Zostań najlepszym architektem. „Little Town” — recenzja gry planszowej

-

Gry strategiczne kojarzą się głównie z ciężkimi i trudnymi tytułami, których rozegranie zajmuje nawet kilka godzin. Mają długie instrukcje, są pełne zawiłych zasad, a ich poziom skomplikowania jest często zaskakująco wysoki.

Wiele osób może to zniechęcać i ja to rozumiem. W końcu rzadko kiedy mamy aż tyle czasu i cierpliwości, by zacząć tak długą zabawę. Warto wspomnieć też o kosztach, które niestety w przypadku rozbudowywanych planszówek nie należą do najmniejszych. Dlatego przed podjęciem decyzji o zakupie przeglądamy internet w poszukiwaniu recenzji i zasięgamy opinii innych, często w końcu zostając z niczym. Mało na rynku jest gier, które byłyby proste, niedrogie, dość szybkie i dynamiczne, a tym samym dawały możliwość wykazania się swoim strategicznym instynktem, wywołując podczas partii wiele emocji — zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych.

Wydawnictwo Portal Games skorzystało z tej niszy i wydało tytuł bardzo przemyślany, a jednocześnie łatwy, gwarantujący nam świetną rozgrywkę oraz interakcję między graczami. A uwierzcie mi, można w Little Town sporo namieszać i tym samym zepsuć nawet najlepsze plany przeciwnika.

Pierwsze wrażenie

Little Town już na pierwszy rzut oka różni się od innych strategicznych tytułów, bo te charakteryzują się głównie wielkimi i ciężkimi opakowaniami. Tutaj wszystkie komponenty schowane są w niewielkim, kwadratowym pudełku. Wszystko to jest lekkie i bardzo kompaktowe, idealne do spakowania do torby i zabrania na wycieczkę, ponieważ zajmuje mało miejsca i nie waży dużo. Czy oznacza to, że gra dostarczy nam mniej emocji? Zdecydowanie nie!

Wykonanie oceniam na piątkę z plusem. W kartoniku, oprócz głównej planszy, mamy płytki budynków, karty celów, masę różnych, drewnianych figurek (między innymi: zasobów, domków i robotników, znacznik pierwszego gracza, pionek rundy i wskaźnik punktów zwycięstwa), kartonowe żetony monet, instrukcję, a także arkusz pomocy. Jak na tak niewielki tytuł, dbałość o szczegóły poszczególnych elementów jest po prostu zaskakująca. Dobrze wykonane, będą służyć nam przez lata.


Sama plansza jest dwustronna, co daje możliwość urozmaicenia rozgrywki, bo naniesione na niej obrazki lasów, łąk i gór nieznacznie różnią się od siebie. Little Town przeznaczony został dla od dwóch do czterech graczy w wieku minimum dziesięciu lat. Oznacza to, że rozgrywka nie należy do przesadnie skomplikowanych. Co jest plusem, bo dzięki temu w grę może wciągnąć się praktycznie każdy. Impreza u znajomych, rodzinny obiad, kawka u babci — ta planszówka sprawdzi się wszędzie, bo nie potrzebuje wielogodzinnych tłumaczeń i doświadczenia w trudnych tytułach. Wyciągnięcie na stół komponentów i rozłożenie ich przed rozgrywką zajmuje raptem kilka sekund. Potem już można siadać i zaczynać pierwszą turę.

Gdzie te obiecane emocje?

W Little Town zarządzamy grupą zdolnych robotników, których zadaniem jest rozwój i rozbudowa małego grodu. Mamy tylko cztery rundy, by stworzyć miasteczko według naszego planu i przy okazji zepsuć szyki przeciwnikom. Wygrywa ta osoba, która na sam koniec zbierze najwięcej punktów zwycięstwa.

Jak się gra? Prosto! W swojej kolejce możemy wysłać nasze pionki na główną mapę, by zbierały surowce (drewno, kamienie, ryby i zboża) z przylegających pól oraz wykorzystywały stojące obok budowle, albo pozwolić im na konstruowanie nowych obiektów. Opłacamy wtedy koszty architektonicznych wyborów i kładziemy na planszy odpowiadające im płytki. Od tej pory postawione „domki” (bo zaznaczamy je drewnianymi figurkami domów) będą oferować swoje unikalne zdolności generowania lub konwersji surowców oraz punktów. Co ciekawe, wszystkie obiekty mogą być wykorzystywane zarówno przez właściciela, jak i innych graczy, po uiszczeniu odpowiedniej opłaty. Na koniec rundy musimy pamiętać, by wykarmić naszych pracowników – rybami albo zbożem, więc oprócz rozwoju miasta, skupiamy się także na dobrach spożywczych.

Ale… Pula surowców i najbardziej „opłacalnych” miejsc na mapie jest ograniczona, co powoduje, że w trakcie rozgrywki toczymy przepychanki z innymi graczami akurat o te obszary, które są jeszcze dostępne. Strategia i szybkość. Najmniejszy, nieprzemyślany błąd daje przeciwnikom olbrzymią szansę. Im więcej osób, tym walka robi się ciekawsza i bardziej zacięta, bo obiektów do zdobycia jest zawsze tyle samo. Ciągle musimy wybierać pomiędzy rozwojem swojego miasta (co daje upragnione punkty), a przeszkadzaniem innym, często kosztem własnych ruchów. Smaczku dodają ukryte cele, do których zmierza każdy z graczy – są one losowane na początku i ich realizacja podnosi nasz wynik.

Dajcie jej szansę!

Po kilku partiach mogę śmiało powiedzieć, że Little Town to bardzo dobrze przemyślana gra planszowa. Przy tak, aż chciałoby się rzec, banalnie prostej instrukcji, poziom strategii i tego, jak bardzo musimy przemyśleć każdy ruch, jest zadziwiająco wysoki. Zapomnijcie o nudzie! Będziecie krzyczeć z radości, gdy przebijecie w punktach kolejnych graczy, i przeklinać pod nosem, bo ktoś zwinął wam w ostatniej chwili jedyne pokłady ryb i nie macie jak wykarmić swoich robotników. W tej grze proste reguły zderzają się z trudnymi decyzjami. A te nie ukrywam, czasami bywają tragiczne w skutkach.

 

 

Tytuł: Little Town. Edycja Polska

Liczba graczy: 2-4

Wiek: 10+

Czas rozgrywki: 45 minut

Wydawnictwo: Portal Games

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Portal Games, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

„Little Town” to dobrze dopracowana gra strategiczna, w której niejednokrotnie proste reguły będą zderzać się z trudnymi decyzjami. Przemyślana koncepcja i dobre planowanie są tutaj kluczem do zwycięstwa. Możliwość przeszkadzania innym graczom – świetnym gratisem.
Weronika Penarhttps://recenzowniaksiazkowa.blogspot.com/
Z zawodu behawiorystka i badaczka kociego zachowania -  nic co kocie, nie jest jej obce. Z zamiłowania czytelniczka dobrych kryminałów i książek przygodowych, kinomaniaczka i ciągła podróżniczka. Jeśli nie biega na swojej uczelni, nie uczy studentów lub nie czyta pod kocem książek, to na pewno podróżuje, szukając swojego miejsca w świecie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu