Nie dotykaj! „Annabelle wraca do domu” – recenzja filmu

-

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W horrorach to stwierdzenie nabiera innego znaczenia – bardziej realnego. W końcu w strasznych filmach ciekawość rzeczywiście może kogoś zaprowadzić do piekła. Albo postawić bohatera w piekielnie niebezpiecznej sytuacji. Jeśli więc gdzieś widnieje tabliczka z napisem Nie otwierać! czy Nie dotykać!, powinniśmy się zastosować do tego polecenia.

Oczywiście protagoniści horrorów nie mają rozwiniętego instynktu przetrwania. Kiedy widzą napis zakazujący czegoś, włącza się u nich tryb dziecka, które musi zrobić na opak. W końcu co złego może się stać, kiedy otworzę gaplotkę, w której znajduje się lalka? Wprawdzie zabawka wygląda dość przerażająco i uśmiecha się upiornie, ale przecież to zwykła rzecz. Na pewno nikogo nie skrzywdzi. Prawda?

Nastolatki i duchy

Lorraine i Ed Warrenowie wracają do domu po rozwiązaniu sprawy kolejnego nawiedzenia. Tym razem przywożą ze sobą lalkę – Annabelle – która okazuje się swego rodzaju latarnią. Wszelkie duchy manifestują swoją obecność, kiedy zabawka jest w pobliżu, ona przyciąga i niejako wabi je do siebie. A to czyni z niej potężną i niebezpieczną broń. Dlatego Warrenowie zrobią wszystko, byle lalka pozostała zamknięta w ich piwnicy, razem z innymi groźnymi przedmiotami. Annabelle zostaje więc umieszczona w specjalnej gablocie i poświęcona. Czy to jednak wystarczy, by powstrzymać siły zła przed wydostaniem się?

Kadr z filmu „Annabelle wraca do domu”

Warrenowie mają córkę – Judy. Dziewczynka, jak i jej mama, widzi duchy, wie, że byty nadnaturalne istnieją i zdaje sobie sprawę z tego, jaką pracę wykonują jej rodzice. Pewnego dnia Lorraine i Ed znowu wyruszają na polowanie na duchy. Dziewczyna zostaje w domu, zajmuje się nią młoda opiekunka – Mary. I zapewne wszystko byłoby dobrze, gdyby nie przyjaciółka nastolatki – Daniela. Dziewczyna straciła niedawno ojca, zginął w wypadku samochodowym. Jest bardzo ciekawa, czy w domu Warrenów znajduje się coś, co pomoże jej skontaktować się ze zmarłym rodzicem. Nie baczy więc na żadne tabliczki z zakazami, zamknięte gabloty i zaryglowane drzwi. Wchodzi do pokoju w piwnicy, gdzie Warrenowie trzymają przeklęte przedmioty, w tym przerażającą laleczkę, i… Bardzo szybko okazuje się, że Daniela popełniła błąd, lekceważąc zakazy.


Mało Annabelle w Annabelle

Uniwersum horrorów ze świata Obecności rozrasta się. Mieliśmy już podstawowe filmy należące do tej serii, później pojawiła się nawiedzona laleczka, widzieliśmy też produkcję o groźnej zakonnicy. A przecież to jedynie wierzchołek góry lodowej – twórcom strasznego cyklu nie brakuje bowiem pomysłów, o czym świadczy Annabelle wraca do domu.

Tym razem otrzymujemy typowy horror z duchami w tle. Mamy ich całkiem sporo, bowiem w piwnicy Warrenów aż roi się od nawiedzonych artefaktów przyciągających różnej maści byty nadnaturalne. Annabelle jest swego rodzaju zapalnikiem, który uaktywnia całą zabawę z duchami.

Tym razem nie otrzymaliśmy historii, gdzie to nawiedzona laleczka okazuje się główną bohaterką. Owszem, to ona jest sprawczynią wszelkiego zła, nie licząc Danieli, która otwarła gablotę, ale nie gra pierwszych skrzypiec. Można by rzec, że tym razem otrzymaliśmy obraz, gdzie pojawia się za mało Annabelle, przecież tytuł wyraźnie sugeruje, iż to ona winna być gwiazdą horroru. Tak się jednak nie dzieje.

Kadr z filmu „Annabelle wraca do domu”

Wyjaśniono jej rolę, bez obecności zabawki w domu zapewnie nie doszłoby do strasznych wydarzeń, ale tak naprawdę to nie ona stanowi główne zagrożenie. W poprzednich częściach to laleczka była niebezpieczna, przyciągała niebezpieczne duchy i stała w centrum zdarzeń, w Annabelle wraca do domu stanowi tylko tło opowieści.

Z jednej strony to dobrze, bo może właśnie dzięki temu zabiegowi ten film wreszcie choć trochę przeraża, wcześniejsze odsłony przygód zabawki nie należały ani do dobrych, ani do strasznych, z drugiej miłośnicy serii mogą się poczuć zawiedzeni. Liczyli bowiem na to, iż Annabelle znowu zacznie terroryzować bohaterów, tymczasem nie pojawia się za wiele scen z jej udziałem.

Najlepsza część

Dostajemy za to nowe przedmioty warte uwagi – jak choćby nawiedzoną suknię ślubną czy azjatycką zbroję. Do tego twórcy przedstawiają nam kolejną historię o nawiedzeniu – kto wie, może i ona doczeka się swojego rozwinięcia w osobnym filmie. Materiału na kolejne części serii dostaliśmy więc całkiem pokaźną liczbę. A co z tego wyjdzie? Zapewne czas pokaże.

Annabelle wraca do domu to najlepsza odsłona laleczkowej trylogii. Nareszcie dzieje się coś ciekawego, nareszcie twórcy stworzyli odpowiedni klimat, nareszcie można choć się przez chwilę pobać. Oczywiście nadal wiemy, kiedy coś wyskoczy zza rogu, a finalna scena pozostawia wiele do życzenia (za łatwo poradzono sobie z zagrożeniem), jednak produkcja posiada kilka dobrych sekwencji, a bohaterowie zostali dobrze wykreowani.

Kadr z filmu „Annabelle wraca do domu”

Judy Warren nie jest małym strachliwym dzieckiem. Bardzo szybko zaczyna przewodzić grupie protagonistek, w końcu jako jedyna wie, co się robi w przypadku nawiedzeń. Może nie posiada pełnej orientacji w temacie, jak jej rodzice, ale potrafi podejmować decyzje i zachowuje zimną krew. Mary także nie jawi się jako typowa dama w opałach – boi się, ale działa i myśli logicznie, a przecież w horrorach rzadko kto wykazuje się tą umiejętnością. Denerwować może jedynie Daniela, przynajmniej na początku. Widz rozumie jednak, dlaczego postąpiła tak jak postąpiła.

Annabelle wraca do domu to horror, który warto obejrzeć. Nie jest może tak dobry jak Obecność i Obecność 2, ale to najlepsza część serii o nawiedzonej laleczce i na pewno o wiele ciekawsza produkcji niż Zakonnica.

Tytuł oryginalny: Annabelle Comes Home

Reżyseria: Gary Dauberman

Rok produkcji: 2019

Czas trwania: 1 godzina 46 minut

podsumowanie

Ocena
6.5

Komentarz

Najstraszniejsza przygoda Annabelle. Wcześniejsze części nie przerażały, były poprawne, ta nareszcie wzbudza w widzu choć trochę strachu.
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

2 komentarzy

  1. Napiszę szczerze: dawno nie miałem okazji udać się na jakąś premierę. Brak czasu, finansów, czasu i czasu i byłbym zapomniał o braku czasu. Z 3 szalonych dzieci Tak jest niestety:-).
    Twoja recenzja poprzednich części w dużej mierze pokrywa się z moimi odczuciami. Także zawierzę Ci co do najnowszej części “przygód ” Anabelle” i postaram się wybrać na pokaz filmu. Jak tylko to zobaczę – wtrącę swoje 3 grosze. Pozdrawiam

    • Jasne, zapraszam do dyskusji:) I mam nadzieję, że się film Ci się spodoba, o ile tak można mówić w przypadku horroru;)

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu