Pewnie nie raz i nie dwa większość z was słyszała zdanie, iż życie pisze najlepsze historie, prawda? Ta jest właśnie jedną z nich. Zapiera dech w piersiach. Nie daje o sobie zapomnieć. Zdumiewa i zaskakuje do tego stopnia, że widz zwyczajnie nie chce uwierzyć, iż to wszystko wydarzyło się naprawdę i że tylko jeden człowiek mógł to przeżyć i jeszcze spisać wspomnienia. Nie doceniamy życia i wolności, dopóki nie ograniczy nam się ich lub całkowicie pozbawi, a my sami jesteśmy traktowani niczym zwierzęta w schronisku. Powyższy film opowiada o Henrim Papillonie Charriere. Kim był i dlaczego los aż tak go doświadczył?
Czy to jawa jest, czy jednak sen?

Henri Charriere prowadził zwykłe życie, nie licząc jego zawodu – był drobnym złodziejaszkiem, i miał ukochaną kobietę. Pewnego dnia czar jednak pryska, a on zostaje oskarżony o popełnienie morderstwa. Nie ma złudzeń i zdaje sobie sprawę, iż nikt go nie uratuje z tej opresji. Dostaje dożywocie i wraz z wieloma innymi więźniami trafia na Diabelską Wyspę. Podczas podróży do tego przerażającego miejsca poznaje pewnego fałszerza, Louise’a Degę. Wchodzi z nim w prosty układ – mianowicie Henri będzie go strzegł przed innymi bandytami, zaś on da mu pieniądze na ucieczkę. Fałszerz przez niedługi czas łudził się, że dożyje apelacji i jego żona go uratuje. Gdy wszelkie nadzieje na to uciekają niczym obłok dymu, Louise proponuje swojemu nowemu znajomemu wspólną ucieczkę. Problemem jednak pozostaje fakt, iż nikomu przed nimi to się jeszcze nie udało.

Kadr z filmu „Papillon. Motylek”
Przejmujący obraz walki za wszelką cenę

Zabierając się za oglądanie omawianej produkcji, miałam mieszane uczucia. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że mnie wciągnie i nim się obejrzę, a ujrzę na ekranie napisy końcowe. Historia tutaj przedstawiona okazała się do granic możliwości przejmująca i w niektórych momentach zakręciły mi się nawet łzy w oczach. Twórcy postanowili ukazać w trochę innym świetle szarą codzienność, która spotkała tytułowego Papillona.

Większość akcji rozgrywa się w kolonii karnej, w jej mrocznych zakamarkach, niekiedy zaś przenosi się do lasów. Nie da się nie zauważyć bólu i cierpienia, jakich doznaje Henri. Te negatywne uczucia wręcz przenikają do widza. Jeśli ktoś by chciał spróbować obejrzeć produkcję bez odczuwania najmniejszych emocji, to zapewniam, że jest to niewykonalne.

Kolonia karna stała się istnym piekłem, zarówno dla głównego bohatera, jak i pobocznych. Film ukazuje to, co się dzieje z człowiekiem, który miał normalny dom, rodzinę, bliskich, a nagle zostaje pozbawiony wolności. Najpierw stara się o nią zawalczyć za wszelką cenę, podejmuje próby ucieczki, chociaż wie, że grozi to natychmiastowym zastrzeleniem czy wtrąceniem do izolatki, gdzie kontakt z drugą osobą zostaje mocno ograniczony, zaś jedzenie dostaje się tylko raz dziennie. I nie jest wcale powiedziane, że będzie ono bardzo pożywne. Z czasem traci siły, staje się coraz bardziej otępiały, przestaje zwracać uwagę na upływający czas, nic już nie gra dla niego ważnej roli.

Kadr z filmu „Papillon. Motylek”

Dopełnieniem opowiadanej historii są przepiękne krajobrazy, kontrastujące z piekłem. Z jednej strony kolonia karna, w której strażnicy znęcają się nad więźniami, zaś spokój można odnaleźć jedynie na sali chorych (chociaż na niej także czai się swego rodzaju niebezpieczeństwo). Z drugiej zaś tuż za żelazną bramą rozciągają się piękne, zielone tereny, zapierające dech w piersiach. Muzyki jest tu zdecydowanie mało, ale kiedy już się pojawia, to jej dźwięki jeszcze bardziej składają się na jednolitą całość w odbiorze widza.

Symbolika tytułu

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy otrzymałam ten film do recenzji, dotyczyła jego tytuł? Po obejrzeniu całości mogę śmiało stwierdzić, że odkryłam jego sens, ale i ukryte znaczenie. Papillon, czyli motylek, może bowiem mieć dwojakie rozumienie odnośnie głównego bohatera. Po pierwsze dotyczy jego poprzedniego życia, tego sprzed uwięzienia. Był drobnym złodziejaszkiem, ale zawsze potrafił uciec w odpowiednim momencie. Po drugie może dotyczyć jego codzienności już w więzieniu. Próbował kilka razy zbiec, niczym motyl zamknięty w słoiku. Piękne, prawda?

Zagrali niczym bohaterowie

Po seansie w pamięci niewątpliwie pozostaje główna para aktorów, Charlie Hunnam (Henri Charriere) oraz Rami Malek (Louis Dega). Obydwaj świetnie ukazali swoje role, ten pierwszy w umiejętny i bardzo przekonujący sposób ukazał człowieka, któremu życie nagle wali się na głowę. Odegrał mężczyznę pragnącego za wszelką cenę znów odzyskać wolność i móc spojrzeć w niebo, ale nie poprzez kraty. Wreszcie ukazał osobę tracącą zmysły po tym, jak kilka lat nie miał styczności z drugim człowiekiem. Ciężko w udany sposób zagrać taką postać oraz pokazać stopniową przemianę w zupełnie inną personę. Rami Malek za to odegrał rolę fałszerza, ciamajdy, ale i odważnego mężczyzny. Gdy pojawiał się na ekranie, ciężko od niego oderwać oczy, od jego gestów, mimiki, sposobu wypowiadania się i postępowania (chociaż nie zawsze się to ostatnie rozumiało). Ci dwaj aktorzy zrobili cały film, jestem zdania, iż gdyby tylko oni w nim zagrali, to i tak byłby hitem. W tym momencie chcę wspomnieć o tym, że w sieci można natrafić na niezbyt pochlebne opinie o obrazie. Osobiścienie oglądałam wersji z 1973 roku, więc nie mam do czego porównywać współczesnej.

Kadr z filmu „Papillon. Motylek”
Dodatek, który wyjaśnia wszelkie wątpliwości

A gdyby komuś było mało informacji zawartych w filmie, warto sięgnąć po książeczkę dołączoną do płyty DVD. Oprócz zdjęć poszczególnych scen, miłośnik kina znajdzie w niej sporo informacji na temat samego pomysłu na ten tytuł oraz stopniowego jego tworzenia. To taki uzupełniający całą historię dodatek.

Podsumowanie

Papillon. Motylek to opowieść o człowieku, oskarżonym niesłusznie o morderstwo. Ukazuje jego stopniową przemianę pod wpływem niewoli w osobę zupełnie obojętną na to, co się dzieje w jej otoczeniu. Zdumiewa, że historia została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Trzyma w napięciu i uświadamia widzowi, że każdy z nas w obliczu zagrożenia, jakim niewątpliwie jawi się więzienie i życie w nim, jest gotów dosłownie na wszystko, aby móc odzyskać wolność.

 

Tytuł oryginalny: Papillon

Reżyseria: Michael Noer

Rok powstania: 2017

Czas trwania: 2 godziny 13 minut

Podsumowanie
Ocena
8
Poprzedni artykułPowstanie animowany film o „Spice girls”
Następny artykułCzy warto czekać na drugi sezon „Dark”? – wrażenia z 4 przedpremierowych odcinków serialu
Paulina Korek
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię