Odwieczna walka pomiędzy płciami. „Nowa Fantastyka 03/2019” – recenzja magazynu

-

Lubię szeroko pojętą fantastykę, istoty paranormalne i oryginalne pomysły na fabułę książek w tym nurcie. Z tego względu postanowiłam również zapoznać się z pewnym czasopismem, o którym słyszałam wiele dobrego, ale sama nigdy nie miałam okazji zajrzeć do jego wnętrza. Tak też w moich rękach znalazł się marcowy numer Nowej Fantastyki.
Kociołek z publicystyką

W tym numerze czasopismo oferuje szereg ciekawych tekstów związanych z przeróżną fantastyczną tematyką. Na sam początek Marcin Zwierzchowski zapozna nas z kilkoma zapowiedziami książkowymi, a także komiksowymi. Szykuje się sporo ciekawych tytułów, trzeba jedynie znaleźć sposób na rozciągnięcie czasu, aby doba trwała dłużej niż dwadzieścia cztery godziny! Mamy tutaj specyficzny Hymn ku czci kanadyjskich lekarzy. Dotyczy on skromnych trzech kumpli ze szkolnej ławki, którzy postanowili stworzyć studio BioWare. Czy jednak udało im się odnieść sukces?

Tekst Księżycówka ziemniaczana przedstawia czytelnikom osobliwe badania i doświadczenia z roślinnością wyhodowaną w kosmosie. Łatwo z niego wynieść jeden, prosty wniosek: wyprawy w przestworza byłyby w powyższym przypadku o wiele prostsze, bowiem przynajmniej kwestią spożywczą nikt nie musiałby się przejmować.

To nie owca, baranie, to jagnię! to kolejna miniopowieść, w którą trzeba porządnie się wczuć. Autor tekstu wyjaśnia w niej, co oznacza demonizowanie i kim tak właściwie jest utożsamiana z nim istota.

Rok 2019, a raczej jego początek, niewątpliwie należał do zmagań o najważniejszą nagrodę w kategorii Film, a więc w marcowym numerze tego fantastycznego czasopisma nie mogło zabraknąć Oscarowych ewolucji. W tej publikacji Barbara Szeląg zastanawia się, kto ma szansę na otrzymanie prestiżowej nagrody i przedstawia czytelnikom sytuacje związane z konkursem w ubiegłych latach. Artykułem, który niewątpliwie wprawił mnie w swego rodzaju zdumienie (tym, że mnie zaciekawił i czytałam go z zapartym tchem) był Czy Pan istnieje, Mr Johns? Podejmuje on dość trudną tematykę rozdwojenia jaźni. W filmie Split w ciele głównego bohatera przebywały aż dwadzieścia cztery różne osoby. Co ciekawe, gdy mężczyzna wcielał się w mordercę, a zaraz potem jakąś kobietę, nie pamiętał tego, co robił w poprzednim wcieleniu. Powyższa produkcja była inspirowana życiem niejakiego Milligana. Jeszcze ciekawszym okazały się wyniki przeprowadzonego na nim badania EEG, które wskazywały, iż w trakcie jego trwania w ciele głównego bohatera przebywały dwie osoby jednocześnie. Tematyka trudna, ale jakże zadziwiająca.


Powrót kapitana Żbika to podróż do czasów PRL-u i próba wyjaśnienia popularności komiksów o powyższym bohaterze. Szczerze mówiąc, publikacja niezbyt mnie zaciekawiła, może dlatego, że nie miałam okazji żyć w tamtych czasach i warunkach.

Antoniemu Marczyńskiemu udało się stworzyć szereg poczytnych dzieł literatury, potrafił zaskoczyć czytelnika zwrotami akcji i przygodami swoich bohaterów. O tym właśnie powstał tekst zatytułowany Wszystkie fantazje Antoniego Marczyńskiego. Zaraz potem Rafał Kosik podjął kolejny ciężki temat i spróbował odpowiedzieć na pytanie o to, czym jest prawda. Dla każdego z nas ma ona inne znaczenie według jednych pewne kwestie mogą być kłamstwami, zaś dla innych swego rodzaju objawieniem i wierzeniem, bowiem wierzenie w nią jest jedynym, co im w życiu pozostało. Prawda, wiele prawd odpowiada na niektóre pytania, ale pozostawia po sobie o wiele więcej wątpliwości.

Kolejną publikacją, która zaskarbiła moje serce jest Uwaga na niedźwiedzie!. Wbrew pozorom nie uświadczycie tutaj tekstu o nutce przyrodniczej, a o… zagadkach logicznych! Jestem pewna, że większość z was lubi je rozwiązywać, a więc artykuł powinien i wam się spodobać. Wniosek płynący z tego artykułu brzmi następująco: bez zagadek umiejętnie wplecionych w treść filmu, książki czy nawet gry komputerowej, nic nie byłoby takie samo.

Naprawdę miłym zaskoczeniem dla mnie okazał się również następny twór, noszący tytuł Lili i Put. Spodziewałam się, iż będzie to kolejny tekst publicystyczny, a okazał się on komiksem! Nim historia zdążyła nabrać tempa, już nastąpił jej koniec. Pomimo tego że jest taka króciutka, wprost idealnie ukazuje to, w jaki sposób mogą na nas samych działać wierzenia, gusła i tym podobne rzeczy. Prawie na sam koniec twórcy NF umieścili świeże informacje z portalu www.fantastyka.pl. A na ostatniej stronie znajdziecie Pamięć o wiedźmie z Blair, czyli artykuł wyjaśniający popularność horroru Blair Witch Project. Dla tych, nie mających okazji go oglądać, spieszę z wyjaśnieniem – to film, w którym niepokój wysuwa się na pierwsze miejsce. Grupka studentów wybiera się do lasu na bliskie spotkanie z pewną czarownicą. Dopiero po lekturze artykułu dotarło do mnie, że faktycznie w tej projekcji nie zobaczycie samej wiedźmy, skąpanej we krwi i czerni, a jedynie doświadczycie jej działania.

Opowieści dziwnej treści?

W marcowym numerze NF postanowiono poruszyć dość szeroką tematykę związków damsko-męskich. Na pierwszy ogień poszła polska proza. Głównym opowiadaniem jest W stanie nieważkości. Autorka przedstawia w nim szereg lekcji nieważkości, ale do samego końca nie wiadomo, z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Czy główna bohaterka to może jednak mężczyzna? Kochanka a może partnerka? I dlaczego z tej historii wynika, iż pragnie ona zemścić się na ludziach?

W kolejnym tekście Filip Laskowski odwołuje się do aspektów biblijnych, ale także do wzroku. Czy można je traktować jako narzędzie władzy? Czy gdy obserwujemy bacznie kogoś, to możemy go osądzić według własnych poglądów? Do czego mamy prawo patrząc? Na te i inne pytania odpowiada autor w Nieważności.

Baba Jagna to historia, przedstawiająca w krzywym zwierciadle pornografię. Pojawia się coś na kształt agencji towarzyskiej, gdzie mężczyźni odnajdują wiele uciech, jest również główna i najlepsza prostytutka – tytułowa Jagna. Tekst okazał się bardzo mroczny, z pewnością przeznaczony dla osób dorosłych. Z początku ciężko odnaleźć się w tym specyficznym klimacie, jednak z czasem czytelnikowi coraz łatwiej wyłapać pewne, ukryte pomiędzy wierszami, znaczenie.

Gasząc motyle to kolejny tekst, w którym autorka podejmuje trudne wyzwanie oddania i opisania zmagań pomiędzy mężczyznami i kobietami. Ukazuje jak wiele różnych twarzy przybieramy każdego dnia i jakie role zgadzamy się codziennie odgrywać.

Nie pozwę Cię, jeśli mnie nie zaskarżysz rozpoczyna dział z zagraniczną prozą. To naprawdę specyficzny i do pewnego stopnia pesymistyczny twór pokazujący, w jaki sposób decydujemy się walczyć o własne przekonania i jak one władają naszym życiem. Odzwierciedla także, że nie ma dla nas znaczenia, czy mamy do czynienia z bliską nam kiedyś osobą czy taką zupełnie obcą – priorytetem jest uczynienie tego, co uważamy za słuszne.

Kahramana to mroczna wizja Iraku, po stu latach od amerykańskiej inwazji. W moim odczuciu najgorszy artykuł z tego numeru – niby czytałam, bo byłam ciekawa, jak to się zakończy, ale tekst kompletnie mnie nie porwał i cały czas zastanawiałam się, ile stron mi jeszcze zostało do przeczytania.

I teraz przyszedł czas na najlepsze opowiadanie marcowego egzemplarza NF! Moje angielskie imię w idealny sposób pokazuje naszą szarą codzienność, a zwłaszcza to, w jaki sposób próbujemy wtopić się w otaczający nas tłum, jak staramy się o akceptację. Autor nie wyjaśnia tutaj kim jest główny bohater, ukazuje jedynie jego gehennę. Mężczyzna często musi przybierać różne postaci, wchodzić w skórę innych ludzi. Od tej opowieści ciężko się oderwać, a kiedy dojdzie się do końca… Nie można o niej zapomnieć. Jest przerażająca, wywołująca szereg skrajnych emocji i odbierająca resztki nadziei na to, że następny dzień okaże się lepszy.

Co warto przeczytać?

Na koniec pozostawiłam dział z recenzjami książek i komiksów. Po raz kolejny przekonałam się, iż na rynku wydawniczym ciągle ukazują się naprawdę ciekawe tytuły, które koniecznie muszą pojawić się na bibliotecznej półce. Nie będę wszystkich tutaj wymieniać, ale podam dwa te najlepsze. Jednym z nich jest: Na krawędzi wszystkiego, uważałam go do dzisiaj za thriller i nie odnajdywałam w nim żadnych, nawet najmniejszych, powiązań z fantastyką. Drugim tytułem,zasługującym na zainteresowanie jest Moc srebrna. Zaintrygowała mnie wzmianka o baśniach, legendach, ale również towarzyszącej temu wszystkiemu pewnej magii, której po prostu trzeba dać się porwać. Przechodząc do komiksów mogę jedynie nadmienić, że fani Disneya znajdą wśród tytułów niezłą gratkę dla siebie.

Tylko te paszkwile…

Marcowy numer NF jest przesycony treścią, można tutaj przeczytać wiele ciekawych historii, jak również poobcować z przeróżną tematyką związaną z fantastyką. Jedynym mankamentem tego czasopisma były błędy w tekście – z początku nie natrafiałam na żaden, zaś z czasem znajdywałam przynajmniej jeden na każdej stronie. Może za bardzo się czepiam, ale jednak coś takiego psuje przyjemność czytania.

Podsumowanie

Myślę, że każdy w tej gazecie znajdzie coś dla siebie. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, iż osoby, pragnące dopiero rozpocząć przygodę z fantastyką, powinny sięgnąć po ten numer, w którym nie dość, że natrafią na wiele ciekawych opowiadań, to także odnajdą inspirację, po jakie książki czy też komiksy warto sięgnąć, by nie zrazić się do tego gatunku.

Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu