Kiedy masz już dość. „Malice” – recenzja książki

-

Retellingi znanych historii, chociażby baśni, dają danej opowieści nowe życie. Niby czytelnik zna postaci i wydarzenia, jednak tak naprawdę nie wie, jak bardzo zmieniony zostanie oryginał. Autorzy i autorki albo wybierają mniej skomplikowaną drogę i wprowadzają niewielkie przeróbki do fabuły, albo prawie całkowicie ją przekształcają. Heather Walter w swojej pozycji Malice podążyła tą drugą ścieżką, sprawiając, że powiastka o Śpiącej Królewnie zyskała zupełnie nowy koloryt.

Aurora to jedna z bardziej rozpoznawalnych bohaterek disneyowskich bajek i baśni, nic więc dziwnego, że powstało kilka retellingów, jakie bazują na opowieści o tej księżniczce. Postać ta pojawiła się również w serialu Once Upon a Time, którego fabuła dotyczy perypetii popularnych charalterów z baśni i bajek. Zazwyczaj historii o Aurorze towarzyszy dobrze znany chociażby z baśni braci Grimm czy Charlesa Perraulta motyw klątwy – dziewczyna ukłuje się wrzecionem i umrze. Walter także sięga po to rozwiązanie, jednak większość opowieści brzmi zupełnie inaczej.

Alyce zwana Malice

Alyce od lat żyje i pracuje w Lawendowym Domu. Zajmuje się przyrządzaniem lżejszych trucizn, rzucaniem krótkotrwałych klątw, przygotowywaniem specyficznych wywarów – jest bowiem Mroczną Łaską i zakres jej obowiązków dotyczy zaspokajania potrzeb bezwzględnych albo zazdrosnych klientów. Przestrzega jednak zasad Łask – nie czyni nikomu większej krzywdy, inaczej zostałaby ukarana.

Jej profesja i pochodzenie, bohaterka jest pół Vilą, nie budzą szacunku wśród mieszkańców Briaru. Większość osób obawia się jej mocy, są jednak tacy, którzy jej nienawidzą i życzą śmierci. Nawet inne Łaski z Lawendowego Domu, może poza tą mądrości, nie traktują protagonistki z szacunkiem. Cały czas uprzykrzają jej życie, obmawiają, prześladują i gnębią.

Alyce nie wierzy, że czeka ją świetlana i spokojna przyszłość. Wszystko jednak zmienia się w momencie, kiedy odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu oraz gdy poznaje i zaprzyjaźnia się z księżniczką Briaru – Aurorą.

I żyły długo i szczęśliwie?

Malice Heather Walter bliżej atmosferą do oryginalnych wersji dla dorosłych niż disneyowskiej słodkiej i sielankowej opowieści Disneya. Autorka nie serwuje nam prostej historii, gdzie coś jest białe albo czarne, trudno czasem jednoznacznie stwierdzić, czy ktoś postępuje dobrze czy źle. Najdobitniej widać to na przykładzie tytułowej bohaterki Alice, której przemianę śledzimy.


Od początku napiętnowana, zepchnięta na margines społeczny, atakowana albo traktowana jak trędowata, nie buntuje się, ale odbiorca czuje, że ktoś niebawem przeleje czarę goryczy. Czytelnik zastanawia się, jak potoczą się losy protagonistki, która zaznała tyle złego. Pisarka stworzyła niezwykle skomplikowaną i rozdartą wewnętrznie postać. Alyce nie jest jednowymiarową personą, która podążą wyznaczoną jej ścieżką. Opowieść o niej fascynuje, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo, jaką drogę obierze dziewczyna. Odbiorca współczuje jej, pragnie, by zaznała w życiu szczęścia. Tylko czy to jest jej pisane?

Światełkiem w tunelu dla Mrocznej łaski okazuje się Aurora, kolejna należycie wykreowana i napisana postać kobieca w książce. W Malice nie mamy do czynienia z cichą księżniczką, która stanowi ozdobę, bohaterka posiada własne zdanie, potrafi logicznie myśleć i dba o dobro innych.

Walter nie zapomniała o tym, jak ważne jest nadanie postaciom odpowiednich rysów, sprawienie, by podejmowały przemyślane i umotywowane decyzje, nie były tłem tylko wpływały na rozwój wydarzeń.

Pisarka nie zapomina jednak o innych elementach budujących powieść. Mamy więc wartką akcję, wprawdzie najwięcej dzieje się na początku i końcu książki, kilka scen za bardzo się dłuży, jednak w ogólnym rozrachunku Malice wciąga i intryguje. Mamy tajemnice, klątwy, maskarady, bale. Mamy reprezentację osób nieheteronormatywnych. Mamy w końcu dobrze wytłumaczony i interesujący motyw związany z Łaskami. Walter dodała do fabuły intrygujący element dotyczący powstania Łask i praw je wiążących. To jednej z najciekawszych wątków w całej pozycji.

Malice to powieść fantasy, retelling Śpiącej Królewny, pisarka nie zapomina mimo wszystko o poruszeniu w swoim utworze ważnych zagadnień. Inność, wyalienowanie, życie w klatce – Alyce, jak już wspominałam, była niesprawiedliwie traktowana przez innych, jednak nie tylko ona doznała w życiu krzywd. Sam system Łask to tak naprawdę chory i wadliwy mechanizm. Im więcej się o nim dowiaduje czytelnik, tym mocniej widzi jego wady.

Podsumowanie

Książka Heather Walter nie ustrzegła się kilku wad – momentami sceny nużą, nie każdy bohater został odpowiednio wykreowany. Trudno jednak odmówić jej oryginalności, a autorce pomysłowości. Zakończenie tego tomu okazało się dość odważne, autorka nie zapomniała o elemencie zaskoczenia. Trudno także dywagować odnośnie kontynuacji przygód Alyce – tyle się wydarzyło w pierwszej części, że niełatwo będzie odgadnąć, jak potoczą się dalsze losy protagonistki.

Za materiał do recenzji dziękujemy Wydawnictwu You&YA

maliceTytuł: Malice

Autor: Heather Walter

Wydawnictwo: You&YA

Ilość stron: 384

ISBN: 9788328722705

Tłumaczenie: Ewa Skórska

Więcej informacji TUTAJ


podsumowanie

Ocena
6.5

Komentarz

Retelling, który warto znać. Dobrze poprowadzony, mroczny, ciekawy i zmieniający znaną opowieść.
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Kiedy masz już dość. „Malice” – recenzja książkiRetelling, który warto znać. Dobrze poprowadzony, mroczny, ciekawy i zmieniający znaną opowieść.