Bohater bez peleryny. „Nightwing. Skok w światło. Tom 1” – recenzja komiksu

-

Za przekazanie egzemplarza recenzyjnego komiksu Nightwing. Skok w światło. Tom 1 do współpracy recenzenckiej dziękujemy wydawnictwu Egmont.

Postaci Dicka Graysona nikomu nie trzeba chyba przedstawiać. Z pewnego obowiązku wspomnę tylko, że to bohater, który jako pierwszy nosił miano Robina, a następnie zaczął działalność jako Nightwing w mieście Bludhaven, bardzo podobnym do Gotham City.

Mogłoby się wydawać, że historia byłego pomocnika Batmana będzie jedynie popłuczynami od właściwych historii. Nic bardziej mylnego. Historia stworzona przez prawdziwego weterana, jeśli chodzi o scenariusze, czyli Toma Taylora (znanego chyba najbardziej z serii komiksów Injustice), wciąga od pierwszych stron, dodając postaci głębi i skupiając się bardzo na jej osobistych relacjach z innymi postaciami.

Powrót do korzeni

Historia zaczyna się bardzo prosto, a wręcz sztampowo. Nightwing powraca do roli superbohatera, bierze pod swoją opiekę bezdomnego psa, trafia na trop kogoś, kto pozbawia mieszkańców miasta serc, a dodatkowo w tle lokalny szef siatki przestępczej wyznacza za jego głowę nagrodę. 

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo wątków jest całkiem sporo i są one szalenie interesujące. Głównie to zasługa samej postaci Dicka i jego relacji z innymi bohaterami. Pełno w nim dobroci, ciepła i chęci niesienia pomocy oraz nadziei, przez co już od samego początku budzi sympatię. Dodatkowo jego liczne przemyślenia i monologi wewnętrzne dodają mu głębi. 

Jeśli jesteście fanami tej postaci, to będziecie zachwyceni, mnie samego, pomimo początkowego sceptyzmu,  kupił ten bohater. To nie podróbka Batmana, a ktoś zupełnie inny. Być może to moje wrażenie, ale czytając miałem odczucie, że Nightwing pożyczył sobie kilka cech od Spider-Mana i to chyba jedna z największych pochwał, jakie mogę dać temu komiksowi. 

Dając nadzieje 

Niestety nie jest tak kolorowo przez cały czas, bo pomimo początkowych opowieści, historia później nieco zwalnia, aby zostawić nas z niedokończonymi wątkami i skupić się na budowaniu świata (pozdrawiam Karola Riebandta) i relacji między postaciami. 

To dalej ciekawe, ale z tyłu głowy rodzi się pytanie „A co z tym, albo z tym?”. Jeśli był to celowy zabieg, to gratulacje dla scenarzysty. Niestety trudno mi to do końca ocenić. 

Pod koniec komiksu tempo historii nieco siada i pozostawia nas z niewielką frustracją w postaci oczekiwania na dalszą część. To początek do większej opowieści, która z czasem będzie się rozwijać.

Całość nigdy nie jest przesadnie mroczna, a nawet znajdziemy tutaj kilka całkiem udanych żartów, jakie Nightwing rzuca do swoich kompanów. Wszystko jednak zależy od tego, jak to zostanie rozwinięte.

Początek to dość standardowa powieść graficzna w klimatach superbohaterskich, ale tak świetnie przedstawiona i podana, że w ogóle nie przeszkadza to w pozytywnym odbiorze. A sama historia nie jest specjalnie rozdmuchana a bardzo przyziemna. Jedynie sporadycznie pojawiający się członkowie Młodych Tytanów przypominają nam, w jakim świecie się znajdujemy. 

Piękno Bludhaven

Do całości idealnie pasują rysunki Bruno Redundo. Nie wiem, czy ktoś poradziłby sobie tak dobrze z przedstawieniem dynamiki, a przede wszystkim akrobatycznych zdolności Nightwinga, których jest tutaj całkiem sporo. 

Komiks posiada wiele pięknych, dużych kadrów pełnych niesamowitych wydarzeń czy właśnie popisów Nightwinga. Czuć tutaj wagę uderzanych ciosów i szybkość postaci. A przy tym nie jest to przesadnie mroczne. To nie komiks o Batmanie a o Nightwingu, który chce pomagać i nieść nadzieję mieszkańcom Bludhaven.

Podsumowanie

Jestem zachwycony nową historią z postacią Nightwinga. Pełno w tym komiksie miłości, ale również idealnego zrozumienia, kim jest ten bohater. Prosi się nawet o poszerzenie opowieści oraz przeszłości Dicka, przez dużą liczbę narracji. Świetnie bawiłem się, czytając ten tytuł, i autentycznie nie mogę doczekać się dalszej kontynuacji.

Warto dać szansę temu utworowi, nawet jeśli specjalnie nie przepadacie za tym bohaterem, to jestem pewny, że ten komiks trochę odmieni wasze zdanie o nim na zdecydowanie pozytywne. Zaskoczyłem się, jak udane to dzieło. Nie spodziewałem się, że opowieść o dalszych losach pierwszego Robina może być tak angażująca, a jednak to wszystko tutaj się udało.

Bohater bez peleryny. „Nightwing. Skok w światło. Tom 1” – recenzja komiksuTytuł: Nightwing. Skok w światło

Scenariusz: Tom Taylor

Ilustracje: Bruno Redondo

Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz

Wydawnictwo: Egmont

Liczba stron: 348

EAN9788328157309

Więcej informacji TUTAJ


podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

Jestem zachwycony przygodami Nightwina, komiks wciągnął mnie od pierwszych stron i nie mogę się doczekać kontynuacji tej opowieści. Dla fanów tego bohatera, to pozycja obowiązkowa.
Jakub Mrozowski
Jakub Mrozowski
Jakub - człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania... Pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieję się spełnić. Ogromny fan komiksów o superbohaterach oraz nietuzinkowych produkcji z Japonii.

Inne artykuły tego redaktora

Popularne w tym tygodniu

Jestem zachwycony przygodami Nightwina, komiks wciągnął mnie od pierwszych stron i nie mogę się doczekać kontynuacji tej opowieści. Dla fanów tego bohatera, to pozycja obowiązkowa.Bohater bez peleryny. „Nightwing. Skok w światło. Tom 1” – recenzja komiksu