Mieszanka wybuchowa. „Miedziana rękawica” – recenzja książki

-

Cassandry Clare i Holly Black nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Obie autorki mają już na swoim koncie kilka bestsellerowych pozycji, choć to ta pierwsza jest znana w Polsce szczerszemu gronu czytelników. Wszystko za sprawą najpierw fanficków do serii o przygodach Harry’ego Pottera, a później własnego cyklu – Dary Anioła. Warto jednak zainteresować się także twórczością Holly Black, zwłaszcza że ta pisze o wiele lepiej i ciekawiej niż Clare. W jej powieściach inspirowanie się twórczością innych autorów nie jest tak oczywiste i nie razi tak mocno w oczy.

Obie pisarki postanowiły połączyć siły w imię literackiego dobra i stworzyć wspólnie jakiś projekt. A skoro obie zaczytywały się w Harrym Potterze, natomiast magia to ulubiony temat ich historii, doszły do wniosku, że zabiorą odbiorców do świata nastoletnich czarodziejów.

Nic nowego? Na pierwszy rzut oka, rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, spotęgowane jeszcze przeświadczeniem, że oto mamy kolejną opowieść podobną do tej stworzonej przez J.K. Rowling. Nie będę kłamać, w Magisterium znajdziecie sporo nawiązać do dzieła angielskiej pisarki. Szkołę magii i czarodziejstwa, zaklęcia, trójkę głównych bohaterów, półsierotę, mentora od zaklęć, dormitoria… Można tak jeszcze trochę wyliczać.

Magia i… wodorosty

Miedziana rękawica to druga część cyklu Magisterium. Akcja tego tomu rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z pierwszego. Callum wyjechał na wakacje do domu, gdzie próbuje wybadać, co jego ojciec wie o Wrogu Śmierci. Niestety Alastair nadal uważa, że młody Hunt nie powinien wracać po wolnym do Magisterium, zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. Jak zakończy się konflikt ojca i syna?

Black i Clare bawią się swoją opowieścią. Nie próbują niepotrzebnie zapętlać wydarzeń, owszem, budują napięcie, stawiają przed bohaterami wyzwania, jednak we wszystkim zachowują umiar. Czytelnik nie ma wrażenia, że dostaje niestrawną papkę, w której co i rusz zza kąta „wyskakuje” jakieś zagrożenie, że wszystkiego jest za dużo. Niestety nie każdy pisarz zna pojęcie umiaru – autorzy często próbują zamaskować swoją niewiedzę najbardziej pokrętnymi i dziwnymi rozwiązaniami, w tym właśnie nagromadzeniem przed protagonistami góry problemów.

A przecież nie o to w tekstach chodzi, zwłaszcza tych kierowanych do młodszych odbiorców. Książka ma nam przynieść radość, zafascynować, wciągnąć, zabrać w niezapomnianą podróż. I właśnie tak jest w przypadku Miedzianej rękawicy – aż chce się poznać dalsze losy Calluma i jego przyjaciół. Zwłaszcza że protagoniście serii daleko do doskonałości. Kiedy bohater uczęszczał do szkoły dla zwykłych, niemagicznych dzieci, stanowił obiekt ich drwin, wszystko przez to, że kuleje.


Clare i Black nie uczyniły protagonisty swojej powieści idealną postacią, której wszystko przychodzi z łatwością. Wręcz przeciwnie, od najmłodszych lat Callum musiał się borykać z bezwzględnością rówieśników, próbował ukrywać to, że nie jest w stanie uczestniczyć w sportowych zajęciach, chodzenie sprawia mu ból, szybciej się męczy. Był skazany na samotność, nie pasował do środowiska, a przecież rozmowy z ojcem nie zastąpią mu tych z osobami w swoim wieku.

Widzimy przemianę, jaka zachodzi w bohaterze po tym, jak trafił do Magisterium. Do kłopotów związanych ze „ułomnością” Calla dochodzi kolejne brzemię, jakie musi nieść – dowiaduje się on prawdy o swoim pochodzeniu. Obserwujemy więc jego zmagania z ciemną stroną swojej natury, Hunt szuka odpowiedzi na pytania – dlaczego doszło do tego wszystkiego, czy jest w stanie zapanować nad kryjącym się w nim mrokiem. Cukierkowatość jest przereklamowana. W Miedzianej rękawicy chodzi o pokazanie dobrej i złej strony magii, każda decyzja ma bowiem swoje konsekwencje.

Jak już pisałam wcześniej, w serii Magisterium znajdziemy sporo podobieństw do cyklu J.K. Rowling. Widać, czym inspirowały się autorki, tworząc tę historię. Pojawia się jednak wiele ciekawych rozwiązań, jak choćby szkoła magii pod ziemią, wodorosty różnych smaków, a postaci zostały dopracowane w najmniejszym szczególe. Warto więc dać szansę temu cyklowi, bo zabiera nas w podróż do świata, który niby zawiera w sobie całkiem pokaźny pierwiastek magii, jednak nie jest ona jedną z głównych bohaterek powieści. U Rowling czary towarzyszą bohaterom prawie na każdym kroku, tutaj zostało to stonowane – nie mamy zbyt wielu inkantacji, niesamowite nie wycieka z każdej  linijki opowieści. Wszystko z umiarem.

Mieszanka wybuchowa. „Miedziana rękawica” – recenzja książki

 

 

Tytuł: Magisterium. Miedziana rękawica
Autorki: Holly Black i Cassandra Clare
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Ilość stron: 336
ISBN: 978-83-7885-461-6

Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu