Top 5 komiksów LGBTQ+

Kontynuując tematykę topek LGBTQ+, tym razem przedstawiamy wam kilka tytułów komiksów, mang i graphic novels. Czasami LGBTQ+ to tylko wątek w całości, a czasami jest to główny motyw przewodni serii – co je jednak łączy? Są świetne i nie pożałujecie spędzonego z nimi czasu.
The Wicked + The Divine; Kieron Gillen, Jamie McKelvie

Co dziewięćdziesiąt lat dwanaścioro bogów odradza się w ciałach śmiertelników, by porwać serca i dusze ludzi; stają się dosłownymi idolami, gwiazdami, które lśnią jaśniej niż Słońce. A po dwuch latach umierają. Gillen i McKelvie stworzyli bardzo oryginalną i łapiącą za serce historię o życiu i śmierci, o miłości i obsesji, o fanach i fandomie. Dodatkowo większość postaci jest niebinarna, ale wątki LGBT nie są traktowane jak coś spektakularnego – po prostu są. Świetnie napisana i narysowana opowieść, która nadal trwa. (Diana)

Lumberjanes; Noelle Stevenson, Grace Ellis, Shannon Watters, Kat Leyh, Faith Erin Hicks

Grupa dziewczyn, Mal, Ripley, Molly, April, i Jo, poznają się na obozie dla Hardkorowych Typów Babeczek (Miss Qiunzella Thiskwin Penniquiqul Thistle Crumpet’s Camp for Hardcore Lady Types), gdzie nie wszystko jest takie, jakie się spodziewają. Nagle muszą walczyć z syrenami, magicznymi lisami czy nawet bogami. To wszystko napisane jest prześmiesznym i lekkim językiem, a proste grafiki Stevenson (znana jako gingerhaze, autorka Nimony, w której też pojawia się fantastyczna dwójka kochanych rycerzy!) nadają całości ciepła. Lumberjanes to opowieść o przyjaźni, miłości i walczeniu z własnymi demonami (oraz faktycznymi demonami, które żyją w środku lasu). (Diana)

Mój drogi bracie; Riyoko Ikeda

To jedna z klasycznych mangowych pozycji, wydana w Polsce przez JPF. Opowiada ona o elitarnej, prywatnej szkole dla dziewcząt, Akademii Seiran, do której dostaje się główna bohaterka tej historii, Nanako Misonoo. Nieco naiwna, dobrze ułożona dziewczyna, lubiana przez koleżanki i zupełnie bezkonfliktowa Tytułowy “braciszek” to Takehiko Henmi, student z pobliskiej uczelni, a także substytut brata dla Nanako – to do niego będzie pisywać listy, opisując swoje nowe, licealne życie w wymarzonej szkole. Mój drogi bracie to jedna z niewielu wydanych w Polsce mang opowiadających o kobiecym pożądaniu i miłości do innej kobiety, niedającym się jednoznacznie określić jako lesbiijskie, ale zdecydowanie znajdujące się na tym kontinuum. Nic, co pojawia się w tej mandze nie jest ani proste, ani łatwe, ani naiwne – Nanako w przeciągu całej tej historii będzie zmuszona dorosnąć oraz stawić czoła problemom, przed którymi do tej pory była osłaniana. Jednocześnie całość została narysowana w charakterystyczny dla shoujo stylu – pełnym przepychu, detali, kwiatów oraz falbanek. Mój drogi bracie to klasyka mangi, której aż wstyd nie znać. (Agata)

Blue is the Warmest Colour; Julie Maroh

Nie od dziś wiadomo, że Francuzi mają dość specyficzne podejście do miłości. Pewnie właśnie dlatego historia coming outu opisana w komiksie autorstwa Julie Maroh jest tak dobra. Scenarzystka przedstawiła w nim wszystko, co wiąże się z odmiennością. Maroh porusza takie tematy jak brak samoakceptacji, problemy z komunikacją czy wykluczenie społeczne. Muszę was jednak ostrzec, zwłaszcza jeśli tak jak ja, macie nadpobudliwe fotony lustrzane. Wrażliwcy powinni do lektury przygotować sobie paczkę chusteczek i czekoladę, ponieważ wzruszenie gwarantowane! No chyba, że macie serce z kamienia… (Wiktoria)

Labirynt uczuć; Kou Yoneda

Jedna z poważniejszych i lepiej napisanych historii spod znaku boys’ love, jakie ukazały się na naszym rynku. Narysowana przez Kou Yonedę historia opowiada o zranionym, wycofanym i nieufnym Shimie, który właśnie rozpoczął pracę w nowej firmie. Tam jego przełożonym jest wyluzowany Togawa, który trochę może nieco zbyt mocno interesuje się swoim nowym podwładnym i zdecydowanie chce się zaprzyjaźnić ciutkę zbyt nachalnie. Tym samym rozpoczyna się ich dziwna, nieco pokrętna znajomość naznaczona powoli rosnącą fascynacją oraz pożądaniem. Na kartach tego komiksu znajdziemy zatem sporą dawkę cierpienia, wątpliwości, a także pragnienia, które wydaje się być niemożliwe do spełnienia. To jednocześnie opowieść, do której wręcz nie sposób nie wracać po wielokroć. (Agata)

Diana Cereniewicz

Diana Cereniewicz

Science fiction, boks i joga - to lubię. Szczególnie science fiction, ale (często) zdarzają mi się też guilty pleasures w postaci filmów i seriali klasy c. Nie lubię spacerów w deszczu i smętnego gapienia się przez okno.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.