Flora w komiksie. „Saga o Potworze z bagien” – recenzja komiksu

-

W erze umięśnionych herosów i piersiastych heroin, człowiek będący rośliną może nie wyglądać zbyt atrakcyjnie. Niedawno ukazano siusiaka Batmana, a u Potwora z bagien co? Konar zapłonie? (żartuję!) Znikoma ilość widowiskowych walk rozłożonych na ponad połowę komiksu, brak zdawkowych wypowiedzi, bazujących głównie na wykrzykiwaniu swego pseudonimu oraz tempo niepędzące na łeb na szyję pokazują, że historie obrazkowe przeszły długą drogę od 1984 roku. Tylko czy w dobrą stronę?
Powrót do klasyki

Tom rozpoczynający Sagę o Potworze z bagien składa się z czterystu trzydziestu dwóch stron, które podzielono na dwie części. Księga pierwsza z nich zawiera osiem zeszytów, opowiadających o Aleku Hollandzie, naukowcu, który wskutek nieszczęśliwego wypadku stał się rośliną. Czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń, ponieważ przed pracami Alana Moore’a powstały inne dzieła o tym bohaterze, a te wydane w Polsce przez Egmont są kontynuacją historii. Mimo to nietrudno się domyślić, o co chodzi, kto jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem. Księga druga zawiera tyle samo opowieści o monstrum żyjącym na bagnach, a także plakaty i biogramy twórców. W każdym segmencie umieszczono wstępy od osób związanych z pracą nad tym komiksem, które wprowadzają w klimat i wyjaśniają uniwersum bohatera ze stajni DC. Czasem pokusili się także o lekkie spoilery, lecz nie psują one odbioru, wręcz przeciwnie – pomagają lepiej zrozumieć historie oraz ukryte w niej odniesienia. Samo czytanie artykułów jest już dobrą rozrywką.

Idea

Na pierwszy rzut oka geneza powstania Potwora z bagien wydawać się może sztampowa, a sama postać kuriozalna, lecz dłuższa lektura pokazuje, że scenarzysta doskonale wiedział, co robi. Bohater nie musi mieć peleryny i maski, aby pomagać innym i reprezentować ważne wartości. Pozytywne wzorce śmiało pokaże również wielka roślina wyglądająca nieco inaczej wiosną, a inaczej jesienią. Mało tego, osobliwość Aleka jest świetnym zaczątkiem do rozważań o egzystencji i sensie życia, a także relacjach międzyludzkich, gdyż wieź między nim, a jego przyjaciółką, Abby, jest nietypowa. Brzmi to poetycko i nad wyraz poważnie, jednak Moore potrafi przemycić takie przemyślenia w historii obfitującej w akcję i intrygę, co jest ogromnym plusem. Warsztat scenarzysty, jego skłonność do refleksji i używanie zdań, których nie powstydziłby się niejeden poeta, są aspektem wartym docenienia. Gdy historia przenosi się z bagien Luizjany w inne rejony, to pierwszy kadr nie jest okraszony jedynie informacją o nazwie miejscowości, lecz często ma krótki wstęp wprowadzający w klimat nowej lokacji.

Rysunek

Każdy z rysowników przenoszących na papier scenariusze Alana Moore’a, ma dość podobny styl, dlatego pod względem wizualnym odbiór komiksu jest spójny. Ewidentnie widać jednak jak na przestrzeni lat zmieniło się cieniowanie czy też nadawanie rysunkom dynamiki. Rozmazywanie fragmentów postaci i tła oraz wszechobecne kreski, to częste zabiegi, tworzące cienie lub nadające scenom dynamiki. Artyści skupiali się głównie na bohaterach, tworząc przy tym minimalistyczne krajobrazy. Za kolory odpowiadała Tatjana Wood i sięgając głównie po ciemniejsze barwy, wpłynęła na i tak już mroczny klimat dzieła. Całość komiksu utrzymana jest w stylistyce horroru – narracja buduje atmosferę, zachowania pewnych osób budzą niepokój. Ponadto Potwór z bagien niejednokrotnie musi zmierzyć się z przeróżnymi stworami, których największe grono znajduje się, oczywiście, w piekle. To w tych scenach ilustratorzy mieli największe pole do popisu. Co ciekawe, przeglądając album, można dostrzec różnice w postrzeganiu straszydeł między grafikami obecnymi w wydaniach narysowanych choćby w tym roku, a tymi, które tworzono wiele lat temu. Często maszkary są aż tak karykaturalne, że aż zabawne, jednak Saga o Potworze z bagien potrafi napędzić stracha. Króla Małp przedstawiono jako białego sierściucha, wywołującego raczej śmiech, lecz to nie przeszkadza, aby historia z nim w roli głównej była niebywale mroczna i wywoływała gęsią skórkę.

Kim jesteśmy? Po co wzrastamy?

Wydany przez wydawnictwo Egmont album gwarantuje rozrywkę na wielu płaszczyznach. Miło poobcować z komiksem, który ma trzydzieści cztery lata, ponieważ poznanie tak leciwych prac zmienia spojrzenie na najnowsze wydania, a jeśli ktoś żył w latach, gdy te zeszyty się ukazywały, to pewnie spojrzy na nie z nostalgią. Do zalet komiksu należy zaliczyć także przekaz, gdyż rozważania protagonisty nie opierają się głównie na zastanawianiu czy najpierw dać w mordę adwersarzowi A czy B, lecz dotykają poważniejszych problemów. Zeszyt Lekcja anatomii jest jednym z lepszych, bo ma pływ na genezę Aleka, zmieniając spojrzenie na Potwora z bagien. Sprawia to, że protagonista musi przewartościować wszystko, co z nim związane, a przede wszystkim sens życia.


 

Tytuł: Saga o Potworze z Bagien. Tom 1

Autor: Alan Moore

Wydawnictwo: Egmont

Liczba stron: 432

Artur Sobala
Miłośnik dwuznaczności, cytatów, patosu i śmieszkowania. Eskapizm i fantastyka świetnie się uzupełniają, tworząc światy, w których doskonale się czuje. Ma więcej pomysłów, niż zapału, by je zrealizować. Zmienia zdanie częściej niż Kylo Ren.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu