Ciemna strona internetu. „Darknet” – recenzja serialu

-

Kiedy myślisz, że niewiele już cię w życiu zaskoczy, ale wtedy Monia mówi: „Obejrzyj Darknet”. Taaa… To nie była najlepsza rzecz, jaką w życiu zrobiłam. Ba, zakwalifikowałabym ją do jednych z najgorszych. Ale przejdźmy do rzeczy…
Raz, dwa trzy, następny będziesz TY!

Zastanawiam się, jakie ten serial ma przesłanie… (i czy w ogóle jakieś ma). Z całą pewnością nie brzmi ono: „Nie wchodź do darknetu”, bo co jak co, ale teraz jeszcze bardziej chcę to zrobić i popatrzeć, czy rzeczywiście można tam znaleźć rzeczy, które są praktycznie na widoku (nie myślcie, że jestem głupiutką, naiwną blondyneczką, żyjącą w totalnej niewiedzy, ale serio? Link i już? Trafiasz na psycholi, umieszczających filmiki, na których możesz pooglądać relację na żywo z morderstwa?!). Co powiecie na: „Morduj, bo i tak cię nie złapią”?! Nie wiem… W każdym razie ja nie znalazłam żadnego!

Kadr z serialu “Darknet”

Horror czy komedia?

Wiecie co, na Darknet zmarnowałam dwie i pół godziny swojego życia… Niby nic, sześć odcinków po dwadzieścia pięć minut każdy, a mam sieczkę zamiast mózgu… Szkoda,  że niektórych rzeczy nie da się odzobaczyć… Co jak co, ale mózg kobiety, która właśnie skoczyła z wysokiego budynku, wylewający się na asfalt z roztrzaskanej głowy, kiedy akurat jadłam obiad, nie należy do najprzyjemniejszych widoków…

Od zawsze uważałam horrory za produkcje, które powinny przestraszyć widza, zagrać na jego lękach, wykorzysać niedopowiedzenia, by poruszyć uczucia. Niestety Darknet zaserwował mi wyłącznie głupie morderstwa. Żeby miały one jakieś średnio logiczne wytłumaczenie, ponieważ skoro już oglądam takie produkcje, to chciałabym wiedzieć, co sprawia, że bohaterowie mordują, zagłębić się jakoś w ich psychikę, zrozumieć z czego wynikają (okropne dzieciństwo, spaczona osobowość), zobaczyć problem,  czegoś wynikały, a bardzie rzadko tak było. Dlaczego? Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to pytanie.


Kadr z serialu “Darknet”

O fabule to nawet  nie mam co wam napisać, bo ten serial praktycznie jej nie posiada…Każdy odcinek właściwie oderwany jest od innych epizodów serii. Łączą się tylko poprzez niektóre postaci, a nawet i to nie zawsze. Denerwowało mnie, że wiele wątków nie zostało wyjaśnionych, zirytowało zakończenie, które prawdopodobnie miało być straszne i niepokojące, wyszło karykaturalne.

Wyżej wspomniałam o tym, że Darknet to niby horror. Cóż, tak właściwie to zdecydowanie częściej głupio się na nim śmiałam niż bałam. Zabawnych momentów jest naprawdę sporo.

Zajrzeć czy jednak nie?

Przykro mi to pisać, ale nie znalazłam ani jednej pozytywnej cechy tego serialu.

Właściwie dawno nie widziałam takiej zgrai psycholi w jednej produkcji. Mówiąc naszym uczelnianym studenckim żargonem, ICD wzdłuż i wszerz (ICD do klasyfikacja chorób). Latają z siekierą, nożami, tomahawkami i mordują ludzi (worki na śmieci też się zdarzają).

Gra aktorska stoi na niskim poziomie. Swoją drogą, z postaciami nawet trudno się było z jakoś utożsamiać, bo najzwyczajniej w świecie ginęli zbyt szybko (albo byli psychopatycznymi mordercami). Niemniej jednak żaden z bohaterów nie zapadł mi w pamięci, co chyba także mówi samo za siebie.

Kadr z serialu “Darknet”

Nawet nie wiem, co napisać o muzyce, gdyż najzwyczajniej w świecie nie pamiętam ani jednego kawałka, poza tym z początku pierwszego odcinka, który tak na marginesie nie przypadł mi do gustu, gdyż nieszczególnie przepadam za ciężkim brzmieniem.

O ile uwielbiam ciemne kadry, a tych było tutaj sporo, to te w serialu wyjątkowo mi się nie podobały. Nie czułam tego mrocznego klimatu, który zapewne zamierzali stworzyć autorzy produkcji. Miało być  tajemniczo, strasznie, ale niewiele z tego wyszło.

Darknet to kiepska historia pozbawiona fabuły, która tylko mnie zdenerwowała swoim niskim poziomem. Dużo bezsensownych, brutalnych scen, dużo krwi, dużo przesytu formy nad treścią. No cóż, nie podobało mi się…

Serial obejrzałam dzięki uprzejmości

Patrycja Jankowska
Dnie spędzam z nosem w książkach (zdecydowanie nie naukowych, a powinnam, bo oddech magisterki czuję na karku), które, jak to pięknie ujęła Monika, „osnuwają mnie delikatną mgiełką literackiej przygody”. Ponoć wiedźma – z pewnością charakterologiczna! Książki, psy, siatkówkę i góry kocham całym serduchem! W wolnym czasie łażę z aparatem gdzie się tylko da i skrobię do szuflady.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu