Ciągła walka. „Fell Seal: Arbiter’s Mark” – recenzja gry

-

Nie samymi książkami człowiek, a raczej czytelnik, żyje. Niekiedy ma się już dość patrzenia na drobne literki, układające się w słowa, a te w zdania. Wtedy z pomocą przychodzą gry. A wśród tych jest naprawdę spory wybór. Mamy przygodówki, platformówki, symulatory… Może więc dzisiaj macie ochotę przenieść się do magicznej krainy, w której rządzą nieśmiertelni, i stoczyć wiele walk, aby w końcu zapanował w niej spokój?
Sprawiedliwość ponad wszelką miarę 

Fell Seal: Arbiter’s Mark to gra osadzona w tajemniczej krainie, w której prym wiodą nieśmiertelni. Starają się oni zapewnić ład i porządek na świecie, ale pomimo tego, iż są wszechpotężni, to jednak również oni nie mogą się obejść bez wsparcia. Grupa takich pomocników-wybrańców zwie się sędziami i to właśnie w jednego z nich wciela się gracz. Imię owej bohaterki brzmi Kyrie. Kieruje się ona swoimi własnymi ideałami oraz przekonaniami i uparcie dąży do wybranego celu. Na każdym z patroli towarzyszą jej wierni przyjaciele, gotowi stoczyć walkę na śmierć i życie. Fabuła gry rozpoczyna się od pewnego wydarzenia, podczas jednych z rutynowych oględzin terenu dziewczyna staje się świadkiem popełnienia zbrodni. Sprawcą okazuje się być wysoko postawiony lord, co też upewnia Kyrie, iż nawet wśród sędziów zło rozprzestrzenia się z ogromną prędkością i trzeba mieć się na baczności. Nieco później do bohaterki dociera wiadomość, iż brana jest ona pod uwagę jako potencjalny kandydat na członka grupy nieśmiertelnych. 

Screen z gry

Rozbudowana fabuła

Pomimo tego, iż nie udało mi się za daleko zajść w rozgrywce, to już od samego początku widać, że w Fell Seal: Arbiter’s Mark pojawia się dużo światów i ogólnie sporo się dzieje. Cała fabuła jest ukazana w postaci krótkich historyjek, z których gracz po kolei dowiaduje się, co spotyka Kyrie i grupę jej przyjaciół, oraz na jakie niebezpieczeństwa na każdym kroku natrafiają. Nie musicie się obawiać, że gdzieś po drodze pogubicie się w wydarzeniach czy nawet samych postaciach i ich zdolnościach, bowiem opisy nie są tutaj przydługie, a także utrzymane zostały one w lekkim stylu, krótkich zdaniach, które każdy z łatwością przyswoi. Całości dopełniają z jednej strony minimalistyczna, ale z drugiej nadająca specyficzny charakter grze grafika oraz ciche dźwięki w tle. 

Screen z gry


Podczas walki…

Nic jednak nie jest zawsze przyjemne i łatwe, także i bohaterowie z omawianej gry niekiedy muszą stanąć oko w oko z niebezpieczeństwem, zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Bitwy są mocno rozbudowane, oprócz tego, iż gracz od samego początku decyduje prawie o każdym swoim kroku w rozgrywce, między innymi, gdzie jego postacie rozpoczną rozgrywkę, jak będą ustawione, to jeszcze można rekrutować dodatkowych sprzymierzeńców, co zwiększa szanse na wygraną (sama się o tym przekonałam!). Podczas rozgrywki chaos nie będzie raczej naszym sprzymierzeńcem. Nad każdym krokiem trzeba się dobrze zastanowić, wszystko dokładnie przemyśleć, a także spróbować przewidzieć ruch przeciwnika. Na górze ekranu widnieje pasek ukazujący, która postać będzie wykonywała następny ruch, co znacznie ułatwia zaplanowanie swoich własnych manewrów. Każdy pojedynczy ruch może (ale nie musi!) składać się z kilku faz. Gracz przesuwa postacią po ekranie, decyduje się na atak przeciwnika, a także korzysta z przedmiotów ze swoich zasobów, które dają dodatkowe korzyści i trochę przybliżają go do zwycięstwa. Dzięki coraz większemu doświadczeniu w przebytych walkach, nasi bohaterowie zdobywają kolejne levele w rozwoju, aby ich ciosy stawały się skuteczniejsze. 

Screen z gry

Czy są tu jakieś minusy?

Oczywiście, że są. W moim odczuciu minusem jest to, iż w grze nie ma możliwości wyboru języka polskiego. Doskonale rozumiem fakt, że w dzisiejszych czasach to angielski należy do najbardziej popularnych języków świata, ale powinno się jednak wychodzić naprzeciw jak największej ilości osób potencjalnie zainteresowanych Fell Seal: Arbiter’s Mark, a nie wszyscy jednak dobrze opanowali ten język. Minusem okazał się również fakt, iż żeby odnieść wygraną w danym świecie, trzeba się naprawdę nieźle nagimanstykować i pokombinować, a i tak raczej w przeważającej części przypadków jest to kwestia losowości. Z czasem gra zwyczajnie nuży i zaczyna irytować. 

Screen z gry

Podsumowanie

Fell Seal: Arbiter’s Mark to z pewnością gra z ciekawie rozwiniętą fabułą, dobrze stworzonymi światami i intrygującymi bohaterami. Szkoda tylko, że z czasem się zwyczajnie nudzi, kiedy za entym razem nie można odnieść zwycięstwa i przekonać się, co też spotka jeszcze Kyrie i jej przyjaciół. Gra dla bardzo cierpliwych osób. 

  • Złożoność światów,
  • Ciekawa fabuła,
  • Dużo możliwości rozwoju bohaterów,
  • Oryginalna grafika i muzyka.

 

  • Brak języka polskiego,
  • Trudność odniesienia wygranej.

podsumowanie

Ocena
7.5

Komentarz

„Fell Seal: Arbiter’s Mark” to niewątpliwie przyciągająca fabułą i złożonością światów gra. Z początku ciężko się od niej oderwać, gracz ma nadzieję, że może następnym razem uda mu się przejść dalej. Z czasem jednak brakuje do niej cierpliwości i dość szybko odczuwa się chęć sięgnięcia po inny tytuł. 
Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu