Z widokiem na zbrodnię. ,,Kobieta w oknie” – recenzja filmu

-

Tego maja Netflix zabiera nas do Nowego Jorku, jakiego nie znamy. Na ekranie nie zobaczymy Times Square czy Empire State Building. Bynajmniej nie ruszymy się z domu. Świat Anny zamyka się w czterech ścianach, kilku pokojach i dwóch piętrach, jednak nawet nie wychodząc za próg, można doświadczyć grozy. Dlaczego nie warto zaglądać ludziom do domów, dowiecie się z ,,Kobiety w oknie” w reżyserii Joego Wrighta.

Anna Fox (Amy Adams) to psycholog dziecięcy z Nowego Jorku. Jeszcze rok temu miała wszystko – kochającą rodzinę, szacunek w środowisku i intratną praktykę. W ciągu kilku miesięcy zapada na depresję i agorafobię. Zamyka się w domu z butelką wina, naręczem filmów i garściami psychotropów. Aktywności towarzyskie zastępuje jej obserwowanie sąsiadów. Szczególnie interesuje ją życie Russellów z naprzeciwka. Ethan (Fred Hechinger) jest dobrze wychowany, a jego matka – Jane (Julianne Moore) – sympatyczna. Tylko ten Alistair (Gary Oldman) wydaje się jakiś podejrzany… Kiedy Anna staje się świadkiem zbrodni, postanawia przeprowadzić śledztwo w stylu iście pandemicznym – nie ruszając się z domu. Do dyspozycji ma telefon, laptopa i aparat z superczułym obiektywem. Dzięki niemu jest w stanie zajrzeć w każde okno.

Co stało się w domu Russellów? Czy podczas rodzinnej awantury naprawdę ktoś ucierpiał? A może Anna nie powinna mieszać leków z alkoholem? Ten schemat gdzieś już widzieliśmy…

Kadr z filmu ,,Kobieta w oknie”/@Netflix

Film jednej aktorki

Kobieta w oknie powstała na podstawie książki o tym samym tytule, autorstwa A. J. Finna. Fabuła kojarzy się ze słynną Dziewczyną z pociągu. Powieść Pauli Hawkins rozpoczęła modę na thrillery kobiece. W 2015 biła rekordy popularności, a rok później doczekała się ekranizacji z Emily Blunt w roli głównej. W Kobiecie w oknie oglądamy thrillerowe oblicze Amy Adams, z którym już wcześniej mieliśmy do czynienia w serialu HBO Ostre przedmioty. Aktorka przekonująco wciela się w kobietę z problemami. Kunszt  warto docenić chociażby w scenie, w której Anna zmaga się z perspektywą wyjścia z domu.


Adams wiedzie prym, kradnąc niemal całą uwagę, jednak gra pozostałych osób jest niemniej imponująca. W role drugoplanowe wcielają się Gary Oldman i Julianne Moore. Chociaż na ekranie pojawiają się epizodycznie, zawadiacki uśmiech Moore to miły akcent w filmie. Z mniej znanych twarzy poznajemy Wyatta Russella. Od niedawna występuje także w serialu Falcon i Zimowy Żołnierz, w którym wciela się w Kapitana Amerykę. Jako David czaruje prezencją, przez moment można podejrzewać go o najgorsze zbrodnie. Odpowiedź na pytanie, czy jest naszym zabójcą, to jeden z lepszych plot twistów w filmie. Przebija go tylko moment, w którym dowiadujemy się prawdy o Annie. Na ten zwrot akcji warto czekać bardziej niż na ostateczne rozwiązanie (jeśli finał w ogóle wzbudza jakieś emocje).

Wypuśćcie mnie stąd!

Jak nakręcić wciągający film z akcja rozgrywającą się w czterech ścianach? To trudność, z którą – z mniejszym lub większym powodzeniem – mierzą się twórcy komedii sytuacyjnych. Tam zawsze można nadrobić dialogami. Sprawa wygląda inaczej, gdy mamy do czynienia z thrillerem. W Kobiecie w oknie eksplorowany jest jeden punkt widzenia. Oglądamy świat oczami głównej bohaterki i z czasem można się tą perspektywą znudzić. W książce nierówne tempo akcji jest zdecydowanie mniej wyczuwalne. Twórcy filmu fundują nam długą ekspozycję, przeciągają środek, a do finału pędzą na złamanie karku, nie dbając o budowanie napięcia. W takim wypadku odpowiedzialność za utrzymanie uwagi widza w całości spada na Adams.

Kobieta w oknie wpisuje się w obrazek pandemiczny. Obserwując bohaterkę w czterech ścianach, aż mamy ochotę wyjść na zewnątrz. Reżyserowi z powodzeniem udało się zbudować klaustrofobiczny klimat zamknięcia, a aktorce przekonująco odegrać agorafobkę. Duże znaczenie ma również wnętrze. Mieszkanie Anny jest duże, lecz zagracone, co potęguje w widzach uczucie dyskomfortu. Autentycznie chcemy się z niego wydostać, najlepiej przez taras, który jeszcze będzie miał w filmie duże (acz niezbyt emocjonujące) znaczenie.

Kadr z filmu ,,Kobieta w oknie”/@Netflix

Ratunek przed nijakością

W thrillerach można wiele osiągnąć za pomocą muzyki. Tu również działa na korzyść obrazu. Ścieżka dźwiękowa to dzieło Danny’ego Elfmana – kompozytora znanego między innymi z muzyki do Harry’ego Pottera. Już w przygodach młodego czarodzieja jego utwory wprowadzały w klimat narracji. W Kobiecie w oknie nie jest inaczej i to właśnie dzięki muzyce na filmie da się wysiedzieć do końca.

Kobieta w oknie portretuje samotność, z którą można się spotkać, przeżywając silną traumę i podupadając na zdrowiu. Zawarty jest w nim także komentarz do znanego przysłowia: Szewc bez butów chodzi. Chociaż Anna ma wykształcenie psychiatryczne, to w zderzeniu z rzeczywistością lata nauki nie przekładają się na postęp leczenia.

Joe Wright zgrabnie upakował fabułę czterystu szesnasto stronnicowej książki w trochę ponad godzinnym filmie. Jest to praca poprawna, bez większych nieścisłości w stosunku do pierwotnej fabuły, jednak czy historia pozbawiona odautorskich środków przekazu wystarczy, aby utrzymać zainteresowanie widza? Kobietę w oknie można posądzić o płaskość i brak wyrazistości w porównaniu z innymi filmami gatunku. Na pewno trudno jej konkurować z Zaginioną dziewczyną, której reżyserem jest David Fincher.

Tytuł oryginalny: The Woman in the Window

Reżyseria: Joe Wright

Rok premiery: 2021

Czas trwania: 1 godzina 41 minut

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

Klimat, obsada i muzyka zdecydowanie na plus. Dodatkowa gwiazdka za Amy Adams, jednak to za mało, żeby „Kobieta w oknie” wybiła się na tle gatunku. Film nie wyróżnia się wśród innych thrillerów dla kobiet. „Kobietę w oknie” można obejrzeć w piątkowy wieczór i zaraz o niej zapomnieć. Jeśli chcecie pozostać w klimacie, seans polecam poprawić „Dziewczyną z pociągu”, a potem włączyć prawdziwą perełkę gatunku –„Zaginioną dziewczynę”.
Kaja Folga
Czarownica od strony matki. Potterhead od 10. roku życia, wciąż rozdarta między Ravenclawem a Slytherinem. Jak przystało na wiedźmę, ma domek w lesie, cztery koty, półki pełne książek i szafki pełne herbaty. Wraz z kolejnymi perełkami popkultury odkrywa nowe tożsamości. Wielbicielka RPG, LARP-ów i sesji opisowych, którym poświęca czas między artykułami. W tekstach przemyca podprogowy przekaz feministyczny, chociaż chętnie zaprasza na obiad.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu