Wygraj gadżety związane z serialem „Gra o tron” [ZAKOŃCZONY]

-

Przed nami wielki finał serialu Gra o tron. Już w najbliższy poniedziałek (20.05) zostanie wyemitowany ostatni odcinek produkcji. Emocje sięgają zenitu. I w końcu poznamy odpowiedź na najważniejsze pytanie: Kto usiądzie na Żelaznym Tronie?

Żeby umilić Wam czas oczekiwania na te niezwykłe serialowe wydarzenie, wraz z HBO Polska przygotowaliśmy specjalny konkurs. Do wygrania gadżety związane z Grą o tron.

Co trzeba zrobić, aby wygrać?

Wystarczy, że odpowiecie na pytanie: Który z bohaterów jest Twoim ulubionym i dlaczego?

Odpowiedzi udzielcie w komentarzu. Na wasze zgłoszenia czekamy do 31 maja 2019, do godziny 23:59.

Nagrody

Miejsce 1: kubek, notes, smyczka, koszulka
Miejsce 2: kubek, notes, koszulka
Miejsce 3: kubek, notes
Miejsce 4: kubek, smyczka, koszulka
Miejsce 5: koszulka i smyczka
Miejsce 6: 2 koszulki

Regulamin – UWAGA!!! W związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych, prosimy o zapoznanie się z poniższym regulaminem.

1. Organizatorem konkursów jest strona Popbookownik (zwana dalej Organizatorem), a fundatorem nagród HBO Polska (zwane dalej Sponsorem).

2. Konkurs odbywa się na stronie http://popbookownik.pl.

3. Konkurs trwa do 31 maja 2019, do godziny 23:59.

4. By wziąć udział w konkursie, należy posiadać komputer lub urządzenie mobilne oraz dostęp do internetu.

5. W konkursie mogą wziąć udział osoby posiadające pełną zdolność do czynności prawnych, mające ukończone 18 lat. W przypadku osób niepełnoletnich wymagana jest zgoda rodziców lub opiekunów prawnych na wzięcie udziału w zabawie.

6. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest spełnienie punktu 4 i 5 tego regulaminu oraz napisanie komentarza pod postem konkursowym z odpowiedzią na zadane w tym poście pytanie, a także świadoma akceptacja niniejszego regulaminu, będąca jednocześnie dowodem na świadome wzięcie udziału w konkursie. Brak wyraźnej akceptacji warunków konkursu skutkować będzie niebraniem pod uwagę komentarza ze zgłoszeniem.

7. Wzięcie udziału w konkursie oznacza zapoznanie się i akceptację niniejszego regulaminu.

8. Spośród wszystkich odpowiedzi, Organizator wybierze dwie najciekawsze według niego. Wręczone zostaną nagrody związane z serialem Gra o tron (wybranych zostanie sześć zwycięzców).

9. Wyniki zostaną podane w ciągu 14 dni roboczych od zakończenia konkursu, a wysyłka nagród nastąpi w ciągu 14 dni roboczych od ogłoszenia wyników.

10. Nagrodę stanowią gadżety związane z serialem Gra o tron.

11. Koszt nadania nagród ponosi Organizator. Wysyłka jedynie na terenie Polski, listem poleconym, Pocztą Polską.

12. Warunkiem uzyskania nagrody jest podanie przez zwycięzcę, po ogłoszeniu wyników, mailowo na adres Organizatora redakcja@popbookownik.pl, prawidłowego adresu korespondencyjnego oraz imienia i nazwiska, wraz w wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych w celu wysyłki nagrody. Organizator może poprosić także o podanie daty urodzenia, w celu weryfikacji pełnoletności uczestnika. Podanie wszystkich tych danych jest dobrowolne i powinno nastąpić świadomie.

13. Podane przez zwycięzcę dane zostaną wykorzystane jednorazowo – jedynie do wysłania nagrody, co stanowi cel ich przetwarzania.

14. Organizator nie będzie ich udostępniał osobom trzecim, ani wykorzystywał w żaden inny sposób.

15. Dane przechowywane będą na zabezpieczonym hasłem koncie e-mail Organizatora i jedynie przez okres niezbędny do realizacji wysyłki.

16. Po wysyłce nagrody Organizator zobowiązuje się do usunięcia wiadomości zawierających dane osobowe użytkownika.

17. Użytkownik ma prawo do wglądu do podanych danych, a także ich poprawiania oraz zażądania bycia zapomnianym, tj. całkowitego usunięcia jego danych z bazy.

18. Dane określone w punkcie 12 niniejszego regulaminu nie będą wymagane od osób, które nie wygrały konkursu. W związku z tym, komentarz pod postem konkursowym może być opatrzony zwykłym „nickiem”, nie zachodzi konieczność podawania swoich danych osobowych.

19. Nie można wymienić nagrody na jej równowartość pieniężną ani przekazać jej na rzecz osób trzecich.

20. Wszelkie reklamacje należy składać poprzez wiadomość prywatną do Organizatora. Czas na rozpatrzenie reklamacji to 14 dni.

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

32 komentarzy

  1. Oczywiście nie kto inny, niż Petyr Baelish. Dlaczego on? Odpowiedź jest prosta. Jest on największym manipulantem w powieści Martina. Nie ma drugiej takiej postaci, która sięgałaby mu do stóp w spiskowaniu i knuciu intryg. Litllefinger jest człowiekiem cierpliwym oraz uważnym obserwatorem. Celowo nie włącza się do walki między rodami, tylko czeka, aż Lannisterowie, Starkowie oraz inne rody się nawzajem powybijają. Z każdą kolejną bitwą ich siły maleją, a on rośnie w siłę. Manipuluje rządzącymi i wybiera sprzymierzeńców, którzy przyniosą mu najwięcej korzyści. Mącąc w kraju, kreuje rzeczywistość. Swoimi działaniami powoduje istny zamęt. Baelish mówi, że chaos jest dla niego drabiną, dzięki której można się wspiąć na szczyt. On wspina się po niej powoli z uśmieszkiem patrząc w dół i obserwując, jak wszyscy dookoła się niszczą. Traktuje ich jak pionki w swojej grze, jednych przesuwa naprzód, a drugich niszczy. Pomaga tym w których widzi jakiś potencjał, a gdy już skończą swoje zadanie, zdradza i po prostu się ich pozbywa. Co więcej nigdy nie wiadomo co dokładnie siedzi mu w głowie, a w swojej sieci intryg stara się znaleźć w położeniu dającym mu najwięcej korzyści. Z całą pewnością Petyr nie jest łotrem, którego zadowoli przemoc, brutalność, alkohol, obdzieranie ze skóry czy palenie żywcem. Jemu sprawia przyjemność pociąganie sznurkami za kulisami sceny i wywoływanie zamętu, dlatego zyskał w moim sercu szczególne uznanie.
    Akceptuję regulamin konkursu.

  2. Moją ulubioną bohaterką z serialu jest Deanerys Targaryen. Uwielbiam Deanerys ponieważ jest ona silną i niezależną kobietą, ale także bardzo piękną. Mimo wszystkich przeciwności losu i licznych zdrad zdołała osiągnąć swój cel (teraz, po serialu, wiem że nie do końca). Życie Zrodzonej W Burzy od początku było ciężkie, musiała wychowywać się na obcej ziemi. Jej ojciec został zabity podczas rebelii Roberta Baratheona, tak samo jak jej starszy brat Rhaegar, a jej matka cudem uciekła na smoczą skałę, gdzie urodziła Deanerys, po czym zmarła. Bohaterka jako niemowlę została zabrana wraz z bratem do Wolnych Miast. Brat bije ją i poniża. Gdy osiągnęła wiek 14 lat została sprzedana przez niego za armię Dothraków, w wyniku czego została żoną ich przywódcy Khala Drogo, który (na początku) ją gwałcił. Zachodzi w ciąże z Drogo, którego pokochała.Jest zmuszona zjeść serce rumaka, by udowodnić, że jest silna i zdobywa tym serca khalów. Mąż Deanerys umiera z powodu rany w klatce piersiowej, a kobieta decyduje się poświęcić nienarodzone dziecko, by uratować ukochanego. Rytuał nie udaje się w wyniku czego Deanerys traci męża i dziecko. Zrozpaczona była gotowa poświęcić się w płomieniach, ale zdobyła tak trójkę smoków, które uważa za swoje dzieci. W drodze po władzę została okrzyknięta Wyzwolicielką Z Okowów i Khalessi, z powodu uwolnienia niewolników i zabicia ich panów. Jakiś czas potem była zmuszona również do uwięzienia dwóch swoich smoków w lochach. W czasie swej podroży zostaje kilkukrotnie porwana i więziona, ale zawsze wychodzi obronną ręką z opałów. Gdy dociera do Westeros spotyka swą przyszłą miłość, Jona/Aegona. Na nowym kontynencie doświadcza licznych zdrad, straty dwóch z trzech smoków (które uwolniła i zabrała ze sobą) oraz najbliższego przyjaciela, jak również przyjaciółkę. Gdy siłą zdobywa Królewską Przystań i pali wszystko i wszystkich, okrzykują ją Szaloną Królową. Bohaterka po wielu latach dociera do sali tronowej gdzie zostaje finalnie zabita przez swoją miłość – Jona/Aegona. Przeszła przez piekło. Według mnie nie stała się szalona, tylko wyładowała całą swoją frustrację, złość, smutek i ból na stolicy i jej mieszkańcach. Deanerys jest kobietą silną zarówno psychicznie i fizycznie, ma dobre serce, jest pełna nadziei i determinacji, potrafi się zaadoptować do każdej sytuacji i każdych warunków. Deanerys z rodu Targaryen, Pierwsza Tego Imienia, Zrodzona W Burzy, Niespalona, Wyzwolicielka z Okowów, Matka Smoków, Mhyssa, Khalessi, Królowa Andalów i Pierwszych Ludzi, Pani Smoczej Skały, a dla mnie jedyna prawowita KRÓLOWA SIEDMIU KRÓLESTW I WSZYSTKICH LUDZI. Kocham tą postać i utożsamiam się z nią.
    Akceptuję regulamin.

  3. Moim ulubionym bohaterem z serialu jest Deanerys Targaryen. Uwielbiam Deanerys ponieważ jest ona silną i niezależną kobietą. Mimo wszystkich przeciwności losu i licznych zdrad zdołała osiągnąć swój cel (teraz, po serialu, wiem że nie do końca). Życie Zrodzonej W Burzy od początku było ciężkie, musiała wychowywać się na obcej ziemi. Jej ojciec został zabity podczas rebelii Roberta Baratheona, tak samo jak jej starszy brat Rhaegar, a jej matka cudem uciekła na smoczą skałę, gdzie urodziła Deanerys, po czym zmarła. Bohaterka jako niemowlę została zagrana wraz z bratem do Wolnych Miast. Brat bije ją i poniża. Gdy osiągnęła wiek 14 lat została sprzedana przez własnego brata za armię Dothraków, w wyniku czego została żoną ich przywódcy Khala Drogo, który (na początku) ją gwałcił. Zachodzi w ciąże z Drogo, którego pokochała.Jest zmuszona zjeść serce rumaka, by udowodnić, że jest silna i zdobywa tym serca khalów. Mąż Deanerys umiera z powodu rany w klatce piersiowej, a kobieta decyduje się poświęcić nienarodzone dziecko, by uratować ukochanego. Rytuał nie udaje się w wyniku czego Deanerys traci męża i dziecko. Zrozpaczona była gotowa poświęcić się w płomieniach, ale zdobyła tak trójkę smoków, które uważa za swoje dzieci. W drodze po władzę została okrzyknięta wyzwolicielką z okowów i khalessi, z powodu uwolnienia niewolników i zabicia ich panów. Jakiś czas potem była zmuszona również do uwięzienia dwóch swoich smoków w lochach. W czasie swej podroży zostaje kilkukrotnie porwana i więziona, ale zawsze wychodzi obronną ręką z opałów. Gdy dociera do Westeros spotyka swą przyszłą miłość, Jona/Aegona. Na nowym kontynencie doświadcza licznych zdrad, straty dwóch z trzech smoków (które uwolniła i zabrała że sobą) oraz najbliższego przyjaciela, jak również przyjaciółkę. Gdy siłą zdobywa Królewską Przystań i pali wszystko i wszystkich, okrzykują ją Szaloną Królową. Bohaterka po wielu latach dociera do sali tronowej gdzie zostaje finalnie zabita przez swoją miłość – Jona/Aegona. Przeszła przez piekło. Według mnie nie stała się szalona, tylko wyładowała całą swoją frustrację, złość, smutek i ból na stolicy i jej mieszkańcach. Deanerys jest kobietą silną zarówno psychicznie i fizycznie, ma dobre serce, jest pełna nadziei i determinacji, potrafi się zaadoptować do każdej sytuacji i każdych warunków. Deanerys z rodu Targaryen, Pierwsza Tego Imienia, Zrodzona W Burzy, Niespalona, Wyzwolicielka z Okowów, Matka Smoków, Mhyssa, Khalessi, Królowa Andalów i Pierwszych Ludzi, Pani Smoczej Skały, a dla mnie jedyna prawowita KRÓLOWA SIEDMIU KRÓLESTW I WSZYSTKICH LUDZI. Kocham tą postać i utożsamiam się z nią ❤❤❤
    Akceptuję regulamin. ?

  4. Odkąd głowa Neda Starka ozdobiła pal na murach King’s Landing, obiecałam sobie że już nie będę przywiązywać się do żadnej postaci. Wszystko układało się pomyślnie, aż do momentu wkroczenia na scenę kobiety o ciętym humorze i niesamowitej charyzmie- Lady Olenna. Zaciekle broniła swojej rodziny, jej cięty jak brzytwa sarkastyczny humor potrafił wprawić w zakłopotanie nawet Tywina Lannistera- ostatnie słowo ZAWSZE musiało należeć do niej. Zupełnie nie interesował jej Żelazny Tron, wręcz przeciwnie uważała, że pragnienie zdobycia go ogłupia ludzi. Starsza pani, której mądrość i przebiegłość mogła zaskoczyć nawet Littlefingera i Varysa nawet w momencie swojej śmierci zachowała klasę-“Tell Cersei. I Want Her to Know It Was Me”. To się nazywa “badass”!

    Przeczytałam i akceptuję regulamin.

  5. Kurde, zdecydowanie zgadzam się z komentującymi: Trudne pytanie!
    Przecież gra o tron wypełniona jest dziesiątkami przeciekawych, przebiegłych, honorowych, mądrych… bohaterów Powiedziałbym, że każdy znajdzie cos dla siebie, jednak miałem duże problemy z wyborem tego jednego.
    Mimo wszystko muszę wyróżnić Tyriona. Nie będe rozpisywał sie na temat historii tegoż bohatera, jak i jego charakterystyce, bo chyba każdy wie, że mówie o największym mózgu Westeros 😉 Za to wspomnę o monologu Tyriona z finalnego odcinka ósmego sezonu. Ta właśnie scena (jak ktoś nie połapał to mówię o momencie w którym Tyrion proponuje zrobić Brana królem sześciu królestw) uświadomiła mi za co kocham Grę o Tron – Za historię. Westeros i jego bohaterowie towarzyszyli mi przez niemalże połowę mojego życia. To właśnie z biegiem tego serialu chodziłem do szkoły, uczyłem się, potem studiowałem itd. To właśnie ten serial pomógł mi związać więzi rodzinne przy wspólnym oglądaniu kolejnych odcinków. Ten serial stał się częścią mojej historii. Historia jest ważna. Serdeczne “dziękuję” dla Tyriona za te słowa.

    Akceptuję regulamin i pozdrawiam ?

  6. Akceptuję regulamin,
    Ulubiona postać: Daenerys.

    Daenerys dla mnie jest bardzo wyjątkową postacią. Uważam ją za godną podziwu oraz bardzo unikalną. Jako młoda kobieta zmaga się z wieloma problemami. Pierw zmagała się z toksyczną relacją z jej bratem, następnie została zmuszona do małżeństwa, co wiązało się koniecznym utraceniem intymności, które dla każdej kobiety (jeśli odbywa się pod przymusem) jest traumatycznym przeżyciem. Jednak pomimo tego, w jakiej sytuacji się znalazła zawsze kierowała się dobrem innych ludzi. Cechuje ją wielka odwaga jak również wrażliwość na ludzkie cierpienie. Myślę, że taki zbiór cech w ciele jednej osoby jest godny podziwu. Pomimo jej aktu szaleństwa pod koniec serialu, ja zawsze będę jej fanem ponieważ nauczyła mnie jakie kobiety potrafią być silne, oraz że nigdy nie należy się poddawać. Oczywiście jej smoki również bardzo lubię ? lecz tak naprawdę to nie smoki świadczą o jej sile, tylko jej wytrwałość do osiągnięcia celu, oraz umiejętności przywódcze.

    Napisałem także krótki wiersz, który również wyraża powody mojej decyzji dotyczącej ulubionej postaci.

    Daenerys wzorem mym,
    Jak obrócić wszystko w dym.
    Chociaż jej mała chwila szaleństwa,
    Przyprawiła wielu o poczucie nieszczęścia.
    Jednak ja zawsze za nią będę stać,
    I tłumaczyć: “że to po prostu wszystkie jej przykrości (w tamtym momencie) dały znać.
    “Matka smoków”- tak o niej mówili,
    Gdy obok trzy smoki zobaczyli,
    A ja myślę że była ona również matką mego pokolenia,
    Która nauczyła mnie wiary w najbardziej “niemożliwe” pragnienia.

    PS: Moja młodsza siostra również bardzo lubi ‘’Grę o tron” i (oczywiście jeśli jest taka możliwość, oraz jeśli zajmę jakiekolwiek miejsce), to najbardziej ucieszyłbym się z nagrody z dwoma koszulkami ponieważ sprawiłbym również prezent mojej siostrze ?
    Pozdrawiam Jakub S

  7. Moją ulubioną postacią w całym serialu “Gra o tron” jest… Daenerys z rodu Targaryenów, Pierwsza tego imienia, Niespalona, Królowa Meereen, Królowa Andalów i pierwszych ludzi, Khaleesi Wielkiego Morza Traw, Wyzwolicielka z Okowów i Matka Smoków.

    Daenerys jest kobietą, która budowała swoją pozycję od siedmiu sezonów, wyzwalała całe narody, uczyła się sztuki rządzenia i słuchania mądrzejszych od siebie. Podejmowała trudne decyzje sercowe (jak choćby pozostawienie Daario Naharisa w Essos) jak roztropna władczyni i ponad własny interes postawiła dobro kontynentu, stawiając czoła Nieumarłym. Była nawet w stanie zamknąć własne smoki po tym, jak zginęło jedno dziecko. Szkoda, że scenarzyści tak okropnie potraktowali wątek Daenerys w ostatnim sezonie, jednak pomimo wszystko nadal pozostaje moją ulubioną postacią. Dracarys!

    Przeczytałam i akceptuję regulamin.

  8. Moim ulubionym był mistrz intryg i łotr – Lord Tywin – choć zły do szpiku kości w pewien sposób mnie fascynował swoją polityczną zręcznością i mógł jeszcze sporo namieszać w historii. Był twardym politykiem, do przesadnego okrucieństwa posunął się raz, właśnie wobec młodszego syna. Tywin potrafił dzielić i rządzić, jednak zgubiła go nie tyle łatwowierność, co pewność że nikt nie ośmieli się przeciw niemu spiskować. W tym utwierdzano go od lat, gdyż co by nie mówić wzbudzał strach i szacunek. Moim zdaniem Tywin przegrał z powodu….. To był zimny pragmatyk, gotowy na każde, nawet najbardziej haniebne działanie (ot chociażby sprawa z Tyshą), żeby osiągnąć swój cel. Oczywiście był również świetnym administratorem, zdolnym politykiem, i prawdopodobnie jednym z najlepszych namiestników jakich miało Westeros. Ale nie docenił jednej “drobnej” rzeczy, a mianowicie siły uczuć, emocji i namiętności rządzących ludźmi w ogóle, a jego dziećmi w szczególe. A niestety życie to nie tylko zimne i wykalkulowane polityczno-militarne roszady, ale także rzeczy z gruntu nieprzewidywalne bo uparte na uczuciach właśnie. Sam sposób w jaki zginął najlepiej o tym świadczy plus z czyjej ręki. Tywinowi brakło tego, co dzisiaj określa się mianem inteligencji emocjonalnej, zrozumienia dla uczuć innych ludzi i zwykłej ludzkiej empatii. Taką dla odmiany posiada Dany, ale brak jej doświadczenia i umiejętności kalkulowania zysków i strat tak charakterystycznej dla Tywina. Myślę, że na jego i Dany przykładzie można zobaczyć, że zarówno kierowanie się tylko zimnym rozsądkiem, jak i głownie uczuciami nigdy dobrze się nie kończy. Tacy ludzie jak Varys czy Petyr rozumieją to dobrze i dlatego wciąż są w grze, podczas gdy Tywin, najpotężniejszy swego czasu człowiek w Westeros gryzie przysłowiową ziemię. Akceptuję regulamin.

  9. “Gra o tron” to produkcja, która w tym gatunku nie ma sobie równych. Mimo że były odcinki gorsze i lepsze, jest to znakomita adaptacja i co ważne, bardzo wierna książce. Z jednej strony serial wymaga poświecenia czasu, z drugiej strony, zawsze fajnie jest coś osobiście zweryfikować, zwłaszcza jak tym czymś jara się już prawie każdy, nawet ten, co z kinem nie ma nic wspólnego. Na szczególne brawa, oprócz wspomnianego już aktorstwa, o którym można napisać osobny artykuł, zasługują również różne detale, takie jak kostiumy czy zrobione z wielką dbałością o szczegóły uzbrojenie. Duża dawka erotyki, bezpretensjonalnej przemocy i seksualnych zbrodni, a gdzieś na poboczu leje się strumieniami syrop kukurydziany. Wszystko to w akompaniamencie solidnego karczemnego fantasy. Pomimo i tak wygórowanego poziomu wszystkich odcinków jest coś, co przyciąga niezwłocznie widza do obejrzenia kolejnego. Szczególnie przykuwał uwagę Peter Dinklage. Moją ulubioną postacią jest właśnie jego Tyrion Lannister. Uwielbiałam go od samego początku, od pierwszego tomu książki i pierwszego odcinka serialu i w tym swoim uwielbieniu nie byłam odosobniona. Tyrion to fenomen. Dziwię się, że jeszcze się nie stał ikoną popkultury jak Batman, Dark Vader albo Indiana Jones. Na podstawie jego przemyśleń eksperci od kreowania wizerunku prowadzą wykłady, a niedawno ukazała się książka ze zbiorem jego wszystkich mądrości. To o czymś świadczy. Wydaje mi się, że historia Tyriona jest w tym serialu świetnie opowiedziana. Jak do tej pory najbardziej zwięzła i trzymająca się kupy postać. Buntownik, myśliciel i prawdziwy chłop z jajami. Potrafi porwać tłum. W tak małym ciele mieści się wielki duch. Cechuje go niebywała inteligencja, zgryźliwość i złośliwe poczucie humoru, ale też autoironia, silna pozycja społeczna i jednocześnie pewne wyobcowanie oraz romantyczność w głębi duszy. Potrafi się zachować w każdej nawet najtrudniejszej sytuacji, mając całkowity dystans do swoich niemocy. Dysponuje równie często humorem zdrowym co i wisielczym. Tyrion może i nie jest dobry, nie ma w sercu dobroci. Jest mądry, a to w jego mniemaniu wyklucza dobroć. Ale potrafi kochać i nienawidzić oraz odróżniać jedno od drugiego. Nie ma przy tym poczucia wyższości nad innymi ludźmi, jest dokładnie odwrotnie, co zresztą sam dobrze wyjaśnia. Peter Dinklage wykreował genialną postać i sprawił, że nie patrzę na niego, jak na grającego karła, tylko na faktycznie świetnego aktora. Prawdę mówiąc, po jakimś czasie zapomina się, że fizycznie jest odmienny od reszty obsady i to jest świetne. Po prostu niszczy system. Zdaję sobie sprawę, że serial jest bardziej płytki niż książka (tak to już niestety bywa z ekranizacjami), ale tak czy siak Tyrion ma najciekawszą rolę i świetnie ją gra. Jedyny sprawiedliwy w rodzince pomyleńców, cynik, zabawny i błyskotliwy. Z czasem przestaje się patrzeć na niego jak na krasnala, bo ten mały człowiek jest po prostu wielki i prawdopodobnie przy okazji jeden Peter zrobił więcej dla odczarowania spojrzenia na osoby dotknięte karłowatością, niż wszystkie dotychczasowe kampanie i drętwe mowy razem wzięte. Tyrion z czasem ewoluuje, staje się coraz bardziej infantylny i zdziecinniały, tak jakby umysł chciał zrównać się z wzrostem. Oczywiście to tylko pozory, tarcza, maska, bez której ten krasnal chyba by oszalał. I w sumie trudno mu się dziwić. Są rzeczy, na które nie ma wpływu, więc czasami po prostu musi świrować, żeby nie zwariować naprawdę. I on o tym dobrze wie. Tyrion jest postacią tragiczną, potraktowaną przez życie bardzo srogo. Owszem, dowcipkuje, rzuca cięte riposty, szydzi z ludzi, ale pod płaszczykiem cynika chowa się człowiek spragniony miłości, przyjaźni, szacunku, sympatii otoczenia. I potrzebuje tego jak nikt inny na świecie. Gdy jakaś kobieta oferuje Tyrionowi uczucia on wie, że są udawane, bo nikt przecież nigdy by nie pokochał karła. Skoro własny ojciec życzy mu śmierci, siostra nienawidzi, a siostrzeniec robi okrutne żarty, to kto inny go pokocha? I zjawia się taka Shae, która przypomina mu swoją pierwszą prawdziwą miłość, karmi kłamstwami, nazywa olbrzymem, doskonałym kochankiem, sprzedaje bajeczki, w które Tyrion, choć ostrożny, w końcu daje się nabrać. Może nawet sam siebie oszukuje, tworzy fałszywą rzeczywistość, wierzy, że może być szczęśliwy. I nagle kurtyna opada, ukochana okazuje się zakłamaną osobą, która próbuje go pogrążyć na procesie i na dodatek… idzie do łóżka z jego ojcem. Czy naprawdę popełnił wielki grzech zabijając ojca? Takiego ojca? Taką kobietę? Oboje, Shae i Tywina zabił w afekcie, z tym że o ile ojcu ta odpłata od dawna się sprawiedliwie należała, o tyle Shae żadnej zbrodni nie popełniła i dla niej pewne usprawiedliwienie znajduję, bo o jeśli w książce była nader pustą lalą, łasą na pieniądze, to w serialu czuję do tej postaci nutę sympatii. Myślę, że duża w tym zasługa świetnej aktorki Sibel Kekilli, czyli sensacyjnego odkrycia za sprawą dramatu „Głową w mur”. Tyrion swym czynem ściągnął na siebie klątwę bogów. Siedem rodzin szlacheckich, jeden cel. Władza. Kogo tym razem pozbawi życia? Kto poświęci wszystko, by wygodnie zasiąść na tronie, a kto w obliczu honoru weźmie sprawy w swoje ręce? Z każdym odcinkiem takie dylematy i knucie spisku stają się oczywistą oczywistą. Pikanterii dodaje fakt, że wszystko to podlega ściśle określonym funkcjom w królestwie. Zręcznie nakreślona hierarchia tylko dodaje całemu temu uniwersum odpowiedniej dawki dramaturgii. Jeden mały błąd może pociągnąć za sobą reakcje łańcuchową o nieprzewidywalnych skutkach i konsekwencjach… Akceptuję regulamin.

  10. Ciężko tak jednego wybrać ale dobra. Pewnie zaskoczę niektórych a inni będą musieli sięgnąć do źródła w postaci wiki żeby przypomnieć sobie o jakiej postaci mówię, ale trudno. Maester Aemon. Absolutny geniusz. Gość dożył ponad 100 lat, co w świecie Lodu i Ognia musi być trudne samo w sobie, a już szczególnie dla Targeryena. Niby wyparł się pochodzenia, ale wrogów smoczej dynastii nie brakuje i gdyby się dowiedzieli kim jest ten staruszek z Nocnej Straży, zabiliby go bez wachania. Aemon był mądry, wierny i służył radą jak najlepiej umiał. Dowiadujemy się, że był jednym z najbardziej zaufanych doradców Lorda Dowódcy Mormonta. Odmówił korony, ponieważ śluby maestra były dla niego ważniejsze niż władza. Ile osób knuje, morduje i toczy wojny dla tronu? Miko wieku Aemon dalej był jedną z najmądzrzejszych osób na kontynencie. Podobało mi się też zakończenie jego wątku: umarł ze starości, szkoda tylko że nie w Czarnym Zamku, gdzie spędził sporą część życia. Świat byłby lepszy gdyby było w nim więcej takich osób

    Akceptuję regulamin

  11. Najbardziej lubię chyba Sansę, która z odcinka na odcinek się zmienia. Ewolucja Sansy jest jedną z najbardziej spektakularnych, bowiem charakter tej postaci zmienił się o całe 180 stopni.
    Sansa ze ślicznej dziewczynki, marzącej o tym, by być księżniczką (królową), noszącej kolorowe sukienki i misternie upięte włosy, stała się kobietą w poważnych, ciemnych szatach, kobietą myślącą strategicznie, potrafiącą sobie radzić w kryzysach, dojrzałą, odważną.
    Wpływ na to oczywiście miały wszelkie zła, które ją w życiu spotkały. Sansa z każdej gorzkiej lekcji wyciągała wnioski i zdała sobie sprawę, że świat nie jest piękny, kolorowy i pełen dam, że jest on brutalny, wypełniony przemocą, zdradą i kłamstwami. Ból, cierpienie i strata, a także strach i konieczność przetrwania sprawiły, że Sansa wydoroślała i zyskała bardziej pragmatyczny ogląd na sprawy, a jednocześnie stała się niezwykle silna psychicznie – nie kieruje się już emocjami, a rozsądkiem – i to w niej cenię.

    Akceptuję regulamin

  12. Miałam problem z tym pytaniem, ponieważ w “Grze o Tron” bardzo cienię sobie wszystkie postaci i byłoby nudno, gdybym ich tak wszyskich razem nie kochała. Szczególnie doceniam kobiece przykłady – i to nie dlatego, że jestem feministką, tylko z powodu ich nowoczesnego ujęcia (kobiet z jajami to ze świeczką szukać).
    Jakoś od wielu miesięcy pałam ciepłym uczuciem do Aryi Stark. Ja wiem, że wielu jej nie lubi, ale hej, zabiła Nocnego Króla (jak, to wciąż nie wiem, chyba hiperskokiem xD). Nie wielu tak potrafi. W końcu nie da się uryć, że ona również przeżyła wielką metamorfozę. Na początku była naiwnym dziewczątkiem (w zasadzie dzieckiem), marzącym o walce, o wszystkim, czego jako przyszła kobieta nie powinna doświadczyć. Trudno powiedzieć, żeby urosła (hehe), ale “naiwną” ani “dziewczątkiem” już ją nikt nie nazwie. Pewnie Sansa się nigdy do tego nie przyzna, ale boi się swojej siostry jak cholera, szczególnie że ta jest bardzo skryta co do swojej “podróży przemian”. Idealnym momentem jest jej walka z Brienne, gdzie pokazuje w fantastyczny sposób swoje zdolności (ale Brienne też lubię, dlatego było mi wtedy jej żal xD). W serialu moim zdaniem wciąż można pomylić ją z chłopcem, więc czekam, aż będzie ta przemiana w piękną książkową łabędzice (chociaż podejrzewam, że serial raczej z tym nie zdaży).
    Jest niewątliwie silna, zdolna przeżyć w każdych warunkach (Jack Norris by się przy niej zawstydził), mimo wątłej niepozornej sylwetki (dlatego była tak niedoceniana). Podobało mi się, że po tylu latach dalej walczy swoją Igłą, zamiast zmienić broń na bardziej wytrzymałą (czyżby sentyment?). Zna swoją wartość i dobrze wie, do czego jest zdolna. Wykorzystuje to, że nieznający jej ludzie jej niedoceniają, a potem wali ich po nosach. Sukcesywnie skraca swoją listę osób do zabicia, co akurat nie powinnam brać za plus… Ale nie ukrywajmy, Arya-Hitman byłaby świetną zabójczynią na zlecenie (w sumie przez pewnien czas była), ale jednak jej temperament na to nie pozwala. Ona sama wytycza sobie szlaki (choć po wypowiedzi Melisandre trudno mi orzec, czy nie idzie dokłdanie tak, jak chce tego przeznaczenie).
    Chyba najbardziej zaskakującym wydarzeniem dla mnie z udziałem Aryi był czas, jaki spędziła z Jaqenem (i to, jak się ta ich wspólna przygoda zakończyła). W ogóle to był najlepszy epizod (w Gildii Ludzi Bez Twarzy), jeśli chodzi o całą serię wykładów na temat znaczenia twarzy – i to wcale nie głupiego (nawet dobrze mi się wpasowywał w badania Leociaka).
    Chyba jak dla każdego, bitwa o Witerfell była sporym rozczarowaniem (pamiętam tutejsze posty o ciemnym obrazie – 100% racji). Nie rozumiem, dlaczego wobec tak niepohamowanych zdolności wymienionych m.in. wyżej, Arya przestała błyszczeć i wielokrotnie rzucała się do ucieczki, nie mogąc sobie poradzić z przeciwnikiem. Ja wiem, że armia zombie-podobna do łatwych nie należy, ale miałam nadzieję na coś więcej z jej strony. Tak, chociaż bardziej spetakularne zabicie Króla Nocy… A w ostatnim odcinku? “Wycieczka”, aby zabić Cersei i nagle… ok, wracam się, nie chcę zginąć. Noż kurczęta – głębokie wtf?! Wielka niepokonana Arya Stark, zabójczyni Nocnego Króla, idzie po kolejną ze swojej listy i nagle… ucieka, bo jakieś kamienie lecą z nieba? Wyraźnie mi ta postać maleje, ale może wszystko się wyjaśni w ostatnim odcinku, odkrywając wielki plan reżysera.
    Podsumowując: to Arya Stark błyszczy w tym serialu, dlatego nie rozumiem, dlaczego większość tak ją hejtuję. Lubię tę ostrą babeczkę, szczególnie za to, że potrafi zaskoczyć w wielkim stylu oraz dlatego, że jak kogoś chce zlikwidować, to po prostu to robi. Nie ma ograniczeń. Bierze to, co chce. Jak z Gendrym. Kazała zrobić mu sztylet. Trochę postrszyła. A potem nagle swierdziła, że pora stracić dziewictwo. Gdy słyszy oświadczyny, doskonale wie, czego od życia oczekuje i nie bawi się w kłamstewka. Bądźmy szczerzy: dla wielu książkowych postaci byłby to idealny moment, by zakopać miecz, wskoczyć w kieckę i stać się idealną damą (szczególnie że Gendry zyskuje tytuł), ale nie byłaby już Arya. To dopiero bohaterka!

    Akceptuję regulamin.

    “I drink and I know things” kompletnie mnie przekonało, szczególnie gdy przeczytałam to na głos xD

  13. Akceptuję regulamin.
    Oglądając na bieżąco Grę o Tron wciąż kibicuję Jonowi i mam szczerą nadzieję, że najuczciwszy żywy człowiek w Westeros zaprowadzi w poniedziałek porządek. Mimo to, wcale nie jest on moim ulubieńcem z pośród imponującej galerii postaci, jakie przewinęły się przez osiem sezonów serialu. Tym szczególnym bohaterem Siedmiu Królestw wciąż jest dla mnie lord Eddard Stark, choć jak dobrze wiemy, od dawna już nie z nami. Myślę jednak, że nie jest w tym nic dziwnego. Ned był człowiekiem niezwykle szlachetnym, do samego końca trzymającego się kodeksu honorowego, choć zdawał sobie sprawę, że kiedyś obróci się to przeciwko niemu (jakiż piękny tragizm). Czynnikiem, który na pewno wzmocnił więź pomiędzy odbiorcą, a lordem Winterfell na pewno było znakomite posunięcie posunięcie ze strony George’a R. R. Martina, czyli nagła śmierć Eddarda. Stworzenie głównego bohatera, który z miejsca zyskuje sympatię widza/czytelnika, a następnie nagłe zmordowanie go na bardzo wczesnym etapie historii, było na tyle szokujące, że Ned Stark jest kimś o kim nie jestem w stanie zapomnieć i cenię go jeszcze bardziej. Wydawało się przecież, że będzie miał do odegrania jeszcze bardzo dużą rolę. Nie mniej, dziedzictwo Starka wciąż jest żywe, a jego postać była przywoływana także w kolejnych sezonach serialu. Jednym z najbardziej wzruszających momentów w całej serii była dla mnie właśnie scena z finałowego odcinka szóstego sezonu, kiedy starta zostaje jedyna plama na honorze Neda, a samo wydarzenie jeszcze bardziej zwiększa jego tragedię. Cieszy mnie tym samym, że Jon Snow/Aegon nie poszedł w ślady swojego prawdziwego rodu, a wciąż jest w nim obecny duch prawdziwie walecznego oraz uczciwego nade wszystko Eddarda Starka. Przybrany ojciec był by z niego dumny.
    P. S. Jeśli jakieś szychy z HBO przeglądają ten portal, to myślę, że nie tylko ja chciałbym zobaczyć prequel o rebelii Roberta 😉

  14. Talisa Maegyr, uzdrowicielka, medyk, moja ulubiona postać. Była dobra, ale nie leciała na Robba ze wzgędu na jego status itd. tylko patrzyła na wnętrze i zakochała się właśnie w nim ze względu jakim był człowiekiem. Ładna dziewczyna której poczynania śledziłem z ciekawością i liczyłem, że będzie miała ważny epizod w tym serialu i w sumie miała, szkoda tylko, że taki tragiczny.

  15. Akceptuję regulamin.
    Theon Greyjoy – uwielbiam ten ród i żałuję, że jest tak mało wyeksponowany w serialu. Odnośnie Theona, to odbieram go jako najbardziej tragiczną postać, ponieważ przez decyzję od siebie niezależną (“uwięzienie” za dzieciaka przez Starków) już zawsze musiał żyć z piętnem odrzucenia i bycia niewystarczającym. Nie jest ani Starkiem, ani Greyjoyem. Jest właściwie nikim. Cokolwiek by zrobił, to dopuściłby się zdrady. Theon dokonał takiego, a nie innego wyboru, przez który zaczął być odbierany jako wróg północy. Jednak zdecydował się na to, ponieważ czuł większą “przynależność” do żelaznych ludzi. Tyle że i na wyspach nie był postrzegany jako jeden z nich… Współczuję mu.Trzeba nie mieć serca, by nie współczuć sponiewieranemu i okaleczonemu młodemu mężczyźnie przemienionemu w starca, dręczonego przez ciężką depresję i zespół stresu pourazowego. Wątek Theona jest jednym z tych, które interesują mnie najbardziej, a Alfie Allen to obok Leny Headey najlepszy aktor w obsadzie od czasu odejścia Charlesa Dance’a, Diany Rigg i dobrych dialogów dla Petera Dinklage’a.Pozdrawiam

  16. Akceptuję regulamin.
    Zdecydowanie Tyrion Lannister , który wyróżniał się jednak od samego początku. To bohater, który jednocześnie doskonale wpisuje się w świat fantasy i przełamuje wszystkie jego konwencje. Ma równie dużo wad co zalet, ale tak jedne, jak i drugie czynią go bardziej ludzkim. Plus to klasyczny przykład underdoga, a to zawsze cenię sobie w bohaterach.
    Po za tym nie jest taki piękny jak w serialu, przytoczę krótki fragment jego opisu z książki :
    “Palce Tyrona przesunęły się po głębokiej bliźnie, która zaczynała się nad jednym okiem i przechodziła do szczęki, przecinając to co zostało z jego nosa. Odsłonięte ciało było nadal surowe i ciepłe w dotyku.Jedno oko zielone, jedno czarne spoglądało spod opadającej grzywki “- “Nawałnica mieczy” xD Tak więc nic dziwnego ,że delikatna Sansa krzywiła się na jego widok.
    A Peter to truskawka na torcie 🙂 ten mały aktor ma WIELKI talent 🙂 Nie mogę się nadziwić jak świetnie pasuje do swojej roli w Grze o Tron, jakby był Lannisterem całe życie:P Jest bardzo przekonujący, inteligentny, gra wyśmienicie nawet samą twarzą. Miło jest go obserwować na ekranie:) Świetny aktor, nic dodać nic ująć:)

  17. Akceptuję regulamin.

    Moim ulubionym bohaterem od zawsze jest Tyrion. To nie zmieniło się od pierwszego sezonu. Inteligentny, mocno zraniony, szuka swojego miejsca na Ziemi. W ostatnim sezonie widać jego rozdarcie, szczególnie jak uwalnia brata, lojalność do królowej kłóci się z miłością do Jaimiego. Nie jest kryształowy, potrafi zabić, dużo pije, ale z drugiej strony chce być doby i stanąć po właściwej stronie. Widać, że mu zależy. Właśnie wady sprawiają, że jest prawdziwy, z krwi i kości. Widać to szczególnie na tle idealnego, rycerskiego i pełnego zalet Jona. Jest Lannisterem, tego się nie wyprze, ale jest też kimś więcej. Cichym bohaterem, który próbuje odnaleźć spokój.

  18. Akceptuję regulamin
    Moim ulubionym bohaterem jest Sandor Clegane. Czy to w książce czy w serialu zdobył moje serce. Uwielbiam bohaterów, którzy nie są łatwi do polubienia i nie są lubiani przez zbyt wiele osób
    Lubię w postaciach dostrzegać drugie dno, piękne oblicze pod pobliźnioną twarzą Ogara, iskierkę dobra w zabójcy
    Tak samo jak u ludzi tak u wykreowanych charakterów fikcyjnych nie liczy się tylko wygląd i pozory, pod nimi można zauważyć cudowne wnętrze, które absolutnie nie zgadza się z tym co dostrzegły nasze oczy. Trzeba tylko patrzeć oczami serca i chcieć dojrzeć to czego wzrok nie dosięga
    Ogar pokaleczony przez brata jest właśnie taką postacią – budzącą grozę i odrazę, a jednak potrafi dać do zrozumienia, że pod spodem jest jednak trochę inaczej

  19. Akceptuję Regulamin

    Moją ulubioną postacią był Stannis Baratheon. Postać ta w serialu jest bardzo niedoceniona a to błąd. Wielu go nie lubi lecz dla mnie był kimś wyjątkowym. Wielu się upiera że Renly powinien być prawowitym władcą, na początku tez tak myślałem lecz poczytałem w źródłach na ten temat i to Stannis jako 2 brat był Prawowitym władcą. Podobało mi się jego podejście i zachowanie (oczywiście nie zawsze), oraz te momenty z Melissandre . Po jego śmierci zmieniłem swojego faworyta na Ser Davosa Prawą rękę Stannisa. Jest on mądrym i dobrym bohaterem. Bardziej niż z serialu te postacie spodobały mi się z książek które bardzo serdecznie polecam !!!

  20. Moją bohaterką jest Arya Stark, która ostatnio okazała się słusznie największą bohaterką. Utożsamiałam się zawsze z jej charakterem chłopczycy, i zawsze obawiałam się jej śmierci na ekranie i w książce. Trochę uspokoił mnie kiedyś artykuł w którym była informacja, że jest to również ulubiona bohaterka żony Martina, i owa wpływa na niego by jej nie uśmiercał 😀
    Bardzo podobała mi się droga Aryi, wszystko co ją ukształtowało. Była bardzo mała, ale niezwykle odważna, samotna w groźnym świecie, gdzie wszędzie czyhała śmierć. W pewnym stopniu przypominała bardzo swojego honorowego ojca Neda, co bardzo mi imponowało. Posiadła niezwykłe umiejętności, i silną więź z dawno niewidzianą lub nawet zmarłą częścią rodziny, a dalej działała w ich obronie, w ochronie ich honoru.
    Świetnie napisany charakter.

  21. Moją ulubioną bohaterką Gry o Tron jest Sansa Stark. Biorąc pod uwagę wszystkie historie do tej pory oraz ewolucje tej postaci, stwierdzam, że to właśnie ona jest tą bohaterką, która została dobrze napisana od początku do końca. Stała się jednym z lepszych graczy Gry o Tron, i w sumie myślę, że to ona powinna zasiąść na Żelaznym Tronie, a jeśli nie, to chociaż aby rządziła tą Północą jako niezależna władczyni. Należy się to jej 😉 + Oświadczam, że akceptuję regulamin konkursu.

  22. Petyr „Littlefinger” Baelish zaskarbił sobie moją największą (sic!) sympatię z całej obsady serialu. Bardzo się z nim utożsamiam. Przede wszystkim dlatego, że moje imię również wielokrotnie przekręcano w latach szkoły podstawowej. Tak trudne do zapamiętania imię jak Adrian, rozmaite nauczycielki mofyfikowały na: Robert, Damian czy Artur. Jeden kolega z klasy notorycznie zwracał się do mnie per „Adryjan”. Peter… ekhm… Petyr pomógł mi się oswoić z tą traumą z dzieciństwa. Na tym jednak nie kończy nauka o samoakceptacji, którą od niego wyniosłem. Najbardziej przebiegły z mieszkańców Westeros każe na siebie wołać „*Mały* paluszek”. Jego symbolem jest *mały ptaszek* – mockingbird, czyli przedrzeźniacz. Pewność siebie jaką przy tym emanuje Petyr, pomogła mi przezwyciężyć kompleksy i uwierzyć w siebie. Gdybym dziś znalazł się w towarzystwie pięknej Catelyn Stark, zainspirowany postacią Petyra – sam byłbym niczym Tony Stark w *twardej* jak skała zbroi Iron Mana!

    PS. Żarty żartami, ale jako wieloletni fan serii bardzo ucieszyłbym się z takiego kubeczka!!! 🙂

  23. Jest to oczywiście Bran 🙂 A dlaczego? Bo był inny niż większość bohaterów będąc a) osoba niepełnosprawna, b) wargiem, c) zielonym jasnowidzem 🙂 Założę się, ze nie było mu łatwo z tymi “przypadłościami” żyjąc w pseudośredniowiecznym świecie – jak wiadomo w “naszym”, “prawdziwym” średniowieczu ludzie nie tolerowali inności 🙁 Istnieje jednak powiedzenie zgodnie z którym, „za­nim potępisz człowieka za je­go in­ność, zde­finiuj wpierw czym jest nor­malność i po­każ jak sam zgod­nie z nią żyjesz”. Czym jest normalność? Tym co zdrowy rozsadek za normalność każe nam uważać. A jak mówił Einstein, który sam był inny – cierpiał na całościowe zaburzenia rozwoju, a w dodatku był geniuszem – „zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia”. Ludziom wydaje się, że tylko to co jest zwykłe, przeciętne i tuzinkowe jest dobre, że dobre jest to, za czym podąża ludzkie stado. Niemniej jednak, jak twierdził Anton Pawłowicz Czechow, „ tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni, jeśli chcesz być zdrowy i normalny – wracaj do stada”. Czy dobrze jest należeć do stada? Z pewnością świadomość nieprzystawania do społeczeństwa jest bolesna, jeśli jednak zdołasz się z tym pogodzić, poczujesz się z tym lepiej, jak bowiem pisała w swym dzienniku Katherine Mansfield „z chwilą gdy przestaniesz z tym walczyć, wrażenie to znika – czuję się bardzo szczęśliwa – do głębi. Wszystko jest dobrze”. Inne przysłowie głosi, że „wszys­cy to­leran­cyjni, lecz niewielu ak­ceptuję inność.”, łatwiej jest bowiem tylko głosić frazesy o tolerancji, gdy jednak przeciętny Kowalski staje twarzą w twarz z kimś od niego odmiennym, zaczyna poddawać się konformistycznemu dyktatowi unifikacji i uniformizmu. Matthew Quick głosi z kolei, że „inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna” i owszem, niełatwo jest być innym, być, jak to pisał HP Lovecraft w swym „Outsiderze”, „obcym w tym stuleciu i pośród tych, którzy wciąż są ludźmi” . Gorzka to świadomość, że nie przystaje się do innych, ale czy nie lepiej jest być sobą? Tu kolejne powiedzenie: „praw­dzi­wa Siła nie boi się bólu ani kry­tyki. Sar­kazmów ani ok­rzyk­nięcia ‘przeklętym’. In­ność jest do­meną ludzi wiel­kich. Po co żyć,po­wielając życiory­sy umarłych i nienarodzonych?” Właśnie? Po co? Czy naprawdę powinno nam zależeć na tym by przypominać wszystkich innych? To inni są zapamiętywani, o przeciętnych tuzinkowych ludziach się nie pamięta . Wielu sławnych ludzi było innych, wyróżniali się na lepsze i dotąd się ich wspomina jako tych, którzy odróżniali się na plus – jak np. wzmiankowany już przeze mnie Lovecraft czy Truman Capote, którzy zdecydowanie nie należeli do konwencjonalnych tuzinkowych obywateli. Jak to ktoś powiedział, „śmiejecie się ze mnie, bo jes­tem in­ny. Ja się śmieję z was, bo wszys­cy jes­teście ta­cy sami.” Faktycznie dążenie innych do niewyróżniania się jest godne śmiechu. Gdy obserwuje osoby zwyczajne, widzę przed sobą stado pobekujących owiec, które podążają za pasterzem zamiast poszukać własnej drogi, nie są w końcu stadem bezrozumnych zwierząt. Inność powinno być czymś co się kultywuje, a nie czymś co się pogardza – Sabina Berman w swej „Dziewczynie, która pływała z delfinami”pisze „nie pozwól, by kiedykolwiek ktokolwiek mówił ci, że jesteś gorsza. Nie jesteś gorsza tylko inna” gdyż odmienność nie jest absolutnie czymś gorszym, lecz niezwykłym i czymś czemu należy się szacunek. Z uwagi na jej rzadkość występowania. Co pozytywnego może wnieść do społeczeństwa inność? Cóż, wielu jeśli nie większość znanych ludzi, różniło się znacząco od reszty społeczeństwa. Pamiętamy o nich jako o słynnych np. pisarzach lub naukowcach, którzy dzięki swemu odmiennemu spojrzeniu na świat wsławili się pośród tuzinkowej większości. Nawet inność na mała prywatna skalę może wnieść coś pozytywnego do społeczeństwa gdyż osoba w ten czy inny sposób odmienna może pokazywać innym, ze bycie innym jest czymś wartym szacunku. Tak jak pokazywał to Bran. “Jeden człowiek na tysiąc rodzi się zmiennoskórym (…) A tylko jeden zmiennoskóry na tysiąc może zostać zielonym jasnowidzem” jak to opisywano w Grze o tron – a Bran należał do tych tak innych, odmiennych od całej reszty ludzi. Dlatego tak go lubię. Akceptuję regulamin.

  24. Akceptuję regulamin.

    Moja odpowiedź nie będzie zapewne niczym oryginalnym, jednak nie o oryginalność tutaj chodzi. Stawiam bowiem na osobę, która jako jedna z niewielu przeszła największą zmianę w ciągu tych kilku ostatnich lat trwania serialu. Z nieśmiałego, niepewnego i grającego w rodzinie ostatnie skrzypce, do walecznego, odważnego, za którym inni chcą iść nawet w ogień. Nieważne, że sam nie pragnie władzy, ta chce jego, a inni mają zamiar mu ją powierzać. Bo zasługuje na nią, bo jest sprawiedliwy, bo nie kieruje się własnym dobrem, tylko dba o innych. Nieważne, w jaki beznadziejnej sytuacji się znajduje, zawsze walczy o słabszych. Niektórzy powiedzą, że jest nijaki i niewiele wie. Owszem, bywają momenty, kiedy jest niczym dziecko zagubione we mgle. Ale właśnie to jest w nim najbardziej urocze. Nie próbuje także grać kogoś, kim nie jest. Jon Snow to jedna z osób o najczystszym sercu, mimo że musiał stawić czoła wielu przeciwnościom i wiele razy walczyć o życie. Nie wyobrażam sobie tej serii bez takiej postaci.

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu