentarz

„Patostreamerzy” to książka, która zaskakuje już od samego swojego początku, stopniowo wciągając czytelnika w mroczny świat patologicznych zachowań, o których ciągle wiemy za mało. Polecam każdemu, kto szuka czegoś odświeżającego gatunek kryminałów.
Karol Riebandt
Karol Riebandthttp://improbite.pl/
Gość, do którego dzwoni Rick, gdy Morty ma wolne. Maruda i gracz, ale nie pogardzi też dobrym komiksem i książką.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Niebezpieczna sieć. „Patostreamerzy” – recenzja książki„Patostreamerzy” to książka, która zaskakuje już od samego swojego początku, stopniowo wciągając czytelnika w mroczny świat patologicznych zachowań, o których ciągle wiemy za mało. Polecam każdemu, kto szuka czegoś odświeżającego gatunek kryminałów.