Polcon 2018 – relacja

-

Tegoroczna edycja Polconu odbyła się w Toruniu. Co roku w jego trakcie odbywa się wiele spotkań z pisarzami tak rodzimymi, jak i zagranicznymi, można posłuchać ciekawych prelekcji, uczestniczyć w panelach, spotkać tak innych fanów, jak i badaczy literatury fantastycznej czy fandomu jako takiego. Ale również oddać swój głos na najlepszą powieść oraz opowiadanie poprzedniego roku i, tym samym, przyczynić się do wyłonienia najważniejszej nagrody przyznawanych przez polski fandom – Zajdla. Nasi redaktorzy – Aleksandra Bohdziewicz oraz Łukasz Tymiński – mieli okazję odwiedzić to fantastyczne wydarzenie, o czym właśnie wam opowiedzą.
Polcon w oczach Hrabiny

Tegoroczny Polcon był bardzo… spokojny. Tempem przypominał raczej ten z Bielska-Białej w 2014 roku, niż festyny, które odbywały się ostatnio w ramach tego najstarszego polskiego konwentu, jak choćby we Wrocławiu. Miejsca starczyło tak na wszystkie zaplanowane atrakcje, jak i dla chętnych do wzięcia w nich udziału, nie było więc problemów, żeby dostać się na prelekcje, co bywa bolączką dużych imprez. No, może za wyjątkiem spotkań z Andrzejem Sapkowskim czy Grupą Filmową Darwin. Nawet zdobycie jedzenia nie nastręczało problemów, w wolnej chwili można było skoczyć po kawkę czy fryteczki do food trucka.

A wiecie czego za to nie było? Kolejkonu! Otwarcie akredytacji kilka godzin przed rozpoczęciem konwentu okazało się strzałem w dziesiątkę. Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio po prostu wpadłam po akredytkę i odebrałam ją od ręki, bez stania w dzikim tłumie.

Po tegorocznym Polconie z ręką na sercu mogę polecić prelekcje Tymona – fajne, merytoryczne, a do tego z elementami stand-upu i pokazów tańca w jednym. Poza jego występami miałam również okazję uczestniczyć w dużej liczbie świetnie przygotowanych prezentacji, paneli i spotkań ze sławami polskiego rynku fantastycznej książki. Zanim zapytacie, fanów twórczości Mistrza Sapkowskiego muszę rozczarować – nie padły żadne informacje na temat serialu Netflixa ani nowej książki. Ciężko było podjąć decyzję, na co akurat pójść, a co dopiero znaleźć czas na jedzenie. Aczkolwiek udało nam się wygospodarować trochę czasu na posiłki i nie umarliśmy z głodu!

Moją niedzielę zdominowała za to Aneta Jadowska. Jeśli nie będziecie wiedzieć na jaki występ iść, to totalnie polecam prelekcje tej pani. Ponadto miałam też okazję uczestniczyć w chyba najlepszym panelu całego konwentu – spotkaniu z Hardą Hordą, w czasie którego polskie pisarki opowiadały o realiach rynku wydawniczego z perspektywy kobiet. Ich perypetie może i brzmiały zabawnie, ale jednocześnie w przerażający sposób pokazywały, jak bardzo zmaskulinizowany jest biznes książkowy.


To był dobry Polcon i już nie mogę doczekać się kolejnego. Do zobaczenia za rok w Białymstoku!

 

Tymon o Polconie:

Byłem na różnych konwentach: malutkich, ogromnych, zorganizowanych dobrze oraz tak tragicznie, że lepiej, aby o nich nie wspominać. Toruński Polcon 2018 należał do tych dobrze przygotowanych. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

Impreza odbywała się na terenie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika: Wydziale zarządzania i ekonomii, Biologii i Pedagogiki, placu, na którym znalazły się food trucki oraz namiot ze stoiskami. Konwentowa była także aula, mieszcząca się przy samym wejściu na teren wydarzenia, obok namiotów akredytacji. I to wszystko.

Program skupiał się głównie na prelekcjach, panelach, warsztatach oraz spotkaniach autorskich. Jedynymi dodatkowymi atrakcjami były konkurs cosplay, koncert Heroes Orchestra oraz obowiązkowa Gala wręczenia Nagrody Fandomu Polskiego imienia Janusza A. Zajdla. Żadnych fire show, występów zespołów, których nie znaliśmy, wielkich bitew na arenie ani dmuchanych zamków do skakania. Mam wrażenie, że to właśnie dzięki temu Polcon 2018 był tak dobrze zorganizowany: nie było przerostu formy nad treścią. Znalazło się również miejsce na planszówki, RPG, larpy i gry bitewne, świetnie wkomponowane w całość wydarzenia.

W tym roku miałem okazję poprowadzić trzy prelekcje i mam nadzieję, że osoby, które na nich były, wyszły zadowolone. Sam uczestniczyłem w kilku prelekcjach oraz panelach i muszę przyznać, że miałem szczęście – wszystkie zostały porządnie przygotowane. Choć takie mniej rzetelne też się zdarzały. Kilka punktów programu, jak zawsze, zostało odwołanych. Na niektóre spotkania, na przykład z Andrzejem Sapkowski czy Grupą filmową Darwin, trudno się było dostać, jeżeli nie przyszło się dostatecznie wcześniej, o czym pisała już zresztą Ola.

Naprawdę, trudno mi cokolwiek skrytykować, jeżeli był jakiś fakap, to został na tyle szybko ogarnięty, że jako uczestnik go prawie nie zauważyłem. Choć… jednego problemu nie udało się organizatorom szybko rozwiązać. Gdy z powodu nadmiernych opadów wybiły studzienki kanalizacyjne, towarzyszące temu zapachy przedostawały się przez klimatyzację do sal.  A po jej wyłączeniu aule pachniały w zamian spoconymi ludźmi. Trudno jednak było przewidywać, że przez trzy czwarte konwentu spadnie tak dużo deszczu, prawda? Na szczęście odpowiedzialni za przebieg wydarzenia ludzie zrobili wszystko, aby zminimalizować wywołane przez kapryśną pogodę skutki. Ponadto, poruszanie się po Polconie uprzykrzał także remont w jednym z budynków, przez który trzeba było nadłożyć drogi (i moknąć).

Wśród tych zauważonych fakapów znalazł się również brak płynnej komunikacji. Organizatorzy nie poinformowali niektórych panelistów oraz prelegentów o ich punktach programów. Co powodowało, na przykład, ich odwołania lub kilkunastominutowe spóźnienia panelistów. I to właśnie jedyna rzecz, która, leżąc jedynie po stronie odpowiedzialnych za konwent osób, jest do poprawy.

Tegoroczna edycja Polconu została zdecydowanie poświęcona tym, którzy przede wszystkim lubią prelekcje i panele, czyli między innymi o mnie. Lubię pójść na spotkanie z jakąś personą z internetu, jak choćby Pawłem Opydo czy Zwierzem Popkulturalnym albo całą ekipa z podcastów Podsłuchanych (między innymi z Myszą), gdyż ciekawi mnie, co mają do powiedzenia. Generalnie można się w czasie takich punktów programu dowiedzieć rzeczy, których nigdy by się samemu nie wygooglowało. A poza tym uwielbiam też prelekcje prowadzić, czuję wówczas, że jestem częścią konwentu w zupełnie inny sposób niż jakbym przyjechał jedynie w nim uczestniczyć.

Dlatego też toruński Polcon bardzo przypadł mi do gustu. Liczę na to, że jego następne odsłony będą organizowane w podobnym stylu. Ba! Powiem więcej – przyszli organizatorzy  powinni się postarać zachować tę toruńską kameralność, pozwalającą spotkać tak nowych fanów, jak i zobaczyć starych dobrych konwentowych znajomych. Wtedy nawet deszcz nie będzie przeszkadzał.

Jeżeli nigdy nie byliście na żadnym konwencie i nie wiecie, od którego zacząć, to polecam Polcony. Ja na pewno wybiorę się w przyszłym roku z którąś z moich prelekcji. Dziękuję Toruniu za dobrze spędzony czas na Polconie 2018.

Avatar
Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu