Uciekająca panna młoda. „Sztylet ślubny” – recenzja książki

-

Bohaterowie Rodowego sztyletu powracają! Wesoła kompania kolejny raz zostaje wplątana w niebezpieczne intrygi i spisek mający na celu przejęcie władzy w jednym z najpotężniejszych dominiów. Co z tego wyniknie?
Komu w drogę…

[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”cc2854″ class=”” size=”18″]Każdy twój czyn to rzucenie do wody kamienia, od którego po powierzchni rozejdą się kręgi – powiedział mi kiedyś ojciec. – jeśli rzuciłaś kamień do kałuży, to ona wystąpi z brzegów, do jeziora – po wodzie rozejdą się wyraźne kręgi, a w morzu tego może nikt nie zauważyć, lecz to nie znaczy, że nic się nie wydarzyło.[/perfectpullquote]

Dla przypomnienia opis wydawniczy.

Królewskim posłańcom udało się uniknąć śmierci, więc cała drużyna zmierza do spokojnego miejsca, w którym mogłaby zająć się lizaniem ran. Wkrótce okazuje się jednak, że na spokój nie mają co liczyć. Kapitan wciąż poszukuje zaginionej narzeczonej, uzdrowiciel ma pełne ręce roboty, a zakochany troll jest… no cóż, zakochany. Mila jednak opiera się względom Dranisza i liczy, że nie będzie musiała przy okazji zdradzić swojej największej tajemnicy.

Tylko jak utrzymać w sekrecie prawdę o sobie, skoro kolejne tarapaty wymagają od dziewczyny sięgnięcia po moc sztyletu? Na dodatek wokół jak na złość pojawia się coraz więcej niechcianych adoratorów.


Aleksandra Ruda ponownie nie zawodzi! Nie mam wątpliwości, że Sztylet ślubny jest lepszy od swojej poprzedniczki. Dlaczego? Przeczytacie poniżej.

Ach ci mężczyźni…

Już w Sztylecie rodowym bohaterowie przypadli mi do gustu, jednak dopiero teraz tak naprawdę mogłam lepiej poznać ich charaktery i motywy, które nimi kierowały. W tej części autorka zapoznała mnie z ich drugimi stronami. Muszę przyznać, że było to bardzo ciekawe doświadczenie, w szczególności jeśli chodzi o wyniosłego kapitana Wilka. Tu i teraz mogę się przed wami przyznać, że uwielbiam Daezaela. Jest to postać, która zawsze i wszędzie potrafi mnie rozbawić. Unikalny uzdrowiciel to z całą pewnością bohater nieszablonowy, zapadający w pamięci czytelnika.

Do akcji wkraczają również nowi protagoniści. Wujek Wel znający mroczne sekreciki z przeszłości głównej bohaterki, czarodziej Mezenmir oraz jeszcze jedna, ogarnięta żądzą władzy postać, o której nie mogę wam więcej opowiedzieć, gdyż nie chcę zdradzić zbyt wielu szczegółów. Powiem jedno, on sporo namiesza.

[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”cc2854″ class=”” size=”18″] – Jeśli mnie zdradzisz (…) zabiję cię! – Co to za głupstwa mówisz? Hakowie nie naruszają danego słowa – oznajmiłam z dumą. – Jeśli zechcę innego mężczyzny, wpierw zabiję ciebie, a dopiero potem będę urządzać swoje życie osobiste. [/perfectpullquote]

Już jej niosą suknię z welonem…

Przyznam się, że nie byłam zwolenniczką wątku romantycznego, od pierwszych stron wciskanego przez autorkę, dlatego właśnie podoba mi się kierunek, w którym zmierza Sztylet ślubny. Dramaty miłosne – to jest to! (Zabrzmiałam jak szukający dramatów  Daezael, ale cóż, taka prawda, że sprawy przybrały teraz o wiele ciekawszego obrotu). Powiem wam tylko, że troll zyska sporo konkurentów, którzy będą chcieli się ożenić z Milą.

[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”cc2854″ class=”” size=”18″]Zorientować się, jak zawile krąży po zakamarkach mózgu męska myśl, jest jeszcze trudniej, niż znaleźć sobie odpowiedniego męża.[/perfectpullquote]

Żarty, żartami ale…

Cała przygoda również nabiera tempa. W poprzedniej części, chociaż działo się całkiem sporo, fabuła była raczej stateczna. Bohaterowie błąkali się po kraju jako królewscy posłańcy i starali się wymierzać sprawiedliwość. Teraz jednak czekają ich o wiele niebezpieczniejsze przygody. Akcja przyspiesza i możemy liczyć na kilka ciekawych zwrotów. Muszę przyznać, że autorka o bardziej skupiła się na wykreowaniu intrygującej i wartkiej historii, co opowieści z całą pewnością wyszło na plus.

Każdy ma w szafie swoje szkielety, tylko u niektórych są tak schowane, że nawet samej szafy nie znajdziesz, a u innych…

Stylowi autorki, jak zwykle, nie mogę niczego zarzucić. Aleksandra Ruda ma lekkie pióro i kreuje ciekawe historie, które są idealne na poprawę humoru. Autorka tworzy świetne dialogi, wielobarwne postaci oraz potrafi zainteresować czytelnika swoją opowieścią. Ponownie postanowiła zakończyć książkę w sposób, od którego człowieka aż złość zżera od środka, no bo jak tak można?! Ile mam czekać na kolejną część?!

[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”cc2854″ class=”” size=”18″]W życiu wybór zawsze jest prosty: albo padasz ty, albo twój wróg.[/perfectpullquote]

Dlaczego oni mi to robią…

Niestety nie mogę pochwalić wydania. Pewnie wielu was to zdziwi, jednak kiedy widzę taką wersję Jaromira, to najzwyczajniej w świecie mnie skręca. Powiedzcie mi, gdzie jest zimny, zdystansowany, arystokratyczny kapitan?! Postać z okładki w niczym go przypomina… Co jak co, ale prędzej kojarzy się z tanim hiszpańskim amantem niż rasowym żołnierzem. I to czerwone tło.. Brrrr… Gdybym nie znała treści, to okładka nie byłaby zła, ale jednak książkę przeczytałam i niestety, jestem na nie.

Niestety, to nie jedyna rzecz, którą mogę zarzucić wydawnictwu. W książce pojawiają się dziwne „ozdobniki”. A to jakaś koperta, a to latające literki czy znaki interpunkcyjne. Znalazłam również kilka literówek i błędnie odmienionych wyrazów. Szkoda, bo książka jest naprawdę dobra.

Plusem natomiast są zdobienia na rogach stron.

[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”cc2854″ class=”” size=”18″]Nie ufaj nieznajomemu, zwłaszcza jeśli mówi, że mu się podobasz.[/perfectpullquote]

Lekko, miło i… przyjemnie

Kolejny raz świetnie się bawiłam, czytając powieść Aleksandry Rudej. Autorka naprawdę się spisała. Podrasowała postaci, dopracowała historię i sprawiła, że nie mogłam oderwać się od książki. Z  niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów!

[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”cc2854″ class=”” size=”18″]Obrażona kobieta posieka twoje serce i zje je bez soli. W tym sensie magia jest bezpieczniejsza: jeden wybuch i już, nie musisz się więcej męczyć.[/perfectpullquote]

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Sztylet ślubny.

Patrycja Jankowska
Dnie spędzam z nosem w książkach (zdecydowanie nie naukowych, a powinnam, bo oddech magisterki czuję na karku), które, jak to pięknie ujęła Monika, „osnuwają mnie delikatną mgiełką literackiej przygody”. Ponoć wiedźma – z pewnością charakterologiczna! Książki, psy, siatkówkę i góry kocham całym serduchem! W wolnym czasie łażę z aparatem gdzie się tylko da i skrobię do szuflady.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu