Zawieszony między życiem i śmiercią. „Pętla” – recenzja książki

-

Sięgając po Pętlę, złamałam swoją pierwszą złotą zasadę: „Nie oceniaj książki po okładce”. Intrygująca ilustracja, bardzo przypominająca mi obrazy wybitnego polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego, skłoniła mnie do rozpoczęcia lektury. Brzmi to brutalnie, ale tak właśnie było. Nie znając również autora, sama nie wiedziałam, czego spodziewać się po powieści. Rzadko decyduję się na literaturę grozy rodzimych pisarzy, więc Pętla wydawała się całkowitą zagadką. Czy moje obawy i niepewność okazały się słuszne?  
Tragiczny początek

Pętla opowiada historię Rafała Topielca, który po ogromnym zawodzie miłosnym przeżywa głęboką depresję. Jego stan jest na tyle poważny, że bohater postanawia targnąć się na swoje życie. Aby uniknąć niepowodzenia w zamierzonym przez siebie czynie decyduje się na: tabletki, żyletkę, a na koniec pętlę wokół szyi i odsunięty taboret. Los jednak miał dla Rafała inne plany i niespodziewanie sznur pęka. Rozgoryczony bohater czuje jeszcze większe rozczarowanie i bezsilność, z zamyślenia budzi go wibrujący telefon. Dzwoni babcia i martwiąc się o kondycję psychiczną swojego wnuka, postanawia zaprosić go do siebie na wieś do Pogorzeliska – miejsca, w którym niedoszły samobójca jako dziecko spędzał niegdyś niejedne wakacje.

Upiorna wieś

W ten sposób razem z Rafałem wsiadamy w PKS-a i wyruszamy w podróż do rodzinnych stron jego matki. Autor obrazowo, czasem w przerysowany sposób, przedstawił wizerunek polskiej wsi, niemniej pozwolił mi tym samym poczuć ten swojski klimat. Jednak im dalej „zapuszczałam” się w głąb Pogorzeliska, atmosfera stawała się coraz mniej sielska, a miejsce to wydawało się bardziej upiorne. Niewyjaśnione dla bohatera wydarzenia czy obrazy miały budować napięcie oraz niepokój. Poniekąd tak też się stało, lecz momentami wydawało mi się, iż czegoś brakuje. Pętla jedynie chwilami jest makabryczna i mroczna, ale nie do tego stopnia, aby chciało się ją zamknąć i schować się z przerażenia pod kocem.

Jawa czy sen

Za to ma jednak w sobie coś, co nie pozwala się od niej oderwać. Lekki styl autora, jak i jego swobodne lawirowanie między jawą a koszmarem czy wspomnieniami trzymały mnie przy lekturze. Wszystko zaciera się ze sobą, tworząc zajmującą historię. Nieraz trudno już nawet odróżnić rzeczywistość od majaków. W Pętli tak naprawdę nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Z lekkim przymrużeniem oka

Również wpleciony w historię czarny humor Staniszka sprawił, że kilka razy nawet uśmiechnęłam się pod nosem, czego w ogóle nie spodziewałam się, czytając tę smutną i przejmującą historię. Chyba najbardziej zapadnie mi w pamięć komentarz policjanta prowadzącego poszukiwania Rafała na temat jego nazwiska: „Co ma wisieć, nie utonie”[1], więc Topielec powinien znaleźć się cały i zdrowy, prawda?

Tylko ból i cierpienie

Pętla stała się poniekąd powieścią obyczajową, opowiadającą wstrząsającą historię załamanego i zatraconego człowieka. Autor poruszył bardzo ważną i trudną tematykę dotyczącą depresji. Zwrócił także uwagę na to, jak brutalna rzeczywistość może zniszczyć osobę wyjątkowo wrażliwą. Zakochany bez pamięci Rafał nie potrafił pogodzić się ze stratą oraz tym, w jaki sposób został potraktowany przez umiłowaną. W książce mamy także okazję poznać Martę oraz punkt widzenia kobiety, jak i jej nowego partnera. W moim odczuciu autor przedstawił byłą dziewczynę Rafała celowo w dość złym świetle jako famme fatale, która łamie męskie serca i bawi się na całego, nie zważając na miłosne uniesienia. Miało to z pewnością jeszcze bardziej wyolbrzymić problem idealizowania drugiego człowieka. Główny bohater widział w niej to co najpiękniejsze, nie zwracając uwagi na jej wady oraz fakt, że właściwie to nawet do siebie nie pasowali.


Smutna historia

Jak wspomniałam, wcześniej nie miałam styczności z prozą Kamila Staniszka. Dlatego też do Pętli podeszłam dość niepewnie. Jednak wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami nabierałam coraz większego przekonania, że książka jest naprawdę dobra. Styl autora wydawał się lekki pomimo ciężkiego tematu. Prawie każda strona została przepełniona bólem i cierpieniem głównego bohatera. Doskonale czuć jego smutek oraz zatracenie. Nie spodziewałam się, że powieść okaże się tak przejmującą lekturą. Co prawda liczyłam na większą dawkę grozy i horroru, jednak ich niedostatek w żaden sposób nie rozczarował.

[1] Kamil Staniszek, Pętla, Czerwonak: Vesper 2021, s. 130

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy


Tytuł: 
Pętla

Autorka:Kamil Staniszek

Liczba stron: 272

Wydawnictwo: Vesper

ISBN:9788377313992

Więcej informacji TUTAJ

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Prawie każda strona przepełniona jest bólem i cierpieniem głównego bohatera. Doskonale czuć jego smutek oraz zatracenie. Nie spodziewałam się, że „Pętla” okaże się tak przejmującą lekturą.
Natalia Jóźwiak
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu