Najciekawsze gry wideo 2018

-

Rok 2018 już się skończył, a wraz z nim zaczęło się oczekiwanie na nowości 2019. Zanim jednak dacie się całkowicie pochłonąć zapowiedziami kolejnych, zapierających dech pozycji, zapoznajcie się jeszcze z sześcioma (trochę oszukujemy!) najciekawszymi grami wideo minionego roku, według naszych redaktorów.
Jurassic World Evolution

Jeżeli któreś z was grało w którykolwiek Rollercoaster Tycoon lub budowało miasto w SimCity czy też City Skylines, z pewnością macie ochotę pójść dalej, prawda? Ja na ten przykład, po obejrzeniu wszystkich filmów z serii Jurassic Park stwierdziłem, że potrzebuję wybudować park z dinozaurami. Niby był Jurassic Park Origin, ale to dawne dzieje. Na szczęście 2018 roku wyszedł Jurassic World Evolution, gdzie w naprawdę pięknej oprawie graficznej możesz zasiedlić wyspy dinozaurami. Gra jest bardziej rozbudowana niż mogłoby się wydawać i ma spore możliwości jeśli chodzi o małą, gadzią apokalipsę. Do tego wszystkiego narratorem jest doktor Ian Malcolm, któremu głosu użyczył Jeff Goldblum, a który czasu do czasu prawi ci morały, co wprawia gracza w nostalgiczny nastrój. To jest gra, której potrzebowałem. (Tymon)

Pokemon: Let’s Go!

Gra na Nintento Switch zupełnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się wtórnej kalki najstarszych gier spod znaku kieszonkowych potworów, a dostałam cudowną, ciepłą i wciągającą grę, która pochłonęła wiele godzin mojego życia. Historia jest taka sama, jak w Pokemon Red/Blue, ale ze śliczną grafiką i cechami późniejszych gier (jak buddy pokemon  – stworek, który za tobą chodzi). Zwiedzanie świata, zbieranie wszystkich rodzajów poków, poznawanie nowych ludzi i oczywiście walka z Zespołem R i jej szefem zajmują masę przyjemnego czasu. Bo przecież I’ve got to be the very best, like no one ever was. Uproszczona mechanika łapania potworków wzięta jest żywcem z Pokemon GO – niektórym to przeszkadza, mnie nie. Let’s Go! (ja mam jedyną słuszną wersję Eevee) to cudny w swej prostocie zabijacz czasu. (Diana)

Frostpunk

Po fenomenalnym wrażeniu, jakie wywarła na mnie gra This War of Mine, wiedziałam, że od tej pory będę sprawdzać każdą produkcję stworzoną przez niszowe studio 11 bit studios. I chociaż na kolejny owoc pracy Polaków było trzeba czekać aż trzy lata, to z czystym sumieniem mogę stwierdzić – było warto. Połączenie strategii czasu rzeczywistego z city builderem zmuszającym gracza do dokonywania trudnych moralnie wyborów, z niesamowitym klimatem alternatywnej rzeczywistości XIX wieku, i to takiej skutej przez mrożący krew w żyłach lód, okazało się strzałem w dziesiątkę. Frostpunk wciąga nie tylko przez wymuszenie na graczach nauki umiejętnego balansowania nastrojami panującymi w stworzonym mieście, ale przede wszystkim, na ciągłym rozwoju, mającym bezpośredni wpływ na samą rozgrywkę. Wszystkie podjęte decyzje zdają się tworzyć efekt naczyń połączonych, gdzie jedna rzecz ma bezpośredni wpływ na drugą. Do tego gra ma być nieustannie  wspierana, co widać po dodanych ostatnio aktualizacjach, a ponieważ na przykładzie This War of Mine widać, że 11 bit Studios nie porzuca swoich dzieci, liczę na dalszy ciąg przyprószonej śniegiem przygody. (Martyna)

Beholder 2

Zabierając się za pisanie tekstu o grze Beholder, z ciekawości zajrzałam na konto Steam i ku własnemu zdziwieniu odkryłam, że przy debiutanckiej produkcji rosyjskiego studia Warm Lamp Games spędziłam ponad 50 godzin. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni zdarzyło mi się przechodzić przygodówkę kilka razy (łącznie z dodatkiem Blissful Sleep) i to z rzędu! Niemniej Beholder umożliwia, a nawet zachęca, do powtórzenia przygody w towarzystwie Carla Shteyna – nadzorcy kamiennicy, służącego wszechpotężnej władzy państwa. To właśnie ten niepozorny mężczyzna, pospolita głowa rodziny, ma stać się uszami oraz oczami totalitarnego rządu, a gracz razem z nim. Fenomen pozornie prostej rozgrywki polega na wielokrotnym podejmowaniu trudnych wyborów, nie zawsze tych dokonywanych między dobrem lub złem. Symulacja orwellowskich realiów jest o tyle trudna, że każda potencjalna decyzja ma swój wpływ na przyszłość oraz dalsze losy bohaterów, co miejscami łamie serce. Właśnie dlatego w napięciu oczekiwałam premiery drugiej części, noszącej jakże zaskakującą nazwę – Beholder 2. A ponieważ ta miała miejsce na początku grudnia, nie pozostaje mi nic innego, jak skorzystać z wolnego czasu i zacząć inwigilację!
Pamiętajcie towarzysze, że w przyszłości, zdam wam szczegółowe sprawozdanie z nadchodzących wydarzeń! (Martyna)


Hollow Knight

Nie jest to co prawda gra z tego roku, ale ja ją w tym roku odkryłam, a niektóre dodatki (i dwa nowe zakończenia!) weszły w zeszłym roku. więc się liczy. I od razu, od pierwszego ujęcia, się w niej zakochałam, dlatego wrzucam ją do tego zestawienia. Należy jej się więcej uwagi. To platformówka, metroidvania, której akcja dzieje się w podziemnym świecie robaczków i innych owadów, którą opanowuje straszna infekcja. Hollow Knight jest dość trudna, ale wszelkie frustracje związane z niekończącym się umieraniem wyparowują, gdy napotykamy na swojej drodze kolejnych świetnie zaprojektowanych wrogów i przyjaciół (Hornet kocham całym sercem) oraz odkrywamy kolejne, coraz piękniejsze i bardziej tajemnicze zakątki Hollownest. Team Cherry dopracowało tę grę do najmniejszych szczegółów, a design zapiera dech. Zakończeń jest kilka, niektóre są smutniejsze niż inne, ale pewna doza melancholii otula całą grę. Odkrywanie historii tego miejsca i samego malutkiego bohatera są warte każdej minuty spędzonej nad grą. (Diana)

Spider-Man

No czego się spodziewaliśmy? To ten dodatkowy numer na naszej liście, ale przecież bez tego nie obejdzie się żadna topka. Spider-Man na PS4 to jedna z najlepszych gier zeszłego roku. Tu wszystko złożyło się idealnie: fabuła, grafika, historia i postacie. Dostępna jest niestety tylko na PS4. Ale jeśli kochacie Spidey’a i Petera (bo to cudny Peter) to może warto?

A wy co dodalibyście do tej listy?

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

  1. Into the Breach – to zdecydowanie mój faworyt na grę roku 2018. Turowa strategia tocząca się losowo generowanych arenach w trybie tak zwanego “rogue-like’a” od twórców jednego z mistrzów gatunku (FTL). Rozgrywka wciąga jak diabli i zmusza do ruszenia swoich szarych komórek, oprawa graficzna mocno umowna, ale dzięki temu całe pole bitwy jest bardzo przejrzyste i czytelne, a fabuła (bo tak, jest tu takowa) nie jest tylko tłem na które się nie zwraca uwagi, a rzeczywiście daje realny motyw do zabawy. Przede wszystkim gra jest świetnie przemyślana i dopracowana w każdym szczególe, co daje radość nie tylko w wymyślaniu taktyk (nawet najbardziej szalonych), ale też obserwowania szczegółów samego napracowania włożonego w grę.

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu