Mistrz Grozy bez tajemnic. „Stephen King: Instrukcja obsługi” – recenzja książki

-

Nie ma takiego człowieka, który nie słyszał o autorze Stephenie Kingu. Amerykański pisarz cieszy się sławą, która wykracza poza standardowe granice.  Za jego debiut – w wieku dwudziestu siedmiu lat – uważa się wydaną w 1974 roku Carrie. Od jej publikacji kariera pisarska tego początkującego twórcy nabrała rozpędu.  Spod jego pióra wyszły takie bestsellery, jak: Lśnienie, Smętarz dla zwierzaków , Miasteczko Salem, Zielona Mila czy To.

Z pewnością można stwierdzić, że z ponad pięćdziesięcioma powieściami na koncie King jest dziś jednym z „symboli” Ameryki.  Pisze dużo, a wszystko to, co tworzy, rozchodzi się jak świeże bułeczki. Wszystkie dzieła podpisane tym sławnym nazwiskiem sprzedają się w wielomilionowych nakładach, a ekranizacje utworów mnożą się jak grzyby po deszczu. Codziennie olbrzymie kwoty zasilają konto Mistrza Grozy.  Przez trzydzieści pięć lat dorobił się on majątku przekraczającego dwa miliardy dolarów!

Sprzedawca strachu

Znany dziennikarz, Robert Ziębiński, nie poprzestał jedynie na platonicznym zauroczeniu twórczością Mistrza, ale postanowił napisać o nim książkę. Warto pamiętać, że Stephen King: Instrukcja obsługi to nie pierwsza próba uporządkowania wszystkich powieści amerykańskiego Mistrza Grozy przez pana Ziębińskiego. Jest on także autorem innej pozycji na temat Kinga. Sprzedawca strachu ukazał się kilka lat temu przy współpracy z wydawnictwem Replika i zebrał średnie noty i opinie.

Dobra idea

Świata wykreowanego przez Kinga nie można zrozumieć bez poznania kontekstu. Amerykański pisarz to przede wszystkim świetny obserwator ludzkiego istnienia, zwłaszcza człowieczych słabości. W większości jego powieści można znaleźć odzwierciedlenie jego prywatnego życia. Wszystkie książki, choć pozornie ze sobą niezwiązane, przenikają się i łączą – za sprawą drugoplanowych postaci, miejsc czy zdarzeń. Czytelniczemu laikowi trudno to wszystko poukładać. Świat stworzony przez S. Kinga jest tak olbrzymi, że bez tytułowej instrukcji obsługi trudno się w nim odnaleźć.

Książka Roberta Ziębińskiego to obszerne i skrupulatne kompendium wiedzy o twórczości amerykańskiego pisarza. To zbiór zarówno wszystkich jego książek, jak i ich ekranizacji, tomów opowiadań, a nawet powieści wydawanych pod pseudonimem Richard Bachman. Dodatkowo znajdziemy w niej rozmowy z twórcami pracującymi z Kingiem, czy z tymi, którzy stali ikoną adaptacji filmowych, jak Lisa i Louise Burns, czyli bliźniaczki Grady z Lśnienia Kubricka.


Lektura została podzielona na kilka głównych części, kolejno są to: powieści Mistrza Grozy, opowiadania, książki wydane pod pseudonimem, cykl Mroczna wieża, pozycje non-fiction i cała, średnio udana reszta (komiksy, scenariusze i tak dalej). Każdej pisanej lub filmowanej pozycji poświęcony jest oddzielny podrozdział, w którym możemy poznać genezę powstania utworu i jego skrót fabularny.

Lekki ambaras

Nie będę ukrywała, że sięgając po pozycję Pana Ziębińskiego, głównie zależało mi na dowiedzeniu się więcej o — moim zdaniem — najlepszych pozycjach S. Kinga. Zacierałam ręce na myśl o ciekawostkach z planu Skazanych na Shawshank i Zielonej Mili czy całej genezy powstania Mrocznej Wieży, Lśnienia i To.

Lektura zaczęła się naprawdę dobrze. Były anegdoty, dobre wprowadzenia, świetnie skonstruowana historia Kinga i częściowo wytłumaczony jego fenomen.  Dalej niestety dała o sobie znać pewna stronniczość powiązana z emocjonalną protekcjonalnością pana Roberta, która strona po stronie powoli odbierała przyjemność z czytania.

Okazało się, że Stephen King: Instrukcja obsługi to nie tylko oczekiwane przez mnie ciekawostki, wiedza i fakty, ale także średnio potrzebne opinie samego Ziębińskiego. Ja rozumiem, że gusta są różne, i to, co podoba się jednej osobie, niekoniecznie musi zachwycić kogoś innego, osobiście poczułam się jednak dotknięta niektórymi sformułowaniami dotyczącymi chociażby moich ulubionych adaptacji. Otóż wedle autora ekranizacje Zielonej Mili i Skazanych na Shawshank mogą być  uznawane za najlepsze wyłącznie przez tzw. „niedzielnych fanów”, którzy niczego oprócz tych dwóch produkcji nie znają (str. 220). Czytając ten wywód dalej, dowiadujemy się, że Zielona Mila to dzieło naiwne, a każdy zwrot akcji łatwy do przewidzenia. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno oglądaliśmy ten sam film. Czyżby tak wysokie oceny na Filmwebie lub IMDb wystawiali tylko „niedzielni fani”? Według pana Roberta owszem. O Skazanych na Shawshank natomiast dowiadujemy się, że cały film jest po prostu bardzo dobrze sfilmowaną bajką (str. 364).

Polot i wyobraźnia

Jednego, czego z pewnością nie można odmówić autorowi, to wielkiego rozmachu, z jakim przysiadł do zrobienia ten książki. Ziembiński wykonał tytaniczną pracę, zbierając wszystkie potrzebne materiały. Napisany tekst jest logiczny i przemyślany. Wybrane utwory łatwe do odnalezienia dzięki klarownej szacie graficznej i pomocnemu indeksowi haseł. Wszystko to obite piękną, twardą okładką.

Reasumując, dobrze, że Robert Ziębiński zabrał się za uporządkowanie twórczości Kinga. Zrobił przy tym kawał dobrej roboty. Instrukcja obsługi  to barwne uzupełnienie biografii pisarza, opis twórczości, ale i też pewnych trendów w kulturze popularnej. Polecam tę lekturę wszystkim znawcom i wielbicielom amerykańskiego Mistrza Grozy. Całej reszcie radzę zacząć swoją przygodę ze Stephenem Kingiem.

Tytuł: Stephen King: Instrukcja obsługi

Autor: Robert Ziębiński

Liczba stron: 624

Wydawictwo: Albatros

ISBN: 978-83-8125-542-4

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

„Stephen King: Instrukcja obsługi” to niemała encyklopedia wiedzy o najbardziej popularnym autorze na świecie. To lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika amerykańskiego Mistrza Horroru.
Weronika Penarhttps://recenzowniaksiazkowa.blogspot.com/
Z zawodu behawiorystka i badaczka kociego zachowania -  nic co kocie, nie jest jej obce. Z zamiłowania czytelniczka dobrych kryminałów i książek przygodowych, kinomaniaczka i ciągła podróżniczka. Jeśli nie biega na swojej uczelni, nie uczy studentów lub nie czyta pod kocem książek, to na pewno podróżuje, szukając swojego miejsca w świecie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu