Zło wraca ze zdwojoną siłą. „Outpost 2” – recenzja książki

-

Po lekturze pierwszej części Outpostu, byłam przekonana, iż bez wahania sięgnę po jej kontynuację. Nie tylko dlatego, że Dimitry Glukhovsky ponownie dowiódł, iż doskonale czuje się w kreowaniu postapokaliptycznego świata, a ja każdą jego książkę biorę w ciemno, ale również z powodu tego, w jaki sposób zakończył historię tytułowej Placówki.
 Co stało się w Jarosławiu?

Outpost 2 rozpoczynamy z Jurą Lisycynem – nowym bohaterem wprowadzonym do fabuły. Poznajemy kilka szczegółów na jego temat, historię miłosną z Katią oraz powiązania z zaginionym podczas pierwszej ekspedycji za Wołgę Saszą. Okazuje się, że Kozak zazdrościł przyjacielowi udziału do jakże ważnej i ściśle tajnej misji. Uważał, że to on bardziej zasłużył na to „wyróżnienie”. Niespodziewanie przyszedł czas na niego. Lisycyn wezwany do dowództwa otrzymuje rozkaz poprowadzenia nowej wyprawy do Jarosławia. Jego celem ma być sprawdzenie, co wydarzyło się w placówce oraz jaki los spotkał zaginionych żołnierzy.

W między czasie ponownie trafiamy na głównych bohaterów z poprzedniej części – Jegora i Michelle, którzy wraz z gromadką uratowanych z masakry dzieci uciekają w stronę Moskwy z nadzieją na ratunek oraz z zamiarem ostrzeżenia stolicy o nadciągającym zagrożeniu. Ich droga okaże się jednak wyjątkowo wyboista i kręta.

Podobnie jak to wyglądało w pierwszej odsłonie Outpostu, Glukhovsky prowadzi narrację epizodycznie. Kolejne rozdziały książki przedstawiają historię, ale z różnych punktów widzenia. Mało tego, zdarzyło się nawet tak, że jeden wątek czytamy właściwie dwa razy, jednak jest on relacjonowany przez inne postacie. Narrator wie także, co dzieje się w głowach bohaterów, co czują oraz myślą, dzięki temu ja jako odbiorca przeżywałam z nimi każde wydarzenie.

Jegor i Michelle

Jeśli czytaliście moją recenzję pierwszej części Outpostu, wiecie, iż liczyłam na pewne zmiany, które mogłyby zajść w zachowaniu głównego bohatera Jegora. Miałam nadzieję, że dojrzeje i stanie się odpowiedzialny za swoje czyny. W tym przypadku Glukhovsky wyjątkowo mnie zaskoczył, ponieważ rewolucja w postępowaniu chłopaka nastąpiła, ale nie tak jak się tego spodziewałam. To dość brutalna metamorfoza, jednak nadała powieści jeszcze większej dramaturgii. Tym samym przestaje on być głównym bohaterem na rzecz Jury.

Michalle również przeszła znaczącą przemianę. Z rozkapryszonej nastolatki do niemalże nieustraszonej i silnej kobiety. Należy jej oddać, iż mimo trudności, które ją spotkały, nie straciła wiary w swoją misję. Momentami ataki histerii bohaterki stawały się męczące, ponieważ autor powtarzał stale podobne schematy zachowania i słów wypowiadanych przez tę postać. Rozumiem, że miało to na celu uwypuklenie złego stanu psychicznego Michelle, iż jest ona bliska obłędu, jednak w mojej ocenie Glukhovsky zbyt wiele razy proponował to samo.


Jest inaczej

Outpost 2 znacząco różni się od poprzedniej części. Akcja już nie toczy się mozolnie, aż do ogromnego punktu kulminacyjnego. Tutaj dostajemy znacznie więcej dramatu, brutalności i gierek politycznych. Nie jest także już zamkniętą w jednej lokacji opowieścią, tylko wędrówką bohaterów ku ocaleniu. Niestety Outpost 2to druga i zarazem ostatnia część historii stworzonej przez rosyjskiego autora. Zakończenie wprawdzie nie wbija w fotel, ale staje się podsumowaniem całej powieści oraz jej przesłania. Znane powiedzenie: „karma wraca” doskonale opisuje to, co wydarzyło się w samym finale.

Co poszło nie tak?

Outpost to z pewnością pozycja obowiązkowa dla każdego fana Dmitriya Glukhovsky’ego, choć nie należy do najlepszych dzieł rosyjskiego autora. Powieść utrzymuje postsowiecki i postapokaliptyczny klimat, dostarcza nam kilku ciekawych postaci, jednak sama historia została delikatnie spłycona. W pierwszej części przez większość czasu byliśmy przygotowywani na wielki finał, a kiedy ten nadszedł, uderzył niespodziewanie z dużą siłą rażenia. Outpost 2 miał wyjaśnić genezę tych zdarzeń, jak również doprowadzić rozpoczęte wątki do końca. Odnoszę wrażenie, że niektóre z nich zostały wręcz zaniedbane.

Nie napiszę, że Outpost 2 to zła książka, ponieważ bawiłam się przy niej dobrze. Jednak mam wrażenie, iż tym razem Glukhovsky niepotrzebnie przyspieszył tempo, a zaproponowane przez niego zakończenie, w mojej ocenie, okazało się wyjątkowo banalne i oczywiste. Za to po raz kolejny urzekły mnie zbudowany postapokaliptyczny klimat i ciekawe postacie. W tej materii rosyjski pisarz jak zawsze trzyma poziom i nie zawodzi czytelnika.

outpostTytuł: Outpost 2

Autor: Dmitry Glukhovsky

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 352

ISBN:978-83-66873-27-8

Tłumaczenie: Paweł Podmiotko

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

„Outpost” to z pewnością pozycja obowiązkowa dla każdego fana Dmitriya Glukhovsky’ego, choć nie należy do najlepszych dzieł rosyjskiego autora.
Natalia Jóźwiak Kłysz
Natalia Jóźwiak Kłysz
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Zło wraca ze zdwojoną siłą. „Outpost 2” – recenzja książki„Outpost” to z pewnością pozycja obowiązkowa dla każdego fana Dmitriya Glukhovsky’ego, choć nie należy do najlepszych dzieł rosyjskiego autora.