Zdążyć przed Przedwiecznym. „Stygian: Reign of the Old Ones” – recenzja gry

-

Przez ostatnich kilka lat możemy zauważyć prawdziwy czas panowania Cthulhu w popkulturze. Uniwersum stworzone przez H.P. Lovecrafta zawładnęło komiksami, grami planszowymi oraz komputerowymi. Wydania książkowe zostały wznowione i nic więc dziwnego, że mroczny świat w klimatach horroru zdobył taką popularność. Za sprawą Cultic Games przerażające miasto Arkham ożyło na ekranach komputerów.

Stygian: Reign of the Old Ones to typowa gra RPG, w której gracze wcielą się w wykreowanego przez siebie bohatera. Ich celem jest rozwikłanie szeregu zadań i tajemnic, przy jednoczesnym pozostaniu przy zdrowych zmysłach. Najważniejszym zadaniem jest przetrwanie na ciemnych i mrocznych ulicach Arkham, a to nie będzie łatwe!

Screen z gry

Kreowanie bohatera

Zacznijmy od panelu tworzenia postaci. Jak w każdym RPGu, gracze mają szansę stworzyć własnego śmiałka, który stanie oko w oko z Przedwiecznym. Sama kreacja postaci zajmuje trochę czasu. Jeśli jednak nie jesteśmy pewni, jak zbalansować naszego bohatera, twórcy gry przygotowali gotowe sylwetki do wyboru, odpowiednio dla każdej klasy. Osobiście zdecydowałam się na samodzielne kreowanie bohatera, aby sprawdzić, jak dokładnie przebiega ten proces. Gracze na początku wybierają płeć, a następnie przechodzą do zapoznania się z możliwymi klasami. I tutaj zaczyna się już zabawa, ponieważ twórcy przygotowali prawdziwą paletę do wyboru. Możemy zdecydować się między innymi na detektywa, naukowca, podróżnika, a nawet kultystę! Warto uważnie prześledzić opisy klas, ponieważ ich wybór ma wpływ na przebieg rozgrywki. Każda z nich charakteryzuje się innymi umiejętnościami, które przydadzą nam się, aby przetrwać w Arkham. Detektyw będzie posiadał lepsze zdolności dedukcyjne w celu przeprowadzenia śledztwa. Podróżnik może pochwalić się umiejętnością survivalu, bez problemu pozyska naftę z zepsutych samochodów. Okultysta zgłębił podstawową wiedzę na temat rytuałów, które odprawi w trakcie swojej podróży. Gama postaci jest naprawdę szeroka, dzięki niej tytuł staje się bardziej regrywalny, ponieważ rozgrywka za każdym razem będzie wyglądała inaczej, w zależności od tego, na jaką postać się zdecydujemy. Oprócz klasy wybieramy również wartości, którymi będziemy się kierować w trakcie gry. Tak więc nasze poglądy mogą być, przykładowo, nihilistyczne albo materialistyczne. Od tego będzie zależał styl, w jakim przeprowadzimy dialogi z napotkanymi na naszej drodze bohaterami.

Screen z gry


Klimat

Mroczny klimat gry rzuca się w oczy już podczas jej uruchomienia, kiedy graczom ukazuje się krótki filmik-zwiastun Stygiana, przybliżający obecną sytuację miasteczka Arkham. Na atmosferę składają się różne czynniki: grafika, efekty wizualne, a także specjalnie skomponowana muzyka.

Zaczynając od pierwszej składowej, grafika wnosi wrażenie niepokoju, które towarzyszy praktycznie przez cały czas gry. Szarobure kolory oraz mgła przeradzają się niekiedy w ostre, jaskrawe barwy. Czasami ma to związek z podjętymi przez nas decyzjami, niekiedy nie jesteśmy w stanie stwierdzić, dlaczego takie zjawisko miało miejsce. Kolejny, nieodzowny towarzysz przygody w Stygianie, to muzyka, która dopełnia całości. Idealnie komponuje się z grafiką i zależnie od tego, gdzie się dokładnie znajdujemy, jest inna, doskonale tworząc nastrój grozy. Jedno „ale” – jeśli gracie w Stygiana dwie-trzy godziny, to w pewnym momencie ścieżka dźwiękowa może was zmęczyć, tym bardziej gdy tkwicie w martwym punkcie i nie wiecie, co dalej zrobić. Miałam tak kilkakrotnie i musiałam wyciszyć muzykę, aby móc się skupić. Kiedy tylko udało mi się rozwiązać problem, głośniki ponownie działały na pełnych obrotach. Jest to w pełni zależne od typu gracza, podejrzewam, że u zaawansowanych wyjadaczy RPGów nic nie będzie w stanie rozproszyć uwagi. Niemniej jednak grafika, wraz z muzyką, całościowo komponuje się bardzo dobrze.

Screen z gry

 

Mechanika

Gra jest linearna, a to znaczy, że jeśli nie uda nam się rozwikłać jednej zagadki, nie doświadczymy progresu historii. Musimy tak długo się męczyć i chodzić po lokacjach, aż natrafimy na pożądany obiekt lub osobę. Oczywiście, jeśli uda nam się w jednym czasie poprowadzić dwie misje, zawsze jedną z nich możemy sobie chwilowo odpuścić. Możliwe, że później, zupełnie przez przypadek, natrafimy na pomysł rozwikłania tajemnicy. Gdy wiedziałam, że mam z czymś problem, zwyczajnie odpuszczałam sobie rozgrywkę, aby po jakimś czasie móc do niej wrócić ze „świeżym umysłem”, ponieważ poziom trudności Stygiana jest dość wysoki i wymaga prawdziwego skupienia oraz zaangażowania.

Screen z gry

System walki znacząco przypomina grę planszową, a ponieważ jestem planszówkowym graczem z krwi i kości, to przypadło mi to do gustu. Bohaterowie poruszają się po heksagonalnej siatce, do wykorzystania mają punkty ruchu, które mogą przeznaczyć na przemieszczenie się, atak bronią białą lub palną. Dodatkowo, jeśli pozostaną nam jakieś niewykorzystane punkty akcji, możemy wykorzystać je na obronę lub na skupienie się w trakcie walki. Dzięki temu albo skuteczniej będziemy się bronić przed wrogami, albo znacznie szybciej reagować na atak oponentów. Jedno jest pewne – bez dobrej strategii ani rusz!

Screen z gry

Drobne niedociągnięcia

Niestety gra momentami była zbugowana, a napotkane błędy uniemożliwiały dalszą rozgrywkę. Dlatego należało ją zacząć albo od nowa, albo od ostatniego zapisu. Przyznaję, że to dosyć męczące, tym bardziej jak natrafiłam na twist w przygodzie i byłam bardzo ciekawa, co stanie się dalej. Swoją podróż po świecie Arkham musiałam powtórzyć, bez wcześniejszego ukończenia pierwszej rozgrywki, ponieważ… nigdzie nie mogłam znaleźć lub kupić nafty do lampy. A ta jest potrzebna w Stygianie jak człowiekowi powietrze do życia – i to dosłownie! Zapomnijcie o przedzieraniu się przez ciemne lokacje bez lampy! Punkty poczytalności będą wam spadały w zatrważającym tempie, a jeśli dołączymy do tego dziwne anomalie, to radzę jak najszybciej brać nogi za pas! Pocieszającym jest fakt, że wciąż widać progres nanoszenia poprawek w grze przez twórców. Każda kolejna rozgrywka przebiegała sprawniej, a do drobnych usterek można było już się przyzwyczaić.

Screen z gry

Stygian: Reign of the Old Ones to z pewnością tytuł dla zaawansowanych graczy, ponieważ gra wymaga odrobiny doświadczenia, prawdziwego skupienia, analizy sytuacji oraz dedukcji. W szczególności polecam fanom twórczości H.P. Lovecrafta. Nie zawiedziecie się!

  • Klimatyczna muzyka,
  • Mroczna grafika,
  • Przedstawiona historia.

 

  • Błędy uniemożliwiające momentami dalszą grę,
  • Linijna rozgrywka.

 

podsumowanie

Ocena
8.5

Komentarz

Zaprezentowana historia wciąga na długie godziny i z każdym kolejnym sukcesem jesteśmy coraz bardziej pochłonięci rozgrywką, a przede wszystkim tym, co dzieje się z naszym bohaterem. Gdyby nie błędy pojawiające się w trakcie gry, to „Stygian” z pewnością otrzymałby maksymalną liczbę punktów.
Sylwia Smolińska
Miłośniczka gier planszowych, karcianych oraz fanka dram koreańskich. Lubi otaczać się pozytywnie zakręconymi ludźmi, nigdy nie odmówi wyjścia do Escape Roomu. W wolnym czasie czyta książki fantasy i próbuje swoich sił w szydełkowaniu. Nie wyobraża sobie życia bez kina i seriali.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu