Zbudujemy dzisiaj węża? „Coatl” – recenzja gry planszowej

-

„To smok?”, „Jaszczurka?”, „Serio? To wąż?” – takie pytania padły, gdy tylko wyciągnęłam grę na stół. Wśród znajomych wybuchła wrzawa. Ale jak to? Upierzony gad? Czym więc jest ten „koatul”? Coatl to starożytne stworzenie pojawiające się w kulturze azteckiej. Symbolizuje boga oceanów oraz rzek. W planszówce wydawnictwa Portal Games wcielicie się w śmiałków pretendujących do tytułu Wysokiego Kapłana Azteków. Jednak aby go zdobyć i zyskać przychylność bogów, musicie stworzyć coś, co zachwyci bóstwa – najwspanialszą rzeźbę z wizerunkiem starożytnego stwora.

Twórcami Coatla są Pascale Brassard oraz Etienne Dubois-Roy, natomiast za przepiękne grafiki odpowiada SillyJellie. W planszówkę zagracie solo lub w większym składzie od dwóch do czterech graczy. Ciężko określić, ile zajmie jedna partia, ponieważ wszystko zależy od obranych strategii. Nawet na pudełku nie podano dokładnego czasu, może to być trzydzieści minut, a niekiedy godzina.

Barwny wąż

Coatl kusi już samym pudełkiem. Kolorowa, upierzona kreatura wita graczy prosto z okładki. A w środku: karty, plansza, żetony i aż sto pięćdziesiąt elementów węża, które pozwolą na stworzenie zapierającej dech w piersiach rzeźby.

Zastanawiacie się, jak przechowywać taką liczbę drobnych komponentów? W pudełku znajduje się dobrze zaprojektowany insert oraz trzy płócienne worki, gdzie spokojnie można schować mniejsze zasoby. Sakwy nie zostały wykonane z taniego, cienkiego materiału. Ku mojej uciesze, są grube oraz trwałe, i co równie istotne, pięknie ozdobione azteckimi ornamentami. Także elementy budowy Coatla nie budzą żadnych wątpliwości, jeśli chodzi o ich jakość. Plastik po kilku partiach nie kruszy się ani nie odpryskuje. To ważne, ponieważ właśnie segmenty ciała węża będą najczęściej eksploatowane podczas zabawy. Ich dopasowanie do siebie również nie sprawia problemów, to pozwala na sprawne tworzenie fantazyjnych, kolorowych kreatur.

Kto zdobędzie tytuł?

Rywalizację o tytuł Wysokiego Kapłana Azteków zaczynamy od przygotowania wszystkich elementów na stole. Na środku znajdzie się okrągła, kartonowa plansza, na której należy umieścić części ciała węża: głowy, ogony i segmenty tułowia. Każdy z graczy otrzymuje swoją własną planszetkę, gdzie będzie przechowywał zdobyte komponenty rzeźby. Rezerwowe fragmenty Coatla pozostaną w woreczkach i w odpowiednim momencie zostaną użyte do uzupełniania ogólnodostępnych zasobów.


Kapłani na początku rozgrywki dostają także karty Proroctw. To one mają znaczący wpływ na upierzenie kreowanego węża. Na każdej z nich widnieją różne wymagania, jakie należy wypełnić, aby zdobyć punkty zwycięstwa. Mogą na nich znaleźć się konkretne sekwencje kolorów, z których powinien składać się wąż, jak również informacje, o najwyżej punktowanej barwie w danym proroctwie.

Czas tworzenia

Gracze wykonują ruchy po kolei, zaczynając od pierwszego. Podczas swojej tury mają do dyspozycji jedną z trzech dostępnych akcji: mogą pobrać elementy Coatla z głównej planszy zasobów i umieścić je w swojej rezerwie; uzupełnić rękę o dodatkowe karty proroctw, wybierając kilka z tych leżących na stole lub zagrać w ciemno i dociągnąć z talii lub rozpocząć; kontynuować budowę upierzonych węży z zebranych segmentów i zagrać karty przepowiedni, jeżeli wymagania którejś z nich zostały zrealizowane.

W zasadzie to wszystko, co należy wiedzieć, rozpoczynając rywalizację. Dochodzą do tego jeszcze karty świątyń, które wprowadzają dodatkowe bonusy i wymagania dotyczące budowy rzeźb. Pojawiają się również żetony ofiary, pozwalające na akcje specjalne na rzecz tych standardowych. Według sugestii twórców, pierwszą rozgrywkę lepiej zacząć, pomijając te drobne modyfikatory w postaci alternatywnych ruchów. W mojej ocenie, zaawansowani gracze spokojnie mogą wykorzystać je do zabawy od samego początku, ponieważ nie wprowadzają nadzwyczaj skomplikowanych zasad.

Wygrywa gracz, który wypełniał zbierane przez siebie proroctwa i stworzył trzy najlepiej punktowane podobizny Coatla.

Gra logiczna z charakterem

Nie można przyznać, że gra ma klimat. W końcu nie skupiamy się na naszej roli rzeczonych twórców boskich rzeźb. Raczej kombinujemy, jakby tu ułożyć te „przeklęte” klocki, aby spełnić wymagania najlepiej punktujących kart. Jednak cała oprawa, wykończenie elementów, dbałość o szczegóły oraz świetne ilustracje zachowujące starożytny, aztecki charakter, pozwoliły mi na czerpanie z Coatla czystej przyjemności z grania. Nie ma wątpliwości, iż gra jest pełnokrwistym, logicznym abstraktem, ale dzięki temu, jak się prezentuje, zabawa okazała się wyśmienita.

Każdy sobie?

Interakcja w Coatlu przejawia się w kilku sytuacjach, mimo iż każdy z graczy raczej buduje na własny rachunek. Jednakże zdarzają się momenty, w których mamy możliwość „podciąć skrzydła” przeciwnikowi. Chociażby poprzez podebranie kart proroctw czy części Coatla z głównej planszy. Czasem robimy to przez zwykły przypadek, jednak satysfakcja z tego, że udało nam się pokrzyżować nikczemne plany oponentów, jest bezcenna. Dodatkowo zakończenie partii w odpowiednim momencie może wpłynąć na ostateczny wynik rozgrywki. Dlatego warto skupić się nie tylko na własnych tworach, ale i poczynaniach innych.

Chcemy jeszcze?

Jak to bywa z abstrakcyjnymi grami logicznymi, regrywalność tutaj jest dość spora. Naturalnie wynika to z dużej losowości. Nigdy nie wiadomo, jakie segmenty Coatla pojawią się na planszy ani które karty proroctw wpadną w nasze ręce. Dzięki temu każda partia okaże się inna, więc zapewniam, planszówka szybko się nie znudzi. Brakuje wszak dynamiki, jednak nie o to tutaj chodzi. Trzeba główkować, obierać dobrą strategię, kombinować i starać się „wycisnąć” ze stworzonych rzeźb jak największą liczbę punktów. Dlatego też nie ręczę, iż po kilku rozgrywkach będziecie mieli ochotę na kolejną, ale z pewnością wrócicie do tego tytułu przy następnej okazji. Zwłaszcza że Coatl oferuje także tryb solo.

Fantastyczny abstrakt

Dla mnie Coatl to świetna pozycja logiczna, udowadniająca, że gry abstrakcyjne powinny posiadać motyw przewodni oraz trzymać się go w najmniejszym szczególe. Mechanika jest na tyle prosta, iż mogłaby zostać zaimplementowana do tytułu zupełnie pozbawionego tematu. Tutaj otrzymujemy nie tylko dobrą grę, ale także wysokiej jakości komponenty, które razem tworzą integralną całość. Bardzo podoba mi się oprawa graficzna, jak i wszystkie elementy planszówki.

Zasady są łatwe w zrozumieniu, jak i w przekazaniu nowym graczom. Dzięki czemu Coatl to idealna propozycja dla początkujących, jak i średniozaawansowanych planszówkowiczów. Uważam, że propozycja od Portal Games sprawdzi się również jako fenomenalna pozycja familijna. Starzy wyjadacze także znajdą tu coś dla siebie, zwłaszcza ci, którzy lubią główkować i tworzyć najwyżej punktowane kombinacje. Osobiście nie znalazłam żadnych problemów z instrukcją, jak i mechaniką gry. Rzeczywiście po dwóch, trzech partiach można poczuć zmęczenie, jednak wynikające z ciągłego wytężania szarych komórek.

Coatl pozostanie na mojej półce zdecydowanie na dłużej. Nie tylko dlatego, że podoba mi się wizualnie, ale również z tego powodu, iż jest to naprawdę dobra gra.

Tytuł: Coatl

Liczba graczy: 1-4

Wiek: 10+

Czas rozgrywki: 30 – 60 min

Wydawnictwo: Portal Games

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Portal Games, więcej na jej temat przeczytacie tutaj.

 

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

„Coatl” to świetna pozycja logiczna z fantastycznym motywem i wyjątkowo ładną oprawą wizualną.
Natalia Jóźwiak
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu